Strażnicy więzienni z Wrocławia jak MAFIA! Mieli pilnować osadzonych, a dopuszczali się przestępstw gorszych niż ich więźniowie!

Prawdziwy skandal w stolicy Dolnego Śląska!

 

Sprawa dotyczy zakładu karnego przy ulicy Kleczkowskiej. Służby zatrzymały już 12 strażników pełniących tam służbę. Zamiast wypełniać swoje obowiązki, panowie stworzyli prawdziwą organizację przestępczą – choć sami mieli przestępców pilnować!

 

Mężczyźni otrzymali bardzo poważne zarzuty. Wśród nich zmuszanie do prostytucji więźniarek, gwałt na co najmniej jednej z nich, handel narkotykami, alkoholem i szmuglowanie kontrabandy do więzienia.

 

Strażnicy działali de facto jak bandyci. Handlowali z więźniami, załatwiali za łapówki pozytywne opinie i inne przywileje, rozprowadzali alkohol, narkotyki i inne środki i przedmioty zakazane za kratami, a nawet nakłaniali do pobić więźniów!

 

Sprawę pierwszy raz poruszyła jedna z więźniarek w ubiegłym roku. Katarzyna B. oskarżyła strażników o liczne przestępstwa, jednak zastraszona wycofała zarzuty. Sprawy nie udało się  zamieść pod dywan i teraz wychodzi na jaw straszna prawda.

 

Za seks z więźniarkami strażnicy pobierali od 50 do 200 złotych. Szantażowali te, które nie chciały się prostytuować odebraniem paczek i widzeń. Przynajmniej jedna więźniarka została zgwałcona przez strażnika i urodziła w zakładzie karnym dziecko.

 

Więzienie na Kleczkowskiej od dawna ma zszarganą reputację. W 2011 roku wykryto tam handel narkotykami i aferę korupcyjną na wielką skalę. Jak widać, przez 6 lat niewiele się zmieniło. Przypadki wykorzystywania osadzonych kobiet zaczęły wychodzić na jaw w ubiegłym roku, ale ile trwała gehenna więźniarek  – nie wiadomo, choć z pewnością śledztwo i sprawa sądowa rozstrzygną tą kwestię.

 

Więzienie nie powinno być dla osadzonych hotelem. Ale piekło jakie więźniom zgotowali zwyrodniali strażnicy to także przykład skrajnej deprawacji. Oby wszyscy odpowiedzialni za to ponieśli zasłużoną karę!

 

wprost.pl