morze, kości, plażę

Wody wyrzuciły to zwierzę na plażę. NIKT NIE MA POJĘCIA CO TO MOŻE BYĆ!

Zazwyczaj gdy docierają do nas informacje, że wody wyrzuciły jakieś zwierzę na plażę to chodzi o coś naprawdę dziwnego. Tym razem nie jest inaczej. W Australii w stanie Wictoria znaleziono strasznie wyglądające stworzenie. Napotkano je w rolniczym regionie na Golden Beach w Gippsland.

Eksperci od razu zaciekawili się co to mogło być za zwierzę i szybko udało się ustalić, że należy ono do rodziny rekinowatych. Przedstawiciele tego gatunku żyją zazwyczaj na dnie i żywią się małymi rybami. Co najważniejsze – nie są one groźne dla ludzi. Nie jestem pewien, czy to dobrze, kilka tygodni temu ktoś już widział na plaży innego osobnika. Co takiego dzieje się na głębokościach, że ryby wypływają na powierzchnię? – zastanawiał się jeden z internautów. Ich nazwa to catchart. Dlaczego? Ponieważ mają bardzo podobne oczy do kotów.

zwierzę, plażę

 

ZOBACZ:Czy Hitler na pewno zginął w 1945 roku? FBI UJAWNIA DOKUMENTY, W KTÓRYCH CZYTAMY JAK POTOCZYŁ SIĘ JEGO LOS

Dodatkowo, ryby te świecą zielonym światłem. W ten sposób komunikują się z otoczeniem. Jeden z naukowców powiedział, że wyglądają one jak „rodem z science-fiction”. Dziwne jednak jest to, że ryba znalazła się poza swoim naturalnym środowiskiem. Co skłoniło ją do wypłynięcia na brzeg? To budzi najwięcej wątpliwości. Ciężko uzyskać odpowiedź na to pytanie.

źródło: o2.pl fot. screenshot.

lesie

Zaskakujące odkrycie w polskim lesie. Nikt nie wie co to jest

W lesie w Bieszczadach dokonano dziwnego odkrycia. Znaleziono niespotykanego do tej pory w polskich lasach grzyba. Nikt nie wie jak się nazywa i nie ma o nim żadnych konkretnych informacji. Sytuacja miała miejsce w kwietniu bieżącego roku. Dopiero teraz wiadomo, że do tej pory nie występował on w polskich lasach.

Okazuje się, że znaleziony w bieszczadzkim lesie grzyb to Gyromitra Fastigiata. Wcześniej mówiono, że może to być piestrzenica pochyła, olbrzymia lub kasztanowata. Na początku kwietnia w Nadleśnictwie Baligród pojawił się przedziwny grzyb. Piestrzenica, bo o niej mowa, została znaleziona w baligrodzkich lasach. Na pierwszy rzut oka owocnik wydał się ciekawy i z dużą dozą niepewności napisałem, że może być to bardzo rzadka piestrzenica pochyła. „Za ciemny”, „za duży” „to na pewno piertrzenica olbrzymia” „…a może kasztanowata?” rozgorzała dyskusja na fanpagu Nadleśnictwa. Miło mi poinformować, że pomyliliśmy się wszyscy, ponieważ owocnik na zdjęciu to jedna z nienotowanych w Polsce piestrzenic, Gyromitra ticiniana! Znalazcom życzymy jak najwięcej takich znalezisk, a w związku z tym, że gatunek ten nie ma jeszcze poskiej nazwy propunuję nazwać ją piestrzenicą baligrodzką – napisał na swoim Facebooku Marcin Pietras.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Przeszkadzał chłopakowi w ulicznym pokazie. Raz, dwa został poskładany i pożałował tego co zrobił

 

Jak widać nie odkryliśmy jeszcze całkowitego bogactwa polskich lasów i zawsze możemy natknąć się na jakąś niespodziankę.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

Antarktydzie

Ciekawe odkrycie pod lodem na Antarktydzie. Historyczny przełom naukowców

Na Antarktydzie naukowcy dokonali bardzo ciekawe odkrycia. Miało ono miejsce podczas badań jeziora Mercer. Jest ono pokryte taflą lodu o grubości jednego kilometra. I to właśnie tam natknęli się na niesporczaki, czyli pradawne zwierzęta bezkręgowe. Są one uważane za najbardziej odporne zwierzęta na naszej planecie.

Do odkrycia doszło podczas badań o nazwie „SALSA”. Dokonano kilometrowego odwiertu w jeziorze Mercer. W dół postanowili spuścić sondę, która pobrała próbki błota z dna. Po ich przebadaniu stwierdzono obecność niesporczaków. W pewnym sensie, nie może to dziwić. Zastanawiającym jest jednak, jak one się tam dostały. Ustalenie, kiedy i gdzie żyły odnalezione organizmy oraz w jaki sposób dotarły one do jeziora może dostarczyć informacji dotyczących cofania się i postępu lodowców, przebiegu epok lodowcowych na Antarktydzie. Badania uczonych z projektu mają również znaczenie dla misji kosmicznych. Podlodowcowe jeziora na Ziemi pod wieloma względami przypominają zbiorniki wodne znajdujące się pod lodową pokrywą księżyca Jowisza – Europy lub księżyca Saturna – Enceladusa.

 

ZOBACZ:Znamy wyniki autopsji Michaela Jacksona. Nowe, sensacyjne fakty!

 

Dla osób, które nie interesują się tego typu geologicznymi odkryciami, takie coś nic nie znaczy. Jednak dla nauki oznacza to bardzo wiele. Kto wie, być może dzięki takim małym kroczkom w przyszłości poznamy więcej tajemnic naszej planety.

źródło: fakt.pl

fot. youtube.com

bieliźnie

Bardzo jadowity robak w bieliźnie. Należy do najniebezpieczniejszych w Europie!

Do przerażającej sytuacji doszło na warszawskiej Pradze. Mieszkanka znalazła skolopendrę paskowaną w bieliźnie. Jest to bardzo jadowity robak. Pierwsze podejrzenia wskazują na to, że mógł on uciec swojemu hodowcy ponieważ znudziło mu się życie w zamknięciu. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Kobieta po południu stwierdziła, że zajmie się wysuszonym praniem. Nagle, jej oczom ukazał się okropnie wyglądający robak chodzący po bieliźnie. Okazało się, że to najbardziej jadowita skolopendra paskowana w całej Europie. Warszawianka od razu powiadomiła Ekopatrol Straży Miejskiej. Panowie pojawili się w mieszkaniu błyskawicznie i złapali robala. Miał on aż 12 centymetrów i funkcjonariusze nie kryli zaskoczenia gdy go zobaczyli. Na szczęście wiedzieli jak się nim zająć i nikogo nie zdążył ukąsić.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Odkrył potężny kokon pająków. Potem było jeszcze gorzej

 

Z racji swojego gatunku, skolopendry najczęściej kryją się pod głazami oraz w ciemnych miejscach, gdyż nie cierpią światła.

źródło: se.pl

fot. youtube.com

dwie głowy

Co dwie głowy to nie jedna. To zwierzę sprawi, że spadniesz z fotela! [FOTO]

Ten gad to chodzące powiedzenie, że co dwie głowy to nie jedna. Zwierzę można zobaczyć w jednym z chińskich ogrodów zoologicznych. 

Żółw mutant urodził się trzy miesiące temu. Zwierzę jest przedstawicielem gatunku żółwia czerwonolicego, zwanego również czerwonouchym. Od innych różni go jednak to, że ma dwie głowy. Obecnie gad trzymany jest Shangrao, w prowincji Jiangxi. 

 

 

 

Naukowcy uważają, że ta deformacja zwierzęcia wynika z nieznanej nieprawidłowości genetycznej. Mogła być też spowodowana przez środowisko. Żółw wbrew wcześniejszym obawom uczonych, pod których opieką się znajduje przeżył już parę miesięcy. Nie wiadomo jednak czy tak jak inne żółwie czerwonolice osiągnie wiek 20 – 30 lat. 

 

Zwierzę nie może być jednak puszczone na wolność w obawie przed rozprzestrzenieniem się złośliwych genów odpowiedzialnych za jego mutacje. Poza tym nie jest pewne czy żółw poradziłby sobie w środowisku naturalnym. Aktualnie jest on trzymany w plastikowym zbiorniku. Odżywiany jest tak samo jak inne żółwie.

 

ZOBACZ:POTĘŻNY ŻÓŁW znaleziony pod lodem! To jeden z największych gadów na Ziemi! Jego gatunek pamięta czasy DINOZAURÓW [VIDEO]

 

foto youtube / źródło dailymail.co.uk / kopitiambot.com

sęp płowy, sęp, ptak, wymarły w polsce gatunek ptaka

Leśnicy w SZOKU: znaleźli w Polsce ptaka, który WYMARŁ 100 lat temu!

Takie sytuacje nie zdarzają się często. Tymczasem leśnicy z okolic Płocka natrafili na terenie swojego nadleśnictwa na sępa płowego – ptaka, który na naszym terenie po raz ostatni był widziany przed 100 laty!

 

Sęp płowy jest objęty ścisłą ochroną na terenie Polski. W zasadzie był to jednak martwy przepis, bo po raz ostatni widziano tego ptaka w 1913 roku w Pieninach. Od tego czasu sępy omijały nasz kraj.

 

Dla sępa naturalnym środowiskiem są suche góry południowej Europy, Afryki i Azji. Spotkamy je na wybrzeżach Morza Śródziemnego, w Maroku, Hiszpanii, Środkowej Azji i na Bliskim Wschodzie. Tym bardziej niesamowite wydaje się, że jeden z nich dotarł aż do Płocka!

 

Nie jest to jednak indywidualny przypadek, bo przez ostatnie lata widywano sępy płowe przelatujące nad naszym krajem. Jeden na jakiś czas zatrzymał się nawet na wysypisku śmieci na Pojezierzu Iławskim.

 

Zdaniem leśników dopomóc mu w tym mogły ostatnie warunki pogodowe – bardzo silne wiatry i przemieszczające się z nimi fronty pogodowe. Sęp był bardzo wyczerpany i potrzebował pomocy ludzi aby przeżyć.

 

 

 

Leśnicy dostarczyli ptaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie Murowanym, gdzie wróci do formy. W Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt opisywano sępa płowego jako ptaka wymarłego. Być może jednak sępy wrócą do nas na dłużej?

 

wp.pl/ foto: facebook/nadleśnictwo płock lasy państwowe

robak

Gigantyczny ROBAK-MŁOT  dostał się do Europy! Naukowcy biją na alarm – może być niebezpieczny!

W erze globalizacji przemieszczanie się gatunków na wielkie odległości nie jest niczym nadzwyczajnym. Co jakiś czas słyszymy o sytuacjach gdy zwierzęta bądź rośliny przypadkowo lub umyślnie przewiezione, rozwijają się na drugim końcu świata. Jednak czasem może to mieć wyjątkowo negatywne konsekwencje. Ten robak może bardzo namieszać! 

 

Robaki pochodzące z azjatyckich stref tropikalnych niespodziewane pojawiły się w ogrodach Francuzów i Brytyjczyków. Wiele wskazuje na to, że przywleczono je tu wraz z egzotycznymi roślinami. Są bardzo żarłoczne i mogą osiągać nawet 40 centymetrów długości!

 

Pierwsze informacje o przybyciu do Europy owadów z rodzaju Bipalium dotarły do francuskich naukowców w 2013 roku. Od tego czasu zgromadzono ponad 100 dowodów na to, że owady te zadomowiły się we Francji. Z wyglądu przypominają wielką dżdżownicę lub ślimaka, a niektóre gatunki mogą dorastać nawet do metra długości! Ze względu na charakterystyczny kształt głowy są nazywane „robakami-młotami”.

 

 

Bipalium pojawiają się już także w Wielkiej Brytanii. Uwielbiają podmokłe tereny, gdzie dziesiątkują populacje dżdżownic i innych małych owadów. Od początku XX wieku zasiedlają także Stany Zjednoczone, a jakiś czas temu pojawiły się również w Indiach.

 

Wszystko wskazuje na to, że Bipalium to rodzaj bardzo inwazyjny. Czy nasze rodzime ekosystemy faktycznie są zagrożone? Przykład ekspansji biedronek azjatyckich, czy szarych wiewiórek pokazuje, że nie możemy spać spokojnie, bo robaki-młoty mogą faktycznie mocno wpłynąć na równowagę naszego środowiska.