okolicznościach

Jeden z najbogatszych ludzi na świecie stracił trójkę dzieci. Zginęły w strasznych okolicznościach

Wiadomość o śmierci trójki  spośród czwórki dzieci Andersa Holcha Poulsena – najbogatszego obywatela Danii potwierdził rzecznik firmy wchodzącej w skład jego imperium finansowego. W mediach brak jest szczegółów dotyczących tej sprawy. Najprawdopodobniej zginęły w strasznych okolicznościach. W obiegu publicznym pozostaje informacja jedynie o tym, że  ofiarami ataków było troje obywateli Danii. Miliarder Anders Holch Poulsen wraz z rodziną udał się na święta wielkanocne na Sri Lankę .Kilka dni przed zamachami dziecko miliardera opublikowało zdjęcie na profilu społecznościowym.

Anders Holch Poulsen to dyrektor firmy Bestseller, jest udziałowcem kilku sklepów internetowych - np. Zalando. Forbes umieścił go na 1 miejscu listy najbogatszych Duńczyków.

Zamachy na Sri Lance
290 - to liczba ofiar zamachów bombowych na kościoły i luksusowe hotele, które miały miejsce wczoraj. Rannych jest już ponad 500 osób. W sprawie zatrzymano 24 osoby mogące mieć związek z wydarzeniami. Nadal nikt nie przyznał się do zamachów. Wiadomo jednak, że dzieci miliardera zginęły w strasznych okolicznościach.

Rzecznik policji informuje, że bilans jest nadal aktualizowany. Władze podają, że w atakach śmierć mogło ponieść nawet 37 cudzoziemców, lecz udało się zidentyfikować tylko 11 osób ze względu na olbrzymią masakrę ciał.

źródło: o2.pl fot. youtube.com
armia

Ta armia szuka nowych rekrutów. Wymagania są bardzo specyficzne!

Wraz ze zmianami na świecie, zmienia się także sposób prowadzenia wojen. Nawet w najdalszych zakątkach świata, gdzie z jednej strony walczą 50-letnie czołgi, z drugiej pojawiają się zaawansowane technologie. Duńska armia postanowiła w związku z tym zmienić zasady rekrutacji i swoją ofertę skierowała do bardzo specyficznej grupy!

Duńscy dowódcy chcieliby widzieć w swoich szeregach… graczy komputerowych! Jak twierdzą, ludzie grający dużo w gry komputerowe mają bardzo dobrze rozwiniętą koordynację wzrokowo-ruchową. A to właśnie takich osób potrzeba Duńczykom – głównie pilotów, operatorów lotów i ludzi do obsługi radarów.

 

ZOBACZ: Urodziła w wannie, dziecko wrzuciła do pieca, a potem uprawiała seks z chłopakiem. Kobieta-bestia przed sądem

 

Gracze mają wyrobione konkretne umiejętności tj. zachowanie spokoju będąc pod presją czasu, podejmowanie szybkich reakcji i decyzji czy zdolność pracy zespołowej. Mają też rozwiniętą wyobraźnię, która pomaga w przewidywaniu rozwoju danej sytuacji. Są to zdolności, które moglibyśmy wykorzystywać.

 

powiedział major Aders Bach

 

Decyzja ta, to efekt bardzo pozytywnego oddźwięku reklam, które duńska armia skierowała w 2017 roku do graczy. Pojawiały się one na platformach, które wykorzystują fani wirtualnej rozgrywki i doprowadziły do podwojenia ilości zgłoszeń do armii!

 

Niezależnie od tego czy i w jakie gry gra kandydat, każdy będzie miał do przejścia takie same testy, które wyłonią najlepszych. Cóż – biorąc pod uwagę w jakim kierunki zmierza współczesne pole walki, wcale nie dziwi nas taki ruch duńskiej armii. Wszak już dziś często zabijanie na polu walki ogranicza się do obsługi dżojstika i obserwowania wszystkiego na ekranie… Tylko, że tutaj nie da się po śmierci wgrać starego save’a!

 

o2.pl/ foto: pixabay

mięs, dań

Oto dziesięć najpopularniejszych polskich dań. Które z nich to Wasze ulubione?

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Jakież to prawdziwe! Wymienilibyście dziesięć najpopularniejszych polskich dań? Na ile zgadzają się one z naszą listą? Ślinka cieknie, jak się czyta te wszystkie pyszne nazwy, prawda?

Oto dziesięć najpopularniejszych polskich dań!

1. Bigos – jest prawdziwą staropolską potrawą i uwielbia go większość Polaków. Jest popularnym daniem zarówno na obiad, jak i na kolację, a żadne święta nie mogą się bez niego obejść.

wynos

[FOTO] Oto najgorsze dania na wynos w HISTORII. Po tym co zobaczysz stracisz apetyt!

Któż z nas nie zamawiał nigdy niczego na wynos, albo z dowozem? Czasem sytuacja wymaga pośpiechu, ale skoro śpieszy się nam, to nie oznacza od razu, że kucharze powinni przygotowywać byle co. Niestety, czasem warunki transportu sprawiają, że nawet najpyszniejsze danie przestaje wyglądać apetycznie…

Zdjęciami posiłków dzieli się facebookowa strona „Rate my takeaway”, która jak sama nazwa wskazuje gromadzi zdjęcia potraw przygotowywanych na wynos. Nie może dziwić, że największe emocje wywołują te niezbyt udane kompozycje, dla których internauci potrafią wymyślić niesamowite nazwy i komentarze.

 

ZOBACZ TEŻ:  [VIDEO] Miała rzucić bukiet na rosyjskim weselu. Tego co się stało na pewno się nie spodziewała!

 

Na początek może to danie nawiązujące do kuchni greckiej. Nie wiemy jak Wam, ale nam przypomina to resztki teksańskiej masakry piłą mechaniczną, zebrane razem na tortillę i zawiezione w pudełku do klienta. Mimo wszystko – to chyba jeszcze byśmy zjedli… Na kolejnych stronach czekają na Was lepsze kwiatki!

Przez 5 lat spuszczała synowi pół litra krwi tygodniowo. Krew trafiała do…

36 letnia pielęgniarka z duńskiego Herning spuszczała przez 5 lat po pól litra krwi tygodniowo swojemu synowi. Sąd rzekł, że jest chora psychicznie ale może odbyć karę 4 lat pozbawienia wolności.

Pielęgniarka spuszczała synowi przez pięć lat po pól litra krwi na tydzień. Krew wylewała do sedesu. Proceder rozpoczął się gdy chłopiec miał 11 miesięcy.

Chłopiec niemal od urodzenia cierpiał na chorobę jelit. Znajdował się pod stałą opieką lekarską. Lekarze zwrócili uwagę, że ma niezwykle mało krwi w organizmie. Aby uzupełnić braki lekarze wykonali chłopcu 110 transfuzji krwi. Kiedy nic nie pomagało, rozpoczęli poszukiwania przyczyny tego stanu. Wreszcie ich podejrzenia padły na matę chłopca. Zgłosili sprawę na policję.

Psychiatrzy stwierdzili, że kobieta cierpi na rzadki zespół Munchhausena, tzw. zaburzenia pozorowane. Objawia się on tym, że osoba, zwykle matka, wywołuje objawy choroby u osoby od niej zależnej i niepotrzebnie poddaje ją leczeniu.

Kobieta została skazana na 4 lata więzienia i pozbawienie praw wykonywania zawodu pielęgniarki. Zapowiedziała, że nie będzie się odwoływać od wyroku.

Skazana matka zapowiedziała, że nie odwoła się od wyroku, wydanego przez sąd okręgowy w Herning.

„- To nie jest decyzja, którą podjąłem świadomie, Nie wiem, kiedy zacząłem robić to, czego robić nie miałam prawa. To przychodziło stopniowo – spuszczałam krew do toalety i wrzucałam strzykawkę do śmieci” – powiedziała przed sądem.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. TVP Info

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/dziadek-gwalcil-wnuczki-spotkala-go-kara/

Pomylił radiowóz z TAXI. W plecaku miał 1000 jointów z marihuaną!

Nieuważny diler chciał szybko dostać się do domu. Ucieszony wsiadł do pierwszej napotkanej taksówki. Dopiero w środku zauważył, że coś tu nie gra… Policjanci bardzo ucieszyli się na jego widok!

Są takie newsy, które ciężko skomentować. Prawdziwym zamotaniem wykazał się jeden z dilerów działający w dzielnicy Christiana – specyficznej części Kopenhagi, stolicy Danii. Christiana słynie z dużej niezależności jako ośrodek ruchu hippisowskiego i kultury alternatywnej, ale także – niestety – handlu narkotykami.

 

Policjanci z Kopenhagi pochwalili się swoim łatwym łupem na Twitterze. Mężczyzna, który wtargnął do radiowozu zaparkowanego przy jednej z ulic Christianii, zażądał kursu pod wskazany adres. Zbici z tropu policjanci grzecznie wytłumaczyli mu pomyłkę, a przy okazji postanowili go wylegitymować i przeszukać.

 

1000 gotowych do spalenia jointów z marihuaną zostało skonfiskowanych, zaś niegramotny diler trafił do aresztu. Nie wiadomo jeszcze jaki czeka go los – o tym zdecyduje sąd.

 

Christiana to jeden z większych problemów dla duńskiej policji, która używa nawet dronów do śledzenia handlarzy narkotykami. Ta specyficzna enklawa działająca od 1971 roku nie chce poddać się żadnej władzy zwierzchniej.

independent.co.uk

historia danii wisiorki

Przez trzy wisiorki trzeba pisać historię na nowo. To archeologiczna sensacja!

Wikingów kojarzymy z krwiożerczymi poganami, którzy bez skrupułów łupili chrześcijańskie klasztory i kościoły, bezczeszcząc wszystko, co tylko stanęło im na drodze. Nie jest to pogląd do końca słuszny, ale odnalezione w wikińskiej osadzie chrześcijańskie wisiorki wywracają naszą wiedzę o tym ludzie do góry nogami!

 

Zupełnie niespodziewane odkrycie stało się udziałem duńskich uczonych, którzy pracowali na stanowisku archeologicznym Ribe, mieście uznawanym za stolicę duńskich wikingów. Wykopali oni z ziemi trzy ołowiane wisiorki z krzyżami św. Andrzeja, bardzo popularne około IX wieku w Europie. Uczeni ich wiek określili na około 800 rok.

 

Jest to zupełnie nowa wiedza na temat wczesnego chrześcijaństwa w Danii. Jesteśmy przyzwyczajeni do przypisywania Haraldowi Sinozębemu ochrzczenia Duńczyków około 960 roku. Ale to znalezisko pokazuje, że ludzie w Ribe nosili chrześcijańskie ozdoby ponad 150 lat przed tą datą

 

– mówi profesor Soren Sindbaek z uniwersytetu w Arhus.

 

Oczywiście, pierwsza myśl sceptyka jest taka, że wisiorki były łupem wojennym. Wprost przeciwnie! Znaleziono je w ruinach kuźni, a obok nich znajdowały się także formy do ich odlewania. Oznacza to, że były produkowane na masową skalę, a chrześcijanie w Ribe mogli stanowić sporą i liczącą się społeczność!

 

ZOBACZ: Znaleźli SZKIELETY na budowie drogi S5. Poruszająca historia [FOTO]

 

Do tej pory za początki chrystianizacji Danii uznawano 826 rok, kiedy pojawił się tam św. Oskar, biskup Hamburga. Jest często nazywany apostołem północy. Przechodzenie od bogów północy do chrześcijaństwa miało następować stopniowo, aż do 965 roku, kiedy to oficjalny chrzest przyjął król Danii Harald Sinozęby.

 

Być może projekt „Northern Emphorium”, którego elementem są badania archeologiczne rzuci nowe światło na epokę wikingów. Wydaje się, że jeszcze nie doceniamy odpowiednio tego ludu, który nie był przede wszystkim rzeźnikami, ale zręcznymi żeglarzami, kupcami i odkrywcami.

 

o2.pl/ foto: northern emporium

danii, tir, parking, ciężarówka, ciężarówce,

Polski kierowca TiRa w Danii: chciał oszukać znanym sposobem, mandat duńskiej drogówki PUŚCIŁ GO Z TORBAMI!

Co jakoś ujdzie w Polsce, niekoniecznie w ten sam sposób przebiegnie na Zachodzie. Nasze mandaty są oględnie mówiąc do przełknięcia dla zawodowych kierowców i przewoźników. Stąd czasem gra jest warta świeczki i korzyści z oszustwa są większe niż ewentualna kara. Niestety dla polskiego kierowcy inaczej rzecz się ma w Danii – pozornie „niewinne” wykroczenie sprowadziło na niego astronomiczny mandat…

 

Kierowca ciężarówki przemierzał półwysep Jutlandzki. W jego południowo-wschodniej części został zatrzymany przez duńską drogówkę. Kierowca od razu wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy, bo był wyraźnie podenerwowany kontrolą.

 

Policjanci zdecydowali się na dokładniejsze oględziny wozu. Prawda szybko wyszła na jaw. Pod tachograf podłożony był silny magnes fałszujący jego wskazania. W zasadzie tego typu oszustwo uniemożliwia odczytanie jak długo kierowca pracował i czy robił wymagane prawem przerwy.

 

U nas taki występek jest zagrożony karą do 2 tysięcy złotych. W Danii sprawa ma się inaczej – na kierowcę, który przyznał się do winy nałożono mandat w wysokości 275 tysięcy koron duński, co jest równowartością… 150 tysięcy złotych!

 

Jako że kierowca nie miał jak zapłacić – w ramach egzekucji mandatu skonfiskowano całą ciężarówkę! Co gorsza, sprawa przeciwko kierowcy trafi do duńskiego sądu. Może się ona skończyć zakazem prowadzenia ciężarówek na terenie Danii.

 

Jak widać więc, karę poniesie nie tylko kierowca, ale również przewoźnik. I to chyba dobre rozwiązanie, bo zapewne kierowca z własnej woli nie fałszowałby wskazań tachografu i nie jechał ponad obowiązujące normy. Być może tego typu historie nauczą przewoźników większego rozsądku.

 

autoswiat.pl

sylwestra wracał do domu przez trzy kraje

PONIÓSŁ GO MELANŻ. Z Sylwestra do domu wracał przez TRZY KRAJE i nic nie pamięta! Nietypowa podróż kosztowała go MAJĄTEK…

Jak się bawić to się bawić – pewien Norweg świętował nadejście Nowego Roku w stolicy Danii, Kopenhadze. Chyba zapomniał gdzie jest, bo do domu w Oslo postanowił wrócić… taksówką! Żeby było jeszcze śmieszniej – taksówkarz bez szemrania spełnił jego prośbę i sam narobił sobie kłopotów!

 

Tą imprezę mężczyzna zapamięta na pewno na długo. Kompletnie pijany, po szampańskiej zabawie w Kopenhadze chciał za wszelką cenę wrócić do domu. Dogadał się z taksówkarzem, który zabrał go w ponad 600-kilometrową podróż z Kopenhagi przez Szwecję aż do Norwegii, do Oslo.

 

Tu zaczęły się problemy. Norweg pod domem po prostu… wyszedł z taksówki nie płacąc i zamknął się w domu. A duńskiemu taksówkarzowi rozładowało się jego elektryczne auto, które przez 6 godzin przemierzyło spory kawał Skandynawii!

 

Zdesperowany taksówkarz wezwał policję i pomoc drogową. Jego auto zostało odholowane, zaś policjanci zajęli się skacowanym Norwegiem. Za kurs taksówką do domu powinien zapłacić ponad 12,5 tysiąca koron duńskich (7,5 tys. zł). A jakby tego było mało, funkcjonariusze nałożyli na niego grzywnę, w związku z czym łączna kwota do zapłaty urosła do niemal 10 tys. złotych!

 

Norweg zapewnia, że nic nie pamięta i nie potrafił wyjaśnić czemu wziął taksówkę, aby wrócić do domu. Nas z kolei zastanawia, czemu taksówkarz widząc zupełnie pijanego klienta zdecydował się wyruszyć na taki kurs?

 

Jedno nie ulega wątpliwości – obaj na pewno na długo zapamiętają sylwestrową zabawę 2017! Miejmy nadzieję, że Nowy Rok przyniesie Norwegowi więcej rozsądku po alkoholu, a taksówkarzowi – lepszych i bardziej słownych klientów! I trwalsze akumulatory w jego aucie!

wprost.pl