Gazeta.pl będzie publikować FAKE NEWSY? Dyrektor Kreatywny serwisu…

gazeta.pl

Gazeta.pl to jeden z najbardziej popularnych i opiniotwórczych serwisów informacyjnych w Polsce.

W listopadzie 2019 roku gazeta.pl znalazła się na czwartym miejscu jeśli chodzi o ilość odsłon. Ranking wygląda następująco:

  1. wp.pl – 510 mln. odsłon
  2. onet.pl – 428 mln. odsłon
  3. interia.pl – 205 mln. odsłon
  4. gazeta.pl – 98 mln. odsłon

Tymczasem w portalu szykują się spore zmiany. Otóż funkcję Dyrektora Kreatywnego obejmuje Rafał Madajczak. To urodzony w 1980 roku dziennikarz i publicysta – twórca serwisu ASZdziennik. Jak czytamy w serwisie Wirtualne Media, nowy Dyrektor będzie:

„(…) odpowiadał za tworzenie i nadzorowanie całokształtu działań mających na celu realizację strategii komunikacji portalu i budowanie wizerunku marki Gazeta.pl. Będzie uczestniczył m.in. w przygotowywaniu koncepcji i w realizacji projektów komercyjnych i content marketingowych.”

Co więcej, możemy liczyć na jego twórcze podejście do pracy w portalu!

„Rafał Madajczak jest jedną z najbardziej kreatywnych postaci w świecie polskich mediów, jestem pewien, że będziemy mogli razem z nim realizować kolejne ciekawe akcje na styku redakcji z marketingiem i sprzedażą – opisuje Michał Rutkowski, dyrektor marketingu Gazeta.pl.” /cyt. wirtualnemedia.pl/

Zobacz też: Marta MANOWSKA szuka 8 MĘŻCZYZN! Muszą być…

Nie sposób się nie zgodzić z tą opinią i oczekiwaniami. W końcu Madajczak stworzył największy polski serwis z fake news, czyli ze zmyślonymi, nieprawdziwymi informacjami. Jak głosi slogan ASZdziennika:

„ASZdziennik. Najlepsze zmyślone newsy w kraju.”

Co ciekawe, inne serwisy, które publikowały fake newsy, spotkały się z ostrą krytyką. Choć i one podawały informację, że informacje są wymyślone, to oskarżano je o manipulacje. Tymczasem sam ASZdziennik i artykuły, jakie publikowane są w tym serwisie, traktowane są jako żart.

Co zatem będzie, gdy „kreatywnym” w gazeta.pl zostanie osoba, która była „mózgiem” w ASZdzienniku? Czy i w tym serwisie pojawią się fake newsy…?

 

 

fot. pl.m.wikipedia.org

 

Rosja łączy się z Koreą Północną. Razem mają wspólnego wroga, a jest nim…

łączy

Jeżeli docierają do nas jakiekolwiek informacje o Rosji lub Korei Północnej, to od razu wyczuwamy niepokój. Gdy te dwa kraje łączy się w jedno, to już w ogóle możemy mówić o nieciekawej sytuacji. Rosyjskie i północnokoreańskie media właśnie postanowiły zawrzeć wspólnie porozumienie. Będą one walczyć z tzw. fake newsami, które rozprzestrzeniają się po Internecie.

Dyrektorzy rosyjskiej agencji TASS oraz koreańskiej KCNA spotkali się w Pjongjangu i złożyli podpisy o wspólnym przeciwdziałaniu wobec dezinformacji. Coraz częściej widzimy, jak informacje w środowisku newsowym są przekręcane, musimy zwalczać rozpowszechnianie tego typu fake newsów. Uważam, że KCNA i TASS muszą połączyć siły, żeby osiągnąć ten cel – powiedział Kim Chan Gwang, dyrektor KCNA. Alec Luhn, czyli moskiewski korespondent The Telegraph twierdzi, że za wszystkim mogą stać Amerykanie. Szef departamentu informacji w Koreańskim MSZ pochwalił TASS oraz rosyjski Pierwyj Kanał za przekazywanie informacji związanych z głównymi pozycjami dowódców republiki ludowej w relacjach Korei z Ameryką. Rosja zatem łączy się z Koreą Północną przeciwko Stanom Zjednoczonym.

 

ZOBACZ:Szejkowie zarzucili sidła na polskie gwiazdy? W tle pojawia się sprawa Magdaleny Żuk!

 

Korespondent The Telegraph dodał, że w Korei Północnej wszystko, co niezgodne z treściami przekazywanymi przez ich kanały jest powszechnie uważane za fake newsy. Koreańskie media głównie informują o tym, jakie prezenty dostał Kim Dzong Un, gdzie się pojawiał, kto go odwiedził oraz piszą wszystko związane z jego życiem. Pojawia się pytanie – czy takie porozumienie cokolwiek oznacza? W tych krajach wolność mediów plasuje się najgorzej na całym świecie. Tamtejsze media państwowe, podobnie jak północnokoreańskie, często oskarżają Zachód o hipokryzję i wrogie nastawienie. Zatem kto tak naprawdę pisze fake newsy?

źródło: o2.pl fot. youtube.com

Oto najgorszy fake news w historii. Z jego powodu zginęło co najmniej 20 osób!

fake news

Potęga dzisiejszych mediów jest naprawdę ogromna. Czwarta władza potrafi kreować rzeczywistość taką jaką chce widzieć, a nie taką jaka jest w naprawdę. Lecz co najgorsze, czasem siła Internetu i innych mediów może być wykorzystywana w okropny sposób – poprzez fake news.

W czerwcu 2018 roku Indie zmroziła straszliwa wiadomość – po kraju grasuje gang porywaczy, który uprowadza dzieci, a następnie wycina z nich organy! Panika ogarnęła mieszkańców całego kraju. Nie zamierzali czekać z założonymi rękoma – chcieli wyłapać porywaczy na własną rękę. Nikt nie sprawdził czy to przypadkiem nie fake news.

 

Sytuację zaognił fakt, że poprzez komunikator WhatsApp Hindusi zaczęli rozsyłać sobie nagranie z monitoringu, na którym widać dwóch mężczyzn na skuterze, którzy porywają dziecko prosto z ulicy! Wkrótce pojawiły się też ocenzurowane zdjęcia porzuconych dziecięcych zwłok, rzekomo z wyciętymi organami.

 

 

ZOBACZ: 500 krów i 3 samochody za 16-letnią dziewicę. Przerażająca transakcja na Facebook!:

 

Jaka była reakcja obywateli i co spotkało rzekomych winnych, przeczytasz na kolejnej stronie

Marzena ROGALSKA dowiedziała się, że ma SIOSTRĘ!? Prezenterka NIE przyznaje się jednak do siostry bo…

marzena rogalska

Marzena Rogalska w tym roku skończyła 49 lat i dopiero teraz dowiedziała się, że ma siostrę!

O fakcie posiadania siostry Marzena Rogalska dowiedziała się z pewnego portalu plotkarskiego Serwis ten wskazywał, że tą „siostrą” jest malarka Agata Rogalska – Topa. Tymczasem prezenterka „Pytania na śniadanie” nie przyznaje się do siostry bo…

 

artykuł o siostrze Rogalskiej pojawia się w wynikach wyszukiwania

 

No właśnie! Nie przyznaje się, bo malarka nie jest siostrą Marzeny Rogalskiej! Napisała o tym sama prezenterka na swoim instagramie:

 

„Od wczoraj dowiaduję się, że mam nową siostrę, nieznane mi portale rozpisują się, że jest nią malarka, Agata Rogalska-Topa. Znam Agatę od dawna, przyjaźnimy się i nawet próbowałyśmy szukać wspólnych przodków, ale…NO NIE ZNALAZŁYŚMY! Kurtyna.
#fakenews #sezonogórkowy”

 

Postanowiliśmy zatem przeczytać artykuł o rzekomej siostrze Marzeny Rogalskiej, jednak po kliknięciu w link, pojawia się to:

 

usunięty artykuł

 

Jak widać autorzy w porę zorientowali się w swoim błędzie i usunęli artykuł. A gdyby Marzena Rogalska nie skomentowała tego tekstu, zapewne kolejne portale powieliłyby informację o „siostrze” prezenterki PnŚ. Bądźmy zatem czujni czytając różne rewelacje!

 

fot. instagram.com/marzena_rogalska/

Plaga fake newsów. Kłamstwo i manipulacja bezkarne

plaga

Media elektroniczne są zdominowane przez tzw. farmy trolli. Są to firmy, które zajmują się produkcją nieprawdziwych informacji. Ewentualnie informacje są zmanipulowane tak, aby przykuć uwagę czytelnika i wpłynąć na jego opinię. W Polsce około 50% internautów twierdzi, że jest ofiara manipulacji i nadużyć ze strony firm produkujących nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje. To prawdziwa plaga.

Plaga fake newsów i zmanipulowanych informacji ma na celu uzyskanie jak największych dochodów z klikania takich informacji. W rzeczywistości wiąże się to z ogromną szkodliwością społeczną. Im więcej kłamstw i manipulacji tym trudniej rozpoznać co jest istotne a co nie. Ponadto serwowane treści są zwykle uproszczone, prymitywne i bazują na podgrzewaniu skrajnych emocji co prowadzi do pogłębiania podziałów społecznych, konfliktów i niechęci oraz szerzenia tzw. mowy nienawiści.

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCY RAPORT ONZ: czy ZAGŁADA LUDZKOŚCI jest nieodwracalna?

 

Prymitywne treści serwowane przez farmy trolli systematycznie i znacząco wpływają na obniżenie krytycyzmu czytelników. nie potrafią oni rozróżniać treści ważnych od nieistotnych, mądrych od głupich, wartościowych od śmieci intelektualnych.

 

Długofalowo proceder ten wpływa na  otępienie i zidiocenie społeczeństwa. Można oczywiście zapytać, komu na tym zależy i kto za to płaci? Otóż odpowiedź jest prosta. W większości chodzi o najzwyklejszy, prosty zysk. Jesteście drodzy czytelnicy „czarnuchami”, którzy klikają bez opamiętania w bzdury, które tylko otępiają Was i czynią z Was jeszcze głupszych niż byliście dotąd.

 

W Polsce jest to ciągle legalne. Robienie z Was idiotów jest zgodne z prawem.

 

Tymczasem np. w Singapurze rząd postanowił zadbać o swoich obywateli. Parlament przyjął tam projekt przepisów mających skutecznie walczyć z szerzeniem dezinformacji w internecie. Nowe regulacje przewidują że publikowanie i udostępnianie szczególnie szkodliwych fake newsów będzie zagrożone grzywną w wysokości 734 tys. dolarów lub karą więzienia do 10 lat.

Życzę Wam więcej rozumu.

 

Źródło: własne, Wirtualne Media

Fot. Pixabay

Ludzie dalej w to wierzą. Prawdziwa plaga na Facebooku!

facebooku , bezwzględni, marketplace, awaria facebooka

Ludzie młodzi, starsi, kobiety, mężczyźni, wszyscy ostatnimi czasy nabierają się na Facebookowe łańcuszki. Stały się one prawdziwą plagą. W ten weekend masowo publikowano posty, że nie zgadza się na korzystanie z ich materiałów dostępnych na Facebooku. Jednak, to że wstawimy takie coś, wcale nie chroni naszego konta. Tylko kto to wymyśla? I po co?

Nieważne, czy chodzi o nowe przepisy na Facebooku, czy rodziców, którzy zbierają na przykład pieniądze na operację dziecka. Podstawą każdego internetowego łańcuszka jest kłamstwo. Tzw. fake newsy opanowały ludzkość. Z analizy naukowców wynika, że to właśnie starsi podatni są na udostępnianie takich treści. Osoby powyżej 65 roku dzieliły się fake newsami dwa razy częściej niż grupa 45-65. W przedziale 18-29 zaledwie 3 proc. badanych udostępniło nieprawdziwą informację.

 

ZOBACZ:Oto najseksowniejsza babcia na świecie. Wczoraj dostała mnóstwo życzeń! [FOTO]

 

Polacy są bardzo przesądni, a przecież przesąd, którego nie potrafimy udowodnić, również staje się fake newsem, dopóki nie uzyska się naukowych dowodów np. na to, że czarny kot przynosi pecha. I to właśnie ta grupa, ma najczęściej publikować łańcuszki na Facebooku. Osoby przesądne i łatwowierne. Więc nie jest to wina internetu, tylko nas – ludzi. Bo mnożenie fake’ów stało się już nagminne…

źródło: o2.pl

fot. mat. prasowe

Stracił fortunę, popadł w depresję. Wszystko przez… kozę!

koza, kozę

Nigdy nie wiesz, gdzie czai się niebezpieczeństwo i z której strony uderzy w ciebie pech. Dokładnie coś takiego spotkało pewne serbskie małżeństwo z wioski Ranilović 40 kilometrów na południe od Belgradu. Ciężko odkładane pieniądze poszły się paść i to dosłownie, przez kozę!

 

Milena Simić z mężem marzyła o tym aby kupić 10-hektarowe pole w swojej miejscowości. W tym celu przez kilka długich lat odkładali każdy grosz. Łącznie uzbierali równowartość 20 tysięcy euro, co jak na warunki serbskiej prowincji jest naprawdę sporą sumą.

 

ZOBACZ: Lubelskie: SPALIŁA noworodka w piecu i poszła na WESELE! Ciążę ukrywała przed rodziną

 

Byli już umówieni ze sprzedawcą działki, przeliczone pieniądze zostawili na kuchennym stole i wyszli do pokoju. W tym czasie teść Mileny Simić poszedł po paszę dla zwierząt i pozostawił drzwi od kuchni otwarte.  Do pomieszczenia weszła koza Belka. Durny zwierz widząc banknoty potraktował je jak paszę i zdecydowaną większość z 20 tysięcy euro szlag trafił!

 

Zostało może z 300 euro, nie więcej – żaliła się rzekomo Milena.

 

Jednak jeszcze bardziej sprawę przeżył jej mąż. Jak opowiada kobieta, siedzi tylko w milczeniu i patrzy w jeden punkt. Historia podana przez lokalny portal informacyjny szybko zdobyła sobie potężną popularność w Serbii, podały ją dalej duże media, a stamtąd ruszyła w świat, między innymi do Polski.

 

ZOBACZ: Pijany 18-latek wiózł kozę w bagażniku. Obok siedział jego ojciec

 

Zadaliśmy sobie nieco więcej trudu niż dziennikarze RMF czy Faktu i postanowiliśmy prześledzić serbskie media i doniesienia o pieniężnożernej kozie. Okazuje się, że jako pierwszy tą informację podał portal, który już nie raz robił sobie żarty z czytelników, a mieszkańcy Ranilovici nie mają pojęcia o takiej sprawie!

 

Wszystko więc wskazuje, że omal nie padliśmy ofiarą, na szczęście śmiesznego i niegroźnego fake newsa. Ale inaczej do sprawy podchodzą mieszkańcy wioski, którzy narzekają, że urywają im się telefony od dziennikarzy, a dodatkowo obawiają się, że zostaną wzięci za bogaczy i we wsi pojawią się złodzieje chętni na poodkładane przez mieszkańców rzekome fortuny!

 

fakt.pl/telegraf.rs/ foto: pixabay

 Najgorszy fake news w historii? Z jego powodu zginęło co najmniej 20 osób!

fake news

Potęga dzisiejszych mediów jest naprawdę ogromna. Czwarta władza potrafi kreować rzeczywistość taką jaką chce widzieć, a nie taką jaka jest w naprawdę. Lecz co najgorsze, czasem siła Internetu i innych mediów może być wykorzystywana w okropny sposób – poprzez fake news.

W czerwcu Indie zmroziła straszliwa wiadomość – po kraju grasuje gang porywaczy, który uprowadza dzieci, a następnie wycina z nich organy! Panika ogarnęła mieszkańców całego kraju. Nie zamierzali czekać z założonymi rękoma – chcieli wyłapać porywaczy na własną rękę. Nikt nie sprawdził czy to przypadkiem nie fake news.

 

Sytuację zaognił fakt, że poprzez komunikator WhatsApp Hindusi zaczęli rozsyłać sobie nagranie z monitoringu, na którym widać dwóch mężczyzn na skuterze, którzy porywają dziecko prosto z ulicy! Wkrótce pojawiły się też ocenzurowane zdjęcia porzuconych dziecięcych zwłok, rzekomo z wyciętymi organami.

 

 

ZOBACZ: 500 krów i 3 samochody za 16-letnią dziewicę. Przerażająca transakcja na Facebook!:

 

 

Rozwścieczona tłuszcza w wielu miejscach Indii atakuje przypadkowe osoby – nieznajomych, turystów, albo ludzi, którzy nieopatrznie zapytali o coś dzieci na ulicy. W bestialskich samosądach ginie co najmniej 20 osób. Dziesiątki, a może setki są ranne. Tłum nie pyta, nie czeka na wyjaśnienia, po prostu morduje. Wystarczy krzywe spojrzenie, lub okrzyk dziecka, by wszyscy w okolicy rzucili się rozszarpać „porywacza”.

 

Wreszcie prawda wychodzi na jaw. Naganie „monitoringu” okazuje się… fragmentem filmu edukacyjnego, który 2 lata wcześniej nagrała pakistańska fundacja z Karaczi! Żartowniś, który wykorzystał nagranie do napędzenia fake-newsa uciął je jednak przed finałem. A w nim rzekomi porywacze wracali przed kamerę razem z „porwanym” dzieckiem i transparentem „wystarczy chwila aby porwać dziecko w Karaczi”.

 

 

 

Mimo akcji policji i platformy WhatsApp, ataki i lincze trwały w zasadzie całe lato. Nam zaś ta sytuacja powinna uświadomić, że zmyślone informacje mogą nie tylko zniszczyć komuś życie, ale wręcz je odebrać.

 

wp.pl/ foto: youtube

Znana blogerka popierająca TRUMPA… NIE ISTNIAŁA! Okazuje się, że jej konto to efekt MISTYFIKACJI! 

Nikt tego wcześniej nie odkrył. Jej konto miało ogromny zasięg i wpływ na amerykańską opinię publiczną.

 

Jenna Abrams, „zwykła Amerykanka”, która przyciągnęła do siebie 70 tysięcy fanów, a jej wpisy docierały do setek tysięcy internautów nie istnieje. Sprawa wyszła dzięki śledztwu, które jest prowadzone w amerykańskim Kongresie w związku z podejrzeniami o wpływ Rosji na wybory prezydenckie w USA.

 

Jenna Abrams to tak naprawdę produkt farmy trolli z Petersburga. Internet Research Agency, bo tak nazywa się firma zarządzająca jej kontem, ma do dyspozycji niemal 3 tysiące podobnych profili. Jednak to w „wyhodowanie” pani Abrams jej pracownicy włożyli wyjątkowo dużo wysiłku.

 

Konto powstało w 2014 roku. Jenna Abrams stopniowo zdobywała sobie zwolenników dzięki wpisom o codziennych, zwykłych sprawach. Gdy baza fanów o podobnych poglądach była wystarczająco duża, Jenna zaczęła „interesować się” polityką. W wyborach prezydenckich popierała Donalda Trumpa – ale w bardzo subtelny sposób.

 

To kolejny epizod w aferze dotyczącej prezydenckiej elekcji w USA. Śledztwo prowadzone w tej sprawie ujawnia coraz więcej fejkowych kont, które wpływały na amerykańską opinię publiczną. Żeby było śmieszniej, treści zamieszczane na nich mieli nawet publikować ludzie związani z Donaldem Trumpem. To tylko świadczy jak dobrze zakamuflowane i wiarygodne były troll-konta stworzone przez rosyjskich speców od social media.

 

To także ważny sygnał dla nas, że potęgi Internetu i mediów społecznościowych nie można lekceważyć – dobrze zaplanowana i przeprowadzona akcja na Twitterze czy Facebooku potrafi naprawdę namieszać w głowach obywateli. A jeśli Rosjanie takie metody stosowali wobec Waszyngtonu, to czemu nie mieliby tego robić wobec Warszawy?

 

wprost.pl