leszek miller

Leszek Miller OSTRO o Andrzeju Dudzie i bojkocie Mundialu! Jego felieton został opatrzony kontrowersyjnym fotomontażem

„Prezydent Duda obwieścił, że nie pojedzie na Mundial ani nie prześle gratulacji Władimirowi Putinowi wybranemu na prezydenta Rosji. To druga poważna groźba jaką Polak rzucił Kremlowi. Pierwszą były słowa Andrzeja Rozpłochowskiego, który w 1981 roku w imieniu „Solidarności” obiecał, że jak „uderzymy pięścią w stół, to kremlowskie kuranty zagrają mazurka Dąbrowskiego!”.” 

 

– napisał w felietonie Leszek Miller, były premier, polityk wciąż związany z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Swoich sił jako dziennikarz próbuje na portalu innapolityka.pl i trzeba przyznać – zrobił dość mocne wejście! Nie tylko samym tekstem, ale również okładką, która go ilustruje. Ostrzegamy – niektórym może zagotować się krew w żyłach! Co tak właściwie myśli Miller o bojkocie Mundialu i postawie Prezydenta RP? CZYTAJ WIĘCEJ na innapolityka.pl!

 

duda, putin, leszek miller, innapolityka.pl

fot.innapolityka.pl

innapolityka.pl/ foto: twitter.com/onetwiadomości

mundial rosja

Polska naprawdę ZBOJKOTUJE Mundial w Rosji? „Taką możliwość można rozpatrzyć” – mówi ważny urzędnik prezydenta

Afera wywołana tajemniczym atakiem na rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala nie cichnie. W poprzednim tygodniu to brytyjskie media spekulowały, że obok Wielkiej Brytanii Mundial może zbojkotować także Polska[ZOBACZ]. Teraz takie głosy faktycznie zaczynają się pojawiać nad Wisłą.

 

Do sprawy tej odniósł się szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch w rozmowie z portalem wpolityce.pl. Jego zdaniem „należy się teraz zastanowić nad solidarną odpowiedzią na rosyjskie działania”, ale to nie do Polski należy inicjowanie działań w tym zakresie.

 

Soloch uważa, że jest to przede wszystkim sprawa Wielkiej Brytanii i ewentualne polskie działania powinny być z nią konsultowane. Najważniejsze było okazanie solidarności, co strona polska już zrobiła.

 

Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z premier Teresą May powiedział, że potrzebna jest zdecydowana odpowiedź UE i szerzej pojętej wspólnoty międzynarodowej. Dlatego temat rozmowy zszedł na ewentualny bojkot przez Polskę Mundialu w Rosji, do którego zostały niespełna trzy miesiące.

 

Paweł Soloch powiedział, że taką możliwość „można rozpatrzyć”:

 

„Z pewnością Rosji zależy na tym przedsięwzięciu. Wszyscy spodziewali się, że w związku z dzisiejszymi wyborami prezydenckimi w Rosji, a w dalszej kolejności z mundialem, Rosja nie będzie zachowywać się w sposób agresywny, a okazało się zupełnie inaczej”

 

– dodał.

 

Nawet jeśli Polska zdecyduje się na bojkot Mundialu, to mamy nadzieję, że ograniczy się on do delegacji polskich gości, nie zaś reprezentacji. Wydaje nam się, ze kibice z żadnego państwa nie pozwoliliby na niewysłanie swojej reprezentacji na Mistrzostwa. A już na pewno nie nasi kibice, dla których obecny czas jest bodaj najlepszym od kilkudziesięciu lat, jeśli chodzi o wyniki i formę piłkarzy.

 

wprost.pl

mundial, mundial w rosji, mistrzostwa świata, piłka nożna, sport

Polska ZBOJKOTUJE Mistrzostwa Świata w Rosji?! Brytyjska prasa podaje SENSACYJNE DONIESIENIA!

Sprawa przetacza się przez tak poczytne tytuły jak „The Times” czy „The Sun”. Brytyjczycy mają rzekomo rozważać bojkot Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które za niespełna 100 dni dobędą się w Rosji. Jednak poza sobą widzą kilka innych państw gotowych na ten krok, w tym – Polskę!

 

Tydzień temu w Sailsbury otruty został były rosyjski szpieg Siergiej Skripal. Przez lata był pułkownikiem GRU, czyli rosyjskiego wywiadu wojskowego. Ale poza tym miał też drugą twarz – współpracował z wywiadem brytyjskim, za co ostatecznie trafił na 13 lat do rosyjskiego więzienia.

 

W 2010 roku wyszedł jednak na wolność i został wymieniony z Brytyjczykami na rosyjskich szpiegów złapanych na Wyspach. Ale najpewniej zainteresowanie nim w rosyjskich służbach nie minęło. Nie tak dawno umarł jego syn i żona. Teraz został otruty wraz z córką i oboje w stanie krytycznym leżą w szpitalu. Wszyscy politycy w Wielkiej Brytanii uważają, że to sprawka Rosji.

 

Szef MSZ Boris Johnson, powiedział na konferencji prasowej o możliwym bojkocie Mundialu w Rosji. Słowa te zelektryzowały opinię publiczną w kraju. Dyplomaci brytyjscy tłumaczyli potem, że premier raczej miał na myśli bojkot polityczny, a nie niewysyłanie piłkarz. Ale fala spekulacji ruszyła!

 

Brytyjskie media już rozważają, kto poza ich krajem mógłby zbojkotować Mistrzostwa Świata. Wśród potencjalnych kandydatów widzą Japonię, Australię i… Polskę! Skąd te pomysły – ciężko stwierdzić. Ale angielska prasa podchwyciła i grzeje temat.

 

Wydaje się, że jak mocne nastroje antyrosyjskie w Polsce by nie były, to kibice nie pozwoliliby na bojkot największej imprezy piłkarskiej świata. Tym bardziej teraz, gdy nasza kadra jest naprawdę nieźle przygotowana i może walczyć nie tylko o honor, ale o najwyższe laury.

 

eurosport.interia.pl 

„MAMY JUŻ LATO, A PRZED NAMI FALE UPAŁÓW”, ALE PO TĘ WODĘ BUTELKOWĄ LEPIEJ NIE SIĘGAĆ!

 „Mamy już lato, a przed nami fale upałów. Pamiętajcie, by pić dużo wody”, ale jeśli „Popierasz prawa kobiet? Nie kupuj Cisowianki” – to początek wpisu na facebookowym profilu partii Razem zachęcający do bojkotu jednej z najpopularniejszych wód butelkowych w Polsce.

 

Dlaczego?  Otóż jak się okazuje Paweł Witaszek, wiceprezes firmy produkującej tę wodę, jest jednocześnie prezesem fundacji wspierającej organizację prolife.

 

Wg. partii Razem jego fundacja „jest odpowiedzialna za szerzenie nieprawdy na temat zabiegów przerywania ciąży. To jej działacze wystają pod szpitalami i w centrach miast z drastycznymi, kłamliwymi banerami. Zależy nam na zagwarantowaniu kobietom pełni praw. Domagamy się, by miały prawo decydować, czy i kiedy zostaną matkami. Dlatego nie chcemy, by nasze pieniądze trafiały do kieszeni osób sponsorujących działalność fanatyków, którzy zastraszają lekarzy i pacjentki oraz zmuszają przechodniów do obcowania z fałszywymi, makabrycznymi obrazami!”.

Wpis ma już 1.8 tys. polubień.

Na bojkot zareagowali przedstawiciele spółki, którzy wyjaśnili, że, jest ona: „firmą neutralną światopoglądowo, nieangażującą się po żadnej ze stron sporów światopoglądowo-politycznych”.

Na reakcję polityków w tej sprawie również nie trzeba było długo czekać. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski z PiS w niedzielę na swoim profilu na Twitterze napisał: „w upalną niedzielę polecam jedzenie owoców i picie dużej ilości płynów”. Wpis opatrzony został wymownym zdjęciem.

Również na Instagramie jeden z użytkowników popiera picie Cisowianki.

Zatem jak widać bojkot bojkotem, ale na pragnienie nie ma innego wyjścia, jak sięgnięcie po wodę, choćby i po Cisowiankę.

Źródło Polityka, Twitter, Instagram

MM

Gwiazdy bojkotują festiwal w Opolu. ZOBACZ kto jeszcze rezygnuje z imprezy!

Rezygnacja gwiazd polskiej estrady z uczestniczenia w tegorocznej edycji festiwalu w Opolu posypała się błyskawicznie. Od wczoraj odmówiło już 8 wykonawców. Pojawiła się również informacja o rezygnacji samego konferansjera konkursu Premiery.

 

Na początku na czarną listę trafiły Kayah i Kasia Nosowska. O rezygnacji Maryli Rodowicz pisaliśmy tutaj.

 

Andrzej Piaseczny, który w tym roku na festiwalu w Opolu miał obchodzić swoje 25 lat na scenie ogłosił: 

Ci z Was, którzy towarzyszą mojej artystycznej drodze od wielu lat, wiedzą jak ogromnie cieszyłem się na świętowanie z…

Publié par Andrzej Piaseczny/oficjalny profil sur samedi 20 mai 2017

 

W sobotę po południu na profilu Michała Szpaka pojawiła się informacja:

Kochani. Nie zobaczymy sie w tym roku na Festiwalu w Opolu.Do zobaczenia (byc moze…) za rok.

Publié par Michał Szpak sur samedi 20 mai 2017

 

Na opolskiej scenie nie pojawi się również Kasia Cerekwicka, Grzegorz Hyży, zespół Audiofeels, Kasia Popowska.

Kochani!Niestety, nie zobaczymy się w tym roku na Festiwalu w Opolu, być może za rok w przyjemniejszych okolicznościach.Pamiętajcie PEACE, LOVE & MUSIC!I do zobaczenia na koncertach!

Publié par Grzegorz Hyży sur samedi 20 mai 2017

https://www.facebook.com/kasiacerekwicka/posts/1522903201067419

Moi drodzy, sprawy wokół 54. KFPP w Opolu przybrały fatalny obrót. Uważam, że muzyka i festiwale artystyczne powinny być…

Publié par Kasia Popowska sur vendredi 19 mai 2017

 

Z listy artystów został skreślony również zespół Dr Misio, mimo że został ogłoszony jako zakwalifikowany wykonawca. Powodem miał być „nieemisyjny charakter” oficjalnego teledysku piosenki ”Pismo”. W związku z tą decyzją z prowadzenia konkursu Premier zrezygnował dziennikarz muzyczny Artur Orzech:

 

”Przepraszam za porę nocy, ale właśnie wróciłem z pracy w Jeleniej Górze. I przepraszam za szczerość, ale jeśli Arek Jakubik i Dr Misio odpadają z premier w Opolu, które mam prowadzić – to ja też. Dla mnie to właśnie była szansa na pokazanie dystansu. Skoro TVP zakwalifikowała i słusznie tę piosenkę, to pytam po cóż nagle wycofuje?!… Szala się przelała. Jeżeli to oczywiście prawda co czytam w internecie. Dobrej nocy. Jutro/dzisiaj o tym poinformuję Tvp1”

 

Źródła: wirtualnemedia.pl, facebook.com
kd

Bojkot Coca Coli i Pepsi! ZOBACZ gdzie!

Mieszkańcy Indii bojkotują Coca-Colę i Pepsi na rzecz kokosa!

Stowarzyszenie handlowców i sklepikarzy z południowych stanów Indii, liczące 6 tys. firm i 1,5 mln członków, ogłosiło bojkot Coca Coli i Pepsi. Ich zdaniem fabryki światowych koncernów są winne suszy. W zamian proponują miejscową wodę sodową lub mleko kokosa.

 

Radżu Kumar wyjmuje z mobilnego wózka chili i czarną sól. Mieszankę błyskawicznie wrzuca na dno przygotowanych wcześniej szklanek. Zaraz w ruch idzie drewniany wyciskacz do limonek i szpikulec do lodu z pojemnika schowanego wewnątrz wózka.

Teraz gwóźdź programu – banta, woda sodowa w butelkach o grubszej szyjce z przewiązaną na szczycie szklaną kulką zamiast kapsla. Radżu wprawnym ruchem wbija kulkę do środka butelki i obraca fontannę buzującej sodówki w stronę szklanek. Napój trzeba tylko zamieszać i gotowe!

 

Banta (fot. David Lisbona, commons.wikimedia.org)

„To się nazywa bantawallah!” – emocjonuje się Mohan Sharma, który mierzył czas całej operacji – kilkanaście sekund. „Prawdziwy mistrz sodówki ze starego Delhi” – uśmiecha się, spoglądając na wąską uliczkę prowadzącą w stronę największego meczetu miasta, Jama Masjid.

Banti lub goti, które w języku pendżabskim i hindi oznaczają szklaną kuleczkę, był kiedyś najpopularniejszym napojem na indyjskie upały. Patent na oryginalne zamknięcie należy do Hirama Codda, który wymyślił je w drugiej połowie XIX w.

„Na południu Indii na ten napój mówi się +panneer soda+” – tłumaczy Johnathan Koshy. W języku tamilskim „panneer” to esencja różana. Uliczni mistrzowie wody sodowej oprócz ostrych przypraw i soli w innych wersjach dodają też imbir i kminek.

„Kiedyś wszyscy to pili, aż na początku lat 90., wraz z otwarciem się kraju na kapitalizm, przyszła Coca-Cola i Pepsi” – dodaje Koshy, który pochodzi z południowego stanu Kerala. Tamtejsze największe stowarzyszenie handlowców zastanawia się właśnie nad bojkotem zachodnich napojów. Fala protestów idzie z sąsiedniego Tamilnadu i Karnataki.

„Nie ma coli, nie ma pepsi!” – 1 marca plakaty z przekreślonymi butelkami zachodnich napojów zawisły w wielu sklepach w Madrasie, na południu Indii. Tysiące sklepów w Tamilnadu przestały sprzedawać colę, mimo że dystrybutorzy oferowali trzy do pięciu skrzynek za darmo przy zakupie dziesięciu.

Organizatorzy protestu – izba handlowców zrzeszająca 6 tys. firm i 1,5 mln członków – ogłosili, że światowi giganci biorą wodę z rzeki Thamirabarani i są winni suszy w Tamilnadu, która dotyka tamtejszych rolników.

fot. economictimes.indiatimes.com

Strach padł na szefostwo obu światowych korporacji, ponieważ Indusi wypijają rzekę słodkich napojów z gazem. Indyjski rynek rośnie średnio o kilkanaście procent rocznie, a jego wartość szacuje się na 4,9 mld dol.

 

Pepsi i Coca-Coli mają 96 proc. udziału w sprzedaży napojów gazowanych w Indiach. „Na początku lat 90. wszystko, co z Zachodu, musiało być lepsze” – oceniają zgodnie Koshy i Sharma.

Wcześniej Indie chroniły swoją gospodarkę przed zakusami zagranicznych inwestorów i stawiały na rozwijanie socjalistycznej gospodarki. Działalność prywatnego biznesu obłożona była absurdalnymi pozwoleniami na dosłownie wszystko. Nawet sprowadzenie maszyny do fabryki, nie mówiąc już o rozpoczęciu produkcji, wymagało pozwolenia odpowiedniego ministerstwa. Eksperyment się jednak nie udał i Indie weszły na ścieżkę kapitalizmu.

Pierwszy raz Coca Cola i Pepsi pojawiły się w Indiach w latach 50., ale szybko wycofały się z rynku, gdy na ich działalność nałożono zbyt wiele ograniczeń. Po kilkudziesięciu latach, już w nowych warunkach, wróciły do Indii, stawiając fabryki w całym kraju.

Niemal z miejsca fabryki wywołały protesty. Ludzie demonstrowali przeciw zatruwaniu wody przez Coca Colę w Plachimadzie w stanie Kerala, Mehdigandżu i Hapurze w stanie Uttar Pradesh oraz Kala Derze w Radżastanie. W tych miejscowościach hodowcy tracili swoje stada, a rolnicy uprawy, bo fabryki zużywały zbyt wiele wody gruntowej.

Przypadek Plachimady w 2003 roku zdobył rozgłos na świecie, gdy BBC przeprowadziła własne śledztwo i odkryła, że woda była zanieczyszczona ciężkimi metalami, w tym ołowiem. Dopiero w 2010 roku indyjski Sąd Najwyższy zasądził odszkodowanie dla rolników.

Zarzut nadmiernego zużywania wody usłyszały odziały Coca Coli i Pepsi w Tamilnadu. Tutaj jednak Sąd Najwyższy w Madrasie uznał, że inne fabryki zużywają sporo więcej wody z rzeki Thamirabarani. Sędziowie Selvam i Kalaiyarasan pytali, dlaczego wnioskodawcy wybrali akurat te dwie zachodnie firmy i oddalili pozew jako wybiórczy.

„Zagraniczne firmy są na południu Indii na cenzurowanym” – ocenia Sibi Arasu, dziennikarz zajmujący się m.in. kwestią rzek i bezpieczeństwem żywnościowym w stanie Tamilnadu. „Rzeczywiście, jednym z powodów suszy jest przemysł, ale protesty mają związek z falą nacjonalizmu w tym regionie” – podkreśla.

Tymczasem organizatorzy protestów zamiast zachodnich napojów proponują miejscowym wodę sodową panneer lub mleczko kokosowe. Kokos, nazywany przez naukowców naturalnym antybiotykiem, rzeczywiście jest skarbem natury.

Z Delhi Paweł Skawiński (PAP)

 

fot. pixabay

Kombatanci bojkotują prezydenta Dudę

Pięcioro kombatantów zdecydowało zbojkotować spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, które jest organizowane z okazji zbliżającej się rocznicy Powstania Warszawskiego. 

Powstańcy napisali list otwarty, w którym piszą, że czują się zlekceważeni przez prezydenta Dudę oraz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Chodzi im o zmianę treści apelu poległych. W tym roku zamiast odczytywania nazwisk powstańców, znajdą się tam też nazwiska prezydentów Ryszarda Kaczorowskiego i Lecha Kaczyńskiego, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. W efekcie, zamiast „apelu poległych” odczytany zostanie „apel pamięci”. Zdaniem powstańców „nie było żadnego rzeczowego powodu uzasadniającego zmiany jego treści i dopisywania nowych nazwisk”.

 „Pan Prezydent, który dużo mówi o patriotyzmie, mógł powstrzymać te poczynania, a ponieważ tego nie uczynił, nie chcemy wysłuchiwać jego wielkich słów bez pokrycia. Dlatego nie przyjdziemy na tegoroczne spotkanie i mamy nadzieję, że tak też postąpią nasze koleżanki i koledzy”  – napisali urażeni kombatanci.
 Pod listem otwartym podpisali się Anna Jakubowska (“ Paulinka”), Wojciech Świątkowski (“Korczak”), Wanda Traczyk-Stawska (“Pączek”), Krystyna Zachwatowicz-Wajda (“Czyżyk”) oraz Andrzej Wiczyński (“Antek”).

Natalia W.

PO bojkotuje TVP

Platforma Obywatelska zrezygnowała z członkostwa w radzie programowej TVP, ponieważ w mediach publicznych panują „manipulacje” oraz „polityka kadrowa”.

Poza tym, PO stwierdziła, że władze TVP i tak nie są zainteresowane „tym, co robi rada”. Z kolei służby prasowe telewizji publicznej w odpowiedzi na prośbę o komentarz do całej sprawy stwierdziły, że nie są upoważnione „do komentowania indywidualnych decyzji członków rady programowej”. Jednocześnie zaznaczyły, że mimo rezygnacji kilku członków „prace rady będą toczyć się normalnym trybem”, ponieważ rada ma dwóch wiceprzewodniczących i to pod ich kierunkiem będą prowadzone dalsze prace.

– Komentowanie manipulacji w mediach publicznych i polityki kadrowej, jaka tam zapanowała nie jest specjalnie już w tej chwili odkrywczym zajęciem. Niemniej od samego komentowania raczej nie można oczekiwać zmiany – powiedziała posłanka PO, dotychczasowa przewodnicząca rady programowej TVP Iwona Śledzińska-Katarasińska. -Zrezygnowaliśmy z członkostwa w Radzie Programowej TVP (…) W obecnej sytuacji, kiedy TVP traci widzów, kiedy radio traci słuchaczy, opinia publiczna zaczyna oczekiwać od rady programowej działań, które ten stan rzeczy zmienią. Niestety nie jesteśmy w żaden sposób władni zmienić to – dodała.

Rada programowa jest organem opiniodawczo-doradczym TVP w sprawach programowych, a jej kadencja trwa 4 lata. Rada liczy 15 członków, spośród których 10 reprezentuje ugrupowania parlamentarne, a 5 wybiera Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wśród kandydatów, którzy legitymują się dorobkiem i doświadczeniem w sferze kultury.

 

BR