[VIDEO] Dwóch pijanych dzbanów chciało po samochodzie wejść na garaż. Szybko ich za to pokarało!

Pić trzeba umieć – maksyma stara jak alkohol. Kto nie umie, niech nie pije, albo niech cierpi. Ci dwaj będą musieli się zmierzyć z solidnym bólem głowy i innych poobijanych członków, bo ich pijacka brawura i głupota skończyła się dość srogim ukaraniem! 

Poboczny świadek nagrywał dwóch pijanych młodych chłopaków, którzy za wszelką cenę chcieli wejść na dach garażu i tam kontynuować libację. Problem w tym, że jeden z tego duetu nie był w stanie zrobić tego tak zwinnie jak poprzednik i potrzebował pomocy. Jednak ani on, ani jego kamrat nie byli już w stanie racjonalnie myśleć i przewidywać skutki swoich zachowań.

 

ZOBACZ:  [VIDEO] Pasażer wywalił mu nogi na deskę rozdzielczą. Kierowca przygotował dla niego idealną zemstę!

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w pijackiej zabawie obaj niszczyli czyjąś prywatną własność – deptanie po dachu samochodu osobowego na pewno nie było dla niego dobre. Wreszcie jednak obaj dostali nauczkę za swoją głupotę, sami spójrzcie:

Jak widać, co najmniej jeden przypłacił to solidnym nokautem kolanami koleżki, ale koleżka, który prawdopodobnie rypnął łbem o asfalt, też się nie podnosi. Tą lekcję powinni zapamiętać. A za szkody na samochodzie zapłacić z własnych kieszeni.

 

szedł chodnikiem

[VIDEO] Spokojnie szedł chodnikiem. Ataku z tej strony się nie spodziewał!

Na ulicach czyha na nas wiele niebezpieczeństw. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy na co dzień ( I bardzo dobrze!), to tak naprawdę w każdej chwili może stać się coś złego. Pijany kierowca, obluzowana cegła z gzymsu, wymieniać by tak można bez końca. Ale takiego finału spaceru chodnikiem nie wymyślilibyśmy nigdy! 

Nagranie przedstawia fragment filmu z monitoringu, zarejestrowanego pod koniec lutego. Samochód wjeżdża do garażu, na ulicy toczy się normalny ruch. Chodnikiem idzie przechodzień, który ledwo co pojawił się w kadrze…

 

 

Jak widać drzwi garażowe postanowiły „pożreć” przechodnia. Jaki był jego dalszy los – nie wiadomo, ale myślimy, że został wypuszczony przez właściciela garażu. Niemniej jednak spodziewalibyśmy się wszystkiego, ale nie takiego finału tego krótkiego nagrania!

 

ZOBACZ: Polski lekkoatleta rozłożył na łopatki dziennikarza TVP Sport, Ty też padniesz ze śmiechu: „Kumaty chłopak jestem…”

 

liveleak

miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

ZAMORDOWAŁA go i ZAMUROWAŁA zwłoki w garażu. Zbrodnia nie wyszłaby na jaw gdyby nie…

Marek pracował za granicą i był szaleńczo zakochany w Iwonie. Przywoził jej prezenty i starał się aby miała jak najlepiej. Kobieta jednak pod płaszczykiem kochającej partnerki ukrywała swoje prawdziwe oblicze. W końcu ujawniła je w całej okazałości. Zakończyło się tragedią, która nieomal pozostała tajemnicą za zawsze.

 

Marek z Iwoną mieszkali w Brzozowcu niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Gdy w 2012 roku mężczyzna zjechał z kolejnego kontraktu z Niemiec, partnerka przygotowała obiad, kupiła alkohol i zaprosiła znajomych. Sielska atmosfera nie trwała jednak długo.

 

Iwona zaczęła robić mu wyrzuty, że za mało zarabia, za często wyjeżdża i podjudzać na niego innych gości, w tym swojego syna. Sprzeczka przerodziła się w awanturę, a awantura – w bójkę. Marek został zakatowany na śmierć.

 

Iwona rozkazała swoim pomagierom zakopanie ciała w garażu i zrobienie nad nim świeżej betonowej wylewki. Ślad po Marku zaginął, a zrozpaczona rodzina mężczyzny nie mogła uwierzyć, że ot tak wyjechał do Niemiec i zerwał kontakt. Taką wersję wciskała im Iwona. I taka mimo wszystko przez lata obowiązywała.

 

Wszystko zmieniło się pod koniec 2017 roku. Jeden z oprawców na imprezie wygadał się, co zrobił z 42-letnim Markiem. Osoba, która to usłyszała bez wahania zawiadomiła policję. Tak ruszyła fala aresztowań. Przy pomocy psów i georadaru zlokalizowano szczątki Marka pod wylewką feralnego garażu. Iwona S., wraz z pomagierami siedzą już w areszcie.

 

Prokuratura skierowała przeciwko nim akt oskarżenia. Każdy z zatrzymanych przedstawia nieco inną wersję wydarzeń i obciąża pozostałych. Mimo to już żaden z nich nie umknie sprawiedliwości!

aucie, garaż, policja, zaginięcie, samochód, auto

MAKABRYCZNY FINAŁ seksu w aucie: policja znalazła zwłoki kochanków. Powód śmierci jest WSTRZĄSAJĄCY!

Głupota, brak rozwagi, a może pech? W tej sytuacji chyba wszystkie czynniki splotły się dając tragiczny rezultat. Policja poszukująca dwóch osób dokonała szokującego odkrycia. Choć wydawało się, że sprawy nie są powiązane, ostatecznie obie znaleziono w tym samym czasie i miejscu – w aucie stojącym w jednym z garaży.

 

Na komisariat w mieście Bottrop w Niemczech wpłynęły dwa niezależne zgłoszenia o zaginięciu. Jedno dotyczyło 44-letniej kobiety, a drugie 39-letniego mężczyzny. Tymczasem funkcjonariusze natknęli się na zwłoki obu tych osób w jednym miejscu. Był nim garaż należący do jednej z nich.

 

Obie osoby nie żyły od kilku godzin. Gdy policjanci otworzyli drzwi garażu był niesamowicie zadymiony. Przez kilka minut nie było nawet widać, co znajduje się w środku.

 

Gdy przeszukanie pomieszczenia stało się możliwe, odkryto wstrząsającą prawdę. Para kochanków spędzając upojne chwile w aucie najprawdopodobniej zechciała się ogrzać. W tym celu włączyli silnik auta i ogrzewanie powietrza. Niestety, w zamkniętym garażu spaliny nie mogły znaleźć drogi ujścia.

 

Stężenie trujących gazów stawało się coraz większe, aż doprowadziło do śmierci obu osób zamkniętych w samochodzie. Co gorsza, przez kilka godzin nikt nie zauważył dymu wydobywającego się przez szpary w drzwiach garażowych i nie zawiadomił służb.

 

„Prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok, by całkowicie wykluczyć inne przyczyny śmierci. Wszystko jednak wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek”

– poinformowała lokalna policja.

 

Pechowa para znacznie lepiej wyszłaby na samodzielnych próbach „rozgrzania się”, bez pomocy samochodowego systemu. Warto pamiętać o tym, jak bardzo niebezpieczne mogą być spaliny z auta – jeśli kiedykolwiek Wasz wóz pracował w zamkniętym garażu , mogło to być niebezpieczne także dla Was!

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

gniazdo szerszeni

HORROR! POTĘŻNE GNIAZDO SZERSZENI! Agresywne owady zajęły pół garażu i wcale nie chciały go oddać! [VIDEO]

Praca w takich warunkach wymaga żelaznych nerwów!

 

Nagranie pochodzi zza oceanu, z Luizjany w USA. Szerszenie zbudowały sobie ogromne gniazdo w jednym z garaży przejmując znaczną część jego powierzchni. Owady stworzyły zawiłą konstrukcję pomiędzy rupieciami zgromadzonymi w pomieszczeniui miały się tam jak u pana Boga za piecem. Do czasu.

 

Wykwalifikowany pracownik, który przybył usunąć gniazdo nagrał całą akcję. Ilość mieszkających w nim owadów i rozmiary samej siedziby szerszeni przyprawiają o zawrót głowy! Zaś dźwięki wydawane przez tysiące owadów uderzających o kamerę to gwarantowane ciarki na plecach. Do tej roboty trzeba mieć żelazne nerwy, sami zobaczcie:

Przerażające spotkanie: 2,5-METROWY POTWÓR zakradł się do garażu! Żeby się go pozbyć potrzebni byli specjaliści…

Nikomu nie życzymy takiego spotkania w ciemną noc!

 

Na teren klubu golfowego na Florydzie zakradł się nieproszony gość. Na razie nie wiadomo jakim cudem udało mu się dostać na teren klubu, na szczęście został w porę zauważony.

 

Służby zaalarmował mężczyzna mieszkający tuż obok. Zgłosił on, że widział w budynku garażu klubu golfowego podejrzane zwierzę, prawdopodobnie aligatora. Specjaliści zajmujący się odławianiem dzikich zwierząt potwierdzili te przypuszczenia – natrafili na wielkiego, 2,5-metrowego gada.

 

Na szczęście aligator nie wyrządził nikomu krzywdy. Złapany żywcem został wkrótce wypuszczony do swojego naturalnego środowiska. Zwierzęta te żyją przede wszystkim na bagnach, w korytach rzek, w jeziorach i mniejszych zbiornikach wodnych. Na Florydzie są dość powszechne i zdarza się, że zapuszczają się w okolice ludzkich siedzib.

 

Ich populacja w południowych stanach USA jest szacowana na milion osobników, a ze względu na potężne szczęki i sporą szybkość mogą stanowić śmiertelne zagrożenie także dla ludzi. Tym razem na szczęście skończyło się wyłącznie na strachu.

Opłakane skutki wypędzania os. Mężczyzna wybrał najgorszy z możliwych sposobów

Mieszkaniec Township w stanie Michigan chciał pozbyć się os, które opanowały jego garaż. Niestety, nie przemyślał do końca sposobu, w jaki chciał to zrobić. W wyniku akcji mężczyzna stracił garaż.

 

Aby pozbyć się owadów skonstruował dymiącą bombę i umieścił ją w pomieszczeniu. Natychmiast wybuchł pożar. Płomienie i dym zauważył sąsiad, który natychmiast powiadomił właściciela posesji. Niestety, zanim strażacy zdołali dotrzeć na miejsce budynek spłonął doszczętnie. Żeby tego było mało, w garażu znajdowały się sztuczne ognie przeznaczone na Święto Niepodległości, które w trakcie pożaru zaczęły wybuchać.

 

Strażacy z Grand Blanc musieli prosić o pomoc jeszcze dwa inne oddziały straży pożarnej. Na szczęście inne budynki sąsiadujące z garażem zostały nienaruszone.

 

kd, źródło: tvn24

NOWOŚĆ dla studentów i nie tylko! Super sprawa na czas wakacji!

Wraz z końcem sesji akademickie miasta pustoszeją. Studenci wracają do domów, wyjeżdżają na wakacje lub na sezonowy zarobek, pytanie tylko, co stanie się z ich rzeczami podczas nieobecności?

Continue reading „NOWOŚĆ dla studentów i nie tylko! Super sprawa na czas wakacji!”

HOTEL dla RZECZY – nowy POMYSŁ na brak MIEJSCA w domu i biurze!

Za granicą hotele dla rzeczy funkcjonują już od lat i są bardzo popularne i korzystanie z takiej usługi nie jest niczym dziwnym ani nietypowym. Składuje się meble, sprzęt sportowy, ubrania, dokumenty, a także inne przedmioty, dla których brakuje miejsca w domu czy biurze.

W Polsce to nowa propozycja i do niedawna kojarzona tylko z ofertą dla firm. Jednak przechowalnia może być dogodnym rozwiązaniem dla każdego, kto cierpi na… brak miejsca!

 

Kiedy warto skorzystać z hotelu dla rzeczy? Gdy zmieniamy mieszkanie – opuszczamy stare, a jeszcze nie wprowadziliśmy się do nowego lub jest w nim za mało miejsca, lub gdy wynajmujemy własne mieszkanie i nie mamy, gdzie przechować swojego dobytku. Oferta przechowalni to także dobra opcja dla studentów, którzy na okres wakacji opuszczają dotychczasowe lokum, a nie chcą wozić do rodzinnej miejscowości mebli, ubrań czy innych przedmiotów, z których będą korzystać w nowym roku akademickim.

Hotel dla rzeczy to także wygodne rozwiązanie dla firm, które mogą w takim magazynie przechowywać nie tylko meble czy towary, ale także dokumenty.

 

Czy przechowalnie są bezpieczne? Nowoczesne składy, jak na przykład warszawski hotel dla rzeczy Fort24.pl, przykładają wielką wagę do tej sprawy. Zapewniają pomieszczenia zamykane na kłódkę, którą posiada tylko klient, wydają spersonalizowane karty dostępu do magazynu, a budynki są objęte całodobowym monitoringiem i ochroną.

 

Hotele dla rzeczy są obecnie dostępne w wielu miastach. Także cena jest przystępna, bo najmniejsze powierzchnie to wydatek rzędu jedynych 90 zł. za miesiąc. 

 

(aw), fot. www.fort24.pl/pl