dziennikarz krzysztof stanowski

„Zapier***ę ci syna!” – polski dziennikarz sam wytropił hejtera. Wymierzył mu dotkliwą karę…

Krzysztofa Stanowskiego z portalu weszlo.pl nie trzeba przedstawiać nikomu, kto interesuje się piłką nożną, czy szerzej patrząc, sportem. W czasie ostatniej transmisji na żywo jeden z komentujących groził jego synowi. Dziennikarz postanowił, że nie puści tego płazem. Puścił za to hejtera z torbami i naraził na wstyd i śmieszność!

Dziennikarz początkowo zareagował poprzez Twitter, pytając Polską Policję, jaką interwencję w związku z takim komentarzem może podjąć. Jednak nie czekał na odpowiedź, tylko w międzyczasie postanowił wyśledzić hejtera. Okazało się, że bardzo szybko do niego dotarł. Okazał się nim Wojciech Olech z województwa świętokrzyskiego.

 

 

Olech dostał prosty warunek – albo nagra filmik z przeprosinami i wpłaci 1000zł na portalu zbiórkowym siepomaga.pl, albo sprawa wyląduje na policji. Skruszony hejter nie miał wyjścia!

 

Nazywam się Wojciech Olech i dopuściłem się gróźb karalnych przeciwko rodzinie Krzysztofa Stanowskiego, za co bardzo chciałbym przeprosić. Zdecydowanie przekroczyłem akceptowalne normy w dyskusji internetowej i nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia. Jest to dla mnie ogromna nauczka. Teraz wiem, że w internecie nikt nie jest anonimowy. Przepraszam i zgodnie z żądaniem pana Stanowskiego dokonam wpłaty 1000 złotych na SięPomaga.pl. Ze względu na obecny stan finansowy wpłacę 140 złotych, a resztę zobowiązuję się wpłacić do końca lutego. Dowody wpłaty podeślę panu Stanowskiemu. Jeszcze raz przepraszam, Wojciech Olech

 

– powiedział na nagraniu.

 

Wpłata na siepomaga.pl dosłownie wyczyściła mu konto, bo zgodnie z przedstawionym potwierdzeniem operacji zostało na nim… 37 groszy! Co ciekawe, sprawa zbulwersowała niektórych internautów, którzy zaczęli bronić hejtera. Sam Stanowski także nabrał wątpliwości:

 

„Czytam te wpisy i zastanawiam się, czy dla dobra społecznego – poza jakąś tam umową, jaką na moje żądanie zawarliśmy – jednak nie trzeba iść na policję. Tzn. czy nie popełniłem błędu, bo może ktoś musi mu się po prostu przyjrzeć i można czemuś zapobiec”

 

W trakcie przygotowywania tego tekstu hejter przelał pozostałe 860 złotych na konto siepomaga.pl. Stanowski zapowiedział, że w związku z tym wkrótce usunie filmik z przeprosinami i dane mężczyzny.

 

A Wy jak uważacie – lepsze byłoby zgłoszenie sprawy na policję czy takie „polubowne” załatwienie sprawy?

 

twitter,com/ screenshot/ youtube

internet

Rosja odcina się od globalnej sieci. Chcą mieć własny internet

Pomysł uruchomienia własnej, wewnętrznej sieci internetowej powstał już w grudniu. Obecnie zajmuje się nim parlament. Rosja, na której ciążą sankcje gospodarcze, obawia się, że Zachód może odciąć ją od globalnego internetu.

Autorami projektu ustawy są miedzy innymi Andriej Kliszas – pomysłodawca ustawy o karaniu internautów za obrazę władzy oraz Andriej Ługowoj, którego brytyjscy śledczy podejrzewają o udział w zabójstwie Aleksandra Litwinienki.

Zdaniem pomysłodawców istnieje ogromne ryzyko, że Rosja zostanie odcięta od globalnej sieci. Mają za tym przemawiać coraz bardziej wrogie i agresywne wobec Rosji zachowania USA.

Specjaliści mówią, że dotąd nie zdarzyło się aby jakiś kraj został odcięty od internetu. Jest to niezwykle trudne. Ponadto mówi się, że zbudowanie własnej sieci przez Rosję wygeneruje ogromne koszta oraz straty finansowe wszystkich instytucji i firm obecnych w globalnym internecie.

Dlatego też uważa się, że głównym motywem prac nad niezależną, wewnętrzną siecią jest cenzura.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/kulisy-kariery-misiewicza-zdemoralizowany-typ/

sms

Uważaj na SMS z tego numeru. Nie klikaj w jego zawartość!

To, że oszuści czyhają na nas na każdym kroku, stało się już rzeczą normalną w otaczającym nas świecie. Teraz, wysyłają SMS z numeru 7247. Najlepiej, od razu gdy zobaczymy taką wiadomość, po prostu ją usunąć, nie wchodząc w zawartość. Dlaczego?

W treści, przeczytamy następujący komunikat: Zawiadomienie: Twój numer jest w bazie danych przekazywanych do reklam i wysyłek SMS. Usuń swój numer z bazy! Poniżej jest dodany również link. Gdy w niego klikniemy, system przekieruje nas na stronę internetową, gdzie mamy wypełnić podstawowe dane, typu: imię, nazwisko i datę urodzenia. W tym momencie, po odesłaniu informacji z nami związanych, jesteśmy już ofiarami oszustów. Nie stracimy pieniędzy, ale będą do nas przychodzić różne materiały marketingowe, które niekoniecznie muszą nas interesować.

 

ZOBACZ:Mackiewicz daje znaki swojej rodzinie? Wstrząsające wyznanie żony!

 

Takich numerów jest więcej, jeżeli słyszeliście o podobnych trickach, to piszcie w komentarzach.

źródło: wprost.pl

fot. pixabay.com

hejterów, 2-latka, ósme

Znamy oficjalny bilans zatrzymań hejterów. Służby nie próżnują!

Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, w internecie pojawiła się fala komentarzy, napisanych przez hejterów. Niektóre rzeczy, znacząco igrały z prawem. Masa gróźb spowodowała zatrzymania ponad 20 osób.

Jak podaje rmf24.pl, zatrzymane osoby odpowiedzą za szerzenie nienawiści. Groźby do prezydentów, wójtów i innych ważnych osób, nie pozostały bez odzewu policji. Hejterów była masa. Pisali oni tak karygodne rzeczy, że nie dało się ich czytać. Eskalacja agresji po tak tragicznym wydarzeniu przekroczyła wszelkie normy. Chyba nikt się tego nie spodziewał. Kłótnie, to jednak nie wszystko do czego doszło. Gróźb przybywało. Ludzie myśleli, że są bezkarni. Wczoraj zawiadomienie złożył prezydent Wodzisławia Śląskiego, o którym pisaliśmy TUTAJ.

 

ZOBACZ:Był od włos od śmierci. Wtedy lekarze podali mu piwo!

 

Policja informuje, że zatrzymań będzie więcej i skończyły się czasy tolerancji totalnego hejtu w sieci. Nikt już nie będzie mógł się czuć bez karnie. Co za tym idzie, może poziom kultury w mediach społecznościowych wzrośnie…

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

śmiercią

Groził śmiercią Andrzejowi Dudzie. Policjanci byli w szoku, gdy otworzył im drzwi!

Najpierw, nożownik zamordował prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Następnie, w mediach społecznościowych, wielu ludzi groziło innym prezydentom. Zatrzymany został 72-letni mieszkaniec Warszawy, który groził śmiercią Andrzejowi Dudzie.

„Zatrzymaliśmy 72-letniego mieszkańca Warszawy, który dzisiaj po południu zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi, mówiąc: zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – poinformowała warszawska policja. Śledczym udało się ustalić adres mężczyzny, który groził prezydentowi Dudzie. Został zatrzymany, a jego telefon zabezpieczono.

 

ZOBACZ:Amerykanie mają broń przyszłości. Putin może się bać!

 

Zatrzymanych zostało również dwóch innych mężczyzn: 24-latek z Olsztyna i 41-latek z Poznania. Oni również wygłaszali publicznie groźby, zapominając o tym, że są one karalne. Policja wzięła się mocno za zniwelowanie mowy nienawiści w internecie. Takimi działaniami, pokazuje, że nikt nie jest bezkarny.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

marketplace, awaria facebooka

Zgłosiła hejtera z Facebooka na policję. Jej donos uratował dziesiątki osób!

40-letnia Koeberle Bull otrzymała bardzo chamską wiadomość od anonimowego użytkownika Facebooka. Chociaż nie znała jej autora, postanowiła zadziałać i zgłosiła sprawę na policję. Okazało się, że przypadkiem pomogła służbom w ujęciu groźnego furiata i uratowała co najmniej kilkadziesiąt osób.

 

Kobieta otrzymała wiadomość pełną wyzwisk i gróźb dotyczących jej i jej czarnoskórych dzieci. To miała być kara za jej małżeństwo z czarnoskórym. Bull postanowiła tak tego nie zostawić. Zgłosiła się na policję i zażądała interwencji.

 

Policjanci nie zlekceważyli gróźb i ustalili, że ich autor mieszka trzy stany dalej. Chamem i hejterem okazał się 20-letni Dylan Jarrell z Kentucky. W jego domu policjanci odnaleźli prawdziwy arsenał broni. A co gorsza – szczegółowe plany ataków na dwie szkoły, do których Jarrell uczęszczał!

 

 

ZOBACZ: Od obgryzania paznokci prawie umarł! Paskudny nawyk poskutkował miesiącami cierpień w szpitalu

 

 

Gdyby wariat swoje plany zrealizował, to w śmiertelnym niebezpieczeństwie byłyby setki uczniów tych szkół, kto wie ilu z nich zdołałby zabić? Na szczęście jego głupie zachowanie w Internecie sprowadziło mu na głowę kłopoty, a dzięki temu – pokrzyżowało jego krwawe plany.

 

Historia ta pokazuje też, że nie wolno lekceważyć przykładów agresji w sieci. Nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie monitora i co siedzi mu w głowie.

 

o2.pl/ foto: pixabay

"Kuba Rozpruwacz", trójkąt kanibali, głową, zazdrosna żona, romansu, potworną tragedią samoobronie, przyniósł głowę żony w reklamówce, miesiąc

Fatalny koniec internetowego romansu 16-latków. Doszło do makabrycznej zbrodni!

Poznali się na forum o anime. 16-letnia Kristina Kamrajewa i jej rówieśnik Kiril Wolski korespondowali ze sobą przez Internet. Wreszcie postanowili się spotkać i skończyć etap internetowego romansu. Kiril wydał całe swoje oszczędności aby polecieć samolotem z Chabarowska do Moskwy i spędzić tam nieco czasu w wynajętym mieszkaniu. Gdy Kristina odrzuciła jego względy doszło do tragedii.

Kiril chciał, żeby Kristina spędzała z nim jak najwięcej czasu, był przy tym chorobliwie zazdrosny. A co gorsza – miał już jasno sprecyzowane plany na wspólną przyszłość z Kristiną. Oczywiście nie skonsultował tego z nią.

 

Kiril zamierzał odbyć służbę wojskową, a potem wziąć ślub z dziewczyną i założyć rodzinę. Jednak 16-latka nie zamierzała się z nim wiązać i mówiąc krótko dała mu kosza. Zraniony tym Kiril zwabił ją do swojego mieszkania, a tam zamordował ją przy użyciu noża.

 

 

ZOBACZ: Wracali ze szkolnej wycieczki i uprawiali seks! Ognisty romans nauczycielki i ucznia

 

 

Ciało Kristiny Poćwiatował i wyrzucił do kilku śmietników na terenie Moskwy. Rodzina przez dwa miesiące rozpaczliwie szukała zwłok córki. Policja od samego początku widziała 16-latka w gronie podejrzanych, ale ten wszystkiego się wypierał.

 

Sprawa nabrała rozpędu, gdy Kiril przestał odbierać telefony od moskiewskich funkcjonariuszy. Postanowili wtedy przylecieć do Chabarowska i przebadać go wariografem. Wtedy chłopak przyznał się do zabójstwa i opowiedział wszystko.

 

Znowu potwierdza się, że w wypadku internetowych znajomości warto być wstrzemięźliwym i stosować zasadę ograniczonego zaufania. Zazwyczaj jednak nie wychodzi z nich nic dobrego, choć skutki nie są też aż tak opłakane jak w tym wypadku.

 

o2.pl/ foto: pixabay/ zdjęcie ilustracyjne

google

Czego Polacy szukają w GOOGLE? Będziesz zaskoczony!

Dane z Google mogą nam dobitnie pokazać czym najmocniej interesują się Polacy. Patrząc na trendy kreowane przez media moglibyśmy uznać, że najważniejsza dla nas jest konstytucja, sąd najwyższy i polityka. Czy tak jest w rzeczywistości? Absolutnie!

Okazuje się, że w ostatnich miesiącach najpopularniejszym hasłem wyszukiwanym w Google przez Polaków była… pogoda! Wyszukiwaliśmy go ponad 11 milionów razy! Szczególnie często „pogoda” pojawiała się w wyszukiwarce odkąd zaczęło się lato. Nic dziwnego – przecież każdy chciałby wiedzieć jaka aura czeka go na urlopie.

 

W czerwcu i lipcu w wyszukiwarce pojawiło się często hasło „mundial”, związane oczywiście z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej w Rosji. Jednak daleko mu do popularności „pogody” – było wyszukiwane aż 3 razy rzadziej.

 

Podobną popularnością w Google cieszy się też hasło… „Google”. Tak. Wpisujemy w wyszukiwarkę Google hasło „Google”. Nie pytajcie dlaczego, sami nie wiemy.

 

Natomiast jedynym hasłem, które może konkurować z „pogodą”, jest „facebook”. Wielu z nas na ten popularny portal społecznościowy wchodzi przez Google. Mimo to, tego hasła wyszukiwaliśmy niemalże dwa razy rzadziej niż „pogody”.

 

Jak więc od tego wszystkiego mają się hasła polityczne, takie jak „kod”, „sąd najwyższy”, albo „konstytucja”? Otóż znajdują się hen, hen, daleko w tyle i są niemal niezauważalne w statystykach. Jeśli bowiem rzeczona pogoda została wyszukana w ciągu ostatnich 12 miesięcy 11 milionów razy. a „sąd najwyższy” zaledwie 14 800 razy, to ciężko nawet te dwa wyniki porównać.

 

Biorąc pod uwagę, że powoli do naszego pięknego kraju puka jesień, hasło „pogoda” wciąż może pozostać na topie – w końcu kto z nas nie chciałby wiedzieć jak długo będziemy cieszyć się słońcem i dobrą temperaturą?

 

wp.pl/google trends/ foto: zdjęcie ilustracyjne

hasła na serwerach radia maryja

Wielka wpadka Radia Maryja. TO przez wiele lat znajdowało się na ich stronie internetowej!

Tyle mówi się o bezpieczeństwie w sieci, a użytkownicy Internetu wciąż potrafią robić niebywałe głupstwa, udostępniając swoje hasła, czy numery kart kredytowych. Ale co powiedzieć o pracownikach Radia Maryja, który najwrażliwsze dane stacji trzymali ogólnodostępne na swoim serwerze?

 

O sprawie informuje portal Niebezpiecznik.pl. Zgłosił się do niego jeden z internautów, który po wpisaniu w Google frazy  „filetype:txt hasło”, dotarł do strony Radia Maryja. Na serwerze radia znajdowała się plik tekstowy o dokładnie takiej nazwie!

 

Zapewne nie zdziwi Was już, jeśli dodamy, że znajdowały się w nim wszystkie najważniejsze hasła. Z ich pomocą można było uzyskać dostęp do firmowej poczty e-mail, Twittera oraz Google. Poza tym znajdowały się tam też dane, które umożliwiały logowanie do CMS, czyli systemu zarządzania treścią,  Telewizji Trwam.

 

Żeby było ciekawiej, plik haslo.txt znajdował się na serwerze od 2014 roku! To prawdziwy cud, że przez 4 lata nikt się do niego nie dostał i nie próbował tego wykorzystać. Chyba żaden haker nie wpadł na to, że może to być aż tak proste!

 

Niebezpiecznik.pl poinformował o sprawie Radio Maryja, ale nie uzyskał odpowiedzi. Mimo to wstrzymał się z publikacją artykułu miesiąc, a w tym czasie pracownicy stacji usunęli feralny plik. Cóż, jedyne co ciśnie się na usta to: „więcej szczęścia niż rozumu”.

 

wprost.pl / foto: twitter.com