pręży

[WIDEO] Kobieta pręży się nago na swoim balkonie. Zapomniała, że patrzą na nią budowlańcy!

Ciężko jest zrozumieć zachowanie tej kobiety, która beztrosko pręży się nago na swoim balkonie. Przecież wszędzie są rusztowania i to normalne, że chodzą po nich budowlańcy. Jak widać, w ogóle jej to nie przeszkadza. Drugą rzeczą jest to, że sąsiedzi z okien raczej wszystko widzą, więc może to takie hobby tej dziewczyny, że lubi gdy ktoś na nią patrzy jak jest w negliżu? Ciężko stwierdzić, ale jedno można powiedzieć na pewno – każdy budowlaniec chciałby tam pracować!

Kobieta pręży się nago na balkonie i nie zwraca w ogóle uwagi na budowlańców i sąsiadów. Panowie, którzy pracują na tym bloku na pewno są zadowoleni i taki widok spokojnie zastąpi im każdą, nawet najsolidniejszą premię. Niezła agentka.

ZOBACZ:LEWANDOWSKI odchodzi z Bayernu. To już koniec pewnej epoki – kierunek USA!

źródło fot. i wideo: youtube.com

beton

[VIDEO] Sosnowiec: wjechała wprost w świeżo wylany beton. Reakcja kierownika budowy jest bezcenna!

Chwila nieuwagi na drodze może zakończyć się bardzo niemiłą sytuacją. Czasem wręcz może to zadecydować o życiu i śmierci. Tym razem było raczej na wesoło, choć bohaterom nagrania na pewno do śmiechu nie było! 

Do kuriozalnego zdarzenia doszło w Sosnowcu na ulicy Żeromskiego. Trwa tam remont torowiska tramwajowego, a ten fragment drogi zamknięty jest podobno od dłuższego czasu. Nie przeszkadzało to kierującej Toyotą (nota bene na katowickich blachach – zaznaczamy, żeby nie było tylko na Sosnowiec!), która wpadła wprost w świeżo wylany beton!

 

ZOBACZ:  Zrobili z bezdomnego niewolnika. Bili go bejsbolem, cieli maczetą, strzelali z wiatrówki, teraz usłyszeli śmieszny wyrok

 

Kobieta zarzekała się po wysiadce z auta, że nie było żadnego zakazu ruchu, co kierownik budowy w sposób bardzo kulturalny naprostował, dodał jeszcze z dramatem w głosie:

 

Co nam pani zrobiła, szanowna pani?

 

 

Ostatecznie kobiecie udało wyjechać się z betonu, zastanawiamy się tylko czy wpadła na to by umyć od razu zawieszenie auta – jeśli nie, to dodatkowy problem pojawił sie pewnie po kilku godzinach… Do momentu publikacji nagrania policja nie otrzymała żadnego zgłoszenia, ale teraz funkcjonariusze zapowiedzieli, że zajmą się sprawą.

 

Reakcja ludzi na filmie jak i samo video stało się niesamowicie popularne w sieci. Obejrzyjcie je, uśmiechnijcie się i pamiętajcie by patrzeć na znaki!

 

kominem

[WIDEO] Koleś z nerwami ze stali w pojedynkę rozprawia się z wielkim kominem. Ułamki sekund zdecydowały o tym, że nie zginął!

Tyle razy powtarza się sformułowanie, że bezpieczeństwo w pracy jest najważniejsze. Ten gość ma to gdzieś. W pojedynkę rozprawia się z wielkim kominem i nawet przez chwilę nie przeszło mu przez głowę, że może zginąć. W dodatku robi to przy użyciu zwykłego młota pneumatycznego i stoi w samym centrum zagrożenia. Jak już stwierdził, że zrobił wszystko jak należy, to się odsunął. Wtedy komin runął!

Nie wiem ile by mi musieli zapłacić, żebym trudnił się takim zajęciem. Ten koleś z Czech jest istnym wirtuozem demolki. W pojedynkę rozprawił się z ogromnym wolno-stojącym kominem. Po wszystkim po prostu odszedł, zrobił to na takim luzie, jakby szykował sobie śniadanie do pracy. Wow! Szacun!

ZOBACZ:Chciał być „wydajny” w łóżku, więc wziął kilka tabletek viagry! Rano przekonał się, że nie był to zbyt dobry pomysł.

źródło fot. i wideo: youtube.com

wiaduktem, pogotowie, pracownika, olsztyna

Tragiczna śmierć pracownika na budowie gazociągu w Polsce. Okoliczności są przerażające!

Najwięcej wypadków wydarza się w miejscu pracy. Zazwyczaj tak jest, statystyki również mówią swoje. Najczęściej do takich wydarzeń dochodzi na budowach. Tak się stało również w tym przypadku. Doszło do śmierci 50-letniego pracownika podczas budowy gazociągu niedaleko Przemyśla. Szczególnie przerażające są okoliczności tej tragedii.

Całe zdarzenie miało miejsce w środę na budowie gazociągu w okolicach Przemyśla. 50-letni mężczyzna wraz z kolegą z pracy dokręcali dekiel. Nie zdążyli go jednak zamocować a w rurze pojawiło się nagle ogromne ciśnienie. Pokrywa wyleciała w powietrze uderzając w głowę pracownika, który odleciał na kilka metrów. Mężczyzna nie miał żadnych szans. Mimo, iż pogotowie ratunkowe próbowało go jeszcze reanimować, to stwierdzono śmierć na miejscu. Policja informuje, że był to mieszkaniec powiatu jarosławskiego. Drugi z mężczyzn miał ogromne szczęście, gdyż z wypadku wyszedł zupełnie bez szwanku. Prokuratura wraz z policją wszczęły śledztwie w sprawie tego nieszczęścia. Postarają się ustalić wszystkie okoliczności mu towarzyszące.

 

ZOBACZ:Przy tym filmie „Kler” to lekki, rodzinny film. Już niebawem cała prawda o polskim kościele!

 

Niewyobrażalną tragedię musi przeżywać rodzina. Żona lub dzieci, które jeszcze rano żegnały się ze swoim tatą. Nagle taka informacja – to zawsze paraliżuje. Nie potrafimy przewidzieć, kiedy nieszczęście spadnie na nas jak grom z jasnego nieba. Straszna tragedia…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

BHP

[WIDEO] Tak się kończy ignorowanie przepisów BHP. Mężczyźni prawie się pozabijali!

Ignorowanie przepisów BHP nigdy nie kończy się dobrze. Nie tylko w Polsce pracownicy mają je zupełnie gdzieś. Największy problem występuje w Rosji, na Ukrainie oraz w krajach starego Związku Radzieckiego. W tym przypadku mężczyźni weszli na drabinę, która przewidziana jest dla jednej osoby. Nie mieli żadnego zabezpieczenie, więc ta misja z góry była skarana na porażkę. Cud, że przeżyli!

Cóż, brak wyobraźni i ignorowanie przepisów BHP prowadzi bardzo częściej do nieszczęść. W tym przypadku, mężczyźni z Rosji mieli ogromne szczęście, że się nie pozabijali. Lecz bez szwanku nie wyszli, oj na pewno NIE!

ZOBACZ:Faceci o tych imionach są najprzystojniejsi i mają największe powodzenie u kobiet. To prawdziwe ciacha!

źródło fot. i wideo: youtube.com

rur

Wypadek Polaka pracującego w Holandii. Spadło na niego 6 ton rur!

Na Polaka pracującego w Holandii spadło… 6 ton rur. Wypadek wyglądał bardzo, ale to bardzo groźnie. 55-latek może jednak mówić tu o sporym szczęściu, gdyż z wypadku wyszedł bez szwanku. Pierwsze doniesienia mówiły, że jest on w bardzo ciężkim stanie i sytuacja ogólnie jest bardzo zła.

Jednak doniesienia się nie potwierdziły. Na 55-latka pracującego w Holandii spadło 6 ton rur. Szybko okazało się, że ma on zakleszczone nogi, lecz ogólnie jest praktycznie nie draśnięty. Wyobrażając sobie ten stos rur, można pomyśleć, jak się czuli pracownicy, którzy akurat wtedy byli obok. Być może, dlatego do opinii publicznej trafiła opinia, że sytuacja Polaka wydaje się być tragiczna. Co więcej, na drugi dzień 55-latek stawił się zwarty i gotowy w… pracy. Pracodawca natomiast odesłał go do domu i kazał spokojnie dojść do siebie.

 

ZOBACZ:Z oceanu wypłynęły ludzkie szczątki. Wiadomo do kogo należą!

 

Co za szczęście, że nic tragicznego się nie stało. Cały wypadek wydał się nie zrobić jakiegokolwiek wrażenia na Polaku.

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

narzekasz

[WIDEO] Narzekasz na pracę? Postaw się na ich miejscu!

Jeżeli narzekasz na pracę, to musisz zobaczyć, jak zarabiają na życie ci panowie. W porównaniu do tego, co robią, nasze zawody wydają się być istną sielanką. Ile trzeba mieć odwagi, żeby podjąć się takiej pracy? Ciężko powiedzieć. Na pewno bardzo dużo. Aczkolwiek, ktoś to musi robić.

Oglądając to nagranie, od samego patrzenia zaczyna boleć człowieka głowa. Jeżeli narzekasz na to, co robisz, to po obejrzeniu tego filmu zapewne przestaniesz. Lęk wysokości nie występuje tutaj w żadnej postaci. Ci ludzie nie boją się chyba niczego. W rezultacie, dzięki ich ciężkiej i strasznej pracy, powstają wielkie budynki, które podziwia cały świat.

ZOBACZ:[WIDEO] Skąd u człowieka może pojawić się tasiemiec? Ten sobie spokojnie pełzał po łososiu w supermarkecie!

źródło fot. i wideo: swiatfilmikow.pl , youtube.com

WIELKIE OSTRZE przebiło jego brzuch! Mimo to, ten facet to prawdziwy SZCZĘŚCIARZ!

Potężne, 20-kilogramowe ostrze służące do zbierania siana wbiło się w plecy i przebiło na wylot brzuch 43-letniego Justina Firtha. Mężczyzna mimo wszystko może mówić o potężnym szczęściu!

Justin Firth ze stanu Idaho wykonywał prace budowlane wraz ze współpracownikami. W pewnym momencie na leżącego Firtha osunęło się wielkie ostrze, które bez problemu przebiło go na wylot!

 

Koledze z pracy wezwali pomoc, a sami palnikiem zaczęli odcinać feralną część, które wciąż przymocowane było do maszyny.

 

 

Po przewiezieniu do szpitala, lekarze rozpoczęli 4-godzinną operację, aby wyjąć ostrze i pozszywać zniszczone organy wewnętrzne. Dopiero wtedy okazało się jak wiele szczęścia miał Justin. Mimo przerażająco wyglądającego wypadku, żaden kluczowy organ wewnętrzny nie został uszkodzony na tyle, aby wywołać realne zagrożenie życia!

 

Chciałbym bardzo podziękować lekarzom i wszystkim, który pomogli mnie To mogło mnie od razu zabić. Ostrze mogło zmiażdżyć moją czaszkę lub uszkodzić inne narządy

– powiedział mediom.

 

Mężczyzna jeszcze w tym tygodniu wróci do domu! Lekarze uważają, że powinien wrócić do pełnego zdrowia. Co ciekawe, Justin… zamierza zabrać przyczynę swojego wypadku na pamiątkę. Ciekawe czy postawi je w salonie, czy powiesi na ścianie? A może Wy macie lepsze pomysły na upamiętnienie tego wypadku?

 

źródło rmf24.pl/ foto: screenshot/twitter.com

stadion w wołgogradzie

Mundial: niepokojące zdjęcia z Wołgogradu. Stadion zaczyna się ROZPADAĆ?

Rosja już odtrąbiła sukces jakim była dla niej organizacja Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Gratulowali wszyscy – nawet Donald Trump. Jednak jeszcze na dobre nie opadł kurz po sportowych zmaganiach, a niektóre mundialowi konstrukcje już mają problemy. Na przykład stadion w Wołgogradzie. 

 

O rosyjskiej prowizorce dużo słyszało się przy okazji igrzysk olimpijskich w Soczi. Teraz wielu komentatorów zwracało uwagę, że Rosjanie odrobili tą lekcję i po czterech latach przygotowali imprezę lepszą od igrzysk.

 

Wydaje się, że faktycznie tak było, mimo że nie osiągnięto wszystkich celów inwestycyjnych, to imprezę można uznać za udaną. Ale zaledwie dzień po finale sieć obiegło video okolic stadionu w Wołgogradzie.

 

Była to jedna z najciekawszych aren wybudowanych na Mundial 2018. Powstała nad samym brzegiem Wołgi i budowniczowie mieli mnóstwo problemów z grząskim gruntem. Teraz po gwałtownej ulewie okazało się, że woda podmywa gigantyczną konstrukcję!

 

#строители #наследиеротора

Post udostępniony przez Дмитрий Бледных (@dmitry.monk)

Bloger Ilja Warłamow, który nagłośnił sprawę uznał, że to wszystko wina zaniedbań, złodziejstwa i korupcji. W jego mniemaniu żaden deszcz nie powinien w taki sposób naruszyć świeżo wybudowanej konstrukcji.

 

Niewątpliwie przy okazji budowy stadionów, dróg i innej infrastruktury, wielu biznesmenów zarobiło krocie na korupcji i machlojkach finansowych. Czy faktycznie odbiło się to na jakości tych projektów? Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące najlepiej nam to pokażą, ale to co widzimy teraz może być zapowiedzią smutnych komplikacji.