Sprawdzili dom byłego lekarza. W piwnicach dokonali przerażających odkryć

Sprawdzili dom byłego lekarza. W piwnicach dokonali przerażających odkryć

Rutynowa inspekcja fundamentów budynku w Gainesville na Florydzie w USA wykazała, że jego właściciel miał nietypowe „hobby”. Mógł też być seryjnym mordercą i człowiekiem o chorych fantazjach, bowiem to, co znaleziono w skrytkach w piwnicy domu nie mieściło się nikomu w głowie. 

Na miejsce straszliwego odkrycia przybyła policja, która potwierdziła z pozoru zupełnie nieprawdopodobne wezwanie inspektorów, którzy jako pierwsi od lat zeszli do piwnic tego budynku. Dostali się oni do niskiego korytarzyka, który prowadził do węzłów sanitarnych całego domu. To tam dostrzegli podejrzane słoje z przedziwną zawartością. Krótkie oględziny sprawiły, że włosy stanęły im dęba.

Od razu postanowili wezwać na miejsce policję. Funkcjonariusze, którzy zeszli do nich na dół potwierdzili ich obawy. W słojach znalezionych w nieuczęszczanej części piwnicy budynku znajdowały się ludzkie języki. 

 

ZOBACZ TEŻ: Piaski Sahary odsłoniły swój wielki sekret. 12 tysięcy lat temu było tam zupełnie inaczej!

 

Funkcjonariusze rozpoczęli dochodzenie, aby wyjaśnić kto był właścicielem domu i tym samym, najprawdopodobniej, właścicielem języków. Wszystkie tropy prowadziły do profesora  Ronalda Baughmana. Jest to światowej sławy patolog oraz emerytowany wykładowca Uniwersytetu Florydzkiego.

 

Policjanci zaczęli podejrzewać, że za słojami nie stoi żadna straszliwa historia, a jedynie… zapominalstwo. Skontaktowali się z profesorem Baughmanem, który potwierdził, że słoje z językami należały do niego i zostały wzięte do domu z uniwersytetu. 

 

Naukowiec powiedział, że słoje z nietypową zawartością zgromadził w latach 60-tych i 70-tych. Składował je w tym miejscu, bowiem zapewniało ono chłód i odpowiednie warunki dla tych makabrycznych „pomocy naukowych”.

 

Głos w sprawie zabrali też przedstawiciele dzisiejszego świata akademickiego, którzy podkreślili, że obecnie coś takiego nie byłoby możliwe: 

 

Nie wiem, jakie przepisy były 50 lat temu, ale mogę zapewnić, że teraz nikt by na coś takiego nie pozwolił. Przepisy stanowe i federalne są bardzo jasne, podobnie jak przepisy uniwersyteckie. Badaczowi ani by nie wypadało, ani nie byłoby to legalne, żeby zabrał ze sobą coś takiego do domu



Komentarze