Postanowił szybko spuścić wodę z basenu. To był NAJGŁUPSZY pomysł w jego życiu! [VIDEO]

Koniec lata i upałów, to czas, kiedy trzeba pożegnać się z letnimi rozrywkami. Do takich niewątpliwie należą kąpiele basenowe. Co niektórzy mają takowe na swoich podwórkach. Problem zaczyna się, gdy nie wiedzą jak z basenu spuścić wodę… Albo po prostu mają durne pomysły. 

Ten mężczyzna najprawdopodobniej… nie. Naprawdę nie mamy pojęcia co tak naprawdę chciał zrobić. Jaki miał cel i na co liczył rozcinając poszycie potężnego basenu ogrodowego. Czy to był jego tajemny sposób na spuszczenie wody? Cóż… Zobaczcie sami jak mu to wyszło:

 

 

Zalany ogród, zalana weranda, zalany dom, być może zalane posesje i domy sąsiadów. Fala, która zmyła wszystkie meble ogrodowe wraz z domownikami z pewnością wywołała potężne szkody. Określenie tego, kim jest ten człowiek pozostawimy Wam. Nam nie wypada tu używać słów uznawanych powszechnie za obelżywe i zbyt ostre…

fala selfie

[VIDEO] Chciały mieć selfie na tle wzburzonego morza. Fala roztrzaskała je o skały!

Moda na selfie w coraz bardziej ryzykownych i spektakularnych miejscach zatacza coraz szersze kręgi. Co i rusz słyszymy o osobach, które np. sfotografowały się wisząc nad przepaścią, albo wystając z jadącego pociągu. Tym razem możemy obejrzeć kolejne video ku przestrodze.

Zdarzenie miało miejsce na wybrzeżu wyspy Kauai na Hawajach. Qeen’s Bath słynie z wysokich i niebezpiecznych fal, a władze przestrzegają przed podchodzeniem do krawędzi skał. W wyniku różnych wypadków zginęło tam już 28 osób, które potęga żywiołu roztrzaskała o kamienie.

ZOBACZ:  Oto 10 zakazanych CODZIENNYCH czynności w Korei Północnej. Można za nie dostać KARĘ ŚMIERCI!

 

Jak widać te turystki za nic miały sobie ostrzeżenia i podeszły do samej krawędzi licząc na świetne zdjęcie. Co gorsza, pierwsza fala zupełnie nie dała im do myślenia, że czas się wycofać. Ostatecznie obie skończyły zmyte przez wodę. Ich stan i los nie jest nam znany, możemy tylko mieć nadzieję, że nie uderzyły zbyt mocno o wystające skały…

Żołnierka Kim Dzong Una ujawnia MAKABRYCZNĄ PRAWDĘ o armii Korei Północnej!  Kobiety przechodzą tam prawdziwe PIEKŁO

Żołnierka służyła przez 9 lat. To najpewniej ten czas sprawił, że zdecydowała się na ucieczkę z komunistycznego raju.

 

Lee So Yeon zaciągnęła się do armii w 1992 roku na ochotnika. I wcale nie z powodów patriotycznych – po prostu chciała uciec przed głodem panującym wówczas na Północy. Armia zapewniała codzienne posiłki i choć marnej jakości to wciąż były lepsze od pustych talerzy cywilów.

 

Szybko okazało się, że wojsko nie jest ratunkiem, a prawdziwym horrorem, gdzie młode kobiety poddawano nieludzkiemu wyzyskowi, przemocy, a nawet handlowano nimi!

 

So Yeon spała w przepełnionym pomieszczeniu z 30 innymi rekrutkami. Panował tam zaduch i smród, bo jedyną opcją kąpieli był nieodległy, zimny, górski strumień. Niewymieniane materace wypełnione łuskami ryżowymi był idealnym siedliskiem dla pasożytów. Mimo, że kobiety ćwiczyły krócej od mężczyzn, to po treningu musiały wypełniać obowiązki „domowe” – sprzątały, prały i gotowały.

 

Po kilku miesiącach złej diety, stresu i zmęczenia kobiety przestawały miesiączkować. Może to i lepiej, bo Armia Korei Północnej nie przewidywała używania podpasek.

 

Według Lee So Yeon wiele żołnierek było gwałconych przez przełożonych. Nikt nic z tym nie robił, bo kobiety bały się zgłaszać takie przestępstwa. Dowódcy czuli się bezkarnie.

 

Od 2015 roku wszystkie kobiety w wieku 18 lat mają obowiązek odbycia 7-letniej służby wojskowej. Czas służby wydaje się rekordowy, ale mężczyźni muszą odsłużyć aż 10 lat. Zapewne warunki w koszarach nie zmieniły się znacznie na lepsze, bo według statystyk aż 70% dezerterów stanowią właśnie panie.

 

Marnym pocieszeniem może być to, że tak traktowani żołnierze nie będą chcieli walczyć za swojego „umiłowanego przywódcę” i kraj. Co jednak, jeśli większość z nich wierzy, że na „zgniłym zachodzie” jest jeszcze gorzej?  Próżno spodziewać się, żeby w najbliższych latach mieszkańcy Korei Północnej doczekali się realnych zmian na lepsze.