dziecięce kości

Lubelszczyzna: pług wyorał dziecięce kości. Przerażające odkrycie

Trwa okres intensywnych prac rolniczych. W czasie orki wielokrotnie rolnicy natrafiali na swoich polach na przeróżne przedmioty ukryte w ziemi. Tym jednak razem ich maszyny wyorały z ziemi coś przerażającego – ludzkie szczątki, w tym dziecięce kości!

Mroczne znalezisko pochodzi z Gródka niedaleko Hrubieszowa na Lubelszczyźnie. Pracujący w polu rolnicy odkryli na swoich polach ludzkie szczątki. Powiadomili o tym fakcie odpowiednie służby. Na miejsce skierowano także archeologów, gdyż zachodziły podejrzenia, że mogą być bardzo stare. Wkrótce okazało się, że część z nich to dziecięce kości.

 

ZOBACZ TEŻ: Zabił żonę i podpalił kamienicę. Tragedia w Lubsku

 

Odkrycia dokonano bowiem około 300 metrów od grodziska z X-XI wieku, które naukowcy utożsamiają z grodem Wołyń. Rozpoczęły się prace zabezpieczające:

 

Łopaty archeologów dokopały się do pochówków z wieku XI, czyli czasów Bolesława Chrobrego i jego słynnej bitwy z Jarosławem Mądrym, lokalizowanej właśnie gdzieś w pobliżu. Już wtedy uzyskano interesujące wyniki, choćby w postaci fragmentów tkaniny ze złotą nicią przy szkielecie. Wiadomym było, że głównym celem badań w kolejnych sezonach będzie ratowanie cmentarzyska oraz osady niknących sukcesywnie pod ostrzem pługa

– napisano na stronie muzeum w Hrubieszowie.

 

Jednak prawdziwą sensacją było odkrycie jamy, w której umieszczono wiele różnych, dziwnych i czasem makabrycznych przedmiotów. Wśród nich były „drobne, przepalone kości ludzkie”, czaszka psa, fragmenty naczyń z XI wieku oraz kompletny i świetnie zachowany szkielet noworodka! 

 

Nie był to koniec, bowiem obok odnaleziono jeszcze pięć innych pochówków dziecięcych! Dlaczego dzieci te zginęły? Badacze podejrzewają, że mogą to być pochówki dzieci nieochrzczonych.

 

Miejsce to jest ciekawe, bowiem to właśnie w tym rejonie Bolesław Chrobry wygrał bitwę z siłami księcia ruskiego Jarosława Mądrego w swej drodze do Kijowa. Czy kampania wojenna mogła mieć wpływ na śmierć tych dzieci? To być może będą w stanie ustalić antropolodzy.

 

Rejon Gródka pod Hrubieszowem to prawdziwa kopalnia wiedzy i skarbów dla archeologów, którzy w tym miejscu od dziesiątek lat odkrywają coraz to nowe ślady osadnictwa sprzed wielu wieków.

 

fakt.pl/ foto: muzeum w hrubieszowie

grzyby, narkotyki, martwi, wnuczkę., brat, niepełnosprawnego 12-latka, „Louis Vuitton”, ojca, lekarza, policji, kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

Hrubieszów: tragiczna interwencja policjantów. Nie żyje 25-latek

1 września około godziny 23 policjanci w Hrubieszowie na Lubelszczyźnie otrzymali wezwanie do jednego z bloków mieszkalnych. Miał tam znajdować się agresywny mężczyzna, który okaleczał sam siebie. Interwencja policjantów zakończyła się tragicznie.

 

„O pomoc mundurowych poprosili ratownicy medyczni, którzy nie byli w stanie poradzić sobie z agresywnym i nadpobudliwym mężczyzną, który się okaleczał. Mężczyzna nie reagował także na polecenie przybyłych policjantów by odrzucić niebezpieczny przedmiot. Zachowanie 25-latka wskazywało na to, że może on znajdować się pod wpływem środków odurzających lub innych, podobnie działających. Istniało realne zagrożenie dla życia i zdrowia 25-latka, a także dla ratowników i samych policjantów, których próbował zranić”

 

– napisano w oficjalnym komunikacie policji.

 

Następnie mężczyzna miał wybiec na klatkę schodową, gdzie znajdowało się okno. Według komunikatu policji to wtedy, aby nie dopuścić 25-latka do skoku, policjanci użyli przymusu bezpośredniego, w tym zapewne paralizatora.

 

Obezwładnionego mężczyznę przewieziono do hrubieszowskiego szpitala. Zmarł tej samej nocy, o czym poinformował szpital 3 września. Sprawę jako pierwsza opisała lubelska „Gazeta Wyborcza”, policja zabrała głos w sprawie dopiero publikacji GW.

 

Zwłoki mężczyzny zostaną poddane sekcji zwłok. Postępowanie prowadzi lubelska prokuratura. Interwencja policjantów zostanie także oceniona przez Komendę Wojewódzką Policji w Lublinie.

 

Jak zawsze w takich sytuacjach pojawia się pytanie czy użycie paralizatora było zasadne. Skoro jednak ratownicy medyczni nie mogli poradzić sobie z mężczyzną, to znaczy, że mógł być naprawdę bardzo agresywny. Może więc w tej sytuacji nie mówimy wcale o ofierze policji, a dopalaczy lub narkotyków? Na odpowiedź musimy jednak jeszcze trochę poczekać.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne