cmentarzu

Makabryczne znalezisko na cmentarzu! Obok grobu leżał list i pudełko z ludzkimi (…)!

Wstrząsającego odkrycia dokonali pracownicy służb porządkowych dbających o czystość na cmentarzu św Jacka we Wrocławiu. Między mogiłami natknęli się na duże kartonowe pudło.

Po dokładnych oględzinach okazało się, że w środku były ludzkie szczątki. Sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze nie wykluczają, że kości pochodzą prawdopodobnie z czasów drugiej wojny światowej i zostały odkryte na terenie pobliskiej budowy.Karton z kośćmi znaleziony w weekend majowy przez pracowników nekropolii zostawiono między nagrobkami. Obok leżała kartka z prośbą o ich pochowanie. Nadawca nietypowej przesyłki nie zostawił jednak swojego adresu dlatego wyjaśnianiem sprawy zajęła się wrocławska policja. Śledczy nie wykluczają, że zmarły to ofiara z czasów drugiej wojny światowej. Mają to potwierdzić badania przeprowadzone przez pracowników Zakładu Medycyny Sądowej.

 

ZOBACZ:Horror w drodze na cmentarz! Nieboszczyk nawet po śmierci nie zaznał spokoju!

 

Niestety oprócz fragmentów szkieletu pudełko nie zawierało jakichkolwiek wskazówek czy zmarły/a był cywilem bądź żołnierzem walczącym po jednej ze stron. Głównym zadaniem policji będzie teraz ustalenie personaliów osoby, która podrzuciła makabryczną przesyłkę na teren cmentarza. W tym celu sprawdzany jest monitoring z całej okolicy. Za zbezczeszczenie zwłok grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ TAKŻE:[VIDEO] Podczas sprzątania cmentarza usłyszał wrzaski i stukanie dochodzące z jednego z grobów! W środku znajdował się (…)!

 

źródła: gazetawroclawska.pl, foto pixabay.com

dziecięce kości

Lubelszczyzna: pług wyorał dziecięce kości. Przerażające odkrycie

Trwa okres intensywnych prac rolniczych. W czasie orki wielokrotnie rolnicy natrafiali na swoich polach na przeróżne przedmioty ukryte w ziemi. Tym jednak razem ich maszyny wyorały z ziemi coś przerażającego – ludzkie szczątki, w tym dziecięce kości!

Mroczne znalezisko pochodzi z Gródka niedaleko Hrubieszowa na Lubelszczyźnie. Pracujący w polu rolnicy odkryli na swoich polach ludzkie szczątki. Powiadomili o tym fakcie odpowiednie służby. Na miejsce skierowano także archeologów, gdyż zachodziły podejrzenia, że mogą być bardzo stare. Wkrótce okazało się, że część z nich to dziecięce kości.

 

ZOBACZ TEŻ: Zabił żonę i podpalił kamienicę. Tragedia w Lubsku

 

Odkrycia dokonano bowiem około 300 metrów od grodziska z X-XI wieku, które naukowcy utożsamiają z grodem Wołyń. Rozpoczęły się prace zabezpieczające:

 

Łopaty archeologów dokopały się do pochówków z wieku XI, czyli czasów Bolesława Chrobrego i jego słynnej bitwy z Jarosławem Mądrym, lokalizowanej właśnie gdzieś w pobliżu. Już wtedy uzyskano interesujące wyniki, choćby w postaci fragmentów tkaniny ze złotą nicią przy szkielecie. Wiadomym było, że głównym celem badań w kolejnych sezonach będzie ratowanie cmentarzyska oraz osady niknących sukcesywnie pod ostrzem pługa

– napisano na stronie muzeum w Hrubieszowie.

 

Jednak prawdziwą sensacją było odkrycie jamy, w której umieszczono wiele różnych, dziwnych i czasem makabrycznych przedmiotów. Wśród nich były „drobne, przepalone kości ludzkie”, czaszka psa, fragmenty naczyń z XI wieku oraz kompletny i świetnie zachowany szkielet noworodka! 

 

Nie był to koniec, bowiem obok odnaleziono jeszcze pięć innych pochówków dziecięcych! Dlaczego dzieci te zginęły? Badacze podejrzewają, że mogą to być pochówki dzieci nieochrzczonych.

 

Miejsce to jest ciekawe, bowiem to właśnie w tym rejonie Bolesław Chrobry wygrał bitwę z siłami księcia ruskiego Jarosława Mądrego w swej drodze do Kijowa. Czy kampania wojenna mogła mieć wpływ na śmierć tych dzieci? To być może będą w stanie ustalić antropolodzy.

 

Rejon Gródka pod Hrubieszowem to prawdziwa kopalnia wiedzy i skarbów dla archeologów, którzy w tym miejscu od dziesiątek lat odkrywają coraz to nowe ślady osadnictwa sprzed wielu wieków.

 

fakt.pl/ foto: muzeum w hrubieszowie

kości w willi dyktatora

Szukali w willi dyktatora zakopanych skarbów. Zamiast tego dokonali makabrycznego odkrycia!

Domy niegdyś wielkich i wpływowych ludzi często skrywają po nich różne pamiątki. Raczej rzadko udaje się  znaleźć prawdziwe skarby, niemniej jednak poszukiwaczy nigdy nie brakuje. Wszak ludzka wyobraźnia zawsze podpowiada taki scenariusz. Tym jednak razem poszukiwania w willi pewnego dyktatora przybrały zgoła makabryczny obrót. 

Grupa osób nielegalnie zajęła byłą posiadłość paragwajskiego dyktatora Alfredo Stroessnera. Budynek od jakiegoś czasu był opuszczony, a gdy nowi lokatorzy dowiedzieli się do kogo należała od razu rozpoczęli poszukiwania skarbów. Rozkopawszy znaczną część działki, zamiast precjozów dokonali makabrycznego odkrycia.

ZOBACZ TEŻ: Jaskinia Wielka Śnieżna: wiemy, co zabiło grotołazów. Wstępne wyniki sekcji zwłok

 

W jednym z miejsc na terenie posiadłości wykopali kości należące do co najmniej 4 osób! O swoim znalezisku poinformowali od razu służby, które przybyły na miejsce i zabezpieczyły koszmarne znalezisko.

 

Dom  Alfredo Stroessnera był swego czasu okrzyknięty „domem okropności”. Mówił się, że krwawy dyktator urządza w swej willi brutalne przesłuchania i tortury. Z relacji wynika, że ludzie mieszkający w pobliżu słyszeli z domu Stroessnera krzyki i błagania o litość.

 

ZOBACZ TEŻ: Sprzątał cmentarz kiedy usłyszał krzyki dochodzące z pobliskiego grobu. Po jego rozbiciu ukazał się przerażający widok!

 

Rogelio Goiburú, przewodniczący Paragwajskiej Komisji Pamięci Historycznej uważa, że na terenie posiadłości może być pochowanych więcej osób i zapowiada poszukiwania zakrojone na szeroką skalę.

 

Pojawiły się doniesienia, że z tego domu można było usłyszeć krzyki ludzi błagających o życie i że może tam być pochowanych wiele ciał

– powiedział dziennikarzom BBC

 

Alfredo Stroessner był generałem, który twardą ręką rządził Paragwajem w latach 1954-1989. Został wtedy obalony w wyniku zamachu stanu przez innego generała,  Andrésa Rodrígueza. W czasie panowania Stroessnera zginęło z powodów politycznych co najmniej 468 osób a 19 tys. było torturowanych.  Paragwaj za jego rządów był schronieniem dla innych dyktatorów i zbrodniarzy, np. słynnego niemieckiego doktora Mengele. Stroessner nigdy nie odpowiedział za swoje czyny. Zbiegł do Brazylii, gdzie zmarł w 2006 roku. Paragwaj jeszcze przez wiele lat borykał się z wysokim poziomem korupcji, niedostatkami demokracji i poszanowania praw człowieka, ale stopniowo, z roku na rok, sytuacja się poprawia.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne.screenshot

 

zemdleli

Rodzina z Wrocławia zatrzymana przez służbę celną. Strażnicy PRAWIE ZEMDLELI, GDY ZOBACZYLI CO MAJĄ W BAGAŻU

Pracownicy służby celnej nie mają łatwego życia. Można im dogryzać, że sprawiają nam często problemy, ale trzeba doceniać ich pracę. Prawie zemdleli, gdy zobaczyli co próbowała przewieźć rodzina z Wrocławia do Polski. Po otworzeniu bagażu ich oczom ukazały się… czaszki. Początkowo było groźnie, lecz szybko okazało się, że do szczątki zwierząt. Jednak i to jest zakazane w naszym kraju.

Rodzina ma ponieść konsekwencje swojego zachowania. Próbowali przemycić szczątki egzotycznych zwierząt do Polski. Podróżni nie posiadali żadnych dokumentów zezwalających na przewóz z Australii do Unii Europejskiej wyżej wymienionych części zwierząt – mówi w rozmowie z Gazetą Wrocławską Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Nie ma się co dziwić strażnikom, że początkowo prawie zemdleli. Nie codziennie widzi się takie rzeczy. Pojawiły się podejrzenia, że część ze zbiorów może podlegać ochronie Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), zbiory zostały zatrzymane – dodaje Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zapewne rodzina poniesie srogie konsekwencje i odpowiedzą za to co zrobili.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Tylko zwierząt szkoda… Można by rzec. Ludzie nie mają za grosz empatii i dla paru kości potrafią zaryzykować bardzo wiele. Zero zastanowienia. Tak się nie powinno podróżować.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

morze, kości, plażę

Na plaży leżały kości CZŁOWIEKA. Okazało się, że należą do ZAGINIONEGO…

Takie wydarzenia zawsze mrożą krew w żyłach. Na plaży odkryto gości dorosłego człowieka. Szybko okazało się, że należą one do zaginionego Erwana Ferrieux. Na północnym wybrzeżu Nowej Południowej Walii w Australii dokonano przerażającego odkrycia. 21-letni turysta z Francji zaginął w lutym tego roku. Niestety, policja potwierdziła, że nie żyje.

Kości znaleziono w miejscu gdzie najprawdopodobniej zaginął Erwan Ferrieux z Francji. Były one porozrzucane i codziennie odnajdywano kilka z nich. Badania DNA potwierdziły, że należą one do 21-letniego zaginionego Francuza. Porównanie DNA trzech kości zlokalizowanych w czerwcu potwierdziło, że pochodzą one od tej samej osoby płci męskiej. Wierzymy, że należą do pana Ferrieux – powiedział w poniedziałek nadinspektor policji w Port Macquarie, Paul Fehon. Prócz Erwana zaginął również Hugo Palmer – jego rok młodszy kolega. Policja podejrzewa, że mężczyźni mogli wejść do wody i po prostu utonąć, a prąd morski wyrzucił na plażę ich szczątki.

 

ZOBACZ:Tak makabrycznej zbrodni ŚWIAT nie widział. Poćwiartowane zwłoki, szatański rytuał i…

 

Niewyobrażalna tragedia. Dodatkowo znaleziono wypożyczone przez mężczyzn auto w którym były ich rzeczy. Tylko tyle po nich zostało…

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

stodole

Podhale: odkryli w starej stodole 30 tajemniczych kartonów. Gdy je otworzyli, nogi ugięły się pod nimi ze strachu!

Przerażającego odkrycia dokonali dziennikarze Tygodnika Podhalańskiego. W stodole znajdującej się na  Półwyspie Stylchyn nad Jeziorem Czorsztyńskim znaleźli kilkadziesiąt dziwnych kartonów. Gdy je otworzyli, nogi ugięły się pod nimi ze strachu.

Pudła znalezione w stodole były pełne ludzkich szczątków! Nie wiadomo jak długo tam leżały, skąd się wzięły i do kogo należały. Na miejsce została wezwana policja i prokurator, aby zabezpieczyć to przerażające znalezisko.

 

ZOBACZ: Zgierz: horror w szpitalu. Trzymali żywego pacjenta razem z nieboszczykami!

 

Teraz policjanci sprawdzają do kogo należy teren, na którym stoi stodoła, a więc kto może mieć zarazem coś wspólnego ze strasznym znaleziskiem. Dziennikarze „Tygodnika Podhalańskiego”, którzy dokonali odkrycia twierdzą, że stodoła jest elementem skansenu, który powstał w tym miejscu – zgromadzono tu stare budynki przeniesione z miejscowości zalanych przez Jezioro Czorsztyńskie, w momencie gdy stworzono tamę.

 

Prawdopodobnie kości również mogą pochodzić z zalanego terenu, np. z cmentarza, który z tego powodu zostały przeniesione. Ale wciąż otwarte pozostaje pytanie, skąd wzięły się one w tym miejscu?

odkrycie w jaskini ciemnej

Małopolska: szczątki dziecka znalezione w jaskini. Niesamowite, co je pożarło!

To odkrycie to prawdziwa sensacja archeologiczna. W Jaskini Ciemnej w Małopolsce odnaleziono szczątki dziecka w wieku 5-7 lat. To samo w sobie jest sensacją, bo są to najstarsze odkryte dotąd szczątki ludzkie na ziemiach Polski. A po drugie niezwykły jest los szczątek, który odkryli badacze.

 

Zespół archeologów znalazł kości dłoni neandertalskiego dziecka sprzed około 115 tysięcy lat. To najstarsze znane nauce szczątki człowieka znalezione w Polsce. Do tej pory najstarszymi kośćmi były zęby trzonowe odnalezione w Jaskini Stajnia, datowane na 52-42 tysiące lat.

 

Badacze znaleźli kości palców, tzw. paliczki. Ich dokładna analiza wykazała, że przeszły one przez przewód pokarmowy jakiegoś wielkiego ptaka! Oznacza to, że dziecko mogło zostać przez niego pożarte. Inna hipoteza zakłada, że ptak pożywił się zwłokami dziecka już po jego śmierci., a nie upolował go.

 

 

ZOBACZ: Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

 

 

Sensacyjnego odkrycia dokonali badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

 

rmf.fm/ foto: wikipedia

mogiły, eliksir, hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

To jedno z donioślejszych odkryć w ostatnich latach. Okazuje się, że nasi praprzodkowie chętnie utrzymywali stosunki międzygatunkowe i krzyżowali się ze sobą. Oznacza to, że przed dziesiątkami tysięcy lat świat mogły zamieszkiwać hybrydy wielu różnych gatunków człowieka! 

 

Intrygującego odkrycia dokonano w jaskini nad brzegiem rzeki Anuj na Syberii. Odnaleziono w niej fragment kości sprzed 90 tysięcy lat. Analiza DNA dała zaskakujący rezultat – była to kość osobnika, którego matka była neandertalką, a ojciec pochodził z gatunku denisowian!

 

Uczeni od dawna podejrzewali, że ludzie różnych gatunków krzyżowali się ze sobą. Teraz jednak uzyskali namacalny i twardy dowód. Jest on o tyle istotny, że pojawia się w nim ślad tzw. denisowiańczyka. Jest to gatunek człowieka wyodrębniony dopiero w 2010 roku. Jego nazwa pochodzi od Jaskini Denisowa w Górach Ałtaj, gdzie natrafiono na fragment kości palca i zęby pierwszego denisowiańczyka.

 

Jak dotąd odnaleziono dopiero szczątki czterech denisowian. Piąty z nich to już hybryda z neandertalczykiem, a więc można podejrzewać, że takich mieszanek było znacznie więcej!

 

Analizy DNA obecnego przypadku dokonał zespół doktora Svante Paabo z uniwersytetu w Lipsku. Kto wie co jeszcze czeka na nas do odkrycia w jaskiniach w zapomnianych częściach świata? Uczeni cały czas spekulują, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich gatunków naszych przodków. Najbliższe lata mogą więc przynieść jeszcze ważniejsze odkrycia.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

sekcji zwłok, drogi, nożem, narkotyki, małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Wołomin: nastolatka spacerowała z psem. Dokonała MAKABRYCZNEGO odkrycia!

Historia ta spokojnie mogłaby być początkiem horroru lub filmu kryminalnego. W poniedziałek około 19 nastoletnia mieszkanka Wołomina spacerowała z psem po łące nieopodal ulicy Lipińskiej. W pewnym momencie pies zwęszył coś w zaroślach i zaczął kopać.

 

Po chwili oczom przerażonej dziewczyny ukazała się ludzka czaszka owinięta w torebkę foliową! Skontaktowała się z bliskimi, a jej ojciec powiadomił o sprawie policję.

 

Przybyli na miejsce policjanci zabezpieczyli czaszkę. Na miejscu nie znaleziono innych szczątków, ani żuchwy. Prawdopodobnie czaszka może mieć nawet kilkadziesiąt lat. Tajemnicą pozostaje w jaki sposób znalazła się w tym miejscu – wyjaśnienie tej sprawy spoczywać będzie na ramionach policjantów.

 

Być może jest to po prostu wyrzucona przez studenta medycyny pomoc naukowa, a może za czaszką kryje się o wiele mroczniejsza historia?

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne