drzewie

Kobieta urodziła dziecko na drzewie i zeszła z niego dopiero po dwóch dniach. Co za historia!

O porodach w różnych, dziwnych miejscach słyszeliśmy już wiele historii. Jednak takiego czegoś jeszcze nie grali. Kobieta urodziła dziecko na drzewie i zeszła z niego… dopiero po dwóch dniach. Sytuacja miała miejsce w Mozambiku, który ostatnio dotknął cyklon Idai i powódź. Żywioł zabił w tym kraju około 700 osób. Mieszkanka afrykańskiego kraju uciekała i nie miała wyjścia.

Pani Amelia uciekając przed żywiołem wraz ze swoim 2-letnim synkiem, postanowiła że wskoczy na drzewo. Nie miałam wyboru. Byliśmy sami z synem, musieliśmy wspiąć się na drzewo – powiedziała pani Amelia, którą cytuje UNICEF. Kobiecie zaczęły się skurcze i nie miała wyboru – musiała urodzić dziecko na drzewie. Zaczął się ból, w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc. W ciągu kilku godzin urodziłam moją córeczkę, Sarę, na szczycie tego mangowca. Byłam zupełnie sama z Sarą i synem – mówiła. Po wszystkim została jeszcze z maleństwem 2 dni. Na ziemię całej trójce pomogli zejść sąsiedzi rodziny. Okazuje się, że ich zdrowie jest w jak najlepszej kondycji i nikomu nic się nie stało. Płakałam i krzyczałam. Czasami myślałam, że oto rodzi się moja córeczka, a czasami sądziłam, że to po prostu głód. Wielu ludzi straciło przez powódź wszystko, ale ja coś zyskałam – mówiła Amelia.

 

ZOBACZ:Chciała zgarnąć majątek, więc wymyśliła krwawy plan na pozbycie się całej rodziny! Wpadła przez narzeczonego, który (…)!

 

Co za niesamowita historia. Przyznamy szczerze, że nie słyszeliśmy jeszcze czegoś takiego. To na prawdę cud, że całej trójce udało się wyjść z tego bez szwanku…

źródło: o2.pl fot. youtube.com

auto

Skończyło jej się paliwo, więc próbowała zepchnąć auto z jezdni! Takiego finału się nie spodziewała!

Do niecodziennego wypadku doszło w ubiegły piątek, 15 marca w miejscowości Wilczyska (lubelskie). 52-latka prowadząca Skodę musiała zatrzymać auto, ponieważ skończyło się jej paliwo. Nie chcąc tarasować jezdni postanowiła zepchnąć auto na pobocze, traf chciał, że w tym miejscu było wzniesienie. Skoda Fabia zaczęła staczać się z drogi, a zdesperowana kobieta próbowała zatrzymać ją własnym ciałem!

Historia jaka wydarzyła się na drodze w małej miejscowości na lubelszczyźnie mrozi krew w żyłach. W Skodzie prowadzonej przez 52-latkę zabrakło paliwa i auto zgasło na środku drogi. Chcąc uniknąć paraliżu kobieta i jej partner postanowili zepchnąć je w bezpieczne miejsce, by nie utrudniać ruchu. Pech chciał, że samochód zaczął się szybko staczać do pobliskiego rowu. Wtedy kobieta za wszelką cenę chciała go zatrzymać.

 

ZOBACZ:18 lat temu zagrał chłopca z dredami w teledysku do wielkiego hitu „Fresstyler”. Dziś trudno go rozpoznać! (foto)

 

Jak można się domyślać nie był to zbyt mądry sposób. Kilkuset kilogramowa Skoda zjechała do rowu i przygniotła kobietę do drzewa. Na miejsce wypadku przyjechała karetka pogotowia, która zabrała poszkodowaną do pobliskiego szpitalu. Na szczęście skończyło się na strachu i drobnych otarciach. 52-latka po kilku godzinach została wypisana do domu.

 

ZOBACZ:Dwa razy w tygodniu kąpie swojego maleńkiego synka w wybielaczu! Robi to z bardzo ważnego powodu!

 

 

źródła: fakt.pl, foto: KWP w Łukowie

 

ścinającej

[WIDEO] Oszukać przeznaczenie w wykonaniu babci ścinającej drzewo. Jakim cudem ona to przeżyła?!

Przyznamy szczerze, że widzieliśmy już na prawdę dużo. Lecz niektórych rzeczy po prostu byśmy się nie spodziewali. Na przykład 80-letniej babci ścinającej drzewo. A jednak, Internet zaskakuje nas każdego dnia i dzielimy się tym z Wami. Ta starsza pani bez wyobraźni ledwo uniknęła śmierci. Kto w ogóle pozwolił jej chwycić za piłę mechaniczną?! Jeżeli dzieci lub wnukowie, to na prawdę składamy serdeczne gratulacje. My już czuliśmy tragedię…

Widok babci ścinającej wielkie drzewo raczej nie należy do codzienności. Czysta abstrakcja, a jednak! Zobaczcie, jak ta starsza pani niespełna rozumu cudem uniknęła śmierci!

ZOBACZ:[FOTO] Nastolatka zrobiła sobie na wakacjach tatuaż wykonany henną. To, co stało się z jej ręką to MASAKRA!

źródło fot. i wideo: youtube.com

ściął

[WIDEO] Ściął drzewo i znalazł w nim coś dziwnego. Co to może być?! Co byście zrobili na jego miejscu?!

O wycince drzew jeszcze niedawno mówiło się w naszym kraju bardzo dużo. Abstrahując od tego, pokazujemy państwu jak mężczyzna ściął drzewo i nagle coś z niego wyszło. Ciężko nawet powiedzieć co to może być. Wąż? Gigantyczna larwa? Sam był bardzo zdziwiony, a wręcz momentami przerażony. To „coś”, bo nie potrafimy tego nazwać wypełzło nagle i pokazało jakich jest rozmiarów. Druzgocące!

Wiecie może co to mogło być? Gościu ściął sobie spokojnie drzewo i raczej nie spodziewał się, że zobaczy coś pierwszy raz w życiu. Śmiem twierdzić, że zaskoczyłoby to każdego z nas. Jeżeli ktoś się brzydzi takich rzeczy, to zapewne pobiegłby gdzie pieprz rośnie.

ZOBACZ:Eksperci ostrzegają: już w lutym może nas czekać inwazja kleszczy! Potężny problem w polskich lasach?

źródło fot. i wideo: youtube.com

rura, warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Makabryczny wypadek pod Warszawą. Z kierowcy nic nie zostało, pasażer w stanie krytycznym [FOTO]

Przerażający w skutkach wypadek przydarzył się w środę około 15:40 na drodze z Nieporętu do Marek pod Warszawą. Kierujący osobową Hondą stracił panowanie nad samochodem, wpadł do rowu i uderzył w drzewo. To był dopiero początek masakry.

Rozpędzona Honda odbiła się od drzewa i wyleciała z powrotem na drogę. Kierowca, który nie był przypięty pasami wypadł z auta wprost pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Trafił między drugą a trzecią oś naczepy i został rozerwany na strzępy.

 

 

Fragmenty ciała ofiary rozrzucone były na kilkudziesięciometrowym odcinku drogi od miejsca zdarzenia. Do szpitala z poważnymi uszkodzeniami czaszki oraz oczodołu (w stanie krytycznym) trafił pasażer z rozbitego auta.

 

– zrelacjonowano na profilu Facebook Warszawskiej Grupy Luka&Maro.

 

ZOBACZ: Uprawiali seks sado-maso. 26-latka zmarła w kałuży krwi, a jej partner…

 

W niewiele mniej tragicznym stanie znajdował się pasażer auta. Do wydobycia go z wraku potrzebny był sprzęt hydrauliczny. Szczegóły w komentarzu podał jeden ze świadków wypadku:

 

Pasażer tego pojazdu został zabrany do szpitala w stanie bardzo ciężkim. W miejscu prawego oka miał dziurę w głowie, a czaszka była pęknięta jakby został uderzony siekierą.

 

 

Droga przez kilka godzin była zablokowana. Warunki na naszych drogach już zimowe, dlatego apelujemy: zdejmijcie nogę z gazu. Jesteśmy tuż przed świętami – i dobrze by było, aby wszyscy mogli spotkać się w komplecie przy wigilijnym stole.

 

facebook.com/o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

wypadek pod radzyminem

Tyle zostało z ich auta. Makabryczny wypadek pod Radzyminem [FOTO]

Na tych zdjęciach aż trudno rozpoznać, że mamy do czynienia z samochodem. Równie dobrze, dla mniej wprawnego oka mogłyby one ilustrować tekst o wypadku małego samolotu, bowiem zniszczenia auta są potężne, to w zasadzie tylko kupa poskręcanej stali. W fatalnym wypadku pod Radzyminem zginęło trzech młodych mężczyzn, a trzeci walczy o życie.

Informację o wypadku strażacy otrzymali o 4:27. Przypadkowy świadek przejeżdżający drogą pod samym Radzyminem zobaczył kompletnie zdemolowany wrak zakleszczony między dwoma drzewami. Na miejsce ruszyli strażacy z OSP Naruszewo i Radzymin, oraz z jednostki z Płońska.

 

W aucie znaleziono czterech mężczyzn. Trzech z nich już nie żyło – 17, 25, i 38-latek. 18-letni mężczyzna został zaś przetransportowany do szpitala.

 

ZOBACZ: Rybnik: 3-latek PŁONĄŁ w samochodzie, nikt mu nie pomógł. Lekarze walczą o jego życie

 

 

Wszystko wskazuje na to, że kierowca auta stracił nad nim panowanie, uderzył w drzewo, a następnie samochód zakleszczył się między dwoma kolejnymi drzewami. Okoliczności wypadku bada teraz prokuratura, a my ku przestrodze publikujemy niniejsze zdjęcia. W ten świąteczny czas podróży i powrotów nie dociskajcie zbyt mocno gazu!

 

 

wp.pl/ foto: osp naruszewo/facebook

nikt nie zapiął pasów i była masakra

Śląsk: wiozła swoich synów, nikt nie miał zapiętych pasów. Wypadek zakończył się masakrą [FOTO]

Tragiczny wypadek drogowy miał miejsce w Ochabach Wielkich niedaleko Cieszyna wczoraj około 16.50. Samochód prowadzony przez 37-letnią kobietę wypadł z drogi w trakcie wyprzedzania, uderzył tyłem w drzewo i dachował. Ponieważ w aucie nikt nie miał zapiętych pasów, wszyscy podróżujący wypadli na zewnątrz.

 

Policjanci wraz z prokuraturą wyjaśniają przyczyny wypadku. Wszystko wskazuje na to, że 37-latka straciła panowanie nad samochodem podczas manewru wyprzedzania ciężarówki. Jej auto wpadło do rowu, tyłem uderzając o drzewo, a następnie dachując.

 

 

 

 

W samochodzie najpewniej nikt nie miał zapiętych pasów, ponieważ zarówno kierująca jak i jej dwóch synów wypadło z samochodu. Wygląda na to, że kierująca zapięła pas bezpieczeństwa za plecami, aby oszukać czujnik zamontowany w aucie. Pomocy udzielili świadkowie, przypadkowo przejeżdżający ratownicy medyczni, a później strażacy i wezwani na miejsce ratownicy.

 

 

ZOBACZ: Tragiczny wypadek na S3, kobieta wypadła z auta przez szyberdach. Wszystkiemu winna 18-latka

 

 

37-letniej kobiety nie udało się uratować. Jeden z jej synów został przewieziony do szpitala karetką, drugiego przetransportował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 

 

 

Widząc zdjęcia rozbitego samochodu wydaje się, że gdyby wszyscy mieli zapięte pasy, to skończyłoby być może znacznie mniej tragicznie. Policjanci przypominają, że przy prędkości zaledwie 50km/h w razie wypadku 75-kg człowiek przez moment ma „masę zderzeniową” równą ponad 3,5 tony! Takiej sile nic nie jest się w stanie przeciwstawić. Dlatego w takiej sytuacji dochodzi albo do zmiażdżenia ciała, albo do wypadnięcia przez okna, co zazwyczaj jest równie tragiczne w skutkach.

 

cieszyn.slaskapolicja.gov.pl

wypadek, osierociła trójkę dzieci

Pojechała z pijanym mężem, w potwornym wypadku osierociła trójkę dzieci!

W niedzielę doszło do tragicznego wypadku w Rudnie pod Lubartowem. W jego wyniku zginęła 26-latka, która osierociła trójkę dzieci. Policja ku przestrodze ujawniła szczegóły tego szokującego wydarzenia.  Z przykrością stwierdzamy, że ten wypadek można podsumować krótko – na własne życzenie.

Kierowca, a zarazem mąż ofiary miał we krwi aż 2,5 promila alkoholu! Żeby było jeszcze ciekawiej, prawo jazdy stracił kilka dni wcześniej za… jazdę pod wpływem. Dodatkowo kilka miesięcy temu skoczył odsiadywanie wyroku za rozboje i wymuszenia. Za spowodowanie tak fatalnego wypadku grozi mu zaś aż 12 lat. Jest to jednak niczym wobec faktu, że jego żona osierociła trójkę dzieci.

 

Ponad 20-letni opel vectra, który uległ wypadkowi, był własnością 26-latki. Kupiła go niedawno. Jak się okazało auto miało odłączone poduszki powietrzne, co może świadczyć o tym, ze było wcześniej uszkodzone.

 

ZOBACZ:Lublin: recydywista popełnił błąd jak przedszkolak. Grozi mu 15 lat więzienia!

 

 

Dodatkowo, ani 26-latka, ani jej mąż nie zapieli pasów. Ich auto z wielką prędkością weszło w łuk drogi. Wypadło z niej i uderzyło w pień ściętego drzewa. W czasie wypadku ona wyleciała z auta, on zaś zakleszczył się we wraku.

 

Według nieoficjalnych informacji para wracała razem z imprezy. Czy był jeszcze jakiś czynnik, który można było w tej historii zrobić źle? Niestety, ale wydaje nam się, że limit błędów został wyczerpany, z największą szkodą dla trójki osieroconych dzieci.

rura, warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Podkarpacie: tragiczny wypadek. Zginęli w drodze na ŚLUB!

Jechali we dwóch i bardzo się śpieszyli – musieli dowieźć na ślub obrączki. 25-latkowie ze Stalowej Woli pędzili w kierunku Tarnobrzega. W pewnym momencie ich auto zjechało z drogi i uderzyło w drzewo.

 

Jeden z mężczyzn miał być na ślubie świadkiem, zaś drugi drużbą. Na obrączki czekali ich przyjaciele. Nie wiadomo dlaczego ich auto uderzyło w drzewo. Zniszczenia były tak poważne, że strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, aby wydobyć zwłoki z roztrzaskanego auta.

 

Droga, na której doszło do tego potwornego wypadku była zablokowana przez kilka godzin. Jego przyczyny bada policja i prokuratura.

 

Trudno wyobrazić sobie tragiczniejszy wypadek. Nie dość, że życie straciło dwóch młodych mężczyzn, to ich śmierć położyła się cieniem na wymarzonym dniu ślubu i wesela ich przyjaciół. Może gdyby kierowca zdjął nogę z gazu, to do tragedii by nie doszło?