tirówki i zwłoki przy trasie

 Przyjechali na tirówki. W lesie obok parkingu dokonali MAKABRYCZNEGO odkrycia!

To bardzo tajemnicza sprawa, która być może nie wyjaśni się prędko. Na wysokości miejscowości Tchórzew na Lubelszczyźnie, na trasie Lublin – Białystok, dwóch mężczyzn dokonało wstrząsającego odkrycia. Przy parkingu okupowanym przez tirówki  odnaleźli rozkładające się ludzkie zwłoki.

 

Kilka dni temu dwóch mężczyzn zatrzymało się na parkingu, który jest dobrze znany każdemu, kto podróżuje tą trasą. Zazwyczaj bowiem przechadzają się po nim panie lekkich obyczajów, popularne tirówki.

 

Po krótkiej rozmowie z kurtyzanami, mężczyźni udali się w las. Tam, ku swemu przerażeniu natknęli się na stertę gałęzi spod których wystawała gnijąca noga. Czym prędzej wezwali więc policję.

 

Zwłoki, które przypadkowo odnaleźli znajdowały się w stanie zaawansowanego rozkładu. Nie było przy nich dokumentów, nie wiadomo więc kim jest denat. W ostatnim czasie w okolicy nikt też nie zaginął, dlatego ustalenie jego personaliów może być jeszcze trudniejsze.

 

Być może zwłoki należały do ofiary gangsterskich porachunków pomiędzy tymi, którzy roszczą sobie prawo do kontrolowania prostytutek na tym parkingu. Jednak tirówki odmawiają jakichkolwiek zeznań w tej sprawie.  Inna hipoteza zakłada, że jest to ofiara potrącenia, którą sprawca naprędce ukrył w lesie.

 

Jedyny trop dla śledczych to jak na razie ubranie, które miały na sobie zwłoki. Podobno może ono wskazywać na to, że zamordowany pochodził z zagranicy. Czy jednak w dobie sklepów internetowych jest to poszlaka warta wzięcia pod uwagę?

 

policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Podlasie: miała być za granicą, a jej ZWŁOKI odnaleziono zawinięte w dywan! Tajemnica sprzed 7 lat rozwiązana?

Rodzina utrzymywała, że Krystyna A. nagle, z dnia na dzień, wyjechała za granicę. Spaliła za sobą mosty i zerwała kontakty. Choć wydawało się to niemożliwym, a jej mąż trafił do aresztu, nie było żadnych dowodów na obalenie tych zeznań. Nagle, po siedmiu latach sytuacja zmieniła się – odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan!

 

Wlekącą się przez lata sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, oraz policjanci z Bielska Podlaskiego, gdzie mieszkała Krystyna A. Przez wiele lat nie udało się ustalić żadnych szczegółów o losie zaginionej.

 

Dwa lata temu do aresztu z zarzutem zabójstwa trafił mąż Krystyny. Jednak policjanci nie mieli najważniejszego dowodu – ciała. Dlatego po kilku tygodniach mężczyzna opuścił areszt.

 

Jednak w ostatnich dniach nastąpił przełom w sprawie. W głębi jednego z lasów odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan. Musiały leżeć zakopane w lesie od kilku lat. Sekcja zwłok, oraz dokładne badania potwierdziły tożsamość ofiary – to była Krystyna A.!

 

Z wyników sekcji zwłok wynikało, że kobieta została pchnięta nożem. W związku z tym niespodziewanym odkryciem funkcjonariusze znowu zapukali do drzwi mieszkania jej męża. Mężczyzna po raz kolejny trafił do aresztu z zarzutem zabójstwa, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem tak szybko się nie wywinie.

 

Podejrzany nadal nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, a także odmówił składania zeznań. Czy po tylu latach uda się bezspornie odwieść, że to on jest mordercą? To już w rękach prokuratury, a następnie sądu.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ policja

kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Przestępca SPECJALNEJ TROSKI: zdemolował aptekę, mimo że był poszukiwany. Przy okazji wkopał trzy inne osoby!

Policjanci zaliczyli prawdziwy strzał w dziesiątkę tropiąc sprawcę awantury w jednej z aptek w Białymstoku. Człowiek, który zdemolował ją, bo nie dostał leku na receptę, okazał się poszukiwanym przestępcą. A przy okazji natrafiono na kilka innych „ciekawych” osobistości!

 

Do zdarzenia doszło w zeszłym tygodniu. Rozwścieczony odmową sprzedaży leku klient rozpętał awanturę w aptece i uciekł. Policjanci sporządzili rysopis sprawcy i rozpoczęli poszukiwania. Gdy natrafiono na podejrzanego, okazało się, że jest poszukiwanym listem gończym przestępcą!

 

Jakby tego było mało, miał przy sobie marihuanę. A w lokalu, w którym przebywał znajdowało się jej jeszcze więcej. Dlatego zatrzymano nie tylko jego, ale trzy pozostałe osoby będące wewnątrz. Szybko wyszło na jaw, że jedna z nich jest także poszukiwana!

 

Można więc śmiało powiedzieć, że białostoccy policjanci upiekli co najmniej dwie pieczenie na jednym ogniu. Choć może nie jest to wielki wyczyn – osoba poszukiwana przez służby, która dopuszcza się takiego czynu nie mogła grzeszyć intelektem. Ale jednak cała sytuacja jest dość komiczna.

 

bialystok.onet.pl/

upił, policja, dwulatek, 2-latek, policji

Tajemnicza śmierć na wigilii – nie żyje kobieta, nikt nie umie wytłumaczyć, co się stało. Domownicy zatrzymani przez POLICJĘ!

Wieczerza wigilijna stała się sceną dramatycznej śmierci. Jak na razie nikt nie wie, co do niej doprowadziło, zaś krewni kobiety zostali zatrzymani przez policję.

 

24 grudnia wieczorem policja otrzymała zgłoszenie, że w Henrykowie w gminie Supraśl, niedaleko Białegostoku, w jednym z domów zmarła kobieta.

 

Gdy funkcjonariusze udali się na miejsce zastali nieżyjącą kobietę i trzech kompletnie pijanych mężczyzn. Najprawdopodobniej to któryś z nich zawiadomił policję, ale gdy stróże prawa pojawili się żaden nie był w stanie wyjaśnić co się stało.

 

Wszyscy trzej – mąż i dwaj synowie denatki zostali zatrzymani przez policję. W areszcie mieli wytrzeźwieć, bo niemożliwe było przesłuchanie ich w takim stanie.

 

Co wydarzyło się w Wigilię? Czy mężczyźni mają związek ze śmiercią kobiety? Czy gdyby nie byli pijani w sztok mogliby udzielić jej skutecznej pomocy? To wykaże dopiero sekcja zwłok, przesłuchanie podejrzanych i postępowanie prokuratorskie. Jak widać w święta tragedie mogą wydarzyć się wszędzie, nie tylko na drogach.

fakt.pl

SKANDAL w Białymstoku: Podziękowała ONR-owi za 100kg słodyczy dla dzieci, musiała podać się do DYMISJI! Ohydne działania Urzędu Miasta!

Okazuje się, że w walce ideologicznej i politycznej nawet dzieci mogą być ofiarami. Władze Białegostoku pokazały się z pięknej strony!

 

W ramach akcji „Słodka Krew” członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego zebrali 100kg słodyczy. Pochodziły one głównie od krwiodawców, którzy postanowili przekazać dzieciom czekolady otrzymywane w zamian za oddanie krwi.

 

Łakocie trafiły do Ośrodka Wychowawczo-Opiekuńczego nr 2 w Białymstoku, który podlega Urzędowi Miasta. Dzieci, które nie mają rodziców miały mieć nieco osłodzone święta.

 

ONR swoją akcją pochwalił się w Internecie prezentując podziękowania podpisane przez wicedyrektor ośrodka, panią Grażynę Zimnoch. To nie spodobało się prezydentowi miasta, Tadeuszowi Truskolaskiemu, związanemu z PO, który od dawna walczy z tą organizacją.

 

Wkrótce po przekazaniu słodyczy miał się odbyć jubileusz 70-lecia placówki. Nie pojawił się na nim nikt ze strony władz miasta. I jak informuje rzecznika ratusza miało to związek właśnie z podziękowaniami dla ONR.

 

Ale to nie koniec – fakt, że „faszystowskie” czekolady trafiły do dzieci tak rozwścieczył Truskolaskiego, że zażądał od władz ośrodka wyjaśnień. Sprawę nagłośniła też lokalna Gazeta Wyborcza. Skończyło się na tym, że wicedyrektor, która podpisała podziękowania złożyła dymisję.

 

„To jest taka taktyka tej organizacji, aby swoje brunatne oblicze pudrować akcjami charytatywnymi. Pan prezydent oczekiwał zdecydowanych kroków w tej sprawie i zakończyła się ona w ten sposób, że pani wicedyrektor złożyła rezygnację z zajmowanego stanowiska.”

– powiedziała rzeczniczka miasta.

 

Sprawa jest bulwersująca, bo zakładnikami w walce politycznej stały się dzieci i to wystarczająco już pokrzywdzone przez los. Władzom Białegostoku przypominamy, że ONR wciąż jest legalnie działającą organizacją i zamiast tego typu popisówek mogliście przekazać 200kg słodyczy do ośrodka. Ale tu chyba wcale nie chodzi o dobro dzieci.

 

Otwarte pozostaje też pytanie ile słodyczy przekazała węsząca wszędzie faszyzm Gazeta Wyborcza?

 

Wygląda na to, że najlepiej by było gdyby dyrekcja ośrodka nie przyjęła daru dla dzieci, aby zadowolić władze miasta. I znowu wraca pytanie – ważniejsze jest dobro dzieci, które mogły otrzymać trochę słodyczy, czy dobre samopoczucie włodarzy  – chyba można tak napisać – nienawidzących ONR-u? Wicedyrektor wybrała dobro dzieci nie patrząc na to, kto udziela pomocy i jakie mogą być reakcje „góry”. I ostatecznie sama stała się ofiarą w tym konflikcie.

onet.pl/facebook.com/lemingopedia

GENIALNIE! Historyczny rzut. Po 15 latach padł nowy rekord!

Już w pierwszej serii finału rzutu oszczepem na lekkoatletycznych mistrzostwach Polski padł nowy rekord. Pobił go w Białymstoku Marcin Krukowski (KS Warszawianka).

 

25-letni sportowiec rzucił oszczepem na odległość 88,09 m i tym samym ustanowił nowy rekord. Poprzedni padł 16 czerwca 2002 roku, należał do Dariusza Trafasa i wynosił 86,77.

 

Aktualny wynik Krukowskiego jest w tej chwili piątym na świecie w tym roku. Najlepszy należy do Niemca Johannesa Vettera – 94,44 m.

 

kd, źródło: onet

Potężna bomba z II wojny światowej na miejscu budowy. Kilka tysięcy mieszkańców musi opuścić miejsce zamieszkania

Bombę lotniczą z czasów II wojny światowej znaleziono w okolicach skrzyżowania ulicy Ciołkowskiego z Sulika w Białymstoku. Ma tam powstać wiadukt. Niewybuch waży kilkaset kilogramów.

 

Konieczna jest ewakuacja kilku tysięcy mieszkańców miasta. Anna Kowalska z Departamentu Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Białymstoku mówi o ewakuacji mieszkańców nie tylko ulicy Ciołkowskiego, ale również tych sąsiadujących z miejscem znalezienia bomby. Prawdopodobnie ewakuacja odbędzie się w niedzielę.

 

Akcja jest bardzo poważna. Jej przeprowadzeniem zajmą się saperzy. Do podniesienia pocisku, potrzebny będzie specjalny dźwig.

 

W sprawie znaleziska Urząd Miasta zaplanował konferencje prasową na godzine 13. Wtedy będzie więcej wiadomo na ten temat.

 

kd, źródło: onet