policjanta, portfelu

To co nosisz w portfelu, to prawdziwa bomba biologiczna! Naukowcy nie mają złudzeń – można się mocno pochorować

Nie jest żadną niespodzianką sam fakt, że pieniądze, które nosimy przy sobie w portfelu są niesamowicie brudne i zawierają sporo bakterii i wirusów. Jednak co innego taki prosty fakt, a co innego dokładne wyliczenia naukowców, którzy wzięli nasze banknoty pod lupy. Włos się na głowie jeży!

Brytyjscy uczeni przebadali banknoty z 15 europejskich miast. Okazało się, że nasze złote są na piątym miejscu pod względem średniej ilości bytujących na nich drobnoustrojów. Jest ich około 25 700 na jednym banknocie! W portfelu każdy z nas ma więc niezłą hodowlę bakterii i wirusów!

 

ZOBACZ TEŻ: To wysypisko śmieci niedługo przerośnie największy zabytek w kraju. Z jego powodu umierają setki ludzi

 

Co możemy „spotkać” na naszej wypłacie? Są to m.in. bakterie e. coli, salonelli, gronkowiec złocisty, wirusy grypy, enterokoki… cała gama potencjalnie niebezpiecznych bakterii i wirusów!

 

Co zrobić, żeby się ochronić?  – przeczytasz na kolejnej stronie! 

 

tasiemiec

[WIDEO] Tak wygląda tasiemiec na łososiu w sklepie. Film dla ludzi o mocnych nerwach

Tasiemiec to pasożyt. Tasiemce przechodzą złożony cykl rozwojowy ze zmianą żywicieli. Żywicielami pośrednimi są bezkręgowce lub kręgowce, natomiast ostatecznymi – z reguły kręgowce, u których żyją głównie w przewodzie pokarmowym. Okazuje się, że również pełzają po produktach w sklepie. Na filmie widać uchwyconego tasiemca, który przechadza się po sklepowym łososiu. Coś obrzydliwego!

Co za obrzydlistwo! Tasiemiec pełza sobie jak gdyby nigdy nic po łososiu, a my to później musimy jeść. To jest wręcz niewyobrażalne, że mięso, które kupujemy jest na tyle nieprzebadane, że osoby w laboratoriach nie potrafią odkryć takich uchybień. Aż strach pomyśleć, że moglibyśmy to zjeść…

ZOBACZ:Podczas karambolu na S3 bohater z Ukrainy uratował wiele osób. Niemal przypłacił to życiem

źródło fot. i wideo: youtube.com

dłubanie w nosie

Nie dłub w nosie! Sprowadzasz na siebie śmiertelne zagrożenie

Nie chodzi wcale o to, że ktoś wrażliwszy może podejść i zdzielić nas w łeb. Problem jest o wiele poważniejszy niż mogłoby się wydawać. Poprzez dłubanie w nosie doprowadzamy do szybszego rozprzestrzeniania się groźnych bakterii i wirusów!

 

Ostatnie badania przeprowadzone przez naukowców sugerują, że drobnoustroje z naszych dłoni mogą dość łatwo przenikać do organizmu przez błony śluzowe nosa. Szczególnie dotyczy to osób, które często korzystają z transportu publicznego, lub przebywają w miejscach publicznych, gdzie przewija się wielu różnych ludzi.

 

Szczególnym zainteresowaniem uczonych cieszyły się pneumokoki – bakterie, które szczególnie groźne są dla dzieci, osób starszych i tych z osłabioną odpornością. Co roku doprowadzają do śmierci ponad miliona dzieci na całym świecie. Wszystko wskazuje na to, że przez dłubanie w nosie pneumokoki mogą łatwo przeniknąć do organizmu.

 

U dzieci powodują one zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zaś u dorosłych – zapalenie płuc. Jeśli więc chcemy uniknąć tych przykrych dolegliwości – powstrzymajmy się lepiej przed tym obrzydliwym zwyczajem!

potrawy

Po zjedzeniu popularnej potrawy z jej ciałem zaczęło dziać się coś dziwnego. Okazało się, że bakterie zgromadzone w posiłku zjadały ją żywcem! (foto)

Jak zabójcze może okazać się zjedzenie surowej potrawy na własnej skórze przekonała się pewna Amerykanka. Kobieta była wielką fanką owoców morza, dlatego po świeże produkty chodziła na lokalne targowisko. 55-latka kupiła siatkę ostryg, jednak była tak głodna, że postanowiła je zjeść bez uprzedniego umycia. Jeanette LeBlanc zjadła aż 24 sztuki smakołyka. Zjedzenie potrawy okazało się zabójcze dla jej organizmu.

Pierwsze symptomy, że z jej ciałem dzieje się coś niedobrego pojawiły się 48 godzin po zjedzeniu potrawy. Na skórze zaczęły pojawiać się duże plamy, a bakteria, która zaczęła się w niej rozwijać zaatakowała nogi Amerykanki. Później pojawiła się silna biegunka, wymioty, dreszcze i wysoka gorączka. Kobieta trafiła do szpitala, a lekarze przez 21 dni próbowali uratować jej życie i pozbyć się zjadającej ciało bakterii. Niestety bezskutecznie.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Nudziło się jej w kolejce, więc rozebrała się do naga! Teraz drży o życie, bo (…)

 

Wraz z ostrygami do ciała Jeanette dostała się groźna bakteria z rodziny przecinkowców, która określana jest jako mięsożerna. Wydzielane przez nią toksyny sprawiają, że ciało człowieka jest dosłownie zjadane od środka przy pełnej świadomości chorego. O strasznym przypadku kobiety opowiedziała jej przyjaciółka, która chce uświadomić innych, by nie popełniali podobnego błędu co jej zmarła koleżanka

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

telefon

Zabierasz telefon do toalety? Zobacz co Ci grozi!

Żyjemy w czasach, w których do toalety zamiast książki czy gazety zabiera się telefon. Bez względu na to, czy jesteśmy z nim we własnej czy publicznej ubikacji, nie powinniśmy tego robić. Narażamy się na poważne ryzyko zarażeniem ciężkimi chorobami.

Telefony komórkowe wbrew pozorom posiadają wiele szczelin i zakamarków. Miejsca te lub przestrzenie pod etui stanowią doskonałe siedlisko dla chorobotwórczych bakterii. Często bardzo groźnych dla zdrowia a nawet życia. Są to np. pałeczki E.coli czy campylobacter.

Toalety, nawet te nasze domowe, to miejsca gdzie koncentrują się ogromne ilości rozmaitych bakterii. Trzymając telefon w ręku, przenosimy na niego mikroby. Jest to co najmniej tak samo groźne jak nie umycie rąk po skorzystaniu z toalety. Kładąc telefon na podłodze ubikacji narażamy się na kontakt z groźnymi zarazkami.

Telefony i kierownice w autach to miejsca o największej koncentracji zarazków. Nie powinniśmy np. Używać telefonu jednocześnie jedząc. Korzystanie z telefonów w WC jest szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia i należy tego bezwzględnie unikać.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Noizz

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/najdziwniejsze-schronisko-dla-psow-czegos-takiego-nie-widzieliscie-video/

 

 

 

telefoniczni oszuści, telefon, telefonu

Nie bierz do ręki czyjegoś telefonu! To gorsze niż włożenie jej do ubikacji

Są z nami dosłownie wszędzie. W pracy, w szkole, w łóżku, a niektórzy korzystają z nich nawet w ubikacji. Te wszystkie czynniki zebrane razem do nomen omen kupy sprawiają, że nasz drogi smartfon to tak naprawdę jedna z najobrzydliwszych rzeczy, które posiadamy! Poniższe argumenty powinny Was przekonać, aby nie dotykać czyjegoś telefonu, a swój zacząć porządnie czyścić.

Brytyjska firma Initial Washroom Hygiene zleciła badanie, które miało pokazać jak bardzo brudne są nasze telefony. Okazało się, że na dotykowych ekranach bytuje 7 razy więcej bakterii niż na desce klozetowej!

 

Jeszcze gorzej sprawa się ma, jeśli swój telefon trzymamy w futerale. Gumowe, lub co gorsza skórzane etui sprawiają, że bakterie mają idealne środowisko do namnażania się. Potęguje to ciepło naszego ciała jeśli trzymamy telefon np. w kieszeni spodni.

 

ZOBACZ: Chciał szybko przeskoczyć przez płot. Jego męskość makabrycznie ucierpiała!

 

Każdy z Was zapewne kilka razy w ciągu dnia przeciera „zapalcowany” ekran telefonu. Jednak myli się ten, który myśli, że to cokolwiek pomaga:

 

Wycieranie smartfona jest prawie tak „skuteczne” jak przeganianie zarazków chusteczką. Telefony są pokryte bakteriami, ponieważ dotykamy ich w różnych sytuacjach w ciągu dnia

 

– powiedział profesor Hugh Pennington z Uniwersytetu w Aberdeen.

 

Zimą sytuację pogarsza fakt, że na telefonach często pozostają bakterie i wirusy, którymi jesteśmy zarażeni, lub które przypadkiem dostały się na nie poprzez kontakt z chorymi.

 

Na początku napisaliśmy, że lepiej włożyć rękę do ubikacji niż wziąć do ręki telefon. Może i brzmi kontrowersyjnie, ale czy powyższe argumenty Was nie przekonują? Bądź co bądź ubikacje co jakiś czas myjemy silnymi środkami bakteriobójczymi. A czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek umył takowym telefon?

 

o2.pl/ foto: pixabay

śmierć z kurczaka

Dramat na wakacjach: zjadła kawałek kurczaka i zmarła! Szokujący powód

Potężny pech i nieszczęście spotkało pewną brytyjską rodzinę, która spędzała swoje wakacje na greckiej wyspie Korfu. 37-letnia Natalie Rawnsley zmarła w tamtejszym szpitalu z powodu bardzo silnego zatrucia po zjedzeniu kawałeczka kurczaka.

 

Według bliskich Natalie zawsze cieszyła się dobrym zdrowiem. Tymczasem wystarczył jeden kęs kurczaka, aby doprowadzić do tragedii. W hotelowej restauracji podano jej niedosmażonego kurczaka, który w środku był wręcz krwisto surowy.

 

W hotelu była restauracja, w której wszyscy jedliśmy. Tego dnia ja i chłopcy zamówiliśmy makaron, chleb i kiełbaski. Natalie wybrała inny obiad, który składał się z kurczaka, sałaty, krewetek i warzyw. Gdy rozkroiła kurczaka, wyciekła z niego krew. Zjadła tylko kęs, a resztę wymieniła na inne danie

 

opowiedział jej mąż.

 

Wieczorem Natalie zaczęła wymiotować i trafiła do szpitala. Personel sugerował zmianę placówki na lepszą, w kontynentalnej Grecji, ale na to nie zgodził się ubezpieczyciel kobiety. Po 36 godzinach zmarła z powodu zakrzepów, które utworzyły się w jej żyłach.

 

Shirley Radcliffe, lekarz specjalista ds. zakażeń uważa, że całej sytuacji winne są… geny kobiety:

 

Wszystko zależy od pacjenta; niektórzy są podatni na zakażenie, inni nie. Mówiąc brutalnie, pani Rawnsley miała niewłaściwe geny

 

– powiedziała na sali sądowej. Kobieta najprawdopodobniej zmarła z powodu zakażenia bakterią e. coli, która w piorunujący sposób zaatakowała jej organizm.

 

o2.pl/pixabay

pracy, logopeda

Przedszkolanka zmarła po tym jak źle poczuła się w pracy. Rodzice boją się, że ich dzieci mogły się zarazić

Kobieta była chora, a jednak wciąż chodziła do pracy. W ubiegły piątek poczuła się źle i trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Była zakażona meningokokami.

Do zdarzenia doszło w  miejscowości Kleosin niedaleko Białegostoku. 48-latka była w pracy, kiedy źle się poczuła. Po przedszkolankę przyjechało pogotowie, które zabrało ją do szpitala. Jednak jej stan zdrowia nagle się pogorszył i kobieta zmarła.

 

 

 

Okazało się, że przedszkolanka zaraziła się meningokokami, które zwane są również dwoinkami zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Teraz o zdrowie swoich dzieci martwią się zdenerwowani rodzice. Bakterie te przede wszystkim atakują dzieci, ponieważ ich poziom odporności jest stosunkowo niski. Zakażeniom sprzyja ponadto okres jesienno-zimowy, kiedy wiele osób jest przeziębionych, a meningokoki rozprzestrzeniają się drogą kropelkową. Czasem może wystarczyć zwykłe kichnięcie czy kaszel.

 

 

 

Dzieci, którymi opiekowała się przedszkolanka oraz personel placówki, z którym miała kontakt dostali leki. Lekarze uspokajają rodziców, że możliwość zakażenia była niewielka. Choć część ludzi chciała dezynfekcji przedszkola, to dyrektorka po konsultacji z sanepidem podjęła decyzję, że nie jest to konieczne.

 

 

 

 

ZOBACZ:Zatruwał jedzenie dla dzieci i umieszczał je w sklepach. Następnie żądał okupu za ujawnienie, które z produktów są skażone

 

 

 

 

foto pixaby / polskatimes.pl / mjakmama24.pl

piersi

Czuła ból w piersi. Nie do wiary co odkrył lekarz

Kobieta przeszła zabieg powiększenia piersi. Nie do wiary co wykryto w jej implantach podczas badania USG. 

Mieszkanka Nebraski podczas wakacji w Meksyku zaczęła odczuwać ból w brzucha, częste skurcze oraz gorączkę. Lekarze stwierdzili, że było to typowe zatrucie. Kobieta po powrocie do Stanów Zjednoczonych, mimo, że dolegliwości ustąpiły, udała się do swojego lekarza. Tym bardziej, że nagle zaczęła odczuwać ból po prawej stronie klatki piersiowej. Kiedy poddano ją badaniu USG okazało się, że wokół implantów zebrał się płyn, w którym wykryto salmonellę.  

 

Teraz lekarze spierają się jak to możliwe. Część z nich jest przekonana, że kobieta zakażona została podczas zabiegu. Bakterie pozostawały po prostu w uśpieniu. Pozostali twierdzą, że do zarażenia doszło w wyniku zatrucia pokarmowego przebytego podczas wakacji. Wtedy też salmonella dostała się do krwioobiegu powodując infekcję implantu. 

 

Co ciekawe niezależnie od tego, która wersja wydarzeń jest prawdziwa nigdy wcześniej nie odnotowano takiego przypadku.

 

 

ZOBACZ:Opadła mu szczęka, gdy to zobaczył. Przy autostradzie stał nagi mężczyzna, który…

 

 

foto pixaby / źródło dailymail.co.uk