Potworny wirus, na który nie ma szczepionki, jest już o krok od Polski. Śmiertelne zagrożenie, które do tej pory siało spustoszenie w Afryce, oficjalnie uderzyło w Europę. Służby medyczne u naszych najbliższych sąsiadów – w Czechach i Niemczech, postawiono w stan najwyższego alertu. Pacjenci z grupy ekstremalnego ryzyka zostali przetransportowani w specjalnych, hermetycznych kapsułach prosto do najeżonych elektroniką izolatek w Pradze i Berlinie.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła jednak nie czekać i ogłosiła już międzynarodowy stan zagrożenia zdrowia publicznego.
Wojna o zwłoki w Afryce
W afrykańskim ognisku epidemii sytuacja kompletnie wymknęła się spod kontroli. Liczba podejrzanych zakażeń w Demokratycznej Republice Konga gwałtownie wzrosła do 904 przypadków, a bilans ofiar śmiertelnych w regionach sięga już ponad 220 osób.
Sytuację potęguje fakt, że zaatakował rzadki szczep Bundibugyo, czyli odmiana Eboli, na którą nie istnieje żadna zatwierdzona szczepionka ani lek! W prowincji Ituri wybuchł potężny chaos społeczny. Ponieważ ciała zmarłych są ekstremalnie zakaźne, wojsko i państwo przejęły pochówki, zakazując tradycyjnych pogrzebów. Doprowadziło to do buntu ludności. Uzbrojony, wściekły tłum wtargnął do szpitala w Buni, żądając wydania ciał bliskich. Doszło do regularnej strzelaniny, a przerażony personel medyczny pod gradem kul musiał ewakuować zakażonych pacjentów i uciekać z placówki.
Berlin odcięty, policyjne syreny
Te sceny grozy błyskawicznie przeniosły się do Europy. W Berlinie rozegrały się sceny niczym z filmów katastroficznych. Pod eskortą dziesiątek policyjnych motocykli, wozów strażackich i karetek, do specjalnego oddziału izolacyjnego słynnego szpitala Charite przetransportowano amerykańskiego lekarza, który zaraził się Ebolą w Kongu.
Stany Zjednoczone w panice zwróciły się o pomoc do Niemiec, ponieważ lot z Afryki do USA trwałby zbyt długo. Pacjenta przetransportowano specjalnym, naszpikowanym sprzętem bioasekuracyjnym samolotem. Niemiecka minister zdrowia Nina Warken próbuje uspokajać nastroje, zapewniając o potędze tamtejszej służby zdrowia, ale strach w Berlinie jest gigantyczny.
Praga szykuje się na najgorsze
Równie dramatycznie jest w Czechach. Minister zdrowia Adam Vojtech potwierdził, że Szpital Kliniczny Bulovka w Pradze przyjmuje kolejnego amerykańskiego medyka, który miał bezpośredni kontakt z wirusem w Ugandzie, gdzie również potwierdzono już ogniska zarazy.
Rzeczniczka resortu, Nadia Chattova, ujawniła, że transport pacjenta do kliniki odbywa się w warunkach totalnego rygoru sanitarnego – lekarz zostanie zamknięty w specjalnej, hermetycznej kabinie transportowej. W Pradze czeka już na niego odizolowana sala z podciśnieniem, z której na zewnątrz nie ma prawa wydostać się żadna cząsteczka powietrza. Mężczyzna spędzi w tym medycznym więzieniu minimum trzy tygodnie.
Światowe agencje donoszą o łącznie sześciu osobach z grupy najwyższego ryzyka, które już trafiły lub zaraz trafią do szpitali w Europie. Ludzkość stoi przed tym wariantem wirusa całkowicie bezbronna.
Śmiertelna pułapka patogenu. Jak zabija Ebola?
Główne objawy choroby, to nagła, potworna gorączka, osłabienie, miażdżące bóle mięśni, głowy i brzucha. W późniejszym stadium dochodzi do makabrycznych krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych oraz całkowitej niewydolności narządów. Śmiertelność wynosi od 30% do nawet ponad 90% zakażonych.
Ola Drogosz
