jest dobry

Podróżowali, by udowodnić, że świat jest DOBRY. DOPADLI ich dżihadyści i…

Dwójka Amerykanów wybrała się w podróż marzeń, by udowodnić, że świat jest dobry. Niestety, gdy dotarli do państwa islamskiego zostali zaatakowani przez bojowników.

Para chciała udowodnić, że to, co mówi się na świecie o tzw. Państwie Islamskim nie jest prawdą:

Jesteśmy przekonywani, że świat to przerażające miejsce, mówi się, że ludziom nie można ufać. Nie wierzę w to. Ludzie są dobrze i cudowni, a my wmawiamy im zło tylko po to, by uspokoić własne sumienia, że nie rozumiemy osób, które mają inne poglądy.

Niestety, w pobliżu miasta Dangara podróżnicy zostali staranowani przez samochód, a następnie zadźgani nożami. Jak podaje New York Times, sprawcami ataku byli dżihadyści, którzy wcześniej przysięgli wierność tzw. Państwu Islamskiemu. Był to pierwszy znany atak tego rodzaju na zachodnich turystów w Tadżykistanie.

źródło: wprost

seksualne niewolnice, isis, państwo islamskie

„Seksualne niewolnice jak ŻYWE TRUPY” – wstrząsający raport wysłanniczki ONZ. Wśród nich są nawet MAŁE DZIECI!

Upadek Państwa Islamskiego wcale nie kończy dramatu jaki od kilku lat rozgrywa się na Bliskim Wschodzie. Co gorsza – wygląda na to, że nawet nie przybliża końca gehenny dla wielu ludzi. W szczególnej sytuacji są kobiety które zostały porwane przez ISIS. Seksualne niewolnice są wciąż w tragicznej sytuacji.

 

Pramila Patten została wydelegowana przez ONZ do sporządzenia specjalnego raportu o sytuacji byłych więźniów dżihadystów. Przez kilka lat rozrostu Państwa Islamskiego, tysiące ludzi było porywanych przez fanatyków. Część dla okupu, część stawała się jeńcami w wyniku prowadzonych działań zbrojnych, lecz najstraszniejszy los spotykał kobiety.

 

Młode panie były masowo porywane przez islamistów i przekształcane w seksualne niewolnice. Miały rodzić bojownikom nowe pokolenia dżihadystów. Teraz, gdy zostały wyzwolone ich sytuacja wcale nie poprawiła się.

 

„One praktycznie nie wychodzą z obozów. W społeczeństwie są podwójnie naznaczone. Z jednej strony są ofiarami przemocy seksualnej i ich społeczności nie chcę ich teraz przyjąć, a z drugiej pojawia się podejrzenie, że współpracowały z dżihadystami i wspierały ich działalność terrorystyczną”

 

Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że wśród uwolnionych kobiet jest wiele nastolatek, a nawet dzieci. Ona także nie mogą liczyć na pomoc. Z jednej strony jest to zrozumiałe – zarówno lokalne społeczności, jak i świat zachodni zna przykłady tzw. „czarnych wdów” – kobiet, których mężami byli islamscy bojownicy. Pod ich wpływem kobiety wielokrotnie radykalizowały się i same później wkraczały na drogę dżihadu.

 

Z drugiej strony Pramila Patten zwraca uwagę, że przez to nie jest im udzielana praktycznie żadna pomoc. Brakuje im środków do życia. Są jak „żywe trupy”, które nie widzą dla siebie miejsca na ziemi, ani przyszłości.

 

Autorka raportu zaapelowała o zainteresowanie się tą sprawą na forum międzynarodowym. Musimy pamiętać, że prawdziwe tragedie nie dotknęły młodych, silnych, zdrowych mężczyzn, którzy przypłynęli do Europy na pontonach. Prawdziwe dramaty działy się – i cały czas dzieją się – na miejscu.

 

wprost.pl /

Byli jak na widelcu, powinni zginąć. Kto pozwolił TYSIĄCOM BOJOWNIKÓW ISIS na ucieczkę z Rakki? BBC publikuje szokujące ustalenia

Za te decyzje zapłacą jak zwykle niewinni mieszkańcy Europy, mordowani w kolejnych zamachach przez ISIS.

 

Wielokrotnie słyszeliśmy zapewnienia, że antyterrorystycznej koalicji państw Zachodu zależy na unicestwieniu Państwa Islamskiego. Tymczasem jak donosi BBC, terroryści znajdujący się w ostatnim dużym bastionie ISIS – Rakce – dostali zielone światło na ucieczkę wraz z rodzinami i uzbrojeniem z upadającego miasta!

 

Nie tylko pozwolono im na odwrót, ale także umożliwiono bezpiecznie dotarcie na inne terytoria kontrolowane przez ISIS. Stamtąd bez przeszkód wielu z nich przez Turcję powróciło do Europy.

 

BBC twierdzi, że potwierdzenie tych informacji ma z kilku niezależnych źródeł. Wśród nich – kierowców, którzy jechali w konwoju. Jak twierdzą liczył on kilkaset pojazdów – aut ciężarowych, osobowych i autobusów – i rozciągał się na długości kilku kilometrów. Ich zdaniem to wystarczająca ilość pojazdów, by przetransportować nawet 4 tysiące ludzi!

 

Jak mówi jeden z kierowców, okłamano ich mówiąc, że zostają wynajęci do przewiezienia pomocy humanitarnej. Ich trasa miała trwać około 6 godzin w jedną stronę. W rzeczywistości trwała trzy dni i była traumatycznym przeżyciem dla szoferów.

 

„Bojownicy ISIS byli uzbrojeni, mieli na sobie pasy z przymocowanymi ładunkami wybuchowymi. Takie same pasy miały na sobie kobiety, a nawet dzieci. Grozili, że jeśli coś pójdzie nie tak, wysadzą się w powietrze.”

 

Zdaniem kierowcy, transport zleciły… syryjskie siły koalicyjne, ugrupowanie wspierane przez USA i Wielką Brytanię! A to oznacza, ni mniej, ni więcej, że mocarstwa doskonale wiedziały o tym „dealu”.

 

Ustalenia te są szokujące, chociaż wielu komentatorów już dawno zwracało uwagę na tego typu chwilowe sojusze i zawieszenia broni z islamistami. Nie jest to jednostkowy przypadek, bo już kilkukrotnie terrorystom pozwalano wycofać się z zajmowanych pozycji, by uniknąć strat własnych w przedłużających się walkach. Najgorsze jest to, że później nikt ich nie kontroluje i prawdopodobnie wielu zdołało wyrwać się z Syrii i wrócić do Europy. A to oznacza, że każdy z nas może w przyszłości zapłacić za takie umowy z dżihadystami.

Bestie! 4-LATEK ZAMACHOWCEM.

Dżihadyści niejednokrotnie pokazali, że są zdolni do wszystkiego. Nie zawiedli i tym razem. Jako żywą bombę wykorzystali czteroletniego chłopca, do którego przywiązali ładunek wybuchowy. Dziecko znajdowało się w grupie uchodźców, uciekających przed ISIS do Mosulu. Jego zachowanie, malec cały czas trzymał się za brzuch, wzbudziło podejrzenia żołnierzy armii irackiej, którzy przechwycili go i rozbroili bombę. Dzięki czujności i odwadze żołnierzy, niedoszły, mały zamachowiec został uratowany. Zobacz video.

Źródło PrawdaObiektywna

https://www.youtube.com/watch?v=g2sANH-A-8U

 

 

Zrobili sobie zdjęcie – 45 minut później POLICJANT już NIE ŻYŁ…

Losy ludzi splatają się w przedziwny sposób…

 

Staci Martin, turystka z Florydy, zwiedzała Londyn. Zobaczyła brytyjskiego policjanta w charakterystyczniej czapce i postanowiła sobie zrobić z nim zdjęcie. Jak powiedziała ABC News:

 

„Pierwszy raz byłam w Londynie. Widzę jego kapelusz i myślę, że chcę mieć z nim zdjęcie.” 

„Podeszłam do niego i powiedziałam: „czy masz coś przeciwko, jeśli zrobię sobie zdjęcie?” Powiedział: „nie ma problemu”, był naprawdę miły. „

 

Tym sympatycznym policjantem był Keith Palmer, dzielny oficer, który poświęcił życie, aby chronić Parlament przed Khalidem Masood’em. Palmer zginął ok 45 minut po tym, jak spotkała go Staci Martin.

***

Keith Palmer, członek oddziału ochrony parlamentarnej i dyplomatycznej został zabity, kiedy próbował powstrzymać dżihadystę Khalid Masood’a podczas ataku na Westminster, około 14.30 w środę.
Masood, który był uzbrojony w dwa noże, ranił około 40 osób, kiedy potrącił pieszych samochodem na mostku Westminster Bridge, zanim uderzył w barierki przed Parlamentem.
Przedzierając się przez bramę do Pałacu Westminster, zaatakował Palmerem, zanim został zastrzelony przez uzbrojonych oficerów.