reprezentacji

To już pewne! Kluczowy zawodnik reprezentacji Polski nie przyjedzie na zgrupowanie!

Niestety, dotarły do nas bardzo złe informacji z obozu przygotowawczego reprezentacji Polski. Na zgrupowanie już na pewno z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela nie przyjedzie Karol Linetty. Urazu nabawił się podczas wtorkowego treningu. Nie wiadomo jeszcze, kto przyjedzie w miejsce zawodnika na co dzień grającego w Sampdorii Genua.

Jak poinformował portal laczynaspilka.pl, Karol Linetty, zawodnik reprezentacji Polski nabawił się kontuzji mięśnia przywodziciela podczas wtorkowego treningu. Oznacza to, że już na pewno nie przyjedzie on na zgrupowanie przed meczami eliminacyjnymi Mistrzostw Europy.

ZOBACZ:[WIDEO] Koleś zrobił bardzo głupi żart. Cały wygłup kosztował go 60 tysięcy euro

Trener Jerzy Brzęczek nie zdecydował jeszcze, kto przyjedzie w jego zastępstwie. Pewne jest jednak, że ktoś będzie musiał. 10 października Polacy podejmą w Rydze Łotwę, a trzy dni później zagrają w Warszawie z Macedonią. Ten sezon jest dla Linetty’ego oraz jego Sampdorii Genua bardzo nieudany. Polak wystąpił w pięciu meczach i zaliczył w nich jedną asystę. Genueńczycy natomiast z dorobkiem zaledwie trzech punktów zamykają tabelą Serie A.

źródło: wp.pl fot. fb

czterech

Chcesz kupić mieszkanie we Włoszech? Potrzebujesz tylko czterech złotych! [WIDEO]

Któż z nas, nie marzył w przeszłości o tym, żeby mieszkać w jakimś ciepłym kraju. Niestety, zazwyczaj na samych marzeniach się kończy. Teraz, może być inaczej. Władze miejscowości Sambuca di Sicilia wystawiły na sprzedaż kilkadziesiąt nieruchomości, każda za 1 euro. Zatem, potrzebujesz tylko czterech złotych…

Władze miasta borykają się z brakiem ludności. Wychodząc na przeciw oczekiwaniom przyszłych kupców, chcą przywrócić miastu dawne życie. Wszyscy we Włoszech wolą zamieszkać w Mediolanie, Neapolu czy Rzymie. Małe miasteczka upadają i się wyludniają. Miasto Sambuca di Sicilia wygrało prestiżowy konkurs na najpiękniejsze miasteczko Włoch w 2016 roku. Zastępca burmistrza, Giuseppe Cacioppo wyjaśnia: W przeciwieństwie do innych miast, które zrobiły to tylko dla reklamy, tym razem to ratusz jest właścicielem wszystkich domów, które zostały wystawione na sprzedaż za ‚grosze’. Nie jesteśmy pośrednikami pomiędzy starymi i nowymi właścicielami. Mieszkania zostały wystawione za 1 euro, czyli w przeliczeniu potrzeba nam czterech złotych.

 

ZOBACZ:Wymarzone zaręczyny w Tatrach zmieniły się w koszmar. Gdy narzeczeni oświetlili ciemny kształt na drodze zmiękły im nogi!

 

Są jednak małe zobowiązania, choć patrząc na okolicę w jakiej przyszłoby nam mieszkać, nie można nazwać ich wygórowanymi. Dwupiętrowe, piękne mauretańskie budynki, przyszły właściciel musi wyremontować w ciągu trzech lat. Na ten czas, składa depozyt o równowartości 20 tysięcy złotych. Średni koszt remontu, to około 70 tysięcy złotych. Więc, uzbrojeni w około 100 tysięcy, spokojnie możemy się udać na podbój Italii. Co za tym idzie, spełnić swoje marzenia! Przedstawiamy państwo Sambuca di Sicilia w całej okazałości w materiale wideo.

źródło: o2.pl

fot. i wideo: youtube.com

 

MILIK na dłużej w Napoli. Oto szczegóły nowego KONTRAKTU!

Wydaje się, że polskiego napastnika wreszcie opuścił pech. W samym grudniu, Arkadiusz Milik strzelił 6 bramek i jest aktualnie najlepszym strzelcem drużyny z Neapolu. To miało przekonać włodarzy włoskiego klubu do zaoferowania mu nowego kontraktu.

Obecna, obowiązująca umowa, wygasa w 2021 roku. Według La Gazzetta Dello Sport, tuż po powrocie polskiego snajpera z urlopu, będzie czekał na niego nowy, opiewający na wyższe wynagrodzenie kontrakt. Arkadiusz Milik ma podpisać kontrakt, wedle którego, ma zostać w Neapolu przez najbliższe 3-4 lata. Dziennikarze są niemal pewni, że obie strony usiądą do rozmów i zakończą się one powodzeniem.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Były zawodnik UFC ratuje kobietę! Co za akcja!

 

La Gazzetta Dello Sport twierdzi, że za przedstawieniem nowego kontraktu, był przede wszystkim włoski szkoleniowiec, Carlo Ancelotti. Początkowo, Arek nie miał u niego miejsca w pierwszym składzie, lecz ostatnimi czasy zachwyca formą i jest pewnym punktem Napoli.

źródło: La Gazzetta Dello Sport, wp.pl

fot. youtube.com

koza, kozę

Stracił fortunę, popadł w depresję. Wszystko przez… kozę!

Nigdy nie wiesz, gdzie czai się niebezpieczeństwo i z której strony uderzy w ciebie pech. Dokładnie coś takiego spotkało pewne serbskie małżeństwo z wioski Ranilović 40 kilometrów na południe od Belgradu. Ciężko odkładane pieniądze poszły się paść i to dosłownie, przez kozę!

 

Milena Simić z mężem marzyła o tym aby kupić 10-hektarowe pole w swojej miejscowości. W tym celu przez kilka długich lat odkładali każdy grosz. Łącznie uzbierali równowartość 20 tysięcy euro, co jak na warunki serbskiej prowincji jest naprawdę sporą sumą.

 

ZOBACZ: Lubelskie: SPALIŁA noworodka w piecu i poszła na WESELE! Ciążę ukrywała przed rodziną

 

Byli już umówieni ze sprzedawcą działki, przeliczone pieniądze zostawili na kuchennym stole i wyszli do pokoju. W tym czasie teść Mileny Simić poszedł po paszę dla zwierząt i pozostawił drzwi od kuchni otwarte.  Do pomieszczenia weszła koza Belka. Durny zwierz widząc banknoty potraktował je jak paszę i zdecydowaną większość z 20 tysięcy euro szlag trafił!

 

Zostało może z 300 euro, nie więcej – żaliła się rzekomo Milena.

 

Jednak jeszcze bardziej sprawę przeżył jej mąż. Jak opowiada kobieta, siedzi tylko w milczeniu i patrzy w jeden punkt. Historia podana przez lokalny portal informacyjny szybko zdobyła sobie potężną popularność w Serbii, podały ją dalej duże media, a stamtąd ruszyła w świat, między innymi do Polski.

 

ZOBACZ: Pijany 18-latek wiózł kozę w bagażniku. Obok siedział jego ojciec

 

Zadaliśmy sobie nieco więcej trudu niż dziennikarze RMF czy Faktu i postanowiliśmy prześledzić serbskie media i doniesienia o pieniężnożernej kozie. Okazuje się, że jako pierwszy tą informację podał portal, który już nie raz robił sobie żarty z czytelników, a mieszkańcy Ranilovici nie mają pojęcia o takiej sprawie!

 

Wszystko więc wskazuje, że omal nie padliśmy ofiarą, na szczęście śmiesznego i niegroźnego fake newsa. Ale inaczej do sprawy podchodzą mieszkańcy wioski, którzy narzekają, że urywają im się telefony od dziennikarzy, a dodatkowo obawiają się, że zostaną wzięci za bogaczy i we wsi pojawią się złodzieje chętni na poodkładane przez mieszkańców rzekome fortuny!

 

fakt.pl/telegraf.rs/ foto: pixabay

glik i krychowiak

Kamil GLIK i Grzegorz KRYCHOWIAK POBILI się w szatni! O tym wydarzeniu wiedziało dotąd niewielu

Był 2016 rok, tuż przed początkiem Mistrzostw Europy we Francji. Rok dla naszej piłki wyjątkowy, emocje ogromne, a oczekiwania kibiców chyba jeszcze większe. Nie dziwota więc, że w naszej kadrze także buzowało. W czasie przerwy towarzyskiego meczu z Litwą doszło do wybuchu. Głównymi aktorami stali się Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak. 

 

O zdarzeniu napisał w swojej książce Sebastian Staszewski. Mecz z Litwą był dość słaby w wykonaniu naszej kadry i ostatecznie zakończył się remisem. Krychowiak od początku spotkania miał pretensje do Glika za błędy w ustawieniu.

 

Gdy panowie zeszli do szatni nerwy wcale nie opadły.

 

– Weź, ku…a, zamknij mordę! – krzyknął Glik.
– To zacznij, ku…a, grać! – odparował Krychowiak.

 

Wtedy w ruch poszły pięści. Sytuację szybko opanowali koledzy z drużyny, a Kamil Glik – być może z tego powodu – nie wyszedł już na drugą połowę. Krychowiak zagral jeszcze pół godziny spotkania.

 

Przez kolejne dni stosunki między Glikiem i Krychowiakiem były bardzo chłodne, ale panowie profesjonalnie nie wracali do szatniowej scysji. Po wylocie do Francji i rozpoczęciu Euro również zwyciężył profesjonalizm – obaj zagrali we wszystkich pięciu meczach reprezentacji Polski od pierwszej do ostatniej minuty. Wtedy współpracowali już bezbłędnie.

 

Reprezentacja Polski w czasie Euro 2016 osiągnęła historyczny wynik – awansowała do ćwierćfinału, w którym przegrała z Portugalią dopiero po rzutach karnych. Kraj ten ostatecznie wygrał zresztą Mistrzostwa Europy.

 

sportowefakty.wp.pl

bezdomny, śmietniki, pieniądze,

Bezdomny UKRADŁ 300 TYSIĘCY EURO z lotniska. Po dwóch miesiącach odnaleziono „przestępcę doskonałego” – marnie skończył…

Ponad dwa miesiące zajęło francuskim służbom odnalezienie sprawcy zuchwałego napadu na paryskim lotnisku Charlesa de Gaulle’a. Od początku podejrzewano, że jest nim bezdomny, który doszedł do fortuny w sposób kuriozalnie komiczny!

 

Kamery monitoringu uchwyciły moment, gdy zmęczony życiem kloszard oparł się o drzwi a te… ustąpiły pod jego ciężarem. Traf chciał, że było to wejście do siedziby firmy Loomis, która zajmuje się transportem gotówki.

 

Bezdomny wszedł i wziął torbę z 300 tysiącami euro [ZOBACZ: OD ZERA DO MILIONERA. Bezdomny grzebiący w śmieciach SKOMPROMITOWAŁ ochronę lotniska], a żeby było jeszcze śmieszniej – nikt nie potrafił go znaleźć!

 

W Internecie pojawiało się wiele głosów poparcia i nadziei, że biedny człowiek za te „przypadkiem” zrabowane pieniądze na nowo ułoży sobie życie. Prawda jednak okazała się bardziej brutalna.

 

Winnego francuscy policjanci znaleźli w jednym z paryskich schronisk. Ale po fortunie nie było śladu. Kloszard stwierdził, że część wydał, część rozdał znajomym, a z reszty został okradziony. Podobnież miał zostać pobity i porwany.

 

Służby nazywały jego czyn „przestępstwem doskonałym”. Wprawdzie było dziełem przypadku, ale jednak! Mężczyzna wszedł, wziął pieniądze i wyszedł. Bez przemocy, broni i gróźb. A co więcej, na długi czas stał się niewidzialny dla pościgu.

 

Jakie konsekwencje mogą mu grozić? Zapewne trafi do więzienia. Ale raczej nikt nie zmusi go do oddania lub odpracowania zrabowanej kwoty. Summa summarum – chyba wyszedł na tym na plus….

 

o2.pl

bezdomny, śmietniki, pieniądze,

OD ZERA DO MILIONERA. Bezdomny grzebiący w śmieciach SKOMPROMITOWAŁ ochronę lotniska. PRZYPADKIEM wyniósł torbę z…

To się nazywa prezent od losu. Niestety, służby raczej nie pozwolą by bezdomny zbyt długo cieszył się nim. 

 

Jeden z bezdomnych mieszkających w pobliżu portu lotniczego im. Charlesa de Gaulle’a w Paryżu może mówić o niesamowitym szczęściu. Przeszukując śmietniki pod jednym z lotniskowych budynków, w pewnym momencie oparł się o drzwi wejściowe do niego. Ku zdziwieniu kloszarda te otworzyły się, wręcz zapraszając do środka.

 

Mężczyzna skorzystał z okazji. I żeby było śmieszniej, trafił najlepiej jak mógł – wszedł wprost do pomieszczeń zajmowanych przez firmę zajmującą się konwojowaniem pieniędzy. Co więcej – nikogo nie było w środku. Gdy zauważył dwa worki leżące w środku, nie namyślając się długo rzucił walizkę ze swoim skromnym dobytkiem, wziął worki i uciekł z budynku! W międzyczasie włączył się alarm, ale i tak żaden z pracowników nie zdążył zainterweniować. Przypadkowy rabuś zbiegł.

 

Jak się okazało, w workach, które wyniósł było… 300 tysięcy euro! Policja szuka go teraz, a pracownicy lotniska przyznają wprost, że „system zabezpieczeń jest dziurawy jak ser szwajcarski”. Zwracają uwagę np. na to, że wiele wejść pozostaje wciąż otwartych, bo zepsuły się czytniki kart potrzebnych do ich otwierania. Dodatkowo bezdomni mieszkający przy lotnisku znają doskonale rozkład patroli i wiedzą kiedy i gdzie mogą się pojawić aby pogrzebać w kontenerach. Tym razem jednak skończyło się na znacznie poważniejszym incydentem.

 

Czy bezdomny zwróci ukradzione pieniądze? Skoro jeszcze tego nie zrobił, to chyba nie. Każda kradzież zasługuje na potępienie, ale w tym wypadku można mieć malutką nadzieję, że pieniądze zdobyte w nielegalny sposób przysłużą się do czegoś dobrego i pomogą komuś bardzo trudnej sytuacji życiowej. A co ważniejsze – być może zwrócą uwagę służb na systemy zabezpieczeń

PRZYJMIEMY EURO? Morawiecki powiedział kiedy może to nastąpić!

Minister Finansów nie mówi „nie”. Ale stawia twarde warunki polskiej gospodarce.

 

Ostatnio przypomniał o sobie Marek Belka, były minister finansów i prezes NBP, który w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej nawoływał do jak najszybszego przyjęcia euro w naszym kraju. Wywołało to lawinę komentarzy i na nowo rozpaliło dyskusję o sensowności przyjmowania europejskiej waluty w Polsce.

 

Głos w tej sprawie zabrał także minister finansów i wicepremier, Mateusz Morawiecki. Choć Prawo i Sprawiedliwość stoi na stanowiskach eurosceptycznych i jest niechętne przyjęciu euro, Morawiecki nie mówi „nie”.

 

„Ja nie jestem przeciwnikiem przyjęcia unijnej waluty, ale dopiero w pewnej perspektywie odpowiednio dopasowanej do naszych mechanizmów gospodarczych”

 

– powiedział wicepremier.

 

Jego zdaniem może to zająć sporo czasu, nawet dekadę. Chodzi głównie o zbliżenie się poziomu polskiej gospodarki do tej państw Zachodnich. Czy jednak nawet w tak dalekiej perspektywie będzie to dla nas ekonomicznie opłacalne? I czy w ogóle strefa euro będzie istnieć za 10 lat? Tego nie wiadomo.

 

Mateusz Morawiecki zwrócił także uwagę na drugi aspekt przyjęcia euro, ten geopolityczny. Przywołał tutaj przykład państw bałtyckich, widząc pewne korzyści w przyjęciu obcej waluty:

 

„Czemu Estonia, Łotwa i Litwa tak szybko przyjęły euro? Bo mają po stronie wschodniej sąsiada, którego się nieco obawiają i biorą euro z dobrem inwentarza i ze wszystkimi ryzykami”.

 

Wygląda jednak na to, że te „ryzyka” dla Polski są znacznie większe niż ewentualne „dobro inwentarza”. Miejmy więc nadzieję, że za kilka lat problem przyjęcia euro po prostu umrze śmiercią naturalną.

 

biznes.interia.pl

Wyszła na spacer, zapomniała założyć UBRANIA (VIDEO)

Zbliża się sierpień, temperatura stale rośnie, a największe upały w Polsce mają pojawić się już w przyszłym tygodniu. Jak będziemy sobie radzić ze skwarem? Picie dużej ilości wody, smarowanie się filtrami ochronnymi to podstawowe środki ostrożności jakie należy zachować przy wysokiej temperaturze i właśnie to najczęściej robią Polacy. Nieco odmienną filozofię wyznają Włosi, a z pewnością Pani, która jest bohaterką poniższego filmiku.  Continue reading „Wyszła na spacer, zapomniała założyć UBRANIA (VIDEO)”