kierowca po dachowaniu

Przyjechali ratować kierowcę po dachowaniu. Od razu zauważyli, że coś jest nie tak…

Do groźnie wyglądającego wypadku doszło w Jankowicach na Dolnym Śląsku. 51-letni kierowca nissana wypadł z z drogi i dachował uderzając o płot jednej z posesji. Nie był w stanie sam opuścić rozbitego auta po dachowaniu, dlatego musieli pomóc mu strażacy. Szybko nabrali wątpliwości, co do całego wypadku… 

Do zdarzenia doszło w niedzielę przed południem przy ulicy Nowej w Jankowicach. 51-latek rozbił auto o płot posesji, a jego samochód po dachowaniu zatrzymał się w pozycji do góry kołami. Nie był w stanie wyjść z pojazdu, więc pomogli mu w tym strażacy.

 

ZOBACZ TEŻ: Agresywna SROKA zabiła rowerzystę. To nie pierwszy tego typu przypadek

 

Prędko okazało się, że kierowca nie był w stanie wyjść z pojazdu nie z powodu obrażeń czy zniszczeń konstrukcji, a dlatego, że był kompletnie pijany. Gdy przejęli go policjanci, wydmuchał aż 2,5 promila! Jak powiedział, był zdenerwowany, bo pokłócił się z partnerką.

 

Cały ten wypadek to szczęście w nieszczęściu. Mimo, że wszystko wyglądało bardzo groźnie, kierowca nie odniósł praktycznie żadnych obrażeń. Do szpitala zawieziono go czysto profilaktycznie.

 

Kolejny niezwykle szczęśliwy traf losu to fakt, że na chodniku, przez który przeleciało auto nie było nikogo! Kierowca mógłby bowiem z łatwością zabić przechodzących pieszych. Ku przestrodze policjanci opublikowali zdjęcia z wypadku.

 

o2.pl/ foto: policja

 

 

Czech

PILNE! Nie żyje piłkarz reprezentacji CZECH. W wypadku obrażeń doznali również byli gracze PREMIER LEAGUE!

Tragiczne wiadomości dobiegają z Turcji. W wypadku busa, którym podróżowała drużyna tureckiej ekstraklasy Alanyaspor zginął piłkarz reprezentacji Czech Josef Sural. Okazało się, że obrażeń doznali również byli zawodnicy klubów angielskiej Premier League – Papiss Cisse oraz Steven Caulker. Surala niestety nie udało się uratować.

Do wypadku doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek z winy kierowcy busa którym podróżowali zawodnicy Alanyasporu. Miał on zasnąć za kierownicą. Informację potwierdził również dyrektor klubu. Samochód miał wypaść na skutek dachowania poza drogę. Ucierpieli również byli zawodnicy klubów angielskiej Premier League Papiss Cisse i Steven Caulker. O ile ich dwóch udało się uratować i trafili z obrażeniami do szpitala, tak Sural miał doznać poważnego urazu głowy, który niestety doprowadził do jego śmierci. Lekarze starali się ze wszystkich sił, aby uratować życie zawodnika, lecz niestety im się nie udało. Josef Sural doznał urazu głowy i poważnych obrażeń brzucha. Doszło także do złamania obu nóg. Niestety, obrażenia były zbyt rozległe. Nie ma za to niebezpieczeństwa utraty życia przez pozostałych piłkarzy, którzy tracili do szpitala – poinformował szpital. Sural całą karierę występował w czeskich klubach: FC Brno, Slovanie Liberec i Sparcie Praga. Rozegrał w dorosłej reprezentacji Czech 19 meczów i strzelił jedną bramkę. W tym sezonie w barwach Alanyasporu zaliczył 9 spotkań, które okrasił jednym strzelonym golem.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Nauczyciel na lekcji znokautował ucznia. Nie miał dla niego żadnej litości

 

Kolejna tragedia z udziałem piłkarza. Jeszcze jakiś czas temu rozpisywaliśmy się o tragedii, której uczestnikiem był Emiliano Sala. Teraz informujemy o Josefie Suralu, który wystąpił z reprezentacją Czech na Mistrzostwach Europy w 2016 roku. Niewyobrażalna tragedia.

źródło: wp.pl sportowe fakty, fot. youtube.com

autostopowicza

Polscy nastolatkowie zabrali ze sobą autostopowicza. Będą żałować tego do końca życia…

Pod Staszowem, w miejscowości Strzelce (woj. świętokrzyskie) doszło do wypadku, w którym ranne zostały trzy osoby. Do zdarzenia doszło w weekend. Prowadzący samochód 19-latek i 16-letnia pasażerka stwierdzili, że wezmą autostopowicza. Jak się później okazało, była to jedna z najgorszych – o ile nie najgorsza, decyzja w ich życiu.

Nastolatkowie podróżowali volkswagenem. Nagle zauważyli autostopowicza i postanowili, że zatrzymają się i wezmą go ze sobą. 22-latek miał się tylko dorzucić do paliwa. Szlachetna postawa, można by powiedzieć. Niestety, czasem nie opłaca się być dobrym dla drugiego człowieka. Mężczyźni zaczęli się kłócić i doszło między nimi do ostrej wymiany zdań. 19-latek zatrzymał pojazd i powiedział, że dalej nie pojedzie. Wtedy do akcji wkroczył niepokorny pasażer, który przejął stery w aucie. W miejscowości Strzelce auto dachowało. Powodem była nadmierna prędkość. Uczestników wypadku zabrano do szpitala, a 22-latkowi przeprowadzono badania na zawartość alkoholu i środków odurzających.

 

ZOBACZ:Lubisz samotnie podróżować? Zobacz gdzie możesz czuć się najbezpieczniej

 

Zdarzyło się wam brać autostopowiczów? Też byli tacy niepokorni jak ten spod Staszowa? Piszcie w komentarzach.

źródło: o2.pl

fot.

Pomorze: cudaczne dachowanie 40-latki w Polo. Jak ona to zrobiła?! [FOTO]

Przedziwny wypadek przydarzył się w Chałupach w województwie Pomorskim. 40-letnia kierująca Volkswagenem Polo wylądowała z autem na cudzej posesji. Co ciekawe „zaparkowała auto” poprzez… oparcie go dachem o ścianę budynku! Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Do wypadku doszło koło 6 rano. Kierująca zbliżała się swoim VW Polo do tego miejsca od strony Władysławowa. Prawdopodobnie zasnęła za kierownicą. Wtedy jej samochód wypadł z drogi, przebił się przez żywopłot i ogrodzenie. Po drodze dachował tak specyficznie, że zatrzymał się na domku jednorodzinnym w pozycji uwiecznionej przez policjantów na zdjęciach!

 

 

ZOBACZ: Kurier na PODWÓJNYM GAZIE zawstydził alkomat! „Włączał wycieraczki choć nie padał deszcz”

 

 

W zdarzeniu nie ucierpiał nikt postronny, ani sama kierująca. Badanie alkomatem wykazało, że była trzeźwa. Wygląda więc na to, że źle przespana noc doprowadziła do błędu o opłakanych konsekwencjach. Jednak najważniejsze, że nikomu nic się nie stało!

wypadła przez szyberdach

Tragiczny wypadek na S3, kobieta wypadła z auta przez szyberdach. Wszystkiemu winna 18-latka

Prawdziwie nieszczęśliwy wypadek przydarzył się na odcinku S3 w kierunku Zielonej Góry. 17 września w nocy, 18-latka prowadząca volkswagena passata wyjechała wprost pod nadjeżdżające z naprzeciwka bmw. To uderzyło w tył jej auta, wypadło z drogi i koziołkowało. Pasażerka bmw wyleciała z samochodu przez szyberdach.

Ze wstępnych policyjnych ustaleń wynika, że 18-latka rozpoczęła manewr wyprzedzania. Traf chciał, że wyjechała wprost pod nadjeżdżające z naprzeciwka auto. Brakło jej już czasu na bezpieczny powrót – o tył jej passata zahaczył kierowca bmw, który następnie stracił panowanie nad autem i wypadł z drogi. Jego wóz wpadł do rowu i koziołkował.50-letnia pasażerka bmw w trakcie koziołkowania wypadła z auta przez szyberdach i przeleciała kilkanaście metrów.

 

Kobieta zginęła na miejscu. Nikt inny w wypadku nie odniósł poważniejszych obrażeń. Może to oznaczać, ze 50-latka miała ogromnego pecha, a zarazem niezapięte pasy. W przeciwnym razie nie mogłaby wypaść z auta w tak dramatycznych okolicznościach.

 

 

ZOBACZ: Paralotniarz NABIŁ się na pień drzewa! Potworny wypadek uwiecznił na zdjęciach [FOTO +18]

 

Na tą tragedię złożyło się bez wątpienia kilka bardzo nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Późna pora, początkujący kierowca i źle przemyślany manewr, niezapięte pasy, może chwila nieuwagi i zmęczenie. Wielu z tych okoliczności można by uniknąć, dlatego zawsze pamiętajmy aby na drodze wykazywać się maksymalnym skupieniem i ostrożnością.

 

fakt.pl. foto: poscigi.pl

Warszawiacy na FERIACH: posłuchał GPS i wybrał najkrótszą trasę. Skończyło się FATALNIE!  

Pamiętajcie, technologiczne nowinki nie zawsze służą nam tak samo dobrze. Przekonał się o tym mieszkaniec Warszawy, który w ferie odwiedzał Kazimierz Dolny. Przemieszczając się swoim autem postanowił wybrać na GPS trasę „najkrótszą”. Skończyło się fatalnie!

 

Mężczyzna z rodziną postanowili przedostać się z Kazimierza Dolnego do nieodległej Bochotnicy. GPS zaproponował mu trasę biegnącą przez leśny wąwóz. A ten był w całości skuty lodem i zapewne ciężko byłoby poruszać się nim pieszo, a co dopiero autem!

 

Mimo to kierowca był nieustępliwy – twardo jechał przed siebie ufając w nawigację. W pewnym momencie, na podjeździe auto wpadło w poślizg i zaczęło staczać się na dół. Na zalodzonej drodze hamulce nie działały. W pewnym momencie bok auta uderzył o skarpę i samochód dachował.

 

„Auto wpadło w poślizg i sunąc w dół obijało się o skarpy. W pewnym momencie, w wyniku silnego uderzenia o skarpę samochód przewrócił się na dach”

– relacjonuje policja.

 

Na szczęście wypadek nie był aż tak groźny jak wyglądał – wszyscy pasażerowie i kierowca wyszli z auta o własnych siłach. Po badaniach w szpitalu zostali wypisani. Kierowca tłumaczył się, że nie zna tej okolicy i nie wiedział jak wygląda droga, którą proponuje mu GPS. Tym bardziej nie rozumiemy dlaczego mimo to jechał dalej widząc, że jego samochód – i najwyraźniej on sam za kółkiem – sobie nie radzą? Trzeba było wycofać się od razu, gdy tylko asfalt zastąpił lód. Dobrze, że skończyło się tylko na kilku siniakach!

 

o2.pl/policja

Śmierć na drodze! Pijany kierowca uciekł z miejsca wypadku!

W wyniku wypadku drogowego śmierć poniosła jedna osoba, a dwie trafiły do szpitala. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. 22:30 w miejscowości Tradalin. Kierowca uciekł z miejsca wypadku, ale już został zatrzymany. Okazało się, że był nietrzeźwy. 

Continue reading „Śmierć na drodze! Pijany kierowca uciekł z miejsca wypadku!”

Skaldowie mieli wypadek! Samochód dachował!

Muzycy legendarnego zespołu Skaldowie mieli poważny wypadek na autostradzie A1. Ich samochód dachował w miejscowości Szewo (trasa Kowal-Kutno). Muzycy zostali przewiezieni do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Informację o wypadku podało Polskie Radio PiK. Do wypadku doszło na autostradzie w kierunku Łodzi. „Stan lidera Skaldów jest najpoważniejszy, choć niezagrażający jego życiu. Obecnie wszyscy poddawani są badaniom diagnostycznym. Samochód „Skaldów” wyleciał z drogi i dachował. Policja ustala przyczyny wypadku. Tomasz Tomaszewski z Komendy Miejskiej we Włocławku mówi, że jedną z przyczyn mogła być nadmierna prędkość, niedostosowana do warunków na drodze. W regionie pada deszcz, jest ślisko. Policja nie stwierdziła, aby do wypadku przyczynił się jakikolwiek inny uczestnik ruchu – czytamy na stronie radia PiK.

Zespół Skaldowie to ikona polskiej muzyki. Powstał w 1965 roku w Krakowie. W trakcie kariery zagrali niezliczoną wręcz liczbę koncertów.

MS