radioaktywny pociąg

Radioaktywny pociąg przejechał całą Polskę do Rosji. „Nie ma zagrożenia”

Rosja, radioaktywność, tajemnica – tego typu zbitka wyrazowa u każdego wywołuje niepokój. Tymczasem radioaktywny pociąg, w którym stwierdzono przekroczenie norm promieniowania przejechał cały nasz kraj.

Pociąg relacji Berlin-Moskwa został zatrzymany na polsko-białoruskiej granicy do kontroli. Polscy strażnicy graniczni wykryli przekroczenie poziomu promieniowania toalety i podłogi w jednym z wagonów. Mimo to radioaktywny pociąg otrzymał zgodę na przekroczenie granicy. 

 

ZOBACZ TEŻ: Raport TOPR jest dramatyczny. Tak źle nie było jeszcze nigdy

 

Pociąg został przyjęty w Moskwie we wtorek wieczorem na Dworcu Białoruskim. Tam czekali strażacy i pracownicy kolei, którzy potwierdzili fakt skażenia. W toalecie było to 7 mikrosiwertów, na podłodze przedziału – 3 mikrosiwerty. Wagon ten jednak był pusty i nie jechali nim pasażerowie. Skąd więc skażenie?

 

Władze podejrzewają, że może ono pochodzić od mężczyzny chorego na raka, który był w trakcie radioterapii. Ostrzegał on personel pociągu w drodze do Berlina, że może zostawiać ślady biologiczne. 

 

W Berlinie pociąg został odkażony, jednak mimo to polscy pogranicznicy wykryli ślady podwyższonego promieniowania. Rosyjskie władze zapewniają, że również przeprowadziły proces odkażenia feralnego wagonu. A poza tym – jak zwykle – „nie było żadnego zagrożenia dla pasażerów”… Takie przynajmniej jest oficjalne stanowisko Rosyjskiego Ministerstwa do spraw Nadzwyczajnych. Jeśli podane dawki były faktycznie na tym poziomie, to jesteśmy w stanie w to uwierzyć – wszak codziennie człowiek przyjmuje około 10 mikrosiwertów ze środowiska!

 

o2.pl/ foto: pixabay 

25-letnia Polka zamordowana w Niemczech! Oprawcą okazał się jej…

Do przerażającego zdarzenia doszło w dzielnicy Tempelhof w Berlinie. 25-letnia Polka została zamordowana przez 64-letniego Bernarda S. Okazuje się, że oprawca to były kochanek młodej kobiety. 

64-latek do niedawna pracował jako dozorca. Po rozstaniu ze swoją żoną związał się z 25-letnią Polką. Para jeszcze jakiś czas temu mieszkała w trzypokojowym mieszkaniu na siódmym piętrze jedenastopiętrowego wieżowca przy Burgemeisterstrasse w Berlinie.

Sąsiedzi Polki i jej oprawcy w rozmowie z dziennikarzami przyznali, że w mieszkaniu wielokrotnie dochodziło do kłótni i rękoczynów. Mężczyzna nie był osobą lubianą w okolicy.

W dniu zdarzenia, 25-letnia Polka została zaatakowana przez Bernarda S. nożem. Miała na ciele wiele ran kłutych. Mimo przeprowadzonej przez służby ratunkowe reanimacji, dziewczyna zmarła.

Źródło: o2

Zobacz też:Zobacz, co się dzieje z twoim ciałem, GDY JESZ 2 BANANY DZIENNIE!

Zdjęcie: Pixabay

superbakterie, hiv

Lekarze ULECZYLI pacjenta z HIV! Medycyna poszła kolejny krok do…

Jak dobrze wiemy, wirus HIV należy do nieuleczalnych chorób świata. Nie ma na niego konkretnego lekarstwa. Natomiast jest terapia, która spowalnia jego rozwój, lecz nie daje ona świetnych efektów. Mężczyzna, który na co dzień mieszka w Londynie był nosicielem – był, bo od 19 miesięcy nie zdiagnozowano u niego żadnych objawów. Dodatkowo, nie kontynuuje on terapii związanej z braniem leków antyretrowirusowych.

Osiągając remisję HIV u drugiego pacjenta, wykazaliśmy, że pacjent z Berlina nie był anomalią – stwierdził profesor Ravindra Gupta z Uniwersytetu Cambridge. Lekarze opisali przypadek w prestiżowym czasopiśmie „Nature”. Wirus HIV całkowicie zniknął z organizmu mężczyzny. Zdiagnozowano go u niego w 2003 roku, a od 2012 zaczął przyjmować leki antyretrowirusowe. Dodatkowo, jakby tego było mało – wykryto drugą poważną chorobę – chłoniaka Hodgkina. Po czterech latach przeprowadzono u niego przeszczep szpiku kostnego. Dawca szpiku miał mutację genu CCR5. To receptor wykorzystywany przez wirusa HIV w zakażonym organizmie. Efekt był taki, że 16 miesięcy po przeszczepie pacjent z Londynu przestał przyjmować leki antyretrowirusowe, bo nie były już potrzebne. Od 19 miesięcy jest zdrowym, szczęśliwym człowiekiem.

 

ZOBACZ:Klientka sklepu w Busku-Zdroju zrobiła test sedesu. Kamery nagrały jak do niego…

 

Chcielibyśmy słyszeć częściej o takich przypadkach. Jest to bardzo budujące, gdy widzimy jak medycyna idzie do przodu.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

produkty, samobójstwo, hitlera

Te firmy wspierały działalność ADOLFA HITLERA. Czy masz w domu te produkty?

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie produkty mamy we własnym domu. Czy myśleliście kiedyś, że niektóre z nich mogą być związane z Adolfem Hitlerem? Kojarzycie takie marki, jak Colgate, Calgon, Clearasil, Jacobs i Durex? Wszystkie związane są ze słynną rodziną Reimannów którzy popierali Fuhrera a od powojennej odpowiedzialności wykupili się bardzo tanim kosztem.

Rodzina Reimannów jest jednym z najbogatszych rodów przemysłowych w Niemczech. Ich majątek szacuje się na… 33 miliardy dolarów. Założyciele tego koncernu byli antysemitami i nazistami. W trakcie wojny zakłady zatrudniały robotników przymusowych. Z ustaleń historyków oraz osób badających genezę firmy wynika, że personel fabryki znęcał się nad więźniami. Robotnice przymusowe były molestowane, gwałcone i bite, także w prywatnej wilii przedsiębiorcy. Marki takie jak Colgate, Calgon, Clearasil, Jacobs i Durex mamy na co dzień we własnym domu. Reimannowie zostali uznani za biernych uczestników III Rzeszy i dostali kary – ojciec 100 marek, a syn 2 tysiące marek. Warto wspomnieć, że w tamtych czasach ich firma osiągała obroty 20 milionów marek.

 

ZOBACZ:Do tych miast zima jeszcze powróci. UWAGA na mróz i śnieg!

 

Zatem uszło im wszystko na sucho. Zastanówmy się, co by było, gdyby zostali skazani za swoją działalność. Być może świat nie widziałby już produktów spod ich ręki. Wielu złoczyńców po wojnie nie zostało ukaranych. Cóż…

źródło: se.pl fot. youtube.com

dzieci

Kilkadziesiąt dzieci zostało zainfekowanych przez toksyczne gąsienice! Wszystko przez to, że bawiły się w tym parku wodnym!

Dla kilkudziesięciu dzieci wypad do berlińskiego parku wodnego położonego w dzielnicy Planterwald zakończył się fatalnie. Aż 31 maluchów, wszyscy byli uczestnikami szkolnej wycieczki, zostało zainfekowanych przez toksyczne gąsienice korowódki. Po wyjściu z wody dzieci uskarżały się na nieprzyjemny świąd, a na ich skórach pojawiła się czerwona wysypka.

 

 

 

Początkowo podejrzewano, że woda w której bawiły się dzieci była skażona bakterią, jednak badania szybko rozwiały te przypuszczenia. Reakcja alergiczna jaka wystąpiła u maluchów była spowodowana trującymi włoskami gąsienicy korowódki. Kontakt włosków ze skórą powoduje bolesne swędzenie i silne reakcje alergiczne. Nasi zachodni sąsiedzi zmagają się z plagą gąsienic, które dzięki wysokim temperaturom rozmnażają się w zastraszającym tempie.

 

 

Ze względu na bezpieczeństwo najmłodszych berliński park wodny zostanie zamknięty na jakiś czas. Właściciele obiektu zadeklarowali, że w ciągu najbliższych kilku dni będą chcieli pozbyć się  niebezpiecznych owadów w najprostszy z możliwych sposobów. Poczekają, aż gąsienice przepoczwarzą się w motyle!

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

złodzieja

Chcieli zatrzymać złodzieja. Nagle sami poczuli się zagrożeni [WIDEO]

Do zdarzenia doszło w Kreuzbergu, jednej z dzielnic Berlina. Na nagraniu z zajścia widać, że w zatrzymaniu jednego złodzieja udział wzięło więcej niż dziesięciu policjantów. 

Funkcjonariusze w pewnym momencie zostali otoczeni przez gromadzących się ludzi. W ich kierunku zaczęły lecieć kamienie, butelki oraz doniczki. Policjanci, aby opanować wymykającą się spod kontroli sytuację podczas zatrzymania złodzieja, użyli gazu i tarcz. Na jednym z ujęć można także dostrzec, że jeden z nich trzyma wyjętą z kabury broń. 

 

 

 

 

 

 

Sytuacja po tym jak trafiła do sieci nie przeszła bez echa. Część ludzi uważa, że podczas zatrzymania policja zachowała się zbyt brutalnie. Z drugiej jednak strony nie brakuje głosów, że funkcjonariusze nie przekroczyli przepisów. Zwłaszcza, że mężczyzna stawiał opór przy aresztowaniu. Inni idą jeszcze dalej twierdząc, że powinno się przeprowadzać szkolenia na wypadek takich sytuacji. Tak, aby jak najszybciej zapobiegać niepotrzebnej eskalacji agresywnych zachowań wobec policji. 

 

 

 

ZOBACZ:Policja zatrzymała nieodpowiedzialną matkę. Wszystko z powodu tatuażu [WIDEO]

 

 

 

foto youtube / źródło dailymail.co.uk

SKANDAL w Berlinie! Ojciec Maksymilian Kolbe na jednej wystawie z ISLAMSKIMI TERRORYSTAMI! Według twórców mają ze sobą WIELE WSPÓLNEGO!

Wystawa została uznana za kontrowersyjną nawet przez niemieckie media.

 

To nie mieści się w głowie. W Berlinie na jednej wystawie przedstawiono sylwetki św. Maksymiliana Marii Kolbego, Martina Luthera Kinga, ale też… zamachowców z Moskwy, Paryża i Nowego Jorku! Dlaczego? Bo dla autorów wystawy, pochodzących ze Skandynawii, wszystkie te postaci są… męczennikami!

 

Berlińska wystawa rok temu debiutowała w Danii. Nosi wiele mówiący tytuł „ Muzeum Męczenników”, gdyż zdaniem twórców wszystkie te postaci łączy wspólny mianownik – oddanie życia za wiarę i przekonania.

 

Nie rozróżniają oni oddania życie za innych od zabicia siebie i setek niewinnych w imię chorej ideologii. W ten sposób skandalicznie zestawiają obok ojca Kolbego i św. Apolonii z Aleksandrii… Mohammeda Attę, który w 2001 roku pilotował jeden z samolotów, który wbił się w wieże WTC! Dalej jest tylko gorzej – są czeczeńscy bojownicy, którzy mordowali w Moskwie, islamscy radykałowie – sprawcy masakry w Paryżu i kilka innych tego typu postaci.

 

Sprawa bulwersuje nie tylko Polaków, ale też samych Niemców. Prasa naszych sąsiadów zwraca uwagę na wielkie kontrowersje wywołane przez twórców, pisząc, że posunęli się znacznie za daleko. Niektóre media zwracają uwagę, że ta chora instalacja jest finansowana z kieszeni podatnika – zarówno stowarzyszenie, które ją ściągnęło do niemieckiej stolicy, jak i sam budynek, gdzie mieści się wystawa, są utrzymywane ze środków miejskich.

 

Tego typu działania to prosta droga do relatywizacji ideałów, które towarzyszyły Europejczykom od setek lat. Zestawianie świętego, który oddał życie za współwięźnia z mordercami, którzy w imię Allacha zabijali niewinnych to skrajne nadużycie. Miejmy nadzieję, że zarówno polskie jak i niemieckie władze doprowadzą do zdjęcia wystawy – tak jak to miało miejsce przed rokiem w Kopenhadze!

SERIA SKANDALI, KTÓRA WPŁYWA NA PRESTIŻ NIEMIEC! Szef KE Juncker zabrał głos w tej sprawie, ostrzegając, że skandaliczne praktyki na pewno nadszarpnęły wizerunek kraju.

Seria skandali, która zdecydowanie zaważy na wizerunku Niemiec na całym świecie. Juncker ostrzega.

Ostatnie dwa lata to nie najlepszy czas dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, który co rusz wstrząsany jest skandalami związanymi z zaniżaniem za pomocą specjalnego oprogramowania wyników pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silników Diesla.

Nielegalne praktyki udowodniono niemieckiemu koncernowi motoryzacyjnemu Volkswagen, który to we wrześniu 2015 roku przyznał się do zainstalowania w łącznie około 11 mln samochodów oprogramowania pomagającego fałszować wyniki.

 O manipulacje oskarżane są także m.in. firmy Porsche i Audi należące do koncernu Volkswagen oraz inne koncerny.

W tej kwestii zabrał głos szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, którego zdaniem skandaliczne praktyki na pewno wpłynęły na prestiż i wizerunek Niemiec:

 

Wskutek nieprawidłowości popełnionych przez jednostki prestiż Niemiec doznał poważnego uszczerbku. Nie można wykluczyć, że cień, który padł na przemysł motoryzacyjny, dotknie także inne branże – ostrzegł.

 

Wg. Junckera problem manipulowania pomiarami emisji spalin nie ogranicza się tylko do Niemiec.

 

Mamy do czynienia w Europie z całościowym problemem dieslowym, którego źródłem są Niemcy. Powodem jest intensywna polityka eksportowa niemieckiej branży motoryzacyjnej – podkreślił szef KE.

Na dziś, planowane jest w Berlinie spotkanie spotkanie przedstawicieli władz centralnych i lokalnych z reprezentantami koncernów motoryzacyjnych.

Tematem rozmów będą metody zmniejszenia przez producentów samochodów z silnikiem Diesla emisji szkodliwych substancji.

Źródło TVP. info, zdjęcie screen

MM

 

 

17-latek planował samobójczy zamach. Wpadł przez maila do matki

Niemiecka policja zatrzymała we wtorek w miejscowości Uckermark w Brandenburgii 17-letniego Syryjczyka podejrzanego o planowanie samobójczego zamachu w Berlinie – poinformował minister spraw wewnętrznych tego landu Karl-Heinz Schroeter.

 

Na trop podejrzanego policja natrafiła dzięki sygnałom z innych krajów związkowych. Syryjczyk przesłał matce drogą elektroniczną wiadomość, w której „jednoznacznie wypowiedział się na temat planowanego zamachu” – relacjonuje dpa wypowiedź Schroetera.

 

Nie wiadomo na razie, jak zaawansowany był plan samobójczego ataku. Nie ma też bliższych informacji na temat zatrzymanego.

 

Źródło: PAP

kd