sahar tabar, zombie angelina jolie

„Zombie Angelina” wyjawiła swój sekret! Tak wygląda naprawdę! [FOTO]

Być może część z Was pamięta poruszenie jakie w ubiegłym roku wywołały zdjęcia 19-letniej Iranki, Sahar Tabar. Gruchnęła wieść, że dziewczyna ma za sobą kilkadziesiąt operacji, które w karykaturalnej formie upodobnić ją miały do Angeliny Jolie. Okazuje się, że prawda na jej temat jest bardziej prozaiczna.

 

Sahar Tabar ma już ponad 60 tysięcy obserwujących na Instagramie. Swego czasu wywołała solidną burzę w mediach, które szybko rozpowszechniły fałszywe informacje na jej temat. Okazuje się jednak, że większa część jej wizerunku to sprytne sztuczki makijażowe!

 

پِيگيرم نباش شبا ميام تو خابِت👅💗😈

Post udostępniony przez Sahar👽Tabar (@sahartabar_offcial)

Niedawno udzieliła wywiadu dla Sputnik News, w którym przyznała, że miała kilka operacji plastycznych: korektę nosa, liposukcję, wypełniła też usta botoksem. Ale daleko jej do liczby kilkudziesięciu zabiegów podawanych przez media!

 

Za każdym razem, gdy publikuję zdjęcie, staram się, żeby moja twarz wyglądała ciekawiej. To taki mój sposób ekspresji, taka sztuka. Moi obserwatorzy wiedzą, że to nie jest moja prawdziwa twarz

  • powiedziała dziewczyna

 

مث من خوشگل نَديدي👅😈

Post udostępniony przez Sahar👽Tabar (@sahartabar_offcial)

 

Reszta jej wyglądu to tylko sprytnie nałożony makijaż. Ostatnio Sahar pochwaliła się zdjęciem bez niego. Widać, że jej uroda jest „poprawiona”(o ile tak można nazwać ten efekt…), ale nie wygląda tak dziwnie jak w make up.

 

 

#tough_life 😎

Post udostępniony przez Sahar👽Tabar (@sahartabar_offcial)

 

fakt.pl/instagram

Natrafiono na wrak poszukiwanego irańskiego samolotu! „Jest pod grubą warstwą śniegu” – jaki los spotkał pasażerów? [FOTO]

Irańskie służby poinformowały o odnalezieniu wraku samolotu ATR-72, którego poszukiwano od 18 lutego. Maszyna linii Aseman rozbiła się nieopodal szczytu Dena w Górach Zagros. Znajduje się na wysokości niemal 4 tysięcy metrów, jest w znacznej części przykryta śniegiem i ciężko ocenić czy ktokolwiek mógł przeżyć katastrofę.

 

Na pokładzie samolotu było 66 osób. Według mediów zniknął z radarów około 50 minut po starcie. Akcja ratownicza i poszukiwawcza była znacznie utrudniona z powodu silnych opadów śniegu, niskiej temperatury i znacznej wysokości.

 

Wrak udało się zlokalizować dzięki użyciu dronów będących na wyposażeniu Strażników Rewolucji – elitarnego oddziału irańskiej armii. Następnie znalezisko potwierdzili piloci śmigłowców, ale ze względu na złe warunki i brak odpowiedniego miejsca do lądowania nie mogli wysadzić ratowników w pobliżu wraku. Jednak miejsce jego odnalezienia – strome górskie zbocze – każe sądzić, że nikt nie miał szans przetrwać katastrofy.

 

 

Nawet gdyby ktoś ją przetrwał, to panujące na miejscu warunki uniemożliwiłyby doczekania ratunku. Choć historia zna już niesamowite przykłady jak chociażby katastrofa lotnicza w Andach.

 

Dotarcie do wraku umożliwi jego przebadanie i ustalenie przyczyny katastrofy. Wiadomo, że maszyna ATR 72 miała 24 lata, przez ostatnie 6 nie była używana, zaś ostatnio przeszła kapitalny remont i powróciła do służby.

 

wprost/pl/ twitter.com

ARABSCY KIBICE przygotowali odpowiedź na transparenty MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI! Chcieli nas zawstydzić, ale zapomnieli o kilku faktach… [ZDJĘCIE]

Ogólnoświatowa nagonka na Marsz Niepodległości zaktywizowała nie tylko media, ale również środowiska muzułmańskie w tym kibiców, którzy na transparenty i „oprawy” na Marszu Niepodległości przygotowali swoją graficzną odpowiedź.

 

Media wciąż rozwodzą się nad rzekomym rasistowskim wydźwiękiem obchodów Święta Niepodległości. Spirala kłamstw, niedomówień, półprawd i nadinterpretacji jest już tak ogromna, że chyba nigdy nie uda się jej odkręcić.

 

Doniesienia medialne – prawdziwe i nie – wywołują efekt, w postaci reakcji muzułmanów. Kibice marokańskiego klubu Olympique Club de Safi postanowili zripostować oprawę przygotowaną przez kibiców ŁKS Łódź, która zawisła na Moście Poniatowskiego w czasie Marszu Niepodległości. Była to sporych rozmiarów sektorówka przedstawiająca konia trojańskiego u bram Europy. Z wnętrza konia wyglądał muzułmanin z tabliczką „Jestem uchodźcą”. Czoło stawiał mu Polak z narodową flagą, a całość wieńczył podpis „Europo obudź się!”. Aby wszystko było czytelne nie tylko dla nas, napisy na sektorówce napisano po angielsku.

 

Marokańscy kibice przygotowali bardzo podobną pracę, jednak konia trojańskiego zastąpili grupką uchodźców – polskich uchodźców. Bramy będące na polskiej oprawie bramami Starego Kontynentu zamienili na bramy Presji – czyli Iranu i dopisali datę 1943. Całość wieńczył podpis „Wszyscy jesteśmy ludźmi”. O co chodziło Marokańczykom?

„Aby poprawić ten fałszywy obraz, który nie ma nic wspólnego z naszymi przekonaniami (…) postanowiliśmy odpowiedzieć na to nadużycie przypominając, że Polacy też byli kiedyś uchodźcami i byli dobrze traktowani w krajach muzułmańskich”

– napisali w swoim oświadczeniu. Jak widać, chcieli przypomnieć nam ewakuację Armii Andersa i licznej grupy polskich uchodźców, którzy w 1943 roku trafili z ZSRR m.in do Iranu.

 

Wielu rozpływa się nad celnością tej riposty, zapominając jednak o kilku szczegółach. Po pierwsze – decyzję w tej sprawie podjęły władzę Wielkiej Brytanii i ZSRR, marionetkowy rząd irański niewiele miał w tej kwestii do powiedzenia. Większość z „polskich uchodźców” stanowili żołnierze, którzy szybko powędrowali dalej walczyć za swój kraj – rzecz nieznana dzisiejszym arabskim uchodźcom.

 

Kolejna sprawa – za pobyt Polaków w Iranie, czy szerzej na Bliskim Wschodzie zapłacił polski rząd na uchodźctwie. Większość kosztów pokryto z pożyczek udzielonych przez Wielką Brytanię, miejscowi nie musieli na nas łożyć. Choć na koniec wypada wspomnieć, że ci bardzo gościnnie przyjmowali Polaków przemierzających te tereny w drodze do swojej utraconej ojczyzny.

 

Jak widać próżno szukać analogpi pomiędzy tymi dwiema sytuacjami. I dobrze by było gdyby arabscy kibice także zdali sobie z tego sprawę, ale biorąc pod uwagę potęgę medialnej machiny Zachodu – raczej nie mają oni większych szans na zapoznanie się z prawdziwą wersją wydarzeń.

 

se.pl/facebook.com

POTĘŻNE TRZĘSIENIE ZIEMI W IRANIE I IRAKU! Ponad 200 zabitych i TYSIĄCE RANNYCH!

Ogromny kataklizm miał miejsce w niedzielę wieczorem. Wstrząsy wtórne są odczuwalne cały czas.

 

Trzęsienie ziemi miało magnitudę 7,4 stopnia w skali Richtera. Dokonało ogromnych zniszczeń na pograniczu iracko-irańskim. Z 31 irańskich prowincji, w 14 odczuwano jego skutku.

 

Zostało powołane specjalne centrum kryzysowe, które zajmuje się tworzeniem szpitali polowych i rozdzielaniem leków, żywności, śpiworów, koców i ubrań najbardziej potrzebującym.

 

Najwięcej ofiar trzęsienia odnotowano w mieście Sarpol-e Zahab przy granicy z Irakiem. Mimo wielkiej ilości ofiar, bez zakłóceń prowadzone jest wydobycie ropy – infrastruktura nie uległa uszkodzeniu, jak podała irańska telewizja. Tak samo bez przeszkód działają lotniska. Szkoły dziś pozostaną zamknięte. Irańska służba zdrowia apeluje do wszystkich o oddawanie krwi dla rannych.

 

Trzęsienie ziemi miało też bardzo odczuwalne skutki po irackiej stronie granicy, szczególnie w Kurdystanie. Stąd jednak nie znamy oficjalnego bilansu ofiar. Wstrząsy, których epicentrum miało miejsce 32 kilometry od miasta Halabdża były odczuwane w całym rejonie Zatoki Perskiej, a także w Libanie, Turcji i Izraelu.

 

Tragiczny bilans ofiar z pewnością jeszcze wzrośnie. Miejmy jednak nadzieję, że ratownikom i innym służbom uda się pomóc jak największą liczbę ludzi. Niestety, wiele wiosek i miejscowości jest odciętych od świata i póki co nie można tam dotrzeć z pomocą.

 

 

Spadły bomby na gmach MINISTERSTWA OBRONY! Szykuje się krwawy odwet?

Nic nie wskazuje na to by napięcie miało spadać. Już wkrótce możemy być świadkami prawdziwej katastrofy.

 

Lotnictwo Arabii Saudyjskiej dwukrotnie zbombardowało w piątkowy wieczór budynek Ministerstwa Obrony Narodowej Jemenu, w stolicy kraju Sanie, kontrolowanej przez rebeliantów Huti. Jest to efekt rosnącego napięcia pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem wspierającym ruch Huti.

 

W poniedziałek doszło do zaostrzenia blokady Jemenu przez Rijad i jego sojuszników, w ramach odwetu za wystrzelenie pocisku rakietowego przez Huti w kierunku stołecznego lotniska. Nie złamało to jednak oporu rebeliantów, którzy grożą, że dalej będą ostrzeliwać porty i lotniska w Arabii Saudyjskiej.

 

ONZ z kolei apeluje o zdjęcie blokady, na której przede wszystkim cierpi ludność cywilna pozbawiona dostaw żywności i leków. Eksperci Narodów Zjednoczonych alarmują, że Jemen czeka nieprawdopodobna klęska głodu.

 

Dotychczas w wyniku wojny trwającej od 2015 roku zginęło 10 tysięcy osób, a niemal 60 tysięcy zostało rannych. 3 miliony zmuszono do ucieczki z domów. Wygląda na to, że najgorsze dopiero przed Jemenem.

ŚWIĄTECZNY PREZENT z Bliskiego Wschodu – benzyna znów po 5 ZŁOTYCH? Pod choinkę możemy dostać SPORE PODWYŻKI!

Gdy kilka niesprzyjających czynników nakłada się na siebie skutek może być tylko jeden – wzrost cen.

 

Już jakiś czas temu zaistniały obawy, że ceny benzyny w mogą pójść znacząco w górę. Stało się tak w połowie października, jednak wtedy nikt nie przewidywał, że niepokojący trend może się utrzymać. Tymczasem sytuacja międzynarodowa sprawia, że to co wydawało się niemożliwe staje się realne. Być może w najbliższych tygodniach cena litra benzyny podskoczy do psychologicznej bariery 5zł/litr.

 

Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze na rynku istnieje spora obawa, że zostanie utrzymane ograniczenie wydobycia ropy naftowej. 30 listopada ma dojść do spotkania państw-członków OPEC, na którym zostaną podjęte bardzo ważne decyzje. Jest możliwe, że ograniczenia zostaną przedłużone aż do końca 2018 roku. To pierwszy czynnik generujący wzrost cen.

 

Od poniedziałku inwestorów niepokoi jeszcze sytuacja w Arabii Saudyjskiej i wzrost napięcia w Zatoce Perskiej. Masowe aresztowania saudyjskich książąt i realna groźba eskalacji konfliktu na linii Rijad – Teheran sprawiają, że ceny ropy osiągnęły poziom nienotowany od 2015 roku. I ta tendencja wzrostowa może się utrzymać.

 

Podwyżki cen na światowych rynkach w ciągi kilku dni odbiją się na naszych stacjach paliw. Zależnie od rozwoju sytuacji, litr benzyny 98 może kosztować nawet powyżej 4,90zł/litr. Pesymiści wieszczą nawet cenę 4,99zł/l.  W wypadku bezołowiowej 95 cena wahać się będzie w okolicach 4,70-4,80 za litr.

 

W tym momencie jesteśmy zdani na łaskę światowej geopolityki. Dalsze pogorszenie sytuacji na Bliskim Wschodzie odbije się na nas rosnącymi cenami paliwa. A wtedy musimy być przygotowani na znacznie większe wydatki wynikające ze świątecznych i noworocznych podróży.

 

Biznes.interia.pl

Sojusznik USA NIE PRZEBIERA W ŚRODKACH! Jest gotów skazać MILIONY NA ŚMIERĆ GŁODOWĄ!

ONZ ostrzega, ale chyba nikt nie zamierza się tym przejmować.

 

Arabia Saudyjska walcząca z rebelią w sąsiednim Jemenie rozpoczęła, wraz ze swoimi koalicjantami, całkowitą blokadę tego państwa. Celem Arabii jest zupełne odcięcie rebeliantów Huti od wsparcia ze strony Iranu. Dlatego od początku tygodnia blokowane są wszystkie drogi lotnicze, morskie i lądowe do Jemenu. Jednak może to mieć opłakane skutki dla całej ludności tego kraju, która w ten sposób została odcięta od dostaw żywności.

 

„To nie będzie klęska głodu taka jak w tym roku w Sudanie Południowym, która dotknęła dziesiątki tysięcy osób. To nie będzie klęska głodu taka jak w 2011 roku w Somalii, gdzie zmarło 250 tysięcy ludzi. To będzie wielka klęska głodu, jakiej świat jeszcze nie widział – z milionami ofiar”

 

– powiedział Mark Lowcock, koordynator ONZ ds. pomocy humanitarnej.

 

Już teraz sytuacja w Jemenie jest dramatyczna. Od początku konfliktu, który zaczął się w 2015 roku, zginęło co najmniej 10 tys. ludzi, a 3 miliony zostało zmuszonych do ucieczki ze swych domów. Wojna w tym kraju jest nazywana konfliktem zastępczym – pomiędzy rywalizującymi o prymat w regionie Iranem i Arabią Saudyjską.

 

Iran wspiera szyickich rebeliantów Huti, którzy dążą do obalenia sunnickiego prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego. Ten zaś może liczyć na wsparcie Arabii Saudyjskiej i koalicji państw arabskich, które chcą przywrócenia jego kontroli nad całym państwem.

 

Istnieje obawa, że lokalne starcie mocarstw przerodzi się w pełnowymiarowy konflikt. Napięcie między Arabią Saudyjską a Iranem wzrasta do krytycznego poziomu i jak widać w pierwszej kolejności ucierpią na tym niewinni.

Arabia Saudyjska oskarża kolejne państwo o WYPOWIEDZENIE WOJNY! Niespokojnie na Bliskim Wschodzie

Sytuacja jest coraz bardziej napięta i grozi konfliktem na wielką skalę.

W bliskowschodnim kotle temperatura wciąż rośnie. Arabia Saudyjska znalazła sobie kolejnego wroga. Do tej pory głównym przeciwnikiem był dla niej Iran. Teraz władze w Rijadzie oskarżyły o wypowiedzenie wojny Liban.

 

Sytuacja między oboma państwami jest bardzo napięta. Kilka dni temu do dymisji podał się premier Libanu, Saad al-Hariri, który powiedział, że obawia się o swe życie. Hariri był sojusznikiem Arabii Saudyjskiej i o przygotowywanie zamachu na swoje życie oskarżył właśnie Iran i Hezbollah – organizację, która w Libanie posiada swoją partię polityczną jak i ramię zbrojne, walczące np. w wojnie w Syrii po stronie Baszara al-Asada. Hezbollah współpracuje także z Iranem, głównym wrogiem Saudów.

 

Rzekoma akcja Hezbollahu wymierzona w premiera al-Haririego dała Arabii Saudyjskiej pretekst do zaostrzenia swojego kursu względem tej organizacji. Jak na razie władze Libanu nie skomentowały tych oskarżeń.

 

Liban, państwo rozdarte pomiędzy Iran i Arabię Saudyjską walczące między sobą o prymat w regionie może stać się kolejnym punktem zapalnym na mapach świata. Podczas gdy wciąż oczy wszystkich zwrócone są na Koreę Północną, znacznie bliżej nas może rozgorzeć wojna, w którą z pewnością zaangażują się wszyscy najwięksi gracze.

Amerykanie bezprawnie przetrzymywani w Iranie. Prezydent Trump ostrzega przed konsekwencjami. Co z tego wyniknie?

USA wezwały Iran do uwolnienia Amerykanów, których bezprawnie przetrzymują. Donald Trump ostrzegł władze w Teheranie, że w przypadku ich nieuwolnienia zapowiada „nowe poważne konsekwencje”.

 

Co prawda prezydent USA nie sprecyzował o jakie konsekwencje chodzi. Możemy być jednak pewni, że Trump nie żartuje i nie cofnie się przed niczym. USA zażądały od Iranu uwolnienia trójki Amerykanów. Byłego agenta FBI Roberta Levinsona oraz mających podwójne, irańsko-amerykańskie obywatelstwo Siamaka Namaziego i jego 81-letniego ojca Mohammeda Baghera Namaziego.

 

Robert Levinson zaginął w Iranie w 2007 roku. Siamak Namazi został zatrzymany przez Strażników Rewolucji w październiku 2015 roku, dokładnie rok po przybyciu do Teheranu do rodziny. Jego ojca Mohammeda Baghera Namaziego aresztowano w lutym 2016 roku, Kiedy przybył z zamiarem uwolnienia syna. Sąd w Iranie skazał obu na 10 lat więzienia za kolaborację z „wrogimi władzami Stanów Zjednoczonych”. Waszyngton wielokrotnie domagał się ich wypuszczenia.

 

kd, źródło: onet