chaosu

Ogromna asteroida „Bóg Chaosu” może uderzyć w ziemię. EKSPERCI PODALI KONKRETNĄ DATĘ I TWIERDZĄ, ŻE…

„Bóg Chaosu” to asteroida 99942 Apophis. Eksperci i naukowcy NASA zaczęli domniemać czy są szanse uderzenia w naszą planetę. Niestety, okazuje się, że ogromne. Już w 2029 roku ma ona minąć Ziemię w bliskiej odległości, lecz to nie wtedy dojdzie do uderzenia. Chodzi o jej drogę powrotną i zmieniony kurs. To właśnie te czynniki mogą spowodować kolizję z Ziemią.

Specjaliści i eksperci oraz naukowcy NASA twierdzą, że zagrożenie jest bardzo realne i „Bóg Chaosu” naprawdę może zderzyć się z Ziemią. Twierdzą, że ma mieć to miejsce w 2036 roku, kiedy to 99942 Apophis będzie kolejny raz przelatywać koło naszej planety. Zmiana kursu może wpłynąć na to, że dojdzie do uderzenia. Skała ma średnicę aż 340 metrów, a odległość w jakiej znajdzie się od naszej planety wyniesie około 30 tys. kilometrów. Wiemy już, że bliskie spotkanie z Ziemią zmieni orbitę Apophisa. Ale nasze modele pokazują też, że zmienić może się sposób obracania się asteroidy i możliwe, że nastąpią pewne zmiany powierzchni, takie jak małe lawiny – powiedział astronom Davide Farnocchia z Centrum Near-Earth Object Studies JPL w Pasadenie.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Jak myślicie? Czy to kolejne zwykłe straszenie, czy jednak jest w tym sporo prawdy i może dojść do takiej kolizji? Skutki byłyby opłakane…

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

asteroidę, statek zwiadowczy Oumuamua

Statek zwiadowczy wymarłej cywilizacji? Uczeni z Harvardu mają przerażającą teorię o tej komecie!

Kometę Oumuamua zaobserwowano w październiku 2017 roku. Ma około 400 metrów długości i kształt bliski cygaru, a co najciekawsze – przyleciała do nas spoza naszego Układu Słonecznego! Na jej temat pojawiają się coraz ciekawsze teorie, tym razem ze strony szanowanych naukowców – ich zdaniem to statek zwiadowczy!

 

Oumuamua oznacza w języku hawajskim „posłaniec”. Być może ta nazwa jest całkiem trafna nie tylko ze względu na to, że obiekt przeczył wszystkim znanym na prawom kosmicznym, a dodatkowo przywędrował spoza naszego Układu Słonecznego.

 

Uczeni z Harvardu – Abraham Loeb oraz Shmuel Bialy opublikowali na łamach Astrophysical Journal Letters teorię według której Oumuamua to faktycznie obiekt, który nie powstał w naturalny sposób, tylko wrak statku zwiadowczego obcej, prawdopodobnie wymarłej, cywilizacji.

 

ZOBACZ: Asteroida w kształcie CZASZKI pędzi w kierunku Ziemi! Wkrótce może uderzyć w naszą planetę

 

Ich zdaniem świadczą o tym chociażby wymiary obiektu – jego długość jest dziesięciokrotnie większa od szerokości, podczas gdy długość asteroid i komet raczej nie przekracza trzykrotności ich szerokości.

 

Zadziwiający jest także sposób poruszania się Oumuamua – znacząco przyśpieszyła ona po wejściu w nasz układ słoneczny i zbliżeniu się do słońca. To z kolei przypomina ruch komet wokół Słońca. Zaś zdaniem uczonych z Harvardu mogłoby to świadczyć o tym, że jest pokryta tzw. żaglem słonecznym. Technologią, którą znamy na ziemi jest wykorzystywana np. w naszych sondach badawczych. Wykorzystuje ona ciśnienie światła słonecznego, oraz cząsteczek tzw. wiatru słonecznego.

 

 

ZOBACZ: Tajemnicza chmura na Marsie uruchomiła setki teorii spiskowych. Czegoś takiego nie było od 50 milionów lat!

 

 

Wprawdzie na Ziemi technika ta dopiero raczkuje, ale jest bardzo obiecująca. Naukowcy postanowili wykonać obliczenia, które udowodniły ich teorię. Przy zakładanych wymiarach i rozkładzie masy obiektu wyliczyli jaką powierzchnię musiałby mieć żagiel słoneczny aby obiekt przetrwał w przestrzeni międzygwiezdnej.

 

Mimo to nie upierają się przy swojej teorii i przyznają, że równie dobrze Oumuamua może być obiektem o naturalnym pochodzeniu, na który działały nieznane nam siły i prawa. Jak jest w rzeczywistości? Ewentualne dogonienie komety przez sondę badawczą zajęłoby kilka dziesięcioleci, dlatego jest mało prawdopodobne. Ale może rozwijająca się technologia pozwoli wkrótce na wykrycie większej ilości podobnych obiektów?

 

tech.wp.pl/wprost/foto: twitter

Asteroida w kształcie CZASZKI pędzi w kierunku Ziemi! Wkrótce może uderzyć w naszą planetę

To by był istny chichot losu, gdyby zagładę ludzkości przyniosła asteroida wyglądająca jak trupia głowa.

Asteroida 2015 TB-145 ma ponad 600 metrów długości, a jej kształt jest przerażający – już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo do ludzkiej czaszki – puste oczodoły, otwór nosowy i usta – zgroza!

 

Obiekt obraca się wokół własnej osi co 3 godziny i dotrze w okolice naszej planety w listopadzie 2018 roku. To nie są jego pierwsze odwiedziny – w 2015 także przeleciał nieopodal nas – w odległości zaledwie 1,3 średniej odległości Ziemi od Księżyca.

 

 

ZOBACZ: Ośmiornice z KOSMOSU? Badacze opublikowali NIEWIARYGODNĄ teorię na temat pochodzenia tych zwierząt!

 

 

 

Tym razem uczeni szacują, że odległość ta będzie nieco większa – teoretycznie więc zagrożenie jest mniejsze niż ostatnio. Ale takie odległości w skali kosmosu to mniej niż o włos, dlatego jak zwykle NASA przezornie kwalifikuje obiekt 2015 TB-145 jako „potencjalnie niebezpieczny”.

 

Czy „kosmiczna czaszka” uderzy w nasz glob przekonamy się już wkrótce – prawdopodobnie kosmiczna skała znajdzie się najbliżej Ziemi… 11 listopada! . Z pewnością jeszcze nie raz o niej usłszymy. Kolejna okazja do odwiedzin i wywołania kataklizmu już za niedługo – przewiduje się, że następną wizytę zaliczymy najwcześniej w 2027 roku.

 

fakt.pl/zmianynaziemi/ foto: screenshot

Asteroida w kształcie CZASZKI pędzi w kierunku ZIEMI! Astronomowie JUŻ WIEDZĄ kiedy może uderzyć – będzie KONIEC ŚWIATA?

To by był istny chichot losu, gdyby zagładę ludzkości przyniosła kosmiczna skała wyglądająca jak trupia głowa.

 

Asteroida 2015 TB-145 ma ponad 600 metrów długości, a jej kształt jest przerażający. Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo do ludzkiej czaszki – puste oczodoły, otwór nosowy i usta – zgroza!

 

Obiekt obraca się wokół własnej osi co 3 godziny i dotrze w okolice naszej planety w listopadzie 2018 roku. To nie są jego pierwsze odwiedziny – w 2015 także przeleciał nieopodal nas. Wtedy dzieliła go od Ziemi odległość niewiele większa niż naszej planety od Księżyca!

 

Tym razem uczeni szacują, że odległość ta będzie nieco większa – teoretycznie więc zagrożenie jest mniejsze niż ostatnio. Ale takie odległości w skali kosmosu to mniej niż o włos, dlatego jak zwykle NASA przezornie kwalifikuje obiekt 2015 TB-145 jako „potencjalnie niebezpieczny”.

 

Czy „kosmiczna czaszka” uderzy w nasz glob przekonamy się za niespełna rok. Z pewnością jeszcze nie raz o niej usłyszycie w nadchodzących miesiącach. Kolejna okazja do odwiedzin i wywołania kataklizmu raczej nie wystąpi za naszego życia – przewiduje się, że następną wizytę zaliczymy najwcześniej w 2088 roku.

zmianynaziemi

Deszcz meteorów niesie ze sobą 7-KILOMETROWĄ ASTEROIDĘ! Pędzi 100 tys. km/h i „ma niestabilną trajektorię” – ostrzegają naukowcy!

Tak duże obiekty nieczęsto przelatują w pobliżu Ziemi, choć jesteśmy „bombardowani” niemal nieustannie.

 

16 grudnia w pobliżu Ziemi przeleci asteroida 3200 Phaeton. Jest to dość spore ciało niebieskie, mające niemal 7 kilometrów. Ostatni raz takiej wielkości obiekt przeleciał koło naszej planety 10 lat temu. Za 10 dni Phaeton znajdzie się w odległości 5,8 miliona kilometrów od Ziemi – to potężna odległość jak na warunki ziemskie, ale w kosmosie już niekoniecznie. Tym bardzie, że ostatnim razem tak duża asteroida przeleciała w odległości 18 milionów kilometrów, a i tak wywołała emocje.

 

Dodatkowo, niektórzy astronomowie zwracają uwagę, że Phaeton ma niestabilną trajektorię lotu, co dodatkowo wzmaga ryzyko nieoczekiwanych zmian jego kursu. Niemniej jednak większość uczonych jest zdania, że i tym razem nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo.

 

Wraz z asteroidą w naszym kierunku zmierza doroczny deszcz meteorów zwany Geminidami. Całe zjawisko zacznie się już jutro i potrwa do 17 grudnia. W szczycie deszczu meteorytów, 13 grudnia, będziemy mogli zaobserwować ich nawet 150-200 na godzinę! Największe z nich rozświetlą nocne niebo na tyle aby były widoczne gołym okiem – pod warunkiem bezchmurnej pogody oczywiście.

 

Dlatego też raczej nastawiajmy się na widowiskowe przeloty Geminidów niż kosmiczną katastrofę. Niemniej jednak warto pamiętać, że Phaeton jest określany przez NASA jako „potencjalnie niebezpieczny”. Lecz w czasie gdy on będzie zmierzał, cały czas monitorowany, w nasze okolice, wokół Ziemi przelecą setki innych obiektów, niezauważalnych dla astronomów, albo takich, które zostaną zaobserwowane dopiero „po fakcie”, a które byłby w stanie narobić na Ziemi niezłego bigosu w razie upadku.

znz