powiększyła

22-latka powiększyła usta PIĘTNASTY raz. Aż nie chce się wierzyć, że tak wyglądała kiedyś…

Andrea Ivanova to 22-letnia Bułgarka, która wpadła w straszny nałóg. Mianowicie, ostatnio powiększyła sobie usta już piętnasty raz. Co więcej, nie ma zamiaru przestać. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś była naprawdę śliczną dziewczyną. A teraz? Sami oceńcie…

Należy jednak rozdzielić pewne pojęcia. Medycyna estetyczna powstała po to żeby pomagać ludziom, którzy borykali się ze sporymi mankamentami, niekoniecznie wynikającymi z ich winy. Jedni mieli wypadek, drudzy urodzili się tacy, a nie inni. Coraz więcej osób zaczęło jednak ją wykorzystywać do upiększania się. I o ile jeden zabieg może i daje wrażenie zmiany na lepsze, to piętnaście już nie. Tyle właśnie razy powiększyła sobie usta 22-letnia bułgarka Andrea Ivanova. Są one już gigantycznych rozmiarów, lecz dziewczyna twierdzi, że na tym nie zamierza poprzestać.

 

ZOBACZ:Ten grzyb ma niesamowicie niebezpieczne działanie. Zaczął rozprzestrzeniać się po całym świecie

powiększyła

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma kto jej opamiętać. Fani na Instagramie pochwalają zachowanie Bułgarki i piszą, że jest piękna. To tylko utwierdza ją w przekonaniu, że wszystko z nią jest w jak najlepszym porządku. Ciekawe co na to jej rodzina. Spójrzcie jak wyglądała wcześniej. Niebo a ziemia, prawda? Szkoda, że niektórzy tak się kaleczą na własne życzenie.

źródło: o2.pl fot. screenshot

dyrektor, mrowin, ukryć się, prostytutki, interpol, oczy, nożem, wykorzystywał, gehennę, dziecko, dziecka, niemowlę,

Atakował bezbronne prostytutki. Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko seryjnemu gwałcicielowi

Prokuratura w Częstochowie po niemal dwóch latach śledztwa złożyła w sądzie akt oskarżenia przeciwko Konradowi J., który napadał i gwałcił prostytutki. Jedną z nich zabił. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Czarna seria gwałtów na prostytutkach trwała około kilku miesięcy. Zakończyła się 29 grudnia 2017 roku, kiedy Konrad J. usiłował zgwałcić 26-letnią Bułgarkę. Zabrał jej telefon komórkowy i inne przedmioty, pobił, związał kablem, ale w tym momencie przepłoszyła go koleżanka prostytutki. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna trafił w ręce policji.

 

ZOBACZ TEŻ: Daniel zamordował z zimną krwią dwie bułgarskie prostytutki. Sąd nie miał litości – mocne uzasadnienie wyroku!

 

Szybko śledczy zaczęli wiązać go z innymi sprawami. Modus operandi zawsze był taki sam: mężczyzna z województwa mazowieckiego wsiadał do swojego dostawczaka i ruszał na łowy, przede wszystkim w rejon łódzkiego i śląskiego. Jeśli udało mu się namówić prostytutkę na seks, zabierał ją do lasu, więził, bił, gwałcił i torturował.

 

Do takich ataków doszło co najmniej dwa razy: 11 sierpnia 2017 r. w Piotrkowie Trybunalskim oraz 30 października 2017 r. w Dąbrowie Górniczej. Jednak poza tym raz wszystko wymknęło mu się spod kontroli. Powiązano go także ze sprawą zabójstwa 19-letniej bułgarskiej prostytutki, której zwłoki znaleziono w lesie niedaleko Radomska.

 

Mężczyzna kilkukrotnie zmieniał zeznania, obecnie nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Biegli orzekli, że w momencie popełniania czynów był poczytalny, a jego czyny wyczerpują znamiona seryjnego gwałciciela. Proces ruszy w najbliższych tygodniach.

 

wp.pl/ foto: policja/ zdjęcie ilustracyjne

policjanci

[VIDEO] Policjanci użyli gazu łzawiącego by rozgonić manifestantów! Po chwili sami zalali się łzami!

Prawdziwą wpadkę zaliczyli bułgarscy policjanci, którzy przy pomocy gazu łzawiącego próbowali rozgonić tłum manifestantów protestujący w Sofii przeciwko rządowi. Na nagraniu widzimy ludzi napierających na mundurowych, którzy postanawiają użyć ostatecznych środków by powstrzymać protestujących. Policjanci używają gazu jednak robią to tak niefortunnie, że po chwili sami zalewają się łzami!

Groteskowa sytuacja wydarzyła się w ubiegłą sobotę w stolicy Bułgarii. Policjanci pilnujący porządku próbowali powstrzymać ludzi, którzy maszerowali w antyrządowym proteście. Kiedy mundurowi dostali sygnał o zastosowaniu gazu łzawiącego pech chciał, że wiatr zawiał w ich stronę i środek obezwładniający dostał się do ich oczu i ust. Na ich nieszczęście ktoś nagrał niefortunną sytuację.

 

ZOBACZ:Po zjedzeniu popularnej potrawy z jej ciałem zaczęło dziać się coś dziwnego. Okazało się, że bakterie zgromadzone w posiłku zjadały ją żywcem! (foto)

 

Po chwili widzimy obolałych policjantów, którzy zalewają się łzami i wyraźnie cierpią obmywając twarze wodą z drażniącej substancji. Filmik z nieudanej akcji bułgarskiej policji robi furorę w sieci. Zobaczyło go już kilkaset tysięcy osób, Internauci nie zostawiają suchej nitki na nieudolności mundurowych i zgodnie przyznają, że to co zrobili było żałosne. W zasadzie trudno się z nimi nie zdziwić.

 

Когато пръскаш народа със сълзотворен газ, но не знаеш че има вятър 😀 И въпреки това хората им даваха кърпички и вода да си измият очите……

Gepostet von Цитати от филми am Samstag, 16. März 2019

 

ZOBACZ:Nauczycielka wyrzuciła ucznia z klasy, bo ją wyzywał. Teraz kobieta ma problemy z policją

źródła: facebook.com, foto facebook.com

 

 

facebooku , bezwzględni, marketplace, awaria facebooka

Ośmiu gwałcicieli pójdzie do więzienia. 13-letnia ofiara rozpoznała ich na Facebooku!

13-letnia dziewczynka z Niemiec, została zgwałcona przez ośmiu imigrantów z Bułgarii. Do mężczyzn policja dotarła dzięki temu, że nastolatka rozpoznała jednego z nich na Facebooku.

Do całego wydarzenia doszło, gdy dziewczynka wracała z basenu w miejscowości Velbert. Gdy szła leśną ścieżką, trafiła w zasadzkę ośmiu migrantów. Mężczyźni zaciągnęli ją w krzaki i na zmianę gwałcili. Na gorącym uczynku złapał ich przyjaciel rodziny, który szukał w tym czasie 13-latki. Na jego widok, gwałciciele uciekli. Dziewczynka rozpoznała jednego ze zwyrodnialców na Facebooku. Tego samego dnia, miała go w rękach policja, która doszła do wszystkich sprawców. Wszyscy twierdzili, że nastolatka się zgodziła na seks. Prokuratura jednak nie uwierzyła i zastosowała wobec wszystkich kary. Dwóch chłopców próbowało uciec do rodzimego kraju, lecz zostali oni poddani ekstradycji.

ZOBACZ:Narkotyki na poczcie! Uważajcie na pewne cukierki!

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

bocian, bociany

Gdzie giną polskie bociany? Mroczna tajemnica rozwikłana – chodzi o jedno miejsce w Bułgarii!

Uczeni postanowili założyć nadajniki GPS-GSM 54 ptakom, które miały wylecieć z naszego kraju do ciepłych krajów. Jak się okazało aż 23 bociany zginęły zanim w ogóle wyleciały z Europy! Badacze postanowili odkryć, które miejsce jest dla nich tak śmiercionośne. Wynik poszukiwań ich przeraził.

 

Uczeni na podstawie zapisów z GPS odkryli miejsca, gdzie umierały bociany. Z 23 padłych ptaków tylko jeden doleciał na Bliski Wschód! Pozostałe padły jeszcze w Europie. Już ten jeden fakt poddał w wątpliwość teorię, że większość boćków pada ofiarą polowań, które prowadzi się  szczególnie na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce.

 

Z pozostałych 22 ptaków zaledwie 4 padły ofiarą drapieżników. Badacze z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu dotarli do miejsc, gdzie ginęły ptaki, w Rumunii, oraz w Bułgarii. To drugie okazało się szczególnie przerażające.

 

Chodziło o wysypisko śmieci niedaleko Burgas. Jest ono wybierane na miejsce postoju przez bociany, a na nieszczęście dla nich jest całkowicie otoczone liniami wysokiego napięcia. To one powodują największe przetrzebienie wśród ptaków.

 

Na miejscu udało nam się odnaleźć jednego z martwych płatków z naszym nadajnikiem. Leżał na siedmiu innych ciałach bocianów. Sprawdziliśmy 10 słupów wysokiego napięcia w okolicy i odkryliśmy 130 martwych ptaków. Obok wysypiska takich słupów jest aż 100. To może znaczyć, że zginęło tutaj aż 1300 bocianów

 

– napisano w oświadczeniu Farmland Ecology Group, która, do której należy część z uczonych prowadzących badania.

 

 

ZOBACZ:Leśnicy w SZOKU: znaleźli w Polsce ptaka, który WYMARŁ 100 lat temu!

 

 

Wygląda więc na to, że największe zagrożenie czeka na nasze boćki nie w Afryce a jeszcze w Europie. Czy możemy jakoś zapobiec masowemu ginięciu bocianów? Miejmy nadzieję, że uczeni oraz dostawcy energii elektrycznej przedyskutują wspólnie ten temat.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

tirówki i zwłoki przy trasie, Bułgarkę kupił

Łódzkie: kupił Bułgarkę i kazał jej się prostytuować. W pół roku zarobił krocie

Pewien „przedsiębiorczy” mężczyzna z województwa łódzkiego postanowił zainwestować swoje pieniądze w żywy towar. Za 1500 euro kupił Bułgarkę którą zmienił w seksualną niewolnicę wystawianą przy podłódzkich trasach. W pół roku koszta wielokrotnie mu się zwróciły.

Kobieta przepracowała dla swojego sutenera pół roku. W tym czasie zarobiła dla niego co najmniej 60 tysięcy złotych. Mężczyzna codziennie rano przywoził Bułgarkę na przydrożny parking, a wieczorem odbierał. Zabierał jej wszystkie zarobione pieniądze, w zamian zapewniając jedynie dach nad głową i wyżywienie.

 

Kobieta miała także skonfiskowany dowód osobisty, który po przyjeździe zabrała jej wspólniczka sutenera. W wynajmowanym mieszkaniu mieszkała wraz z inną prostytutką – tak sama zeznała przed sądem.

 

 

ZOBACZ: Przyjechali na tirówki. W lesie obok parkingu dokonali makabrycznego odkrycia!

 

 

Po przesłuchaniach kobieta wróciła do Bułgarii, a proces trwał. Jednak gdy w sprawie zapadł wyrok 3 lat więzienia dla alfonsa, była prostytutka wróciła do Polski i… pokazała świstek od bułgarskiego psychiatry! Wszystko to, co opowiadała miało być wynikiem jej zaburzeń.

 

Biegły psycholog, który przebadał Bułgarkę nie stwierdził żadnych objawów choroby opisanej na zaświadczeniu. Dlatego sąd wyrok dla sutenera podtrzymał uznając, że kobieta chce uratować swojego oprawcę. Dlaczego? Pozostanie to już tajemnicą, choć możemy mieć pewne podejrzenia.

 

o2.pl foto: zdjęcie ilustracyjne

bułgarii, turystka, polka

Polka miesiąc temu ZAGINĘŁA w Bułgarii. Tragiczny finał poszukiwań

41-letnia Polka zaginęła w Bułgarii 30 czerwca w nadmorskim kurorcie Pomorie niedaleko Burgas. Pojawiały się podejrzenia, że mogła zostać porwana lub utonęła. Po trzech tygodniach poszukiwań bułgarscy policjanci znaleźli zwłoki kobiety.

 

Turystka spędzała urlop z mężem i dwójką dzieci. Około 15:45 wyszła z hotelu i ruszyła w nieznanym kierunku. Dotychczas szukano jej przede wszystkim na brzegach Morza Czarnego, podejrzewając, że mogła utonąć.

 

Przedstawiciele bułgarskich służb podali, że odnaleziono ciało Polki. Nie jak się spodziewano nad morzem, ale w lesie niedaleko Pomorie. Wszystko wskazuje na to, że kobieta udała się w ustronne miejsce i popełniła samobójstwo.

 

Jej ciało przewieziono na sekcję zwłok do szpitala uniwersyteckiego w Burgas. Tam zostaną ustalone fizyczne przyczyny śmierci. Ale dlaczego wakacyjny wyjazd, moment odpoczynku, relaksu i ładowania akumulatorów stał się areną tragedii? Na takie pytanie będą musieli, niestety, odpowiedzieć sobie bliscy kobiety

 

wprost.pl 

mężczyzna, 15-latek, skórę

SKANDAL w Będzinie: matka oddała dziecko obcej rodzinie na drugim końcu Europy, a sama pobierała 500 PLUS!

Jak wielka może być chciwość ludzi pokazuje ta historia. 30-letnia matka, mieszkanka Będzina, w listopadzie oddała swoje dziecko parze Bułgarów, która zabrała je do Warny. Przez cały ten czas ukrywała ten fakt i pobierała świadczenie socjalne na dziecko. Wszystko wyszło na jaw dzięki pracownikom opieki społecznej.

 

Pracownicy społeczni zgłosili się na policję zaniepokojeni, że jedna z ich podopiecznych – 30 letnia matka dwojga dzieci – gdzieś zniknęła. Policjanci bardzo szybko odkryli jej miejsce pobytu. Kobieta przebywała w jednym z hoteli w mieście.

 

Okazało się, że 9-letnim dzieckiem opiekują się członkowie jej rodziny. Jednak kobieta nie chciała zdradzić, co stało się z drugim, 3-letnim dzieckiem. Dopiero po jakimś czasie przyznała, że przebywa ono najprawdopodobniej w Warnie, w Bułgarii.

 

Kontakt z bułgarska policja pozwolił ustalić miejsce zamieszkania wskazanej rodziny. Bułgarscy funkcjonariusze znaleźli w jednym z mieszkań poszukiwaną rodzinę, a wraz z nią 3-letnie polskie dziecko. Tymczasowo trafiło do bułgarskiego ośrodka opieki, a wkrótce wróci do kraju.

 

Prokuratura badająca sprawę postawiła wyrodnej matce zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia. Grozi jej pięć lat więzienia. Losem jej dzieci zajmie się sąd rodzinny.

 

Co chciała osiągnąć młoda kobieta? Czy 3-letnie dziecko miało już całe życie spędzić Bułgarii i czy podejrzana miała z tego tytułu dodatkowe korzyści? To zapewne ustalą odpowiednie służby. Nie ulega jednak wątpliwości, że tak nieodpowiedzialna osoba nie powinna zajmować się żadnymi dziećmi!

 

 

onet.pl

wangi, babę wangę baba wanga

Pamiętacie Babę Wangę? Przewidziała m.in. zamach na WTC. Oto jej proroctwa na 2018 rok – BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!

Choć umarła w 1996 roku, wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Baba Wanga była bułgarską mistyczką, której przypisuje się przewidzenie wielu znaczących wydarzeń. Jak się okazuje, na rok 2018 także przygotowała przepowiednie.

 

Baba Wanga, zdaniem swoich zwolenników, ma na koncie przewidzenie śmierci Józefa Stalina, upadku ZSRR, zatonięcia okrętu Kursk, czy zamachów na wieże World Trade Center w Nowym Jorku. Tym samym zdobyła sobie sławę daleko wykraczającą poza rodzinną miejscowość, Petricz.

 

W 2018 roku jej zdaniem wydarzą się co najmniej dwa znaczące zdarzenia. Pierwsze według Wangi to prześcignięcie USA przez Chiny. Państwo środka faktycznie rozwija się w zastraszająco szybkim tempie, ale czy już w nadchodzącym roku będzie w stanie prześcignąć Stany Zjednoczone? Wkrótce się okaże. Biorąc pod uwagę, że niektórzy specjaliści przewidują wielki kryzys ekonomiczny – wszystko może się zdarzyć (ZOBACZ: Gdy bańka pęknie będziemy przymierać głodem )

 

Drugie ważne wydarzenie zainteresuje z kolei świat nauki. Zdaniem Baby Wangi w 2018 roku zostanie na Wenus odkryte nowe, niesamowite źródło energii. Tu sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana i niepewna, bo na 2018 rok nie przewidziano żadnej misji kosmicznej mającej badać tą planetę. Ale czy aby odkryć coś wielkiego musimy tam polecieć? Może „odkrycie” przyleci do nas samo? Przekonamy się w ciągu 12 miesięcy.

 

Z przepowiedniami „Nostradamusa Bałkanów” jak niektórzy nazywają Wangę jest jak z wszystkimi innymi proroctwami – albo się w nie wierzy, albo nie. Ludzka natura nie lubi niewytłumaczalnych zjawisk i szuka jak najprostszych wyjaśnień pewnych procesów i zjawisk. Nie zdziwimy się więc wcale, jeśli za jakiś czas pewne wydarzenia w przyszłości ktoś za wszelką cenę będzie chciał powiązać z przepowiedniami Baby Wangi.