Premier Mateusz Morawiecki walczy z singlami? Poszło o popularnego Tindera!

Morawieckim

Niektórzy uważają, że premier Mateusz Morawiecki dał wyraźny znak, że idzie na walkę z singlami. A wszystko przez popularnego Tindera.

 

Na samym początku odpowiedzmy czym jest Tinder i dlaczego premier Mateusz Morawiecki nim wzgardził. Tinder jest to popularna aplikacja randkowa, za pomocą której można spotkać nowe osoby. Jednym ruchem palca możemy zdecydować czy osoba na zdjęciu nam się podoba czy nie i czy chcemy z nią randkować czy nie.

 

A wszystko poszło o popularną zabawę internetową zwaną #DollyPartonChallenge. Polega ona na tym, że wstawia się cztery zdjęcia, która pasują w swojej formie i treści do czterech najważniejszych portali społecznościowych. Internauci publikują te cztery fotografie w oparciu o seriwsy: Linkedin, Facebook, Instagram oraz właśnie Tinder. (Linkedin jest to portal, który specjalizuje się w sferze biznesowej).

 

Mateusz Morawiecki przyłączył się do tej zabawy, ale nie grał fair – według zasad, bo stworzył nowe zasady. Zamienił Tindera na popularną niegdyś naszą-klasę.pl, która dziś już jest pieśnią przeszłości i mało kto pamięta, że w ogóle istniała. Naszą klasę zastąpił na dobre Facebook oraz Messenger. Zdjęcie premiera zabawy Dolly Parton Challenge lotem błyskawicy okrążył internet. Zdjęcie zamieszczone na facebookowym profilu możesz zobaczyć poniżej lub klikając tutaj.

 

 

 

ZOBACZ: Małopolskie: Ciało ministranta zostało …

 

Jednak wiele osób mówi, że nasz premier dał wyraz swojego poczucia humoru. Według niektórych pokazał, że ma dystans do siebie i potrafi mile zaskoczyć internautów. Jednak, jak mówią niektórzy, pokazał, że ma gdzieś singli i że jest tradycjonalistyczny.

 

Źródło: Facebook

Krzysztof Krawczyk PIJANY na Sylwestrze? „…spadłem z krzesła”. SZOKUJĄCE nagranie! [WIDEO]

Krawczyk

Za nami już impreza sylwestrowa pełna dobrej zabawy, muzyki! Jak widać nawet wielkie gwiazdy również się dobrze bawiły! Tym razem Krzysztof Krawczyk pojawił się na scenie …

 

Krzysztof Krawczyk to legenda sama w sobie. Uwielbiany piosenkarz często koncertuje, a jego przeboje wszyscy znają na pamięć. Chyba nie ma takiej imprezy, na której mogłoby zabraknąć piosenek z repertuaru Krzysia Krawczyka. „Mój przyjacielu”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, „Parostatek”, „Byle było tak”.

 

Znany polski wokalista wziął udział w Sylwestrze z Dwójką w noc sylwestrową z 2012 na 2013 – siedem lat temu. Ale właśnie ten występ jest bardzo często komentowany wśród jego fanów, widzów telewizji oraz internautów. Gdy pojawił się na scenie, od samego początku dało się zauważyć, że coś jest nie tak. Legendarny przebój polskiego wokalisty „Byle było tak” sprawił w Krawczyku wielkie zakłopotanie. Zresztą sami zobaczcie ten występ poniżej lub klikając tutaj.

 

„Byle było tak” – Sylwester z Dwójką 2012/2013

 

Co na to internauci? Pisali: „Mógłby się nawet zrzygać na mikrofon z przepicia i playback mógłby lecieć dalej i tak go uwielbiam”, „Cały ten sylwester we Wrocławiu to było jedno wielkie chałturzenie. Pewnie przewidział co się stanie, i za w czasu dostosował do dożynkowej atmosfery”. „To nie wina p. Krzysztofa.  On chciał zaśpiewać jedynie jego repertuar, a od 00:35   wbija mu się ten gościu. W 0:44 słyszymy Krawczyka „tak miało być?”  „Czyli to wina obsługi i organizacji, że nie powiedzieli mu, że podczas jego występu będzie mu się wcinał jakiś gościu z pseudo disco-rapem. To tłumaczy zaskoczenie Krawczyka”.

 

ZOBACZ TEŻ: Oto najlepsze sposoby na kaca!

 

Pojawiają się głosy, że: „”tak miało być” to część piosenki, są filmy z nagrań na żywo jeszcze sprzed tego sylwestra, robił tak samo 😀 wystarczy wpisać „byle było tak live”, „ Nie ma się czego czepiać, Krzysio jest miszczem”. „Jak to zobaczyłam to normlanie spadłem z krzesła”, „Czegoś takiego na pewno nie było”.

 

A według Was akcja była zaplanowana? Koniecznie podzielcie się opinią i zostawcie komentarz.

W KOŚCIELE można połączyć się z WiFi o nazwie „Lucyfer”. PARAFIA WYDAŁA OFICJALNY….

WiFi

Z udostępnianym WiFi mogą łączyć się księża, wierni oraz każde osoby przebywające w pobliżu kościoła lub w nim. Parafia wydała oficjalny…

Wszystko przez ruter znajdujący się w jednym z pobliskich domów nieopodal kościoła.

 

W małej miejscowości Magdalenka po Warszawą któryś z mieszkańców postanowił zrobić sobie żart i udostępnił publicznie WiFi o nazwie „Lucyfer”. Internet tak więc o nietypowiej nazwie jest widoczny również dla samego proboszcza i księży, którzy przybywają gościnnie do parafii.

 

Grupa wiernych oraz sam proboszcz potraktowali bardzo poważnie nazwę sieci, której autorem nadania tytułu jest jeden z mieszkańców okolicy. Dlatego też parafia wystosowała oficjalny list do właścicieli rutera. Jego treść brzmi następująco:

 

Parafia świętej Marii Magdaleny, której jestem proboszczem, zwraca się do Państwa o zmianę nazwy Państwa Wi-Fi na inną. Ze względu na to, że (…) Państwa zabudowania graniczą bezpośrednio płot w płot z Parafią nazwa sieci Wi-Fi (…) jest widziana w urządzeniach aktywnych osób przebywających w Parafii, jak i w Domu Rekolekcyjnym. (…) martwi nas fakt, że mimo rozmowy jaką przeprowadził z Państwem jeden z naszych parafian nazwa szkodliwa dla uczuć religijnych osób przebywających w Parafii nie została zmieniona. Liczymy na to, że w sposób polubowny dokonają Państwo stosownej zmiany a to pismo zakończy ten temat.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Kobieta święta spędza z mężem i jego KOCHANKĄ! Nie miała wyjścia bo…

 

 

Nadawanie charakterystycznych czy śmiesznych nazw dla WiFi nie jest czymś niestosownym, ale w tym przypadku można przypuszczać, że jest to w jakiś sposób obraza uczuć religijnych, kiedy na urządzeniach mobilnych księży w kościele pojawia się dostępna sieć o nazwie  „Lucyfer”.

 

 

 

 

Źródło:androidcom/pixabay

Korzystasz z tej przeglądarki? Twoje dane są już w niebezpieczeństwie!

ostre komentarze, hate, hejt

Każdy z nas w internecie używa przeglądarki. Wpisujemy do niej różne frazy, hasła. Jak się okazało korzystanie z tej przeglądarki jest bardzo niebezpieczne. Wszystkie dane są już….

 

w ogromnym niebezpieczeństwie. Specjaliści z zakresu cyberbezpieczeństwa mówią wprost: „To co się stało to jest jedna wielka, a wręcz ogromna katastrofa!”. Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita”: „Aktualizacja przeglądarki internetowej Chrome do wersji 79 mogła być groźna dla użytkowników”. Nawet Google przyznało się do tego, że przy aktualizacji był wirus, który mógł wymazać dane użytkowników.

 

Wirus miał atakować wszystkie aplikacje połączone z systemem Android, które miały wbudowany system WebView. Programy mogły wyświetlać strony internetowe, które oglądamy, a także mogły mieć dostęp do wszystkiego, co mamy zapisanego w telefonie (zdjęć, wiadomość itp.)

 

Jak czytamy na money.pl: „Niebezpieczeństwo stwarzała migracja danych z systemu Chrome 78 na Chrome 79. Google wstrzymało rozpowszechnianie nowej aktualizacji do czasu naprawy błędu. Gigant zapowiedział też, że niebawem ujawni listę aplikacji, które mogły zostać dotknięte wirusem”.

 

ZOBACZ: „Dlaczego tak nagle odeszłaś?” Dla nich na zawsze pozostanie Alinką z „Miodowych lat”

 

Teraz Google będzie musiało się zmierzyć z ogromnym problemem nie tylko technicznym, ale przede wszystkim wizerunkowym. Istnieją dwa sposoby na wyjście z tego impasu. Pierwszy sposób to kontynuacja migracji danych, przy czym te utracone zostałyby przeniesione do nowych lokalizacji. Natomiast drugie wyjście to całkowite odwrócenie procesu i przywrócenie danych do ich starych lokalizacji.

 

Źródło: money.pl

 

 

 

Uwaga! Ludzie LAJKUJĄCY cytaty w internecie są MNIEJ inteligentni!

lajkowanie

Każdy ma na swoim Facebooku takie osoby, które są nad wyraz aktywni. Informują o szczegółach swojego życia, oznaczają się w różnych obrazkach typu: „Oznacz przyjaciółkę. Niech wie, że o niej myślisz”. Denerwują nas osoby, które każdego dnia dodają zdjęcia, zmieniają statusy. Inną grupą są ludzie lajkujący cytaty. Ci to dopiero potrafią spamować.

 

Ale jak się okazało, ludzie lajkujący cytaty w internecie są mniej inteligentni. Naukowcy zbadali ponad 300 osób. W testach ocenili ich podatność na bzdurne cytaty, które przetaczają się przez internet. I co się okazało? Osoby, które wierzyły w wzniosłość cytatów miały mniejsze zdolności kognitywne. A zdolności kognitywne to nic innego jak sposób rozumienia świata.

 

Jak dokładnie wyglądał eksperyment? Naukowcy podeszli do swojego badania naprawdę w dość specyficzny sposób. Przeprowadzili cztery eksperymenty, w których sprawdzili jak ludzie reagują na udające wzniosłe cytaty.  A także jakie cechy łączą ludzi, którzy postrzegają je jako głębokie i niosące ważne znaczenie.  Badacze skoncentrowali się na sprawdzeniu jakie cytaty uznawane są za podniosłe i głębokie. Użyli do tego specjalnego generatora, który łączy słowa i określenia w przypadkowy sposób. Oceniane były np. zdania-mądrości: „Mokry człowiek nie boi się deszczu” lub „Noworodek wymaga szczególnej opieki”.

 

ZOBACZ TEŻ: DRAMAT w Anglii! Powódź pustoszy kraj, a po niej nadejdzie jeszcze…

 

Część ludzi była tymi cytatami poruszona. Naukowcy zbadali też  osoby, które zachwycały się, często zmyślonymi lub wygenerowanymi przez komputer, cytatami. I wyszło, że takie osoby są mniej inteligentne oraz mają mniejsze zdolności kognitywne. Ponadto, wierzą częściej w teorie spiskowa, a nawet praktykują alternatywną medycynę. Można ten artykuł śmiało wysłać takim znajomym. Pewnie i tak „polajkują”.

 

Źródło: Antyradio

Źródło foto: Pixabay

 

Zamordował sąsiadów, bo skorzystali z jego WiFi!

WiFi

Współcześnie internet jest dla nas normalnością. Wypełnia nasze życie. Dzięki niemu możemy łatwiej podróżować, uczyć się, czy czytać ten artykuł. Nowe medium powoduje jednak wiele zagrożeń, m.in. hejt czy cyberprzemoc. Ale niekiedy wzbudza skrajne emocje. Tak w jak w tym człowieku, który zamordował sąsiadów, bo ci skorzystali z jego WiFi bez jego zgody! Cena połączenia z Siecią okazała się bardzo droga.

 

35-letni mężczyzna został zatrzymany w nocy z 18 na 19 listopada 2019 roku po tym, jak zamordował dwóch sąsiadów, którzy ci skorzystali z jego WiFi bez pozwolenia. Do zdarzenia doszło w miejscowości Shah Latif Town w Pakistanie.

 

Mężczyzna od jakiegoś czasu podejrzewał, że jego sąsiedzi „podkradają” mu internet. Często, gdy byli oni w domu widział drastyczny spadek przesyłu danych. Pakistańczyk wielokrotnie prosił sąsiadów, aby nie korzystali z jego WiFi, bo nie może on sprawnie surfować po Sieci. Sąsiedzi jednak nie posłuchali jego próśb i cały czas siedzieli na jego WiFi. Wywołało to taką furię w Pakistańczyku, że wziął pistolet i zastrzelił sąsiadów – „złodziei”. Gdy przybyła policja, mężczyzna od razu się przyznał do popełnienia przestępstwa. A tamtejsi policjanci musieli dziwnie się czuć, kiedy usłyszeli od niego na miejscu zbrodni, że zastrzelił ich, bo ci korzystali z jego WiFi bez pozwolenia.

 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pomorze: martwy żubr z odciętą głową. Makabryczne znalezisko!

 

Jaka płynie z tego lekcja? Nie podkradać sąsiada z internetu, często zmieniać hasła dostępu do swojego WiFi. Albo najlepiej niech każdy zaopatrzy się w pakiet internetu lub korzysta z WiFi w miejscach publicznych.

 

Źródło: Antyradio

 

Już nie musisz zakładać APLIKACJI RANDKOWYCH, aby poznać nową osobę! Zobacz na czym polega HEADHUNTING!

osobę

Aplikacje randkowe typu tinder czy inne są dziś na porządku dziennym, gdyż jest to jakaś alternatywa, aby poznać nową osobę, nawiązać relację, a może nawet się zakochać.

Portale internetowe mają jednak to do siebie, że często spotkanie w realu może zwyczajnie rozczarować. Internetowi milionerzy w rzeczywistości okazują się bezrobotnymi, atrakcyjny brunet z fotografii wygląda zupełnie inaczej, a blondynka ma nadwagę.

 

Często reklamujemy się i zachwalamy w Internecie z tej lepszej strony, podczas, gdy w rzeczywistości okazuje się, że informacje w sieci były przedstawione nad wyrost. Zazwyczaj jest to sposób, by przyciągnąć nową osobę i zainicjować spotkanie. W Internecie każdy może być przecież tym kim chce być.

 

Dlaczego ludziom ciężko odnaleźć się w aplikacjach randkowych i stworzyć coś trwałego? Według specjalistów przyczyną są 3 główne czynniki. Co ciekawe pojawiają się one jeszcze w momencie, kiedy nie doszło do realnego spotkania, a więc na samym początku „potencjalnej rozmowy online”. Należą do nich:

1.Brak otwartości i wystraczającego zaangażowania

2.Oczekiwania wobec drugiej osoby

3.Zbyt szybka ocena

 

Grupa lekarzy śpiewa zabawną piosenkę o doktorze Google! Teledysk skradł serca Internautów [VIDEO]

google

Żyjemy w dobie Internetu i „wszechwiedzącego wujka Google”. Wystarczy, że przedstawimy swoje objawy złego samopoczucia, a sieć zdradzi nam niemal wszystko.

Stąd też pomysł grupy szwedzkich lekarzy, którzy postanowili sparodiować to jak dzisiaj zasięgamy opinii na temat własnego zdrowia. Stworzyli oni teledysk, w którym wyjaśniają jak  google nas diagnozuje.

 

Szwedzki lekarz za pomocą piosenki przekazał w śmiesznym tonie wyjaśnienie, że diagnozowanie się za pośrednictwem Internetu jest po prostu niemądre i złe.

 

ZOBACZ TEŻ:Czy jesteś świadomy co jesz? W tych produktach znajdują się zmielone ŚCIĘGNA i TKANKI zwierząt!

 

Rytmika i widok specjalistów z instrumentami przyciąga uwagę oraz zainteresowanie. Tekst piosenki jest prawdziwy i dosadny. Cały teledysk ma jednak głębszy sens, ponieważ znajduje się w nim rada, jaką ojciec dał lekarzowi tuż przed swoją śmiercią.

 

Wokalista, Henri Widegren jest szwedzkim lekarzem,  autorem tekstów i artystą. Oprócz praktyki medycznej rozwija swoje talenty artystyczne. Od 2012 roku Widegren napisał również i wykonał piosenki o opiece zdrowotnej pod nazwą „Chore piosenki”.

Oto nagranie!

 

 

Źródło:radiozetzdrowie

Źródło nagrania:YouTube

Źródło zdjęcia:YouTube

[WIDEO] Bartek dał pokaz w „Familiadzie”. Zachowywał się jak by coś wcześniej zażył

bartek

Gdy w internecie czytamy o programach typu: „Familiada”, „Jeden z Dziesięciu” czy „Koło Fortuny” to zazwyczaj jest mowa o wpadkach. Tutaj co prawda wpadki nie było, ale jeden z uczestników przechodził sam siebie swoim stylem bycia. Wystrzelony Bartek skradł show Karola Strasburgera i zapewne był to jeden z odcinków, które przejdą do historii „Familiady”.

Strasznie pobudzony chłopak z drużyny CEMS SGH totalnie przejął program. Jego zachowanie przeszło oczekiwania najbardziej wymagających ludzi. Show jakie zrobił Bartek na pewno zapisze się w historii „Familiady” jako jeden z najśmieszniejszych odcinków.

ZOBACZ:[WIDEO] Tak się robi porządek z uchodźcami. Słowacy nie mają sobie równych

źródło fot. i wideo: youtube.com