depresją, las, drwale, wózek

Wyszedł na grzyby i zniknął. Znalazł się po 3 tygodniach, 200 kilometrów od domu!

Rosja ze swoimi przestrzeniami to kraj, który ciężko objąć rozumem i uświadomić sobie jak potężne odległości dzielą jej miasta, wioski i osady, szczególnie za Uralem. Nic więc dziwnego, że wyszedłszy na grzyby do lasu można w nim dosłownie przepaść. Tak stało się i tym razem, ale to jednak historia z happy endem – mężczyzna, który zaginął odnalazł się 200 kilometrów dalej!

Wiktor Winogradów, 65-latek ze wsi Podgomy w Kraju Krasnojarskim wyszedł 3 października 2018 roku na grzyby wraz ze swoim psem Thorem. Nie wrócił na noc do domu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. Przeczesano las o powierzchni 100 kilometrów kwadratowych, ale nie natrafiono na żaden ślad mężczyzny. Szukało go ponad 200 osób. Wreszcie akcję odwołano.

 

Tymczasem 21 października Winogradów zadzwonił do rodzinnego domu ze wsi Kuskun oddalonej o, bagatela, 200 kilometrów! Jak to możliwe i jak mężczyzna przeżył 3-tygodnie w tajdze?

 

 

ZOBACZ: Wyjechała walczyć z depresją, wkrótce znaleziono jej ZWŁOKI na drzewie. Została potraktowana niewyobrażalnie BESTIALSKO

 

 

Jak opowiada Winogradow, zgubił się z powodu niedźwiedzicy z młodymi, którą usiłował ominąć szerokim łukiem. Wtedy stracił orientację. Jego pies, Thor, cały czas towarzyszył mu w poszukiwaniach domu. Mężczyzna jadł to co znalazł w lesie, m.in. jarzębinę. Gorzej było z psem, który raczej nie był w stanie zmusić się do diety roślinnej.

 

W dzień Wiktor często niósł psa, który nie miał już siły iść, zaś nocami Thor ogrzewał go i śpiąc z nim nie pozwalał mu umrzeć z wychłodzenia. W lesie znalazł także opuszczoną chatę, a w niej butelkę oleju, która stała się ważnym elementem diety człowieka i psa.

 

Po dotarciu do Kuskun okazało się, że Wiktor schudł 16 kilogramów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do Thora – psiak zgubił 8-kilogramów, a dodatkowo stwierdzono u niego niedrożność jelit, przez niezbędna była operacja. Mimo wszystko czworonóg przeżył i dochodzi do siebie. Mamy nadzieję, że obaj dojdą do siebie i jeszcze nie raz wybiorą się do lasu!

 

o2.pl

grzybów, 19 kilogramów borowików, grzybiarze

Nowość w sprawie oddziaływania grzybów na organizm. Przełomowe odkrycie!

Tradycja jedzenia grzybów w Polsce jest bardzo rozwinięta. Stanowią one składnik wielu potężnie zakorzenionych w naszej kulturze potraw. Któż z nas wyobraża sobie bigos, pierogi czy krokiety bez grzybka w środku? Jednak staramy się nie jeść ich w nadmiarze, gdyż ponoć nie mają zbyt wielu wartości odżywczych. Okazuje się, że prawda jest zgoła inna. Należy je spożywać!

Dlaczego? Na przykład dlatego że jedzenie grzybów wspomaga działanie naszego mózgu oraz zapobiega się jego starzeniu i trzyma go w dobrej kondycji. Naukowcy z Narodowego Uniwersytetu w Singapurze twierdzą, że należy ich jeść około 300 gramów tygodniowo. Może to nas uchronić m.in. przed demencją. Badania trwały 6 lat i wzięło w nich udział 600 Chińczyków, którzy ukończyli 60. rok życia. Prócz tego, że grzyby są smaczne, to zawierają również antyoksydanty, które powodują wolniejsze starzenie się naszego organizmu. Seria badań potwierdziła, że osoby, które jedzą odpowiednią dawkę tygodniowo mają lepszą pamięć. Chorzy często zapominają o wielu rzeczach oraz z czasem mają problem z ogólnym rozkojarzeniem i ciężko im się skupić na wykonywanych czynnościach.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Pijany Polak postanowił, że weźmie ACHTUNGA do ręki. Ten koleś jest hardkorem!

 

Jest to świetna wiadomość dla wszystkich miłośników grzybów. Nie musimy się już martwić o to, że nie mają żadnych wartości odżywczych. Wszystkie superlatywy, które wynikają z ich spożywania w zupełności wystarczą.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

grzybów

Niesamowite odkrycie działania grzybów na organizm. Tego się nie spodziewaliście!

Tradycja jedzenia grzybów w Polsce jest bardzo rozwinięta. Stanowią one składnik wielu potężnie zakorzenionych w naszej kulturze potraw. Któż z nas wyobraża sobie bigos, pierogi czy krokiety bez grzybka w środku? Jednak staramy się nie jeść ich w nadmiarze, gdyż ponoć nie mają zbyt wielu wartości odżywczych. Okazuje się, że prawda jest zgoła inna. Należy je spożywać!

Dlaczego? Na przykład dlatego że jedzenie grzybów wspomaga działanie naszego mózgu oraz zapobiega się jego starzeniu i trzyma go w dobrej kondycji. Naukowcy z Narodowego Uniwersytetu w Singapurze twierdzą, że należy ich jeść około 300 gramów tygodniowo. Może to nas uchronić m.in. przed demencją. Badania trwały 6 lat i wzięło w nich udział 600 Chińczyków, którzy ukończyli 60. rok życia. Prócz tego, że grzyby są smaczne, to zawierają również antyoksydanty, które powodują wolniejsze starzenie się naszego organizmu. Seria badań potwierdziła, że osoby, które jedzą odpowiednią dawkę tygodniowo mają lepszą pamięć. Chorzy często zapominają o wielu rzeczach oraz z czasem mają problem z ogólnym rozkojarzeniem i ciężko im się skupić na wykonywanych czynnościach.

 

ZOBACZ:Polski tenisista na celowniku mafii. Dostał ogromną ilość pogróżek!

 

Jest to świetna wiadomość dla wszystkich miłośników grzybów. Nie musimy się już martwić o to, że nie mają żadnych wartości odżywczych. Wszystkie superlatywy, które wynikają z ich spożywania w zupełności wystarczą.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

michelin

Zjadła posiłek w renomowanej restauracji z gwiazdką Michelin. Na drugi dzień już nie żyła!

Gwiazdki Michelin to największe odznaczenie dla restauracji, jakie można sobie wyobrazić. W Polsce może się nimi pochwalić Wojciech Modest Amaro. Ten przypadek pokazuje jednak, że nie można ufać już żadnym lokalom. Przykładem jest kobieta, która zjadła wraz ze swoją rodziną obiad w renomowanej restauracji RiFF (Walencja, Hiszpania).

Kobieta wraz ze swoją rodziną wybrała się na obiad do restauracji RiFF w Walencji, odznaczonej gwiazdką Michelin. Jednak nie spodziewała się, że będzie to ostatni posiłek w jej życiu. Zmarła następnego ranka, a jej mąż i syn mieli dostali bardzo ostrego zatrucia pokarmowego. Funkcjonariusze badający sprawę znaleźli 75 osób, które pomiędzy 13 a 16 lutego jadły w tym lokalu. Okazało się, że aż 29 osób bardzo się rozchorowało. Po przeszukaniu restauracji, nie znaleziono w niej konkretnej przyczyny zatruć. Natomiast, nieoficjalnie wiadomo, że mogły je wywołać grzyby, które serwowane były właśnie w tym okresie.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Reakcja ojca na bramkę strzeloną przez syna hitem sieci. „Tatuś Ci dobrze radzi!”

 

Restauracja została zamknięta do odwołania. O jej przyszłości zadecyduje szereg badań produktów, które mogły zaszkodzić ludziom. Do tej pory nie będzie mowy o jej ponownym otwarciu.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

lasu, drzewko

Zaginął 3 tygodnie temu na grzybach, gdy wszyscy stracili nadzieję okazało się, że żyje. Niesamowita historia!

Rosja ze swoimi przestrzeniami to kraj, który ciężko objąć rozumem i uświadomić sobie jak potężne odległości dzielą jej miasta, wioski i osady, szczególnie za Uralem. Nic więc dziwnego, że wyszedłszy na grzyby do lasu można w nim dosłownie przepaść. Tak stało się i tym razem, ale to jednak historia z happy endem – mężczyzna, który zaginął odnalazł się 200 kilometrów dalej!

 

Wiktor Winogradów, 65-latek ze wsi Podgomy w Kraju Krasnojarskim wyszedł 3 października na grzyby wraz ze swoim psem Thorem. Nie wrócił na noc do domu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. Przeczesano las o powierzchni 100 kilometrów kwadratowych, ale nie natrafiono na żaden ślad mężczyzny. Szukało go ponad 200 osób. Wreszcie akcję odwołano.

 

Tymczasem 21 października Winogradów zadzwonił do rodzinnego domu ze wsi Kuskun oddalonej o, bagatela, 200 kilometrów! Jak to możliwe i jak mężczyzna przeżył 3-tygodnie w tajdze?

 

 

ZOBACZ: Wyjechała walczyć z depresją, wkrótce znaleziono jej ZWŁOKI na drzewie. Została potraktowana niewyobrażalnie BESTIALSKO

 

 

Jak opowiada Winogradow, zgubił się z powodu niedźwiedzicy z młody, którą usiłował ominąć szerokim łukiem. Wtedy stracił orientację. Jego pies, Thor, cały czas towarzyszył mu w poszukiwaniach domu. Mężczyzna jadł to co znalazł w lesie, m.in. jarzębinę. Gorzej było z psem, który raczej nie był w stanie zmusić się do diety roślinnej.

 

W dzień Wiktor często niósł psa, który nie miał już siły iść, zaś nocami Thor ogrzewał go i śpiąc z nim nie pozwalał mu umrzeć z wychłodzenia. W lesie znalazł także opuszczoną chatę, a w niej butelkę oleju, która stała się ważnym elementem diety człowieka i psa.

 

Po dotarciu do Kuskun okazało się, że Wiktor schudł 16 kilogramów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do Thora – psiak zgubił 8-kilogramów, a dodatkowo stwierdzono u niego niedrożność jelit, przez niezbędna była operacja. Mimo wszystko czworonóg przeżył i dochodzi do siebie, chociaż jego stan wciąż jest ciężki. Mamy nadzieję, że obaj dojdą do siebie i jeszcze nie raz wybiorą się do lasu!

 

o2.pl

grzybów

Wpadli bo zachciało im się grzybów. To może być ich najdroższa wycieczka do lasu

W sobotę niedaleko Antwerpii policja złapała na gorącym uczynku troje Polaków podczas grzybobrania. W Belgii zbieranie grzybów leśnych jest zabronione. W sprawie wszczęto śledztwo, bowiem funkcjonariusze uważają, że taka ilość zbiorów mogła być przeznaczona na handel.

To co u nas jest sprawą oczywistą nie musi być tak samo traktowane w innym kraju. Doskonały przykład stanowi prawo dotyczące grzybów. Zarówno w Belgii  jak i Holandii grzybobranie jest ściśle uregulowane przepisami. Wolno zbierać grzyby ale jedynie w wyznaczonych miejscach i należy posiadać na to pozwolenie. Co więcej zbiory mogą być przeznaczone jedynie na własny użytek, całkowicie zabroniona jest ich sprzedaż. Ponadto jeśli zostaniemy przyłapani przez policję musimy liczyć się z możliwością nałożenia na nas mandatu.

 

 

 

W miniony weekend  belgijska policja zatrzymała troje Polaków w lesie Berendrecht koło Antwerpii. Najpierw funkcjonariusze natrafili na kobietę zbierającą grzyby, która nie posiadała niezbędnego pozwolenia. Okazało się, że nie była ona jedyną uczestniczką grzybobrania. Towarzyszył jej chłopak oraz matka.

 

 

 

Z informacji policji wynika, że znaleziono przy nich niemal 8 kilogramów grzybów. Według funkcjonariuszy taka ilość świadczy o tym, że zbiory zamierzano sprzedać. Grzyby oraz pojazd, którym podróżowali Polacy zostały skonfiskowane. Jeśli potwierdzi się wersja zakładana przez policjantów mężczyzna oraz kobiety zostaną ukarani mandatami w wysokości 400 euro.

 

 

 

 

ZOBACZ:Wspaniały gest gwiazdy i jego drużyny. Ocaleni chłopcy odbyli galaktyczny trening [WIDEO]

 

 

 

 

foto pixaby / źródło mypolacy.nl / vrt.be

grzybów, 19 kilogramów borowików, grzybiarze

Zebrali 19 kilogramów pięknych borowików. Zapłacili 7 tysięcy kary!

Wrzesień to czas, gdy wielu z nas wyrusza w lasy, by zebrać grzyby – zasuszone i zamarynowane będą ozdobą naszych świątecznych stołów w przeróżnych potrawach. Jednak u naszego zachodniego sąsiada bezduszne przepisy sprawiły, że za zbyt bogaty zbiór borowików dwóch Niemców naraziło się na astronomiczną karę!

 

67- i 69-letni Niemcy wyruszyli w lasy Badeni-Wirtembergii na grzybobranie. Traf chciał, że trafili na naprawdę niesamowity wysyp borowików. Za jednym zamachem zebrali aż 19 kilogramów tego wyśmienitego grzyba!

 

Efekt ich wspaniałego wyjścia zauważył inny typowy Niemiec. Wiedząc iż ordnung muss sein zadzwonił na policję… Funkcjonariusze szybko przybyli na miejsce i skontrolowali grzybiarzy.

 

Wyjaśnili im, że prawo zezwala jedynie na zebranie kilograma grzybów na osobę, a każdy nadprogramowy kilogram musi zostać skonfiskowany. Dodatkowo, za zbyt mocne nadwyrężanie zasobów przyrody niemieckie prawo przewiduje grzywnę zależną od ilości kilogramów!

 

A że panowie mieli aż 17 kilogramów borowików za dużo, musieli zapłacić bagatela 1700 euro (ok. 7300 zł). Nie dość więc, że stracili większość ze swojego urobku, to dodatkowo ich portfele także uległy mocnemu uszczupleniu.

 

Skonfiskowane borowiki podobno trafiły do organizacji charytatywnej – chociaż tyle pożytku z tej akcji. A jej samej i rzeczonego prawa nawet nie będziemy komentować – ubieramy gumofilce i lecimy w lasy zbierać polskie grzyby bez ograniczeń!

 

se.pl/ foto: pixabay

alkohol i mleko

Mleko i alkohol – nie w tej sytuacji!  Może skończyć się śmiercią!

Późne lato, lub jak kto woli wczesna jesień, to czas kiedy Polacy masowo ruszają na grzybobrania. Jest jednak kilka rzeczy, o których warto pamiętać aby uniknąć nieprzyjemności. Co roku kilkadziesiąt osób poważnie zatruwa się grzybami.

 

Pierwsza i naczelna zasada – nie zbierajmy grzybów, których nie znamy. Jeśli coś budzi nasze wątpliwości – po prostu zostawmy takiego grzyba w lesie. Możemy uniknąć wielu nieprzyjemności.

 

W każdej stacji epidemiologiczno-sanitarnej dyżurują osoby, które są w stanie rozpoznać grzyby jadalne, niejadalne i trujące. Warto więc po skończonym grzybobraniu udać się do najbliższego Sanepidu i dać grzyby do oceny. Specjaliści zrobią to bezpłatnie.

 

Jeśli jednak przydarzy nam się zatrucie po spożyciu grzybów – nie wolno nam lekceważyć żadnych objawów! Zazwyczaj pojawiają się one po kilku-kilkunastu godzinach. Są to wymioty, bóle brzucha, głowy i podwyższona temperatura. Jeśli takie objawy pojawią się po zjedzeniu grzybów  – natychmiast skontaktujmy się z lekarzem. Najlepiej od razu jechać do szpitala, gdyż jak twierdzą specjaliści liczy się każda godzina, aby zahamować niszczące działanie trujących grzybów.

 

W takiej sytuacji nie wolno też spożywać mleka i alkoholu. Obie te substancje doprowadzają bowiem do szybszego rozprowadzania toksyn po organizmie.

 

Leczenie takiego zatrucia to kwestia kilku-kilkunastu tygodni. Często wiąże się z poważnymi zabiegami operacyjnymi lub koniecznością przeszczepu wątroby. Dlatego mając to na uwadze naprawdę warto dokładnie sprawdzić, co wkładamy do koszyka.

 

finanse.wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

TRAGEDIA W WOJEWÓDZTWIE LUBELSKIM! Kobieta wykrwawiła się podczas grzybobrania. WCZEŚNIEJ ZADZWONIŁA DO DOMU, ŻE NIEDŁUGO WRACA.

64 – letnia kobieta, mieszkanka Starego Zamościa (woj.lubelskie) wybrała się na grzyby 24 lipca. Niestety z grzybobrania już nie wróciła. Około godziny 11 zadzwoniła do domu, zapewniając, że wszystko jest w porządku. Kilkadziesiąt minut później zadzwoniła na numer alarmowy, mówiąc, że przebiła się nożem.

 

Ewa P., zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Zamościu poinformowała, że kobieta była kontaktowa podczas rozmowy z dyspozytorem.  Przedstawiła się i poinformowała, że leje się krew. W trakcie rozmowy straciła przytomność.

Kiedy ratownicy przybyli na miejsce, kobieta już nie żyła.

Zgon nastąpił gwałtownie, z powodu bardzo poważnej rany. Nóż rozciął tętnicę szyjną, doszło do wykrwawienia, które nie trwało dłużej niż kilkanaście minut.

Prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające.

Źródło WP.PL

MM