W KOŃCU DOBRA DECYZJA! EUROPEJSKI TRYBUNAŁ PRAW CZŁOWIEKA ODRZUCA SKARGI MUZUŁMANEK. ZA TO BĘDĄ KARY.

Europejski Trybunał Praw Człowieka zatwierdził wprowadzony w Belgii w 2011 r. zakaz noszenia w miejscach publicznych ubioru zakrywającego twarz. Uznano, że nie łamie on Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Do Trybunału wpłynęły dwie skargi. Jedną złożyła Belgijka drugą Marokanka, obie są  muzułmankami. Obie chciały zaskarżyć zakaz noszenia burki czy nikabu, twierdząc, że to dyskryminacja i naruszenie prywatności.

 

Sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie przyznali im racji, zauważając, że w obu przypadkach restrykcje te określają warunki współżycia społecznego, a ich celem jest „ochrona praw i wolności drugiej osoby”.

 

Trybunał zatwierdził również kary przewidziane w belgijskim prawie za noszenie ubioru częściowo lub całkowicie zakrywającego twarz – od grzywny do pozbawienia wolności, w przypadku powtarzającego się naruszenia prawa.

Źródło RMF FM

MM

Trybunał w Strasburgu: Prasa może nazwać przedstawiciela władzy „palantem”

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że niesłuszne było skazanie przez polskie sądy redaktora naczelnego lokalnego pisma z Radomska i Bełchatowa, który pod adresem przedstawicieli miejscowych władz użył słów „palant” i „przygłupawy urzędnik”.

Jak informuje portal lex.pl, w lipcu 2004 roku Maciej Ziembiński w wydawanym przez siebie tygodniku „Komu i Czemu” opublikował artykuł pt. „Łajno – elegancko opakowane” krytykujący niektóre inwestycje przeprowadzane w regionie, w tym pomysł założenia przepiórczej fermy. Skrytykował pomysłodawców tych inwestycji, używając do tego określeń: „palant”, „nierozgarnięty szef”, „przygłupawy urzędnik”, „pozer” i „populista”.

W marcu 2005 roku starosta radomszczański wraz z dwoma pracownikami starostwa wniósł prywatny akt oskarżenia przeciwko Ziembińskiemu i zażądał przeprosin. W lutym 2006 roku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał, że dziennikarz dopuścił się znieważenia za pomocą środków masowego komunikowania. Skazał go na grzywnę 10 tysięcy złotych. Ziembiński zdecydował się skierować sprawę do Strasburga, zarzucając polskim sądom naruszenie przysługującej mu wolności słowa gwarantowanej w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Sędziowie doszli do wniosku, że w przypadku Ziembińskiego taka konieczność nie zachodziła. Wskazali na satyryczny charakter jego artykułu i podkreślili, że starosta to pochodzący z wyboru polityk, który z racji zajmowanego urzędu podlega szerokiej krytyce.

„Sarkazm i ironia są w pełni zgodne z korzystaniem przez dziennikarzy ze swobody wypowiedzi, a krajowe sądy nie wzięły tego w wystarczającym stopniu pod uwagę” – głosi wyrok. „Pewien stopień wyolbrzymienia czy prowokacji jest dopuszczalny (…). Nie ulega wątpliwości, że cytowane wyrażenia użyte w kontekście artykułu mieszczą się w granicach dopuszczalnego wyolbrzymienia” – dodaje.

Trybunał potwierdził, że wyroki polskich sądów naruszają wolność słowa i zasądził na rzecz Ziembińskiego 4385 euro odszkodowania za poniesione straty.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy po polskich wyrokach sądu Polacy odwołują się do Strasburga i sprawy wygrywają.

Natalia W.

Jacek Kurski wygrał w Strasburgu z „Gazetą Wyborczą”

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że polskie sądy ograniczyły wolność wypowiedzi Jacka Kurskiego, skazując go prawomocnie za stwierdzenie w programie telewizyjnym, że w „Gazecie Wyborczej’ są „same kłamstwa”. Trybunał zasądził zadośćuczynienie.

Jak informuje portal lex.pl, w maju 2006 roku, w programie TVP „Warto rozmawiać” Jacek Kurski, wtedy poseł PiS, demonstrując egzemplarz „GW” z artykułem o sobie powiedział, iż są w nim „same kłamstwa”. Wskazywał, że „GW” wiele miejsca na kolejnych stronach poświęca na „oszalałe ataki na PiS”. Poseł uznał, że wynikają one z faktu, iż gazeta „funkcjonuje w układzie medialnym” ze spółką J&S importującą do Polski paliwa, która – według Kurskiego – wyprowadza z kraju miliony.

Koncern Agora pozwał Kurskiego, żądając przeprosin w gazecie, w TVP2 oraz wpłaty 25 tysięcy złotych na cel społeczny. Warszawski Sąd Okręgowy w 2007 roku nakazał Kurskiemu przeprosiny, ale kwotę ograniczył do 10 tysięcy złotych. Jacek Kurski zdecydował się wnieść sprawę przeciwko Agorze do Trybunału w Strasburgu.

Sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednogłośnie uznali, że polskie sądy naruszyły przysługującą Kurskiemu wolność słowa gwarantowaną w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Głosi on, że „każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”.

„Gazeta Wyborcza”, w swoich artykułach pozostawia wiele do życzenia. Pisaliśmy o rzeczniku MON, który jasno i wyraźnie mówi, że dziennikarz „GW” uzależniony był od silnych narkotyków. Czytaj więcej:

http://www.portalniezalezny.pl/pn-nowy/rzecznik-mon-o-dziennikarzu-gw-pisze-nieprawde-a-1997-r-uzalezniony-heroiny/

Natalia W.