Na budowie stacji kolejowej odnaleziono cmentarzysko! Wśród wydobytych ciał były…

cmentarzysko

Na budowie stacji kolejowej odkryto cmentarzysko, które skrywało zwłoki ludzkie z XIX wieku.

Szacuje się, że ludzkich szczątek było około 6,5 tysiąca. Przez ostatnie 12 miesięcy ponad 70 archeologów pracowało nieustannie na terenie budowy stacji kolejowej i wydobywało kolejne szczątki.

 

Cmentarzysko zostało odkryte w Birmingham w Anglii. Ustalono, że Cmentarz przy Park Street powstał w 1810 roku i działał wyjątkowo krótko. Publiczne pochówki zostały tam zakazane już w 1873 roku. Przy niektórych szczątkach odnaleziono tabliczki z imionami i datą śmierci oraz różne monety, biżuterię, a nawet zabawki.

 

ZOBACZ TEŻ:MARTA MANOWSKA w odważnym zdjęciu! Pokazała się tylko w…

 

Archeolodzy zajmują się dokładnym zbadaniem wydobytych kości. Naukowcy mają stworzyć szczegółowe biografie niektórych osób.

 

Źródło:02/pixabay

Trupy poprzedników jak drogowskazy. Ośmiotysięczniki to prawdziwe CMENTARZYSKA – ciała muszą tam zostać na zawsze

ciała na evereście

Powyżej 7 tysięcy metrów rozpościera się tzw. strefa śmierci. Powietrze jest rozrzedzone, ciśnienie trzy razy niższe niż na poziomie morza. Organizm się nie regeneruje, a każda zbędna minuta na tej wysokości przybliża nas do zgonu. Każdy wspinacz o tym wie, a jednak wielu śrubuje swoją wytrzymałość ponad granice. Dla niektórych kończy się to tragicznie. Część zginęła z powodu zwykłego pecha. Ich zwłok zazwyczaj nie można sprowadzić na dół. Oto mroczna strona wspinaczki na ośmiotysięczniki. 

 

Wśród najbardziej „śmiercionośnych” ośmiotysięczników wymienia się szczyty takie jak Annapurna, Nanga Parbat, K2 i Mount Everest. Tylko na zboczach najwyższej góry świata może spoczywać nawet dwieście ciał!

 

Niektóre z nich służą wspinaczom za drogowskazy. Tak stało się z tzw. „zielonymi butami”, ciałem najprawdopodobniej hinduskiego himalaisty, który zginął na wysokości 8500 metrów na Mount Everest  10 maja 1996 roku, w czasie dramatycznego załamania pogody. Historia ta została opowiedziana w filmie „Everest”. Teraz zielone buty wspinacza są jak drogowskaz dla zdobywających szczyt od strony północnej.

 

W wypadku Everestu największy problem stanowi znaczna wysokość – tam, gdzie wiele ośmiotysięczników „kończy się”, kopuła szczytowa Everestu dopiero się zaczyna. Dodatkowo szczyt jest popularny wśród wypraw komercyjnych, które często pozwalają na zmierzenie się z „Górą Gór” osobom do tego nieprzygotowanym.

 

Wielu wspinaczy zmarło, bo przeszacowało swoje siły. Laik może zapytać, czemu ich ciała są pozostawione w górach? Z jednej strony jest to zwyczaj, z drugiej wynika to z niemożliwości podjęcia takiej akcji. Na tych wysokościach ściągnięcie jednego zamarzniętego ciała wymagałoby zaangażowania kilkudziesięciu osób, które tym samym musiałyby ryzykować własnym życiem.

 

Przypadki sprowadzenia zwłok są naprawdę sporadyczne. Czasem ciała wspinaczy przenosi się jedynie nieco niżej i z dala od dróg wspinaczkowych, aby zapewnić im spokój po śmierci. Jednak i to wymaga nieludzkiego wręcz wysiłku.

 

Tak stało się np. z ciałem Tomasza Kowalskiego, polskiego wspinacza, który zginął w czasie zejścia z Broad Peak, po pierwszym zimowym wejściu na ten ośmiotysięcznik w 2013 roku. Jego ciało pozostawało w miejscu, gdzie każdy zmierzający na szczyt musiał przejść po nim. Jacek Berbeka, brat Macieja, który także zginął w czasie zejścia z Broad Peak opuścił z pomocą Jacka Jawienia ciało Tomka około 100 metrów niżej i zabezpieczył. Na większy wysiłek himalaiści nie mogli sobie pozwolić. Cała akcja trwała ponad 6 godzin.

 

Góry najwyższe zapewne pochłoną jeszcze setki ofiar. Większość z nich pozostanie tam na zawsze. Część będzie stanowić straszną przestrogę dla innych wspinaczy, ale większość nigdy nie zostanie odnaleziona. Niestety tak ryzykowna pasja czasem wymaga poniesienia najwyższej ceny.

 

Kraków: ponad TYSIĄC SZKIELETÓW na terenie budowy. Duża inwestycja stoi pod znakiem zapytania?

kości, miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

Plac budowy przy ulicy Stradomskiej w Krakowie skrywał niespodziewaną tajemnicę. W miejscu, gdzie ma powstać luksusowy kompleks hotelowy odkryto szczątki ponad 1600 szkieletów, ruiny klasztoru, kościoła i szpitala pochodzących najpewniej ze średniowiecza.

 

Sprawę bada krakowska prokuratura, ponieważ istnieje podejrzenie nieprawidłowości przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Wykonawca otrzymał je w listopadzie 2017 roku. Do 2020 roku w tym miejscu miał stanąć pięciogwiazdkowy hotel Stradom House ze 125 pokojami, Spa i restauracją. Odnalezienie tylu szkieletów i innych obiektów jest ogromną niespodzianką.

 

Jednak odkrycia dokonane na placu budowy bardzo mocno komplikują dalsze prace. Budowlańcy, natrafili na pozostałości kościoła, klasztoru, szpitala i cmentarzyska. Archeolodzy przybyli na miejsce szacują, że odkrycie pochodzi z XIV wieku.

 

Natrafienie na tak duże obiekty o wartości historycznej nasuwa podejrzenie, że wydając pozwolenie na budowę popełniono szereg błędów. Dlatego krakowska prokuratura rozważa włączenie się do postępowania administracyjnego.

 

Będziemy sprawdzali, czy już wydając pozwolenie na budowę było wiadomo, w jakim miejscu jest wykonywana inwestycja

– mówią przedstawiciele prokuratury

Poza prokuraturą wydarzeniem zainteresowali się już ministerstwo kultury i urząd wojewódzki. Czy faktycznie mamy do czynienia z przypadkowym odkryciem bliżej nieznanego historykom i archeologom kompleksu budynków, czy może ktoś liczył, że sprawa nie nabierze rozgłosu i uda się bez przeszkód zabudować tą działkę?

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ youtube/ screenshot

NIEBYWAŁE! Odkryto wielkie CMENTARZYSKO wraków na dnie Bałtyku! Jakie skarby skrywają odnalezione okręty?

galeon, wiele wraków na dnie bałtyku

To prawdziwy strzał w dziesiątkę i sensacja. Rutynowe badania archeologiczne dna Morza Bałtyckiego u wybrzeży Szwecji zakończyły się niesamowitym znaleziskiem. W jednym miejscu odkryto kilka świetnie zachowanych wraków okrętów z różnych okresów historycznych!

 

Jak na razie nurkowe spenetrowali dwa z nich, ale są pewni, że na dnie wypatrzyli szczątki co najmniej kilku innych jednostek. Już pierwszy wrak zapewnił przyśpieszone bicie serca odkrywcom – okazało się, że pochodzi z XIV wieku! To około 20-metrowa koga, okręt kupiecki jaki w średniowieczu wykorzystywany był na masową skalę.

 

„Mój puls podskoczył, gdy zorientowałem się, na co patrzę. Nigdy wcześniej nie widziałem tak dobrze zachowanych wraków”

– powiedział jeden z nurków Jim Hansson.

 

Odkrycie tak dobrze zachowanej kogi sprzed niemal 700 lat to wyjątkowa sytuacja. Wrak w dużej mierze leżał pod mułem, co świetnie zakonserwowało drewno. Do naszych czasów zazwyczaj wytrzymywały szczątki wraków z najwyżej XVII-XVIII wieku.

 

Drugi ze spenetrowanych wraków pochodzi najpewniej z XVI wieku. Na jego pokładzie znajdował się spory transport dziegciu i żelaza. Odkryto także zapas różnych narzędzi.

 

Podwodne badania miały związek z otwarciem Muzeum Morskiego w Sztokholmie. Jednak nikt nie spodziewał się, że jest jeszcze możliwość odkrycia tak bogatego cmentarzyska. Pierwszy wrak zlokalizowano przed świętami Bożego Narodzenia, ale aż do teraz fakt ten był utrzymywany w tajemnicy.

 

Bałtyk sprzyja tego typu znaleziskom. Stosunkowo niska temperatura wody i poziom zasolenia pozwalają na lepsze zachowanie drewna. Odkryte na dnie eksponaty na pewno będą stanowiły cenny kąsek dla nowopowstałego muzeum, a zarazem pozwolą lepiej poznać życie kupców i marynarzy sprzed wieków. A kto wie – może któryś z wraków zawiera jakiś bezcenny skarb?

 

o2.pl

Cmentarzysko sprzed 5 tysięcy lat w polu kukurydzy. Może pomóc odkryć wiele tajemnic!

Brytyjscy naukowcy dokonali ciekawego odkrycia na zachodzie Anglii. Odkryli cmentarzysko sprzed około 5 tysięcy lat. Znajduje się ono między Stonehenge a inną, podobną budowlą położoną w miejscowości Avebury. Wykopalisko znajduje się w środku pola kukurydzy.

 

Całość ma kształt dużego kwadratu. Między dwoma fosami znajduje się zarys rytualnej komory, w której grzebano ludzi. Badania nad znaleziskiem potrwają kolejne trzy lata. Naukowcy mają nadzieje, że rzucą one nowe światło na historię i losy ludów, które zamieszkiwały tereny zachodniej Anglii 5 tysięcy lat temu.

 

Publié par Andy Burns sur mardi 11 juillet 2017

 

W dalszym ciągu przeznaczenie neolitycznego kręgu w Stonehenge pozostaje tajemnicą. Najprawdopodobniej była to świątynia słońca. Ekspertyzy antropologiczne, którym zostaną poddane znalezione przedmioty mogą przyczynić do zgłębienia wiedzy o Stonehenge.

 

kd, źródło: rmf24, facebook