Znany zespół będzie UCZYĆ dzieci ŚPIEWAĆ! Prowadzi szkółkę… (VIDEO)

śpiewać

Wiele dzieci marzy o tym, żeby śpiewać. I te ambicje dodatkowo rozbudzane są przez różne talent show.

Tymczasem jeden ze znanych zespołów uczy dzieci nie tylko śpiewać, ale też przekazuje ważne życiowe wartości.

 

Śpiewają polski Gospel

TGD to jeden z najpopularniejszych zespołów z nurtu gospel. Powstał w 1982 r. i łączy chrześcijan z różnych wyznań:

„Twórczość TGD zaliczana jest do nurtu pop-gospel. Nie jest jednak próbą kopiowania muzyki afroamerykańskiej ale wynikiem łączenia róznych inspiracji i poszukiwania własnego stylu. Dzisiejsze brzmienie grupy tworzy kilkunastoosobowy chór, zespół instrumentalny i grono solistów. Repertuar zespołu opiera się na kompozycjach dyrygenta – Piotra Nazaruka.” /cyt. tgd.com.pl/

 

Nie tylko wokal

Zespół TGD to nie tylko świetni muzycy, ale też ludzie, którzy postanowili – duchowo i ze śpiewu – kształcić przyszłe pokolenia. W ośmiu miastach Polski –Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu, Toruniu oraz Olsztynie– prowadzą Szkółkę TGD dla dzieci w wieku szkolnym.

Dzieci chodzące do Szkółki występują w grupie Małe TGD i mają szanse występować zarówno na swoich koncertach jak i z dorosłym TGD  >>>więcej informacji TUTAJ

Czytaj też: Gwiazda? Wiemy JAK Viki GABOR jest traktowana w SZKOLE!

 

Nie ściemniaj!

Najnowsza piosenka Małego TGD nosi tytuł SIEMA i ma bardzo ciekawe przesłanie. Najpierw widzimy dziecięce stanowisko:

„nie zakręcę wody w łazience
bo mnie potwornie bolą ręce
nie pozbieram rzeczy z podłogi
bo mnie potwornie bolą nogi (…)

ale ale
gdy się pojawia coś na ekranie
dostaję turbo doładowanie”

 

Potem jednak pojawia się wyjaśnienie tej ściemy. Przyczyna tkwi w rodzicach:

„tato za to ty bądź ze mną szczery
czemu nigdy nie ma czasu na rowery
czemu tak mnie słabo słychać kiedy wołam
czemu mamy tak daleko do kościoła”

 

Poniżej cała piosenka Małego TGD.

fot. www.facebook.com/chor.tgd/

TO przedszkolanka robiła dzieciom! Nagranie z ukrytej kamery PRZERAŻA!

przedszkolanka

Do szokującego zdarzenia doszło w jednym z przedszkoli w Łodzi. Na nagraniu z ukrytej kamery udostępnionym przez rodzica widać, jak kobieta szarpie jego dzieckiem. Wyraźnie zdenerwowana przedszkolanka najpierw szamotała 3-letnim chłopcem, a później rzuciła nim jak szmacianą lalką! Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie kobieta straciła pracę.

Tata chłopca, który nagrał całą sytuację z ukrytej kamery był przerażony tym co robiła kobieta. Przedszkolanka, która powinna mieć cierpliwość do dzieci i opiekować się nimi zachowała się skandalicznie. Na nagraniu, które ojciec 3-latka opublikował na Facebooku widać jak szarpie i zmusza dziecko to tego, by usiadło w ławce. Po chwili chłopczyk wstaje i idzie w kierunku drzwi. Wtedy wyraźnie poirytowana kobieta rzuca dzieckiem. Po głosie ojca słychać, że ma dość i nagranie się urywa.

 

ZOBACZ:TREGEDIA w przedszkolu! 3-letnia dziewczynka zmarła z powodu niedopatrzenia opiekunek. Jej AGONIA trwała wiele godzin!

 

 

30-sekundowe nagranie, które pojawiło się w sieci wyraźnie poirytowało internautów. Ojciec chłopca, który jest autorem filmu przyznał, że był zszokowany tym, co pani z przedszkola robiła z jego dzieckiem. Mężczyzna nie krył również zażenowania zachowaniem drugiej z kobiet widocznych na nagraniu, która w ogóle nie reagowała na to co się dzieje. Tata chłopca, w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że poszedł do przedszkola aby sprawdzić co się dzieje, ponieważ zaniepokoiło go zachowanie synka, który bał się tam przychodzić. Jego przypuszczenia potwierdziły się.

 

 

 

 

„Wiedziałem, że coś jest nie tak. W pewnym momencie zobaczyłem, jak próbuje nim rzucić. Nie wytrzymałem i pobiegłem ratować syna. Dlatego nagranie jest urwane.”

 

 

 

Skandaliczne nagranie z udziałem przedszkolanki okazało się gwoździem do jej trumny. Po interwencji ojca kobieta straciła pracę. Wiadomo, że w łódzkim przedszkolu pracowała od kilkunastu lat i zdaniem dyrektor placówki nigdy nie było na nią żadnych skarg. Rodzice innych dzieci uczęszczających do wspomnianej placówki byli przerażeni tym co zobaczyli na filmie i mają nadzieję, że kobieta już nigdy nie będzie pracować z dziećmi.

 

Tak traktują dzieci w przedszkolu numer 22 na ulicy rybnej twierdzą że to jest stanowcze postawa i nikt nie chce zrobić z tym porządku. Prosze o udostępnianie

Gepostet von Damian Zynger am Donnerstag, 28. November 2019

 

ZOBACZ TAKŻE:Jesteś Mamą malucha? Przeczytaj jakich osiem błędów najczęściej popełniają rodzice małych dzieci!

 

 

 

źródła: wtv.pl, foto: pixabay.com

 

Pozwalasz jeść je dziecku? Nieświadomie możesz doprowadzić do tragedii!

dziecku

Szokujące zdjęcie płuc małego dziecka, które zmarło w wyniku uduszenia po zjedzeniu orzeszka ziemnego poruszyło miliony osób na całym świecie. Fotografia została opublikowana na stronie Nurse CPD UNITS, aby uświadomić rodziców, że nie wszystko co dajemy naszemu 4 czy 5-letniemu dziecku jest dla niego odpowiednie.

Na stronie stowarzyszenia pielęgniarek i pielęgniarzy Nurse CPD UNITS pojawiło się szokujące zdjęcie płuc malucha, który zmarł po zjedzeniu orzeszka ziemnego. Dziecko po prostu się udusiło, ponieważ orzech nie chciał przejść przez jego drogi oddechowe Pod fotografią napisano „To jest zdjęcie płuc małego dziecka, które zmarło w wyniku uduszenia. I tak, to orzeszek. Orzeszki ziemne oraz inne orzechy są wielkości dróg oddechowych dziecka w wieku poniżej 4-5 lat” Zaapelowano również do rodziców, by zastanawiali się nad tym co pozwalają jeść swojemu dziecku.

 

 

 

 

Widok drobnej tchawicy zatkanej orzeszkiem ziemnym wstrząsnął tysiącem internautów. Wielu z  nich było zszokowanych, że zwykły orzeszek może zabić dziecko. Administratorzy portalu przestrzegają wszystkich rodziców pisząc żeby nie dawali dzieciom całych owoców tj jak winogrona, orzechów czy prażonej kukurydzy. Jak podkreślają śmierci nie da się cofnąć, a nikt na pewno nie chciał by widzieć jak umiera jego własne dziecko.

 

 

This is a picture of the lungs of a small child who died of suffocation. It is a peanut. Peanuts and other nuts are the…

Gepostet von Nurse CPD UNITS am Dienstag, 19. November 2019

ZOBACZ TAKŻE:Zjadł upolowanego zająca i fatalnie zachorował. Ten wirus może zabić miliony!

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

Z głodu jadły styropian i papier. Koszmar dwóch malutkich dziewczynek

styropian

Miały wszy, były brudne, niedożywione i wygłodzone. Gdy w szpitalu podano im posiłek rzuciły się na niego jak oszalałe. W ich odchodach znaleziono fragmenty tapet, styropian, papier i włosy. Dwie dziewczynki przeżyły prawdziwe piekło. 

5-letnia Diana i jej półroczna siostrzyczka Ania mieszkały wraz z mamą w jednym z bloków w Dnieprze na Ukrainie. Sąsiedzi nie raz zgłaszali służbom, ze dzieci prawdopodobnie są źle traktowane, ale powołane do ochrony najmniejszych instytucje zasłaniały się przepisami i nie robiły nic. Dlaczego?

 

ZOBACZ TEŻ: Ida Nowakowska szczerze: szukajcie MIŁOŚCI w…

 

Urzędnicy uznali, że dziewczynki nie są ich zmartwieniem, bo kobieta nie jest zameldowana w Dnieprze. Twierdziła, że pochodzi z niedalekiej wsi, a tu jest jedynie w odwiedzinach. W rodzinnej miejscowości zostać miała jeszcze jedna jej córka. Dlatego też urzędnicy uznali, że przypadek kobiety i jej dzieci jest zmartwieniem ich kolegów po fachu z innej miejscowości.

 

Nie wiadomo jak skończyłaby się ta sprawa, gdyby nie telefon na policję konkubenta kobiety, do którego należało mieszkanie. Stwierdził, że 25-latka ciągle się awanturuje, bije go i demoluje mieszkanie. Gdy  funkcjonariusze przybyli na miejsce, ugięły się pod nimi nogi.

 

Mieszkanie było kompletnie zaśmiecone i zdemolowane. Po podłodze pełzało robactwo i walały się odchody. Toaleta nie działała, więc mieszkańcy załatwiali się do wanny. A w tym wszystkim przebywały dwie zaniedbane, małe dziewczynki.

 

Po zabraniu ich do szpitala okazało się, że są niedożywione, brudne, zawszone, a z głodu w mieszkaniu zjadały tapetę, styropian i włosy! Nie wiadomo jeszcze jaki będzie ich dalszy los i jaka kara spotka ich wyrodną matkę.

Zostawiła kilkuletnie córki w nagrzanym aucie i poszła do domu! Sąd nie miał dla niej litości

Kerri-Ann Conley z Australii była na tyle bezmyślna, że zostawiła swoje maleńkie córki zamknięte w aucie i poszła do domu. Dziewczynki w wieku jednego roku i dwóch lat nie miały żadnych szans na przeżycie w nagrzanym samochodzie. W Australii jest teraz lato i panują tam mordercze-40 stopniowe upały.

Kobieta została skazana przez władze stanu Queensland w trybie natychmiastowym. Australijka przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie i brak empatii w stosunku do własnych córek została oskarżona o dokonanie dwóch morderstw. Kerri-Ann Conley podczas odczytywania wyroku cały czas płakała i kręciła głową. Sędzia był jednak nieubłagany i nie miał dla niej litości. Oskarżyciel powiedział wprost, że to co zrobiła kobieta było zbrodnią w czystej postaci, ponieważ „przeszła obojętnie wobec życia ludzkiego”.

 

 

 

 

 

Śmierć dziewczynek była szokiem dla jej bliskich i całej Australii, która bardzo ją przeżyła. 2-latka i jej o rok młodsza siostrzyczka zostały znalezione martwe w sobotę w aucie należącym do ich matki. Samochód stał zaparkowany przed domem. Kerri dopiero po kilku godzinach przypomniała sobie o dzieciach. Próbowała je nawet ratować jednak dziewczynki już nie żyły. Policja bada okoliczności wypadku i szuka odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Jeżeli ich przypuszczenia się potwierdzą Australijka może zostać skazana nawet na dożywocie.

 

ZOBACZ TAKŻE:Zostawili MAŁE DZIECKO W ROZGRZANYM OD UPAŁU SAMOCHODZIE! Nie uwierzysz, JAK SIĘ TŁUMACZYLI…

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

 

 

W tym kraju matki BRUTALNIE ZABIJAJĄ swoje dzieci podając im… Przyczyną tak nieludzkiego zachowania jest…

zabijają

Według obrońców praw człowieka świeżo upieczone matki z Kenii świadomie zabijają swoje nowonarodzone dzieci. Jedną z przyczyn tak nieludzkiego zachowania jest prawo, które zabrania dokonywania aborcji. Jest to powszechne zjawisko. Rocznie ginie w Kenii kilka tysięcy noworodków. 

 

Kobiety używają Coca Coli, piwa imbirowego lub innych napojów gazowanych, którymi karmią dzieci zamiast mleka. Duża liczba noworodków zostaje również porzucona na na wysypiskach śmieci lub wrzucana jest do rzek. Te kobiety, którym się uda, wybierają aborcję. Niestety, procedura aborcyjna w Afryce ma często śmiertelne skutki zarówno dla matki jak i dziecka. 

 

Według statystyk niebezpieczne aborcje są główną przyczyną zachorowań i śmierci matek w Kenii. Głównym powodem porzucania i zabijania dzieci przez kobiety jest brak pieniędzy na ich utrzymanie. W Kenii aborcja jest zabroniona, a wykonanie jej nielegalnie jest bardzo kosztowne.

 

ZOBACZ TAKŻE: DRAMAT NA JARMARKU BOŻONARODZENIOWYM! Zginęło 2-LETNIE dziecko! PRZYGNIÓTŁ je…

 

 

W 2014 r. Kenijska pielęgniarka została skazana na karę śmierci po tym, jak uznano ją winną przeprowadzeniu aborcji u kobiety, która później wykrwawiła się na śmierć. Zarówno położne i lekarze nie chcą ryzykować, także w obliczu nacisków religijnych i politycznych.

 

 

Organizacje charytatywne ostrzegają, że przy braku bezpiecznych, tanich i legalnych aborcji kobiety często nie mają innego wyboru. Pozostaje im zaoszczędzić pieniądze na zapłatę za aborcję wykonaną nielegalnie.

 

 

Aktywiści działający na rzecz praw człowieka wzywają do zmiany prawa. Walczą o to aby umożliwić bezpieczne aborcje w Kenii. Starają się także o lepszą edukację seksualną w krajach afrykańskich aby ograniczyć wzrost liczby nieplanowanych ciąż wśród kobiet w Afryce.

 

 

źródło: dailymail.co.uk/ fot. unsplash

Makabryczny wypadek na imprezie! Dwóch chłopców wpadło do kotła z gotującą się zupą!

zupą

Do ogromnej tragedii doszło w Indiach. Chłopcy w wieku 3 i 6 lat zmarli w wyniku poparzeń po tym jak wpadli do kotła z gotującą się zupą. Oba zdarzenia wydarzyły się w odstępie kilku dni w różnych częściach kraju i nie były ze sobą powiązane.

Śmiertelne zdarzenia miały miejsce na imprezach rodzinnych, gdzie podaje się tradycyjną zupę Sambar. Hindusi od wieków gotują ten posiłek w ogromnych, otwartych kotłach. Ma on im zapewnić szczęście i pomyślność. Potrawa ta szczególną popularnością cieszy się na południu kraju. Gęstą zupę gotuje się na bazie soczewicy i miąższu z owoców tamaryndowca z dodatkiem licznych przypraw. Pierwszy wypadek miał miejsce 13 listopada w wiosce Panyam. 6-letni chłopiec podczas spotkania u dziadków wpadł do wielkiego garnka (1,2 metra wysokości) z gotującą się zupą.

Kolejny wypadek miał miejsce 5 dni później, 18 listopada w miejscowości Shabad. Tam rodzice nie upilnowali swojego 3-letniego synka podczas przyjęcia z okazji otwarcia sklepu. Według informacji śledczych niepilnowany maluch przesunął pokrywę garnka i wpadł do środka. Obaj chłopcy trafili do szpitala, jednak poparzenia jakich doznali były tak rozległe, że ich życia nie udało się uratować.

 

ZOBACZ TAKŻE:Ojciec zostawił NIEMOWLĘTA na 8 godzin w SAMOCHODZIE! Ugotowały się ŻYWCEM

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Zabiła trójkę swoich dzieci. Policjantom ugięły się nogi, gdy poznali powód

Okrutnych czynów dopuszczała się stopniowo, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Choć śledczy od początku ją podejrzewali, to nie mogąc zebrać odpowiednich dowodów nie zatrzymywali wyrodnej matki. W ten sposób mogła zamordować trójkę swoich synów.

27-letnia Britanny Pilkington mieszkająca w stanie Ohio w USA pierwsze dziecko urodziła w wieku 17 lat. Ojcem dziewczynki był mężczyzna wcześniej związany z jej matką. Córka Hailey była przez parę normalnie wychowywana, dopóki Britanny nie zaszła w kolejne ciąże i nie urodziła swojemu mężowi 3 synów: Noego, Nialla i Gavina.

 

ZOBACZ TEŻ: Bangladesz: uliczne protesty przez wzrost cen cebuli. Złapiesz się za głowę, gdy poznasz jej cenę!

 

W 2014 roku jej córka miała już 5 lat, pierwszy syn z nowego związku, Gavin – 4 lata, a Niall zaledwie 3 miesiące. To właśnie jego zabiła jako pierwszego. Przydusiła go kocem, tak długo aż przestał się ruszać i oddychać. Wtedy zadzwoniła pod numer alarmowy informując, że jej synek przestał oddychać.

 

W kwietniu 2015 roku w ten sam sposób udusiła 4-letniego Gavina, a w sierpniu 2015 roku Noego, który na świat przyszedł zaledwie 4 miesiące wcześniej. Dopiero wtedy policjanci aresztowali ją i przedstawili zarzuty. Kobieta wreszcie pękła i przyznała się do zamordowania wszystkich trzech chłopców. Opisała, że każdego dusiła przy pomocy koca, „aby nie cierpieli”. 

 

Na pytania dlaczego to zrobiła, kobieta wyznała, że jej mąż poświęcał jej i jej córce za mało uwagi, koncentrując się na synach. Liczyła, że w ten sposób odzyska jego uwagę…

 

Kobieta została poddana dokładnym badaniom, które wykazały m.in. uszkodzenie mózgu z powodu zatrucia ołowiem. Jej obrońca twierdził też, że przez lata kobieta doświadczała przemocy fizycznej i seksualnej, co zaburzyło jej uczucia i zachowania.

 

Po kilkuletnim procesie sąd skazał wreszcie Britanny na 37 lat więzienia. To wcale nie taki straszny wymiar kary, bowiem nad kobietą ciążyło zagrożenie karą śmierci.

Świętokrzyskie: Tragedia na przejściu dla pieszych! Auto wjechało w grupę (…)!

auto

Do bardzo niebezpiecznej sytuacjo doszło na przejściu dla pieszych w Skarżysku-Kamiennej. Auto osobowe potrąciło tam cztery osoby, które przechodziły przez pasy. W wyniku wypadku poszkodowane została trójka dzieci i kobieta, która się nimi opiekowała. Ranni zostali przetransportowani do szpitala, na miejscu zdarzenia pracuje policja.

Dramat rozpoczął się w deszczowy, czwartkowy poranek, chwilę po godzinie 7 na drodze wylotowej DK 42 w kierunku Starachowic. Trójka dzieci i towarzysząca im kobieta znalazły się na przejściu dla pieszych, przed którym na jednym z pasów ruchu stanęło kilka samochodów. Lewym pasem jechało auto osobowe marki renault za kierownicą, którego siedziała kobieta. Z informacji świadków wynika, że nie dostosowała się do sytuacji i wjechała w grupę pieszych, którzy znaleźli się na pasach.

 

 

W wyniku uderzenia przez samochód poszkodowane zostały dzieci w wieku szkolnym i opiekująca się nimi kobieta. Ranni zostali przetransportowani do miejscowego szpitala. Na szczęścia obrażenia jakie odnieśli nie zagrażają ich zdrowiu i życiu. Po groźnym incydencie droga wylotowa w kierunku Starachowic nadal jest zablokowana. Na miejscu wypadku pracują śledczy, którzy badają jego okoliczności. Pamiętajmy aby w okresie jesienno-zimowym w okolicach przejść dla pieszych zachować szczególną ostrożność!

 

ZOBACZ TAKŻE:Rozpędzone auto wbiło się w pierwsze piętro budynku! Okoliczności wypadku przerażają!

 

źródła: se.pl, foto policja.pl