napiwek

Chcąc dostać się do pracy musiała przejść pieszo 11 km! Napiwek od klienta całkowicie odmienił jej życie!

Życie Adrianny Edwards, która pracuje jako kelnerka w restauracji Texas Denny’s w Gaveston (USA) w ciągu jednego dnia zmieniło się o 180 stopni! Młoda kobieta każdego poranka, aby dojść do pracy musiała pokonać pieszo 11 kilometrów. Zajmowało jej to dwie godziny, jednak w ogóle się tym nie zrażała. Dowiedział się o tym jeden z klientów restauracji, który wręczył jej napiwek o jakim nigdy nie śniła!

Historia 20-letniej Amerykanki brzmi jak bajka jednak jest jak najbardziej prawdziwa. Adrianna Edwards, która pracuje w restauracji fast food w Gaveston w stanie Teksas, aby dotrzeć do pracy musiała wstawać wcześnie rano. Wszystko przez to, że 11 km jakie musiała pokonać szła na piechotę. Zajmowało jej to sporo czasu mimo to nigdy nie narzekała i była bardzo miła wobec swoich klientów. Pewnego dnia dziewczyna dostała napiwek o jakim nigdy nie śniła. Klienci, którzy dostali dodatkową porcję lodów gratis postanowili sprawić jej niezwykły prezent.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Klient dotknął kelnerkę w miejsce intymne. Bardzo szybko tego pożałował

 

Para, która została uraczona przez kelnerkę dodatkową porcją lodów zapłaciła rachunek, pożegnała się i wyszła z restauracji. Adrianna nie zdawała sobie sprawy, że małżeństwo, które wiedziało o jej nieciekawym położeniu poszło prosto do salonu samochodowego, gdzie kupiło jej samochód! Kelnerka była kompletnie zaskoczona kiedy para weszła do restauracji i poprosiła ją na zewnątrz. Tam czekał na nią Nissan Sentre z 2011 roku! Zaskoczona 20-latka nie potrafiła ukryć łez szczęścia i swojego ogromnego zaskoczenia. Przyznała, że nigdy w życiu nikt nie sprawił jej tak miłej niespodzianki. Małżonkowie, którzy uszczęśliwili Adriannę chcą pozostać anonimowi i mają do niej tylko jedną prośbę. Chcą by w zamian za samochód w przyszłości zrobiła coś równie miłego dla innej osoby. Adrianna przyrzekła, że spełni prośbę swoich klientów jeżeli jej sytuacja finansowa się poprawi.

 

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Dziecko wyrzuciło prezent do kosza. Matka DAŁA jej LEKCJĘ na CAŁE ŻYCIE

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com, wideo: youtube.com

fryzjerka

[WIDEO] Fryzjerka obcinała klienta. Nagle wydarzyło się coś czego nie zapomną DO KOŃCA ŻYCIA

Jeżeli wydaje się Wam, że mieliście dziwny dzień w pracy, to musicie zobaczyć co przeżyła ta fryzjerka. Niby spokojnie, klient siedzi, pani go obcina, a tu nagle… Do salonu wpada rozwścieczony łoś. Wybija szybę i sieje spustoszenie w całym pomieszczeniu. Największe szczęście miała pani, która czekała na swoją kolej. Brakowało centymetrów do tego żeby w nią wpadł.

Zobaczcie, nigdy nie wiemy co pisze dla nas los. Siedzimy sobie spokojnie w pracy, aż nagle możemy się stać ofiarą dzikiego zwierzęta. Taki przypadek przeżyła ta fryzjerka. Na pewno budząc się rano nie pomyślała, że ten dzień zapamięta do końca swojego życia. Podczas strzyżenia miała wizytę niespodziewanego gościa, który na pewno nie był umówiony na wizytę.

 

ZOBACZ:[WIDEO] W czasie pogrzebu usłyszeli dźwięki z trumny. Po chwili wszyscy płakali ZE ŚMIECHU

 

Dziki łoś wpadł jak szalony wybijając szybę i o mało nie potrącając pani, która czekała na swoją kolej na kanapie. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby trafił ją porożem, to mogłoby być naprawdę nieciekawie. Nie wiemy jak się skończyła cała ta sytuacja, ale możemy domyślać się, że wszyscy uciekli z salonu i zadzwoniono po odpowiednie służby. Później nieproszonego gościa odwieziono i wypuszczono do lasu. Pamiętajcie, nigdy nie podchodźcie do dzikich zwierząt. Prócz tego, że łatwo można złapać od nich chorobę zakaźną, to nigdy nie wiemy na co je stać.

źródło fot. i wideo: youtube.com

fachowiec

[WIDEO] Polski fachowiec STRZELAŁ do niezadowolonego klienta. Co za historia!

Jakby ktoś powiedział nam tę historię, to pomyślelibyśmy, że to żart. Fachowiec strzela z wiatrówki do swojego niezadowolonego klienta. Mężczyzna wszystko nagrywa i sam mówi o wiele za dużo. Do pewnego momentu podczas strzałów krzyczy, że pójdzie z tym nagraniem na policję. Następnie, pod koniec filmu twierdzi, że jedzie po klamkę i załatwi tego gościa.

Chłopak ewidentnie stracił kontrolę nad sobą i poniosły go emocje. Poszło o to, że fachowiec pracował u jego siostry. Wziął 8500 złotych, a fakturę wystawił na 5000. Dodatkowo, jak twierdzi mężczyzna, wszystko zrobił bardzo źle. Zastanawiać może jego zachowanie. Od razu wiatrówka w dłoń i nie da się wejść na (w dodatku nie jego) podwórko.

Chłopak twierdził, że nie mógł wcześniej zastać budowlańca w domu, dlatego przyjechał tam. Mężczyzna wszystkiemu zaprzeczał, a wyrazem dezaprobaty były strzały z wiatrówki w kierunku niezadowolonego. Finał finałów – nie wiemy jak się to skończyło. Jedno jest pewne – z tych dwóch panów przyjaciół raczej nigdy nie będzie. Młodszy z nich powinien się natomiast nauczyć cierpliwości i panować nad emocjami, gdyż w drugiej części tego nagrania tak naprawdę sam się pogrążył i taki film na policji raczej nie zadziałałby na jego korzyść…

ZOBACZ:[PILNE!] Poważny wybuch bomby podczas rozbrajania w Kuźni Raciborskiej. Są ofiary śmiertelne!

źródło fot. i wideo: youtube.com

klient

[WIDEO] Klient dotknął kelnerkę w miejsce intymne. Bardzo szybko tego pożałował

Ładne kelnerki nie mają łatwo w życiu. Często są zaczepiane i podrywane przez takich ludzi jak ten konkretny klient, który postanowił, że złapie za pupę panią z obsługi. Jednak jak widać ta kelnerka ma opanowane podstawowe chwyty samoobrony i szybko sobie z nim poradziła. I bardzo dobrze, trzeba się cieszyć, że kobiety w coraz większej liczbie potrafią się obronić przed napastliwymi mężczyznami i dają sobie znakomicie radę.

Klient podchodzi sobie do kelnerki, łapie ją za tyłek i udaje, że nic się nie stało. Powinien się postawić na miejscu jej chłopaka, który na pewno by nie chciał, żeby ktoś bezczelnie obmacywał jego kobietę. Co za brak kultury i samoopanowania. Bardzo dobrze mu zrobiła, uwielbiamy takie filmiki.

ZOBACZ:Tak przedstawia się Polska pod względem wskaźnika korupcji na świecie. Dane zaskakują

źródło fot. i wideo: youtube.com

KLIENT „BIEDRONKI” WRZUCIŁ DO SIECI ZDJĘCIE, KTÓRE MÓWI SAMO ZA SIEBIE! Obok zamieścił opis, w którym ostrzega klientów sklepu. Jest komentarz dyskontu w tej sprawie.

Myszy czy szczury w Biedronce?

 

Zdjęcie z Biedronki zrobiło furorę w necie. I to nie pierwszy raz.

 

Na grupie „Grodzisk Mazowiecki” na Facebooku jeden z klientów umieścił niezwykle zastanawiające zdjęcie, a obok ostrzeżenie:

 

„Uważajcie na myszy w Biedronce”.

 

Zdjęcie pokazuje naruszone czekolady, jakby nagryzione przez myszy?

Zdjęcie rozeszło się w świeci niczym świeże bułeczki, niektórzy internauci zasugerowali nawet, że to nie myszy poczyniły szkody w czekoladzie, ale szczury.

 

Zdjęcia nie umknęło również uwadze pracownikom „Biedronki”, sieć wydała oficjalne oświadczenie w sprawie czekoladowego incydentu:

W naszej sieci posiadamy procedury dotyczące profilaktyki i zwalczania szkodników. Zgodnie z nimi wyspecjalizowane firmy zewnętrzne minimum raz na kwartał dokonują kontroli w każdym sklepie pod kątem ewentualnego występowania szkodników oraz w zakresie sprawdzenia stanu wszystkich urządzeń zabezpieczających przed nimi. Dodatkowo personel sklepu na bieżąco weryfikuje, czy w placówce zauważono jakiekolwiek oznaki pojawienia się szkodników” – odpowiada biuro prasowe sieci portalowi wp.pl.

 

Warto jednak przypomnieć, że to nie pierwszy taki przepadek w „Biedronce”. Wcześniej o podobnym zdarzeniu pisał już „Fakt”. Wtedy to mysz pojawiła się w lodówce z nabiałem, a zdjęcie trafiło do sieci równie szybko za sprawą klientki, robiącej zakupy.

Wówczas to dyskont również przeprosił za incydent i podjął odpowiednie kroki, które miały zapobiec ponownemu pojawieniu się szkodników w sklepie.

Zainteresowanych odsyłam do artykułu w „Fakcie” pod poniższym linkiem.

http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/mysz-w-biedronce-siec-przeprasza-klientow/95463w3

A więcej zdjęć, nie tylko czekoladek, ale i innych produktów pogryzionych przez szkodniki znajdziecie tutaj:

https://www.facebook.com/search/str/MYSZY+W+BIEDRONCE/keywords_search

 

Źródło WP.PL. FAKT, RADIO RMF, Facebook

MM

 

ZOBACZ jak sprzedawcy nami manipulują!

W Polsce i w Europie przyjęło się, że czerwony z żółtym oznacza promocję, zaś czerwony z białym – wyprzedaż. „Kiedyś napisałem czerwonymi literami na żółtym tle brak promocji i klienci wchodzili do sklepu, pytając: a na co ta promocja?” – opowiada dr Marek Borowiński, ekspert ds. visual merchandising. Niewłaściwie dobrany kolor zawali sprzedaż produktu, natomiast dobrze dobrany powoduje, że klienci wychodzą objuczeni zakupami.

 

Kolor zielony rządzi w branży spożywczej i produktów „eko”. Zieleń sprawia, że ta kategoria produktów staje się zauważalna. Zmysł wzroku zmienia ludziom zmysł smaku. Dlatego na przykład pieczywo, a nawet otoczenie piekarni, powinno być skomponowane w kolorach brązu, ciemnego beżu, czerni. Bułki czy ciasta położone na czarnej tacce będą uznawane przez klientów za produkt wyższej kategorii niż położone na srebrnej.

 

Oko kupuje nie tylko produkt, ale i jego otoczenie. Klient przypisuje produktowi tym wyższą jakość, im lepiej kojarzy mu się otoczenie.

 

„Kiedyś w jednej z drogerii, tytułem eksperymentu, ułożyłem kosmetyki, które były szaro-białe. Rozłożyłem je na palecie, dodałem sztuczną trawę, drewno w tle. Panie, które kupowały te kosmetyki, po zakupie mówiły moim asystentom, że kupiły je, bo „to były produkty ekologiczne”. One nie były ani ekologiczne, ani nie-ekologiczne – one były wystawione na tle sztucznej trawy i desek.”

 

Kolory mają również duże znaczenie jeśli chodzi o restauracje i bary. Czerwony i pomarańczowy wpływają na metabolizm. Dlatego często ściany fast-foodów i restauracji są pomarańczowe. On pobudza soki trawienne, to fizjologiczna reakcja organizmu, niezależna od nas. Niebieski nie nadaje się do kuchni – obniża apetyt i ciśnienie krwi.