nożem, narkotyki, małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Olesno: brał z nią NARKOTYKI, a potem nagrywał jak UMIERA

Przerażające wydarzenie miało miejsce w Mirowszczyźnie koło Olesna w województwie Opolskim. Mariusz Z. wspólnie ze swoją 33-letnią znajomą zażywali narkotyki niewiadomego pochodzenia. Kobieta nie przeżyła. Zaś Mariusz wszystko nagrał na telefonie.

 

Dowodem w stanie jest właśnie nagranie zabezpieczone na telefonie podejrzanego. Widać na nim ostatnie chwile 33-latki, oraz jej śmierć. Jak ustaliła policja, Mariusz Z. podał kobiecie nieznaną substancję psychoaktywną. Potem nie udzielił jej pomocy, ani nie wezwał służb.

 

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Policja wciąż czeka na wyniki badań toksykologicznych, bo nie wiadomo jaką substancję zażywała kobieta przed śmiercią.

 

Podejrzanemu mężczyźnie grozi 5 lat więzienia. Postawiono mu zarzut nieudzielenia pomocy osobie potrzebującej i nieumyślnego spowodowania śmierci. Dodatkowo znaleziono przy nim marihuanę.

 

Ponieważ mężczyzna na stałe mieszka w Holandii, zastosowano wobec niego 2-miesięczny areszt. Istniała groźba, że może chcieć uciec z kraju. Czy w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z wyjątkowym pechem, czy może to jakiś dopalacz znowu zebrał krwawe żniwo?

 

o2.pl/ foto: screenshot/tvpolice

pole, bliźniak zabił bliźniaka?

Działdowo: 17-latek ZAMORDOWANY na polu, obok leżał umierający brat bliźniak. Co tam się wydarzyło?

Ta sprawa jest bardzo tragiczna i jak na razie tajemnicza. Na polach wsi Jeglia niedaleko Działdowa w woj. warmińsko-mazurskim, odnaleziono zakrwawione zwłoki 17-letniego chłopaka. Niedaleko w ciężkim stanie leżał jego brat bliźniak. Jednak na jego ciele nie stwierdzono żadnych obrażeń. Co wydarzyło się w tym miejscu?

Ciało jednego z braci było pełne ran kłutych. W momencie, gdy został odnaleziony, już nie żył. Drugi bliźniak leżał kilka metrów dalej. Choć nie był ranny i na jego ciele nie odnaleziono żadnych śladów, jego stan był bardzo ciężki. Przewieziono go do szpitala

 

Policja podejrzewa, że bracia mogli zażywać dopalacze. Być może później, doszło między nimi do bójki, a w narkotycznym amoku brat zamordował brata. Dokładne śledztwo pomoże wyjaśnić okoliczności zdarzenia, jednak już teraz, niezależnie od nich, widać jak na dłoni, że sprawa jest bardzo mroczna.

 

Jeśli to dopalacze, to kto sprzedał tą substancję młodym chłopakom? Czy podobnie jak w Trzebiatowie[ZOBACZ:  Wrzaski jak z EGZORCYSTY. Tak cierpieli zatruci dopalaczami w Trzebiatowie] dojdzie tam do fali zatruć nieznaną substancją?

 

rmf24.pl/ o2.pl

chciał

„Wrzaski jak z EGZORCYSTY” – tak cierpieli zatruci DOPALACZAMI w Trzebiatowie! Truciznę rozprowadził 18-letni diler

Do 18 wzrósł bilans osób zatrutych trefnymi dopalaczami rozprowadzanymi w Trzebiatowie przez 18-letniego Aleksandra N. O sprawie pisaliśmy już wczoraj. Teraz dowiadujemy się bardzo cierpieli ci, którzy zażyli dopalacze.

 

Poszkodowanych rozmieszczono w szpitalach w Gryficach, Szczecinie i Kołobrzegu. Najciężej zatruta 21-letnia dziewczyna została wprowadzona  w stan śpiączki farmakologicznej. Pozostali pacjenci wykazywali typowe objawy dla zatruć środkami psychotropowymi.

 

Przez wiele godzin towarzyszyły im omamy wzrokowe i słuchowe. Wielu należało przypiąć pasami do łóżek, aby nie zrobili krzywdy sobie lub postronnym. Krzyki, jęki i przeraźliwe nawoływania towarzyszyły pacjentom placówek, w których znaleźli się zatruci przez całą noc.

 

Od jakiejś godziny z budynku szpitala w Gryficach dobiegają przeraźliwe wrzaski młodego mężczyzny. To właśnie jeden z tych, którzy wzięli dopalacze. Pacjenci skarżą się, że wrzaski i wycia było słychać całą noc. To przerażające.

 

– relacjonowała dziennikarka Aneta Łuczkowska

 

 

Jak działają dopalacze, którymi zatruli się młodzi ludzie z Trzebiatowa? Jak mówią przedstawiciele szpitala pacjenci zachowują się jak bohaterowie horroru „Egzorcysta”.

– napisała w kolejnym tweecie.

 

 

 

Naszym zdaniem zachowania pacjentów należałoby nagrać i stworzyć z nich krótki spot pokazujący działanie dopalaczy. Nic tak dobrze nie odstraszyłoby chętnych niż oglądanie konsekwencji zażywania takiego syfu.

 

twitter.com/wprost.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot/youtube.com „linia życia” 

dopalacz, zatrucie

Trzebiatów: sprzedawał TRUCIZNĘ jako narkotyk. 12 osób walczy o życie, poszkodowanych przez dopalacz może być WIĘCEJ

Dramatyczne wieści docierają do nas z Trzebiatowa w województwie zachodniopomorskim. Policja zatrzymała tam 18-letniego Aleksandra N., który rozprowadzał środki psychoaktywne niewiadomego pochodzenia. Zanieczyszczony dopalacz doprowadził do zatrucia co najmniej 12 osób.

Zatrzymany nastolatek prawdopodobnie sam zażywał ten dopalacz od pewnego czasu. Świadczą o tym wpisy na portalach społecznościowych. Ostatnią noc spędził w areszcie. Jak na razie z objawami silnego zatrucia do szpitali trafiło 12 osób, ale policja nie ma pewności czy to zamknięty bilans. Nie wiadomo ilu osobom Aleksander N. sprzedał dopalacz.

 

Osoby, które zatruły się najmocniej traciły przytomność i konieczne stało się umieszczanie ich na oddziałach intensywnej opieki medycznej. Pacjentów rozmieszczono w szpitalach w Szczecinie, Gryficach i Kołobrzegu. Są w wieku od 14 do 30 lat.

 

Prokurator postawił chłopakowi zarzut „sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji”. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

 

Wciąż nie wiadomo jaką substancją zatruli się mieszkańcy Trzebiatowa, którym Aleksander N. sprzedał dopalacz. To wyjaśnią dopiero dokładne badania jego składu.

 

o2.pl/ pixabay

dopalaczami, kontenerze, walka, dopalacze, straż miejska, pabianice, kontener

Tak Pabianice walczą z DOPALACZAMI: zamknięto policjanta i strażnika miejskiego w KONTENERZE! To sprytny plan…[FOTO]

Jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest głupie. Prawda stara jak świat i chyba pasująca w tym wypadku wręcz idealnie. Ponieważ władze Pabianic nie potrafiły znaleźć sposobu na zamknięcie sklepu z dopalaczami, postanowiły postawić na nieustanny monitoring i straszenie potencjalnych klientów!

 

Pod budynkiem zajmowanym przez „sklep kolekcjonerski”, będący w istocie meliną z dopalaczami ustawiono… blaszany kontener z monitoringiem i oświetleniem! Przez cały czas stacjonuje w nim policjant i strażnik miejski. Mundurowi, samą swoją obecnością i ryzykiem uwiecznienia na kamerze odstraszają kupujących trucizny.

 

 

Po zmroku czujka ruchu uruchamia mocną LED-ową lampę oświetlającą drzwi sklepu. Logo straży miejskiej umiejscowione na kontenerze ma rzekomo także odstraszać kierowców, którzy parkowali wokół sklepu.

 

 

Do tej pory Pabianice przegrywały walkę z dopalaczami. Gdy sposoby formalne zawiodły, pod sklepem ustawiono trumnę, przeprowadzono roboty drogowe, ale to nie odstraszyło ani właścicieli sklepu, ani klientów. Co więcej, właściciele wynajęli po prostu całą przestrzeń w budynku. To pokazuje, że ich biznes jest naprawdę intratny i dochodowy – w ciągu godziny obsługują nawet 50 osób!

 

Mieszkańcy ulicy Zielonej, gdzie mieści się sklep, wielokrotnie skarżyli się na odurzonych środkami psychoaktywnymi ludzi. Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz po spotkaniu z mieszkańcami i właścicielami biznesów przy Zielonej uznał, że postawienie kontenera może być jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie sprzedaży tych trucizn.

 

Straż miejska będzie płacić około 500 zł, za miesiąc użytkowania nietypowej „strażnicy”. Na razie została ona wydzierżawiona na 30 dni i miejmy nadzieję, że to wystarczy do zniszczenia tego biznesu!

 

foto: facebook.com/straz miejska pabianice, /o2.pl

policja 10-latka

MAKABRYCZNY finał imprezy: żona znalazła ZWŁOKI MĘŻA i jego kolegów! Brak jakichkolwiek śladów – co tam się stało?

Ponure zdarzenie miało miejsce w Kwiatkowicach niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Na numer 112 zadzwoniła kobieta informując, że znalazła w domu ciała czterech mężczyzn. Nie dawali znaku życia, zmarli tak jak siedzieli w czasie imprezy, nie było żadnych śladów bójki czy napadu.

 

Na miejsce udała się straż pożarna z czujnikami czadu, gdyż to ten gaz podejrzewano o sprawstwo, po informacjach uzyskanych od kobiety. Na miejscu okazało się, że w powietrzu nie ma żadnej śmiercionośnej substancji.

 

Spośród czterech mężczyzn tylko jeden dawał znaki życia, dlatego został szybko przetransportowany do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim.

 

Ponieważ strażacy nie wykryli czadu, ani pożaru, przekazali sprawę policji. Policjanci przybyli na miejsce także nie odnaleźli żadnych widocznych przyczyn, które mogły doprowadzić do śmierci mężczyzn.

 

Na pewno nie doszło między nimi do bójki, nikt nie włamał się też do mieszkania, na pewno zmarli mężczyźni nie brali wcześniej udziału w awanturze.

 

Lokalne media podają, że prawdopodobną przyczyną śmierci jest zatrucie środkami psychoaktywnymi – być może dopalaczami. Czterej mężczyźni, wśród nich dwaj bracia spotkali się na imprezie. Żona jednego z nich, nie mogąc się z nim skontaktować, przybyła na miejsce i odkryła wstrząsającą prawdę.

 

Jeśli poniedziałkowa sekcja zwłok potwierdzi przypuszczenia, to będzie to kolejne krwawe żniwo zebrane przez substancje psychoaktywne. I to najtragiczniejsze w ostatnim czasie. Zazwyczaj słyszeliśmy o pojedynczych przypadkach zatruć, tymczasem tu zmarło trzech młodych mężczyzn, a jeden walczy o życie.

 

rp.pl/ foto: zdj. ilustracyjne – screenshot

Nowy ŚMIERCIONOŚNY DOPALACZ zbiera krwawe żniwo? Dwóch 15-latków ofiarą nieznanej substancji. Czeka nas fala zatruć?

Dwóch chłopców zapłaciło wysoką cenę za eksperymenty – jeden z nich najwyższą. Sekcja zwłok ma wyjaśnić, jaką truciznę zażyli nastolatkowie.

 

Do tragicznego wydarzenia doszło w Biłgoraju, w województwie lubelskim. Zgłoszenie o dwóch nastolatkach znajdujących się na ul. Konopnickiej i będących pod wpływem nieznanej substancji odebrała miejscowa policja. Na miejsce zadysponowano służby medyczne.

 

Jednak znaleziono tylko jednego chłopca, który śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego został przetransportowany do szpitala w Lublinie. Drugi z 15-latków dotarł w tym czasie do domu i to stamtąd wezwano do niego pogotowie. Było już jednak za późno – reanimacja nie przyniosła rezultatu i nastolatek zmarł.

 

Przyczyny jego śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok. Powinna też dać odpowiedź jaką substancję zażyli obaj młodzi. Stan tego, którego przewieziono do Lublina lekarze określają jako ciężki, ale stabilny.

 

„Prowadzimy intensywne czynności razem z policją, by wyjaśnić sprawę. Przesłuchujemy świadków, zabezpieczyliśmy niezbędne dowody, zrobiliśmy przeszukania i gromadzimy dokumentację medyczną”

 

– powiedział Marek Głowala szef Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju.

 

Czy na polski rynek trafił jakiś nowy, niebezpieczny dopalacz? Jest to możliwe, bo przestępcy cały czas starają się być o krok przed służbami. Miejmy jednak nadzieję, że to tylko jednorazowa tragedia i do kolejnych nie dojdzie. W przeszłości już kilkakrotnie dochodziło do masowych zatruć po zażyciu nowych, wyjątkowo niebezpiecznych środków – oby nie był to początek kolejnej czarnej serii!

Krytyczne stężenie chemikaliów i przerażająca ilość śmiercionośnej substancji. Polska fabryka jedną z największych w Europie

Policjanci częstochowskiego CBŚP 3 lipca zatrzymali kierującego audi, który w swoim samochodzie przewoził ponad 14 kilogramów klefedronu, czyli 4CMC. Ta psychoaktywna substancja, to jeden z podstawowych składników dopalaczy.

 

Następnie policjanci trafili do laboratorium, w którym produkowano truciznę. W miejscowości Bożepole Małe (pomorskie) w hali zlokalizowana była produkcja substancji zabronionych. Na miejscu zabezpieczyli 135 kilogramów gotowej trucizny, półprodukty i sprzęt laboratoryjny. Wartość ujawnionych substancji psychoaktywnych to ponad 7 mln zł.

 

Stężenie środków chemicznych było naprawdę niebezpieczne. Dopiero po dwóch dniach można było wejść do środka, nie narażając życia i zdrowia policjantów i innych służb, pracujących na miejscu. Ze względu na ewentualne skażenie wody konieczne było również zamknięcie ujęcia wodnego dla mieszkańców dwóch pobliskich miejscowości.

 

kd, źródło: policja.pl