Miesiąc po wybuchu pełnoskalowego konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej, ekonomiści alarmują: świat zlekceważył znaczenie niszowych surowców, w których produkcji kraje arabskie i Iran są monopolistami. Podczas gdy oczy wszystkich zwrócone były na ceny ropy, prawdziwy wstrząs nastąpił na rynkach siarki i helu.
Jak zauważają analitycy PKO BP i OSW, zniszczenie infrastruktury w Katarze i blokada cieśniny Ormuz cofnęły region gospodarczo o dwie dekady, a skutki tego „kaskadowego kryzysu” odczujemy w cenach żywności i technologii aż do 2027 roku.
Siarka: Surowiec widmo drożeje o 40%
Siarka, produkt uboczny rafinacji ropy, stała się „ikoną” obecnego kryzysu. Choć rzadko trafia na czołówki gazet, jest niezbędna do produkcji kwasu siarkowego, a ten z kolei do odzyskiwania miedzi, niklu i kobaltu – metali kluczowych dla transformacji energetycznej.
W ciągu zaledwie miesiąca siarka podrożała o 40%. Tymczasem Bliski Wschód odpowiadał za połowę światowego transportu siarki drogą morską i 60% importu do Azji. Analitycy S&P Global Energy przewidują, że jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana, tona siarki może kosztować nawet 800 dolarów.
Hel: Kryzys w szpitalach i fabrykach czipów
Sytuacja z helem jest jeszcze bardziej dramatyczna, ponieważ surowca tego nie da się niczym zastąpić.
Katar właśnie wypadł z łańcucha dostaw – nie wiadomo, na jak długo. 1/3 globalnej podaży została wyłączona
– ostrzega Maciej Rozkrut z PKO BP.
Nawet jeśli wojna zakończy się jutro, uszkodzenia terminalu Ras Laffan oznaczają, że eksport helu będzie ograniczony przez lata. Uderzy to bezpośrednio w medycynę, ponieważ aparaty MRI (rezonans magnetyczny) wymagają helu do chłodzenia magnesów, a także w technologię – produkcja półprzewodników bez helu jest praktycznie niemożliwa.
Huty pod prądem, rolnicy bez nawozów
Efekt kaskadowy uderza również w europejskie hutnictwo. Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę, że nowoczesne piece łukowe (EAF), które miały być ekologiczną przyszłością stali, są najbardziej wrażliwe na skoki cen gazu i energii. W UE aż 44% stali powstaje w tej technologii – przy obecnych cenach energii, ich rentowność stoi pod znakiem zapytania.
Jednocześnie rolnictwo szykuje się na wstrząs. Kraje Zatoki Perskiej, dzięki taniej energii, były potęgą w produkcji nawozów sztucznych. Przerwane łańcuchy dostaw oznaczają, że za kilka miesięcy czeka nas kolejna fala drożyzny na półkach sklepowych – tym razem wynikająca z kosztów produkcji żywności.
Nina Makowska
