w domu 90-latka był prawdziwy arsenał

Radom: Komornik wszedł do domu 90-LATKA. To co odkrył ZJEŻYŁO WŁOSY NA GŁOWIE!

Miły, uczynny starszy pan – tak zapamiętali 90-latka sąsiedzi. Mężczyzna zmarł w lutym tego roku bezpotomnie, dlatego jego majątek – w tym dom – przeszedł na własność gminy. Okazało się, że staruszek zgromadził mrożącą krew w żyłach kolekcję.

Nikt z sąsiadów nie zdawał sobie sprawy, co znajduje się w domu 90-latka. Mężczyzna przez wiele lat był dyrektorem szkoły metalowej w Radomiu. Komornik, który wszedł do domu by zinwentaryzować znajdujące się tam przedmioty odkrył jego tajemnicę.

 

Na miejscu znalazł granaty hukowe, amunicję, niezidentyfikowane substancje chemiczne, oraz przedmioty, które według informacji radia RDC „mogą pochodzić z obozu koncentracyjnego”.

 

Policja i prokuratura nie potwierdziła jeszcze tych rewelacji. Nie jest także znany skład chemiczny substancji odkrytych w domu. Być może za jakiś czas dowiemy się więcej. To jednak już kolejny przypadek, kiedy w domu wiekowej osoby odkrywany jest mały arsenał. [ZOBACZ] 

Jak widać, nasi dziadkowie byli nieźle zabezpieczeni „na zaś”. Może warto wziąć przykład?

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

wykopał granaty

Przed świętami wykopał GRANATY na podwórku i schował je do GARNKA! Tłumaczenia mężczyzny ZWALAJĄ Z NÓG!

Niejeden widząc granaty pod swoją łopatą uciekłby gdzie pieprz rośnie. Ale nie ten domorosły saper z Lubelszczyzny. Mężczyzna własnym sumptem zabezpieczył niewybuchy i… zamknął w komórce, a do sprawy wrócił dopiero po świętach! Dlaczego?

 

Mieszkaniec gminy Końskowola w województwie lubelskim wykazał się wielką odwagą, oraz… wyczuciem chwili. Wykopawszy dwa granaty na swoim podwórku jak gdyby nigdy nic schował je do garnka, a ten zamknął z dala od ludzi w komórce.

 

Do sprawy wrócił dopiero po świętach. W środę 27 grudnia udał się na posterunek w Puławach i zgłosił, że kilka dni wcześniej wykopał i zabezpieczył dwa niewybuchy. Zdziwieni policjanci od razu udali się na miejsce razem z patrolem saperskim.

 

Okazało się, że mężczyzna… nie chciał robić policjantom kłopotu w święta! Uznał, że nawet służby muszą mieć chwilę oddechu, dlatego sam zajął się granatami i poczekał aż okres świąteczny się skończy!

 

Patrol saperski przejął granaty i unieszkodliwił je. Pirotechnicy zgodnie przyznają, że dotykanie takich przedmiotów jest skrajnie niebezpieczne, tym bardziej ich przenoszenie w garnku! Na szczęście nic nikomu się nie stało.

 

Saperzy i policja apelują aby z takimi odkryciami nie czekać, tylko od razu zawiadamiać służby. A przy okazji dzisiejszego Sylwestra warto przypomnieć, że nawet w fajerwerki i petardy mogą być dla nas niebezpiecznie, dlatego Drodzy Czytelnicy, używajmy ich dzisiaj z głową! Nie tylko granat sprzed 70 lat może urwać nam rękę.

onet.pl

granaty

GRANATY w cenie lodów? Takie rzeczy tylko w SZWECJI! Policja sobie nie radzi, więc dla bandytów przygotowano SUPER OFERTĘ

To będzie już czwarta tego typu akcja w Szwecji, ale pierwszy raz w roli głównej będą granaty. A wydawałoby się, że takie działania podejmuje się po konfliktach zbrojnych lub w krajach Trzeciego Świata.

 

 

Szwecja boryka się z rosnącą falą ataków przy użyciu ręcznych granatów. Imigranckie gangi rosnące w siłę coraz częściej wykorzystują tą broń w porachunkach między sobą. Są one coraz bardziej krwawe i czasem giną w nich zupełnie niewinni. W 2016 roku w wyniku ataku granatem do jedno z mieszkań w Goteborgu zginął 8-letni chłopiec.

 

Od 2015 roku liczba takich ataków niemalże potroiła się z 10 w 2015 do 27 w 2016. Zaś liczba przestępstw w których granaty pojawiają się w jakiejkolwiek formie – np. znaleziono je w miejscu przeszukania itp. – wzrosła z 8 w 2014 do 52 w 2016!

 

Granaty do Szwecji docierają przede wszystkim z Bałkanów. Według śledztwa dziennikarskiego „Göteborgs Posten” jedna sztuka rodem z magazynów w Bośni może kosztować zaledwie… równowartość 2 euro!

 

Z tego powodu w lutym 2018 roku szwedzki parlament zajmie się projektem amnestii, która miałaby objąć wszystkich posiadaczy granatów. Wystarczyłoby aby w okresie 3 miesięcy – od października 2018 do stycznia 2019 roku – oddali swoje wybuchowe zabawki do komisariatu. W takiej sytuacji nie poniosą żadnej kary.

 

Byłaby to już czwarta amnestia na broń w Szwecji – przeprowadzano takie akcje już 1993, 2007 i 2013 roku. W wyniku ostatniej z nich zebrano aż 15 tysięcy sztuk nielegalnej broni i 35 ton amunicji. Zobaczymy jakim powodzeniem cieszyć się będzie amnestia na granaty, jeśli parlamentarzyści zdecydują się ją wprowadzić.

Co ciekawe tego typu akcje odbywały się też w ostatnich latach np. w Wielkiej Brytanii i Australii. Władze zawsze były zadowolone z ich efektów.

dailymail online

MASAKRA NA SALI SĄDOWEJ! Ojciec ofiary obrzucił morderców GRANATAMI! Zrobił to bo… [FOTO]

Zdjęcia pokazują ogromną skalę zniszczeń.

 

Tragedią zakończyła się rozprawa sądowa trzech mężczyzn oskarżonych o morderstwo przed sądem w Nikipolu na Ukrainie. Byli oskarżeni o zabicie dwóch osób w lutym 2016 roku. Od tego czasu proces praktycznie nie ruszył.

 

Zdesperowany ojciec jednej z ofiar, gdy usłyszał o kolejnym odroczeniu sprawy wyjął dwa granaty i rzucił nimi w kierunku oskarżonych. Potężne eksplozje wstrząsnęły pomieszczeniem niszcząc wszystkie meble, sprzęt i masakrując wszystkich obecnych w środku!

 

Wszyscy trzej oskarżeni zostali poważnie ranni. Zginął zamachowiec i jeszcze jedna osoba. 7 kolejnych osób odniosło obrażenia, jednak brak informacji w jakim znajdują się stanie. Większość poszkodowanych to oficerowie służby więziennej, którzy w momencie eksplozji grantów zakuwali oskarżonych w kajdanki.

 

Dlaczego mężczyzna zdecydował się na taki dramatyczny krok? Wygląda na to, że nie liczył na sprawiedliwość przed ukraińskim sądem. Proces przeciągał się, posiedzenie z 30 listopada miało być kolejnym odroczonym, ale i to się nie odbyło, bo na salę nie przybył adwokat oskarżonych. Gdy sąd zdecydował o kolejnym przesunięciu procesu, mężczyzna nie wytrzymał.

 

Z informacji policyjnych wynika, że morderstwo dwóch osób wyglądało jak mafijne porachunki. Nie wiemy kim byli oskarżeni ani ofiary, ale nagranie monitoringu sugeruje zaplanowaną egzekucję – dwa auta zablokowały przejazd samochodu ofiar, a po czym w ich kierunku wystrzelono kilka magazynków z Kałasznikowów.

Wniesienie dwóch granatów na salę sądową i taki finał rozprawy wystawia bardzo złe świadectwo ukraińskiemu wymiarowi sprawiedliwości i procedurom bezpieczeństwa w ukraińskich sądach. A co gorsza, ojciec ofiary skazał na cierpienia kilka postronnych osób, tymczasem może się okazać, że oprawcy jego syna wyliżą się z ran i wywiną sprawiedliwości.

 

o2.pl/foto: screenshots/twitter.com