bar, chińszczyzna, zapleczu, odkrycie

Skontrolowali bar z chińszczyzną pod Warszawą. Na dachu suszyło się podejrzane mięso, na zapleczu dokonali MAKABRYCZNEGO ODKRYCIA…

Historia ta – choć nie chcemy rozstrzygać – przywodzi na myśl wszystkie stereotypy na temat chińskiej kuchni i barów z podejrzanie tanim jedzeniem. Funkcjonariusze policji wraz z aktywistami Animal Rescue Polska skontrolowali bar w Wólce Kosowskiej. Na lokal było kilka skarg. Odkrycie jakiego dokonano na zapleczu jeży włos na głowie.

 

Na zapleczu budki znajdowały się dwa psy, jeden martwy, drugi dość słabym stanie. Aktywiści zabrali oba zwierzaki. Martwy zostanie poddany sekcji zwłok, która wyjaśni przyczyny jego śmierci. Nie ma jeszcze pełnych wyników sekcji, ale wiadomo już, że w żołądku psa znajdowały się kawałki drutu.

 

Żywy pies znalazł tymczasowych opiekunów, którzy się nim zajmą. Suka jest w bardzo złym stanie, jest też bardzo zestresowana i wylękniona.

 

Na lokal skarżyli się sąsiedzi, jednak skargi dotyczyły tylko dziwnego mięsa, które wisiało nad dachem budynku. Zostało ono zabezpieczone do badań przez pracowników sanepidu, którzy także brali udział w nalocie.

 

Właścicielom baru postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami. Postępowanie prowadzi prokuratura w Piasecznie. Czy to możliwe, ze ponure żarty i legendy o wykorzystywaniu psiego mięsa w takich barach jednak mają w sobie ziarno prawdy? Nie chcemy nawet o tym myśleć.

 

Zapewne dalsze postępowanie wyjaśni dokładnie, co działo się w obskurnym barze w Wólce Kosowskiej. Więcej o akcji, oraz o ewentualnym wsparciu jakiego możecie udzielić fundacji przeczytacie tutaj. 

 

o2.pl/ foto: animal Rescue Polska



Komentarze