Polska gospodarka wjeżdża na czerwone pole. Z dokumentów ujawnionych przez dziennikarzy money.pl, wyłania się obraz państwa zmagającego się z potężnym zadłużeniem i rekordowym deficytem. Choć rząd Donalda Tuska planuje delikatne zaciskanie pasa, liczby są bezlitosne: dług publiczny przebije unijny próg ostrożnościowy, a deficyt sektora finansów publicznych utrzyma się na poziomie znacznie wyższym, niż pierwotnie zakładano.
Właśnie dziś rząd ma przyjąć dwa kluczowe dokumenty opisujące założenia polityki fiskalnej i scenariusze gospodarcze na najbliższe lata. Stanowią one fundament do prac nad budżetem na 2027 rok, który będzie rokiem wyborczym, jednak margines swobody dla polityków jest obecnie rekordowo wąski.
Dług i deficyt poza kontrolą?
Sytuacja finansowa kraju wygląda wyjątkowo niepokojąco. Po ubiegłorocznym tąpnięciu, gdy deficyt przebił barierę 7% PKB, obecne prognozy na 2026 rok zakładają jego utrzymanie na bardzo wysokim poziomie 6,8% PKB.
To wynik gorszy od wcześniejszych zapowiedzi, co resort finansów tłumaczy przede wszystkim niższymi wpływami z podatków. Na pusto w kasie państwa wpłynęło mniejszy spływ z podatku VAT oraz weto prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie zmian w akcyzie i opłacie cukrowej. Dodatkowo budżet obciąża pakiet „Ceny Paliwa Niżej”, który generuje ubytek rzędu 1,6 miliarda złotych miesięcznie.
Pewną ulgę w ocenie Brukseli przynosi jedynie tak zwana klauzula wyjścia, pozwalająca odliczyć od deficytu część gigantycznych wydatków na zbrojenia, które zbliżają się do poziomu 5% PKB.
Przebijamy unijną barierę bezpieczeństwa
Najważniejszym i najbardziej alarmującym wnioskiem z raportu jest fakt, że na koniec roku zadłużenie sektora finansów publicznych liczony metodą unijną ma sięgnąć 65,1% PKB.
Oznacza to oficjalne przekroczenie unijnego progu ostrożnościowego wynoszącego 60%. Tempo przyrostu zadłużenia w ostatnich latach jest błyskawiczne, ponieważ jeszcze na koniec 2023 roku wskaźnik ten nie przekraczał 50%.
Głównym powodem tego skoku są rosnące potrzeby pożyczkowe państwa, a zwłaszcza finansowanie zbrojeń poprzez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych w BGK. Choć Polska wciąż wypada lepiej niż unijna średnia wynosząca 81%, to dynamika zadłużania się budzi poważny niepokój ekonomistów.
Budżetówka i emeryci: Zapomnijcie o wysokich podwyżkach
Mimo że rok 2027 będzie rokiem wyborczym, rządowe dokumenty zapowiadają bardzo wstrzemięźliwą politykę społeczną.
Rząd planuje kontynuację flagowych programów takich jak 800 plus czy renta wdowia, ale pracownicy sfery budżetowej muszą przygotować się na chudsze czasy. Zapowiedziane podwyżki mają być utrzymane jedynie na poziomie zakładanej inflacji, czyli około 2,5%. Jeszcze mniej optymistycznie wyglądają prognozy dla seniorów. Przy niskiej inflacji minimalny wskaźnik waloryzacji emerytur w 2027 roku może wynieść zaledwie 3,18%, co byłoby najniższym wynikiem od 2019 roku.
Jak rząd chce łatać dziurę? Podatki tylnymi drzwiami
Zamiast fundamentalnych reform, rząd zamierza szukać oszczędności i dodatkowych wpływów poprzez mniej oczywiste mechanizmy. Jednym z głównych źródeł ma być mrożenie kwoty wolnej od podatku oraz progów w PIT, co dzięki inflacji ma przynieść budżetowi około 11 miliardów złotych rocznie.
Dodatkowo planowane jest uszczelnienie podatku CIT dla banków oraz ponowne podejście do podwyżek akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe, które wcześniej zablokował prezydent. Jeśli te zmiany wejdą w życie, budżet zyska kolejne miliardy, ale obciążenia dla obywateli realnie wzrosną.
Polska gospodarka na cienkim lodzie
Eksperci ostrzegają, że utrzymywanie tak wysokiego deficytu w czasach względnie dobrego wzrostu gospodarczego to ogromne ryzyko. Obecnie PKB ma urosnąć o 3,6% w tym roku i o 3,1% w przyszłym, ale każda nieprzewidziana sytuacja na rynkach światowych może doprowadzić do katastrofy. W przypadku nagłego tąpnięcia gospodarczego różnica między wydatkami a dochodami państwa mogłaby błyskawicznie stać się dwucyfrowa, co zmusiłoby rząd do drastycznych cięć w wydatkach publicznych.
Nina Makowska
