Tragedia w Białce Tatrzańskiej! W HOTELU WYBUCHŁ…

W Białce Tatrzańskiej w hotelu Novobilski doszło do tragedii, ponieważ niespodziewanie wybuchł…

W hotelu wybuchł gaz, a siła eksplozji była tak silna, że wyrwała drzwi i okna. Zgłoszenie przyjęto rano 7 listopada o godzinie 7.20.

 

 „O godz. 7:20 otrzymaliśmy zgłoszenie. Po dojeździe na miejsce okazało się, że w części gastronomicznej obiektu doszło do silnego wybuchu” – powiadomił Polsat News kpt. Andrzej Król-Łęgowski z zakopiańskiej Państwowej Straży Pożarnej.

 

Elewacja na zewnątrz została całkowicie zerwana, a parter budynku uległ niemal całkowitemu zniszczeniu.

Jak poinformował kpt. Andrzej Król-Łęgowski co najmniej trzy osoby zostały poparzone. Poszkodowani mają poparzenia drugiego i trzeciego stopnia. Dwie osoby zostały ciężko ranne, a po jedną z nich przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Poszkodowani ludzie są pracownikami części gastronomicznej hotelu. Przed przybyciem strażaków z hotelu ewakuowano łącznie 24 osoby.

Nie wiadomo dokładnie co spowodowało eksplozję.Według wstępnych ustaleń w budynku znajduje się wewnętrzna instalacja gazowa, podłączona do zewnętrznego zbiornika, która prawdopodobnie stała się przyczyną wybuchu.

Na miejscu jest 8 zastępów straży pożarnej oraz 30 strażaków. Hotel zostanie przeszukany. Nadzór budowlany oceni, czy budynek nadaje się do dalszego użytkowania. Na miejscu cały czas zanjdują się służby ratownicze oraz trwa śledztwo w tej sprawie.

 

ZOBACZ TEŻ:Udusił ją na randce z TINDERA! Nie zgadniesz CO zrobił potem!

 

Źródło:polsatnews/pixabay

W styczniu czekają nas podwyżki rachunków. NIE KAŻDEGO będzie na to stać…

paragony, podwyżki

Podwyżki cen żywności już są za nami. Pamiętamy, jak jeszcze kilka miesięcy temu musieliśmy za warzywa płacić więcej niż za mięso. Teraz dowiadujemy się, że od stycznia zwiększeniu mogą ulec rachunki. Nie każdego może być stać na terminową opłatę wszystkiego. Co to oznacza dla przeciętnego Polaka?

Póki co nie mówi się głośno o paliwie, choć podwyżki mają dotyczyć również jego. Wiadomo, lecz nieoficjalnie, że więcej zapłacimy za podstawowe rzeczy, takie jak prąd, woda, gaz oraz wywóz śmieci. Do rachunków dochodzi podwyżka cen żywności. I tu pada pytanie: czy przeciętnego Polaka będzie na to stać?

Samorządowcy mają ogromne problemy z domknięciem budżetów. Przez to właśnie mają wzrosnąć ceny wody, prądu czy chociażby wywozu śmieci, który w wielu gminach naszego kraju już drastycznie wzrósł. Nie da się ukryć, że większe koszty nie dotyczą tylko osób indywidualnych, ale przede wszystkim firm – szczególnie tych małych. Do tego wszystkiego dochodzi również komunikacja miejska, za którą również możemy od nowego roku płacić więcej. Do czego to doprowadzi? Zachęcamy do dyskusji. W sieci już huczy od tego, że nagła podwyżka cen dosłownie wszystkich produktów i usług może katastrofalnie wpłynąć na polską gospodarkę.

ZOBACZ:Koleś przetestował na sobie jak działa CHLOROFORM. Zakończenie bardzo Was zaskoczy

źródło fot. i wideo: youtube.com

[WIDEO] Przy takich policjantach wymiękają największe koksy. Szybka akcja i po chłopie

policjantach

Policja na ogół stara się nie nadużywać środków przymusu bezpośredniego. Zdarza się jednak tak, że muszą. Przy takich policjantach jak Ci nawet największe koksy wymiękają. Koleś wyskoczył bojowo nastawiony z samochodu, a tu ciach! Dostał gazem porządnie od dwóch funkcjonariuszy, że nie wiedział co się z nim dzieje. Jeżeli ktoś zachowuje się w ten sposób w stronę służb to właśnie tak powinien kończyć. Szybka lekcja pokory.

Przy tych policjantach można się czuć bezpiecznie i nie trzeba martwić się o swoje bezpieczeństwo. Nie ma przyzwolenia na takie akcje, żeby mężczyzna w cywilnych ciuchach wyskakiwał bezpośrednio do funkcjonariusza z pięściami lub niebezpiecznymi narzędziami. Brawo!

ZOBACZ:Tak przedstawia się Polska pod względem wskaźnika korupcji na świecie. Dane zaskakują

źródło fot i wideo: youtube.com

Nowe fakty na temat tragedii w koszalińskim escape roomie. Dziwne zachowanie właściciela

escape room pożar, escaperoomu

Już trochę czasu minęło od momentu tragedii w koszalińskim escape roomie, którym żyła cała Polska. 4 stycznia zginęło tam pięć nastolatek. Właściciel Miłosz S. trafił do aresztu. 28-letni mężczyzna zażądał od swoich obrońców, aby nie odwoływali się od przedłużenia jego aresztu na kolejne trzy miesiące. Pełnomocnicy Miłosza S. twierdzą, że nie ma przesłanek, aby pozostawał on dalej w areszcie, poza tymi tkwiącymi w jego psychice.

Nie złożyliśmy skargi na postanowienie sądu na wyraźne żądanie klienta. To sytuacja dla niego bardzo ciężka i on w swoim przeświadczeniu ma konieczność jeszcze takiego odosobnienia. To nie jest kwestia tego, czy on się na to godzi czy nie. Jemu pod opieką psychologiczną i księdza, który do niego przychodzi, jest psychicznie lepiej – powiedział obrońca Miłosza S. mec. Wiesław Breliński. Miłosz S. został zatrzymany już dzień po tragedii w jego escape roomie, a 7 stycznia sąd zadecydował, że zastosuje wobec niego tymczasowy 3-miesięczny areszt. 28-latek jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt, które 4 stycznia 2019 r. zginęły w pożarze. Za przedstawione czyny grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ:Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

 

Szkoda człowieka, szkoda tych kilku zmarnowanych żyć. Być może, gdyby wszystko było lepiej zabezpieczone, to dziewczynki dziś by żyły. Ta tragedia wstrząsnęła całym krajem i nie ma się czemu dziwić…

źródło: fakt.pl fot. youtube.com

Znana przyczyna POŻARU w Koszalinie! NIE ŻYJE pięć dziewczynek.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarła Wirtualna Polska, przyczyną tragicznego pożaru w Koszalinie był wybuch butli z gazem, którą ogrzewano pomieszczenie. Tę informację przekazał ratownikom w karetce mężczyzna, który uległ poparzeniu w wypadku.

Do tragedii doszło około godz. 17 w piątek. Wówczas, w popularnym ostatnimi czasy pokoju zagadek, doszło do pożaru, w którym zginęło pięć 15-latek, a pracownik lokalu został mocno poparzony. Wcześniej, straż pożarna podała, że w escape roomie w Koszalinie było wiele zaniedbań. Urządzenia grzewcze były zbyt blisko materiałów łatwopalnych, a instalacje elektryczne prowizoryczne. Nie było drogi ewakuacji. Spotkało nas ogromne nieszczęście, zginęło 5 młodych dziewcząt – mówił Wirtualnej Polsce komendant główny Państwowej Straży Pożarnej, Leszek Suski.

 

ZOBACZ:Dzwonił do Ciebie taki NUMER?! Nie oddzwaniaj, bo STRACISZ pieniądze!

 

Biorąc pod uwagę opinie klientów na Facebooku, można dojść do wniosku, że doszło do radykalnych zaniedbań. Jedna z kobiet, która korzystała z usług escape roomu, napisała: „yliśmy tam tydzień temu. Escape room był zimny, brudny, zniszczony, dogrzewany piecykiem gazowym. Standard pokoi (byliśmy w 2 pod rząd) na bardzo niskim poziomie. Jak zobaczyłam ten piecyk w 1 z pokoi, przeszła mi przez głowę myśl, że to niebezpieczne. Tym bardziej w takich spartańskich warunkach. Wspomnę jeszcze o toalecie (brak wody i światła – paliły się świeczki, wodę trzeba było spłukać wiaderkiem, a ręce „umyć” chusteczką nawilżaną). Podobno to wina właścicielki budynku, która, cytuję ‚ boi się przymrozków i zakręca wodę’. Kpina. Policja zapewnia, że zacznie częściej i dokładniej sprawdzać takie miejsca, aby w przyszłości można było uniknąć podobnych tragedii…

źródło: wp.pl , fakt.pl

fot. twitter.com

Radom: jechał cysterną, która mogła WYBUCHNĄĆ w każdej chwili! Było o włos od MASAKRY!

jechał rozszczelnioną cysterną

Nasi przewoźnicy potrafią robić różne dziwne rzeczy, żeby dotrzeć szybciej na miejsce z towarem, albo zaoszczędzić nieco pieniędzy. Tym razem niebezpieczeństwo było naprawdę poważne, bo kierowca jechał rozszczelnioną cysterną!

 

 

Inspektorzy Transportu Drogowego prowadzili kontrolę pojazdów w Radomiu. Zatrzymali m.in. cysternę z której ulatniał się gaz. Okazało się, że nieszczelny jest zawór w cysternie. Na miejsce od razu wezwano strażaków z jednostki ratownictwa chemicznego, a cysternę jak najszybciej skierowano na obszar niezamieszkały, aby zminimalizować szkody ewentualnego wybuchu.

 

Strażacy, którym asystowali funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego uporali się z usterką.  Tym razem obyło się bez dramatu, ale zastanawiamy się ile takich wozów, na granicy bezpieczeństwa jeździ po naszych drogach?

 

o2.pl/foto: witd mazowsze

Poznań: odciął żonie GŁOWĘ i wysadził w powietrze pół kamienicy. Czy wyjdzie na wolność? Sąd podjął decyzję

poznań kamienicy ruiny

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. 4 marca miał miejsce tragiczny wybuch gazu w jednej z budynków w Poznaniu. 5 osób zginęło, 20 osób zostało rannych. Wśród gruzów kamienicy odnaleziono ciało z odciętą głową, a śledczy ogłosili, że cała sprawa może być brutalnym morderstwem i bezwzględną próbą zatarcia śladów!

 

29 marca sąd wydał decyzję o 3 miesięcznym areszcie dla Tomasza J. Mężczyzna usłyszał zarzuty morderstwa, znieważenia zwłok i spowodowania częściowego zawalenia budynku mieszkalnego. Odmówił składania zeznań, więc śledczy przystąpili do żmudnej pracy zbierania dowodów, które pozwoliłyby go obciążyć przed sądem.

 

Czas mijał i pojawiła się groźba, że trzy miesiące aresztu nie wystarczą. Sąd musiał zadecydować, czy dotychczas zebrane dowody są wystarczające aby zatrzymać podejrzanego na dłużej.

 

Zdaniem poznańskiego sądu zebrany materiał wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo winy podejrzanego. Dodatkowo nie posiada on stałego miejsca zamieszkania i pracy na terenie Polski. Mógłby więc usiłować zbiec za granicę, a doświadczenie zebrane przez niego wcześniej w pracy poza Polską ułatwiłoby mu ukrycie się przed organami ścigania.

 

Sąd zwrócił też uwagę na podejrzenia, że Tomasz J. mógłby próbować mścić się na swoim 13-letnim synu, oraz na mężczyźnie, z którym jego żona zaczęła spotykać się na krótko przed tragedią. Jej zeznania złożone na początku 2018 roku wskazywały, że Tomasz J. dążył do zabicia syna.

 

W związku z tym sąd zadecydował o przedłużeniu aresztu do 23 września. Mimo wszystko mamy nadzieję, że ta sprawa szybciej znajdzie się na wokandzie, a zebrane dowody pozwolą bezspornie ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w feralny marcowy dzień na poznańskim Dębcu.

 

onet.pl/ foto: tvp info screenshot

Żabno: policjanci pomagali szukać kluczy 81-latkowi, zamiast nich dokonali SZOKUJĄCEGO odkrycia

toalecie babcię, grzyby, narkotyki, martwi, wnuczkę., brat, niepełnosprawnego 12-latka, „Louis Vuitton”, ojca, lekarza, policji, kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

W jednym z budynków mieszkalnych w Żabnie ulatniał się gaz. Sąsiedzi szybko odkryli, że źródłem jest mieszkanie 81-letniego emeryta, który jednak nie mógł znaleźć kluczy do drzwi. Wezwana na pomoc straż i policja zamiast nic znalazła w mieszkaniu spory arsenał!

Sytuacja wydawała się dość poważna, bo starszy pan nie mógł dostać się do środka, a stężenie gazu cały czas rosło. Za jego zgodną policjanci wyważyli drzwi, a gdy weszli do środka kontynuowali poszukiwania kluczy.

 

Traf chciał, że w szafce, w której stała butla gazowa znajdowało się kilka niebezpiecznych przedmiotów. Po zabezpieczeniu butli przez strażaków okazało się, że leży tam kilkanaście sztuk broni, amunicja i kilka luf z komorami zamkowymi!

 

Jak wiadomo, posiadanie broni w naszym kraju jest nielegalne, dlatego emerytowi grozić może nawet 8 lat więzienia. Jednak najpierw o przydatności tej broni musi wypowiedzieć się biegły. Skąd starszy pan miał u siebie taki arsenał? Czy to kwestia zbierackiego hobby, czy może pamiątki z czasów młodości? To już zostawiamy policji do ustalenia.

Łódzkie: DWA CIAŁA w zamkniętej od wewnątrz ciężarówce! Jedna z ofiar w ostatnim telefonie do żony powiedziała, że…

danii, tir, parking, ciężarówka, ciężarówce,

W sobotę rano na parkingu w pobliżu stacji benzynowej w Kutnie przy ul. Kościuszki odnaleziono w ciężarówce ciała dwóch mężczyzn poszukiwanych od piątku. Cała akcja zaczęła się, gdy żona jednego z kierowców nie mogła się z nim skontaktować. Po ostatnim telefonie męża zaczęła przeczuwać, że stało się coś złego.

 

Tir musiał zaparkować na stacji w czwartek wieczorem. Wewnątrz znajdował się 39-letni właściciel firmy transportowej i 50-letni pracownik. 39-latek dzwonił do żony mówiąc, że czeka ich naprawa systemu ogrzewania w pojeździe. Sprawa tym bardziej niecierpiąca zwłoki, że był to okres najtęższych mrozów.

 

W piątek kontaktu z mężem już nie było. Niestety mężczyzna nie powiedział w ostatnim telefonie, gdzie dokładnie się znajduje. Dlatego kobieta poinformowała służby i rozpoczęła akcję na portalach społecznościowych. W sobotę rano odnaleziono ciężarówkę. Była zamknięta, a rolety w oknach zasłonięte. Gdy policja wybiła szybę, odkryła wstrząsającą prawdę – obaj mężczyźni nie żyli.

 

Przyczyny ich śmierci wciąż są wyjaśniane. Brane pod uwagę są przede wszystkim dwie hipotezy: wychłodzenie organizmu i zatrucie. W kabinie ciężarówki było bardzo zimno – napoje w butelkach będące wewnątrz pozamarzały.

 

Z drugiej strony, mężczyźni podłączyli jedną butli gazowych do systemu ogrzewania postojowego. Musiał on zostać przerobiony na możliwość wykorzystania gazu. Być może ze względu na niskie temperatury coś poszło nie tak.

 

Bardzo możliwe, że do śmierci mężczyzn przyczyniły się oba te czynniki. Jednak to dokładnie wyjaśnią dalsze badania. Najprawdopodobniej to kolejne ofiary fali siarczystych mrozów, które zaatakowały Polskę w ubiegłym tygodniu.

 

interia.pl