Boeing

Kraków: Dramat pasażerów samolotu! Boeing musiał awaryjnie lądować przez (…)!

Fatalnie rozpoczął się lot dla pasażerów samolotu Ryanair z Krakowa do włoskiego Palermo. Godzinę po starcie z lotniska w Balicach Boeing 737 linii Ryanair ze 183 osobami na pokładzie musiał zawrócić i awaryjnie lądować w Krakowie. Wszystko przez problemy z podwoziem, które zmusiły pilotów do wszczęcia procedur bezpieczeństwa.

Pasażerowie feralnego lotu najedli się sporo strachu, a wielu było zszokowanych kiedy Boeing zaczął zawracać na lotnisko w Balicach. Dopiero po godzinie lotu dowiedzieli się co było powodem wszczęcia przez pilotów procedury awaryjnej. Okazało się, że w maszynie lecącej z Krakowa do Palermo problemy zaczęły się chwile po starcie. Piloci mieli kłopoty ze schowaniem podwozia i po około godzinie lotu postanowili wrócić z powrotem do Krakowa.

 

ZOBACZ:20-latka zmarła podczas 13-godzinnego lotu samolotem! Sekcja zwłok pozwoliła odkryć wstrząsającą prawdę!

 

Na szczęście nikomu ze 183 pasażerów znajdujących się na pokładzie samolotu nie stało się nic złego, a awaryjne lądowanie przebiegło bez jakichkolwiek zakłóceń. Nikt z pasażerów nie skarżył się na jakiekolwiek uniedogodnienia i dolegliwości. Po wylądowaniu na lotnisku w podkrakowskich Balicach pasażerowie przesiedli się do podstawionego samolotu i z kilkugodzinnym opóźnieniem wylecieli do Włoch.

 

ZOBACZ TAKŻE:Pasażerowie samolotu przeżyli chwilę grozy podczas lotu. Pilot stracił przytomność, wtedy do kabiny wszedł on i zrobił coś niesamowitego!

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

Molestowanie w krakowskim TEATRZE! „Klepał po tyłku, lizał po…”

Jak do tej pory artyści z krakowskiego teatru „Bagatela” dostarczali nam pozytywnych wrażeń. Dziś jest inaczej. Padły zarzuty o molestowanie aktorek!

 

Dyrektor krakowskiego teatru „Bagatela” ma teraz bardzo dużo problemów. A to wszystko przez molestowanie, o które oskarżają go jego pracownice – aktorki. Jednak Henryk Jacek Schoen – zarządca „Bagateli” twierdzi, że to są tylko kłamstwa. W rozmowie w TVNie Schoen zaprzeczył jakoby dopuścił takich nadużyć. I poszedł na urlop!

 

Doszedłem do wniosku, że idę na urlop. W tym momencie to mnie przerosło, ta kampania oszczerstw (…) Traktuje się mnie w tym momencie jak jakiegoś potwora, mimo że nigdy nie molestowałem ani nie mobbingowałem- twierdzi dyrektor teatru „Bagatela”

 

Sprawa wydaje się jednak bardzo podejrzana i bardzo poważna. Prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski poinformowany o zarzutach stawianych Henrykowi J. Schoenowi postanowił powiadomić krakowską prokuraturę. Mają teraz bliżej przyjrzeć się tej sprawie.

 

ZOBACZ TEŻ: Władza ma przechlapane! Protestujący prawie rozerwali panią burmistrz na strzępy!

 

Krakowskie aktorki z „Bagateli” dosyć długo siedziały cicho. Po prostu bały się swojego dyrektora. Milczały też w obawie utraty pracy. A aktorom nie jest tak łatwo przejść do innego teatru. Dodatkowo zarzuty przeciw Schoenowi mogłyby pogrążyć je w artystycznym środowisku. Aż wreszcie miarka się przebrała i aktorski odważyły się powiedzieć jak było! Jedna z nich Alina Kamińska w rozmowie w radiu RMF FM opowiedziała jak wyglądały relacje aktorek z dyrektorem.

 

 

W moim przypadku było to całowanie w usta, język w uchu, dotykania, propozycje przyjścia do domu, pytania: „kiedy go zaproszę”, opowiadanie, co będzie ze mną robił – mówiła jedna z wykorzystanych aktorek.

 

Zespół teatru wydał na swojej stronie oświadczenie, w którym proszą o odsunięcie się ze stanowiska na czas wyjaśnienia sprawy o molestowanie. „Jednocześnie prosimy wszystkich o uszanowanie instytucji Teatru Bagatela oraz ludzi, którzy ją tworzą. Chcemy dalej grać i przygotowywać nowe premiery” – piszą aktorzy.

 

Obecnie trwa wielkie zdziwienie z krakowskim świecie artystycznym. A wszyscy czekają na postanowienia prokuratury, która już się zajęła tą sprawą.

 

Źródło: rmf.fm oraz tv24.pl

teatrze

LIZANIE po szyi, JĘZYK do ust! To robił w TEATRZE w…

Do prokuratury trafiła sprawa molestowania seksualnego w teatrze.

Co najmniej osiem kobiet pracujących w teatrze teraz przełamało milczenie i zdecydowało się zaznawać.

 

Przemoc w kulturze

Do molestowania seksualnego i mobbingu miało dochodzić w krakowskim Teatrze Bagatela. To jego dyrektor 68-letni Henryk Jacek Schoen miał napastować kobiety. Jak podaje TVN:

 

„Wpychanie języka do ust i uszu, lizanie po szyi i twarzy, całowanie, klepanie po pośladkach, obleśne seksualne nagabywanie – to zarzuty, które co najmniej osiem kobiet stawia Henrykowi Jackowi Schoenowi”

 

Dlaczego teraz?

Jak twierdzą rzekomo molestowane kobiety, do aktów przemocy dochodziło od kilkunastu lat. Jeśli to prawda, to dlaczego do tej pory dyrektor był bezkarny?

Podobno kobiety popadły w desperację po tym, jak zachowania Schoena nasiliły się. Dodatkowo szef teatru na ofiary miał wybierać coraz młodsze kobiety, a niektóre z nich przeżywały załamania nerwowe.

 

Jakby pieściła główkę…

Według relacji kobiet, które zdecydowały się zeznawać przeciwko Schoenowi, był on też bardzo wulgarny i wciąż robił seksualne aluzje. Podobno podczas próby do jednego ze spektakli pozwolił sobie na obsceniczny komentarz. W sztuce była scena przytulenia syna, a dyrektor miał aktorce zalecić, by pieściła go tak jak… główkę członka.

Czytaj też: Skandal w TEATRZE! Robili TO podczas spektaklu „Być Jak BEATA”!

 

Dyrektor zaprzecza

Ponieważ Teatr Bagatela jest instytucją miejską, pokrzywdzone udały się do prezydenta Krakowa – Jacka Majchrowskiego. Liczyły na dyskretną interwencję, jednak informacje o spotkaniu dotarły do Schoena. Pełnomocnik Dyrektora przygotowała komentarz do sprawy:

 

„Klientowi mojemu została przedstawiona treść pisma złożonego p. Prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu przez kilka Pań pracujących w Teatrze Bagatela. Z wielką przykrością stwierdziliśmy, że pismo zawierało same nieprawdziwe zarzuty. 

(…) wzywam Pana do powstrzymania się od jakiejkolwiek publikacji, które naruszą lub zagrożą Jego dobrom osobistym w postaci dobrego imienia do czasu wyjaśnienia sprawy przez Prezydenta Krakowa, w przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć stosowne kroki na drodze sądowej”. 

 

Finał sprawy

5 listopada Urząd Miasta Krakowa złożył zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Tym samym sprawa będzie dokładnie zbadana, a pokrzywdzone przesłuchane.

Na ten moment dyrektor Schoen nadal pełni swoje funkcje i nie został zawieszony czy też zwolniony.

 

fot. facebook.com/TeatrBagatela

cyt. za tvn

 

POLITYKÓW

KRAKÓW: Przerobią POLITYKÓW na TORBY bo…

Kampania wyborcza to gorący czas dla wielu polityków.

Jednak, gdy gorączka już ostygnie, zostaje wiele materiałów promocyjnych poszczególnych polityków. Często nie są one usuwane w ustawowym terminie i zaśmiecają nasze miasta.

 

Praktyczny jak Krakus

W związku z tym „politycznym” problemem, Wicemarszałek Województwa Małopolskiego – Tomasz Urynowicz – wpadł na ineteresujący pomysł. Rozwiązaniem staje się upcycling, czyli stworzenie ze niepotrzebnych rzeczy, śmieci – nowych przedmiotów. Jest to też nadanie im zupełnie innej jakości. Tym razem przerabiane będą materiały wyborcze.

 

Politycy są wieczni!

Żywotność bannerów jak bardzo duża, wręcz wieczna. Jak Marszałek napisał na Facebooku:

 

„Wyborcza gorączka stygnie. Pozostały po niej tysiące plastikowych bannerów, promujących kandydatów poszczególnych partii🧒👩👨👩‍🦳.

Sprawdziłem, jak długo taki przedmiot może się rozkładać – okazuje się że ok. 400 lat❗️❗️❗️”

 

Apel Marszałka

Tomasz Urynowicz już 15 października zachęcał polityków do włączenia się do akcji:

 

„Apeluję do wszystkich komitetów wyborczych:
Prawo i Sprawiedliwość
Koalicja Obywatelska Małopolska
Lewica – KW Sojusz Lewicy Demokratycznej – Małopolska
PSL Małopolska
Konfederacja

Nie pozwólmy, aby bannery wyborcze psuły krajobraz Małopolski i przyczyniały się do degradacji środowiska! Przynieście je do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, a my je posegregujemy i przetworzymy np. na torby i plecaki 🛍🛍🛍w duchu up-cyklingu. ♻️♻️♻️

Czytaj także: Turyści oburzeni! Hejnał MARIACKI nie jest już… (+FOTO)

 

A jednak no-name?

Produkty, które powstaną z bannerów wyborczych służyć będą Urzędowi jako materiały promocyjne i gratisy:

 

„Bannerowe, ekologiczne torby trafią do mieszkańców regionu podczas konkursów i spotkań, organizowanych m.in. przez zespół EkoMałopolska.”

 

Jednak część kandydatów na pewno będzie rozczarowana – będą to torby no-name i bez wizerunków polityków.

„Oczywiście zadbamy, aby twarze i nazwiska kandydatów nie były na nich rozpoznawalne.”

 

Klęska urodzaju?

Jak informuje serwis news.krakow.pl, krakowskie komitety wyborcze przekazały już ponad 400 sztuk bannerów.

Jeśli są jeszcze osoby, które chciałby włączyć się do akcji, to należy skontaktować się z Urzędem Marszałkowskim:

 

„Aby przekazać bannery należy skontaktować się z Departamentem Środowiska UMWM, pod numerem telefonu: 12 29 90 908”

 

fot. facebook.com/UrynowiczTomasz

hejnał

Turyści oburzeni! Hejnał MARIACKI nie jest już… (+FOTO)

Hejnał Mariacki to jeden z symboli królewskiego miasta.

Myśląc o Krakowie od razu przychodzi nam na myśl Wawel (i smok Wawelski), Wisła, Kazimierz, Rynek Główny, Sukiennice i – oczywiście – hejnał z Wieży Mariackiej. Czy teraz jednak może go zabraknąć wśród symboli Krakowa?

 

Kiedy Hejnał?

Hejnał Mariacki grany jest codziennie z wieży Kościoła Mariackiego (Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwany także bazyliką Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny) od 1838 roku. W tym czasie hejnalista wygrywał nuty tylko raz dziennie – w południe.

Obecnie melodię hejnału możemy usłyszeć o każdej pełnej godzinie, zaś o godz. 12 jest on transmitowany przez Program Pierwszy Polskiego Radia.

 

Romantyczna legenda

Melodia hejnału raptownie się urywa, co znajduje uzasadnienie w legendzie.

Ponoć w 1241 roku, strażnik zauważył zbliżających się do miasta Tatarów. Chcąc ostrzec mieszkańców, zaczął trąbić na alarm. Jednak strzała z tatarskiego łuku przebiła mu gardło.

Dla upamiętnienia tego zdarzenia – melodia hejnału jest urwana.

 

Pozytywka na pamiątkę

Kraków to miasto o pięknej tradycji i historii. Co roku przybywają tu rzesze turystów i kupują różne pamiątki. Taki też plan miał pan Zdzisław.

 

„Spodobały mi się pozytywki. Nie najtańsze, bo ponad 40 złotych za małe pudełeczko, ale gustowne.” – opowiada.

 

pozytywka, kraków
pamiątka z królewskiego miasta – fot. mat. prywatne/wsieci24.pl

Mechanizm wbudowany był w drewnianą, klasycznie ozdobioną szkatułkę.

 

Jaka to melodia?

 

„Już miałem kupować tę pozytywkę dla wnuczki, gdy zorientowałem się że mają one karteczki – były to nazwy utworów”

 

pozytywka, kraków
For Elise czy Swan Lake? – fot. mat. prywatne/wsieci24.pl

I tu pan Zdzisław doznał szoku! Wśród kilkunastu propozycji nie było ani jednej polskiej! Można było zatem wybrać z pomiędzy takich utworów jak: Hej Jude, Merry Christmas, I will always love You, Dla Elizy czy inne.

 

Oburzeni turyści

Najbardziej oczywistym wyborem melodii do pozytywki z Krakowa byłby właśnie Hejnał z Wieży Mariackiej. Nawet jeśli nie on, to choćby inne polskie melodie czy to ludowe czy z muzyki klasycznej. Tu jednak pojawiły się raczej evergreen’y muzyki światowej. Tyle że „zapakowane” w a la ludową szkatułkę.

 

„Czy Hejnał Mariacki nie jest już symbolem Krakowa?” – pyta inna turystka – „Przecież goście z Ameryki mogą sobie kupić pozytywkę z Merry Christmas w USA!”

 

Jak widać Polacy zachowują się niekonsekwentnie. Z jednej strony chcą zachować i kultywować tradycję. Z drugiej – sami ją zabijają takimi nietrafionymi pomysłami.

Zobacz także: PROFANACJA na Biegu Żołnierzy Wyklętych! Nie ZGADNIESZ, co wymyślili ORGANIZATORZY!

 

fot. mat. prywatne/wsieci24.pl

galerii

Kraków: Obcokrajowiec zgubił fortunę w galerii handlowej! Polak, który ją odnalazł ma teraz spore problemy, bo (…)!

Obywatel Bośni i Hercegowiny, który wybrał się na wakacje do Polski najadł się niemało strachu, na szczęście w jego przypadku przykra przygoda skończyła się happy endem. Mężczyzna wraz ze swoją żoną wybrał się do jednej z podkrakowskich galerii. W sklepie odzieżowym przymierzał bluzę i pech chciał, że wychodząc zapomniał o saszetce z pieniędzmi, którą zostawił na wieszaku. W środku znajdowało się 18 tysięcy euro.

Zawartość saszetki szybko znalazła nowego właściciela. Kiedy turysta wrócił do sklepu w środku nie było już pieniędzy. Jak się później okazało zabrał je 54-letni Polak, który narobił sobie przez to sporo problemów. Mężczyzna zamiast poinformować o znalezisku policję postanowił przywłaszczyć sobie pieniądze. Pech chciał, że namierzyły go kamery dzięki czemu funkcjonariuszom szybko udało się go zidentyfikować. 54-latek ze Śląska niezbyt długo cieszył się pieniędzmi, które znalazł w galerii, ponieważ kilka godzin później do jego domu zapukali policjanci.

 

 

Zaskoczony mężczyzna nie spodziewał się takiego obrotu spraw i niemal od razu przyznał się, że ukrył pieniądze w przydomowym warsztacie. 54-latek został przewieziony na komendę, gdzie usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu za to nawet do pięciu lat więzienia. Turysta z Bośni i Hercegowiny nie krył szczęścia, że polskim policjantom udało się tak szybko odnaleźć jego pieniądze i początkowo nie mógł w to uwierzyć. Na całe szczęście finał tej historii okazał się pozytywny.

 

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

udusił,. kolega, tłuczkiem do mięsa, grze komputerowej,

Spalił byłą partnerkę, bo nie chciała seksu. Wstrząsające zeznania świadka: „z głowy wystawały mu…”

51-letni Paweł K. stanął przed sądem w Krakowie jeszcze w 2018 roku. Był oskarżony o brutalne morderstwo na swojej byłej kochance Annie. Miał ją związać na łóżku i podpalić, gdy odmówiła mu seksu. Jej obecny narzeczony omal nie zginął w płomieniach razem z nią. Zeznania świadka są przerażające. 

Do zbrodni doszło w marcu 2018 roku. Paweł K., wraz z Leszkiem B. przyszli do mieszkania Anny i jej narzeczonego Macieja B. Alkohol lał się strumieniem tak szerokim, że Maciej w pewnym momencie nie wytrzymał tempa i położył się spać.Leszek B. także opuścił libację wcześniej, ale teraz pełni rolę ważnego świadka.  To co powiedział mężczyzna budzi grozę. Wygląda na to, że Paweł K. budził ogromne przerażenie:

 

Patrzyłem na pana Pawła… Może to zabrzmi dziwnie albo miałem halucynacje, panował tam półmrok, zauważyłem, że z głowy wystają mu rogi. Miał dziwny wyraz twarzy

 

ZOBACZ: Utrzymywał trzy żony, które o sobie nie wiedziały. Wpadł przez bardzo głupie błędy!

 

Gdy Paweł został sam na sam z Anną zaczął namawiać ją na seks. Gdy mu odmówiła, wpadł w szał. Związał kobietę na łóżku, polał łatwopalną substancją i podpalił. Maciej B., jej śpiący w pokoju obok partner został przez niego pobity niemal do nieprzytomności i z ledwością uciekł z mieszkania. Kobieta zginęła w płomieniach.

 

Prokurator zażądał dla Pawła K. dożywocia, na co sąd bez większych wątpliwości przystał. Wyrok został ogłoszony kilka tygodni temu. Paweł K. był bowiem recydywistą, już skazywanym za napaść na policjantów oraz znęcanie się nad swoją żoną i dziećmi. Poza tym musi zapłacić 20tys. zadośćuczynienia matce Anny oraz 5 tys. Maciejowi B.

 

fakt.pl/ foto: policja/zdjęcie ilustracyjne

 

lasu

Kraków: Wybrał się na spacer i dokonał makabrycznego odkrycia! W lesie natknął się na ludzkie zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu!

Makabrycznego odkrycia w lesie na krakowskich Bielanach dokonał spacerujący mężczyzna. W pewnym momencie zauważył dziwny kształt w gęstwinie, kiedy podszedł bliżej okazało się, że były to ludzkie zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu. Patolodzy ustalili, że denat był mężczyzną, a bezpośrednią przyczynę jego śmierci wskaże sekcja zwłok. Krakowscy policjanci próbują również ustalić personalia zmarłego.

Spacerujący po lesie mężczyzna natknął się na zwłoki w poniedziałek. O swoim znalezisku natychmiast powiadomił policjantów. Oględziny ciała znalezionego w lasku na Bielanach trwały do późnych godzin wieczornych. Z informacji przekazanych przez policjantów wynika, że zwłoki znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu.

 

 

Ciało mężczyzny zostało zabezpieczone i przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Sekcja zwłok pozwoli odpowiedzieć co było bezpośrednia przyczyną jego śmierci. Jednak według wstępnych ustaleń policji wynika, że do jego śmierci nikt się nie przyczynił. W spodniach denata odnaleziono również dokumenty. Policja sprawdza czy w rzeczywistości należały one do niego.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

REKLAMA

29

[VIDEO] Kraków: 29-latek był tak pijany, że zaparkował auto na peronie Dworca Głównego! Wcześniej omal nie zderzył się z odjeżdżającym pociągiem!

29-letni mężczyzna swoim irracjonalnym zachowaniem zszokował wszystkich pracowników i pasażerów Dworca Głównego w Krakowie. Kierujący Oplem, jak się później okazało kompletnie pijany człowiek zrobił coś czego jeszcze nikt przed nim nie dokonał. Wjechał samochodem na jeden z peronów, a kiedy już udało mu się go zaparkować wyszedł sobie po nim pospacerować!

Z nagrań monitoringu zamieszczonego na terenie dworca wynika, że 29-letni Krakowianin najpierw przejechał drogą techniczo-pożarową. Później postanowił przeciąć tory i przejechać wzdłuż wszystkich peronów. Następnie zawrócił omal nie uderzając w odjeżdżający pociąg i zaparkował auto na peronie numer 5. Wybryki kierowcy zauważył jeden z pracowników SOK. Po krótkiej chwili spacerującego mężczyznę zatrzymali ochroniarze.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Był tak pijany, że nie wiedział, iż gada ze swoim lustrzanym odbiciem! Z uporem próbował przekonać „go” aby (…)

 

Wezwani na miejsce policjanci zbadali młodego człowieka alkomatem. W jego organizmie było prawie 2,5 promila alkoholu. Kompletnie pijany kierowca musi teraz liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Jak się okazało miał on zakaz prowadzenia pojazdów, ponieważ nie był to jego pierwszy pijacki wybryk za kierownicą. Jakby kłopotów było mało, auto którym się poruszał nie miało ważnych badań technicznych. 29-latkowi za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym grozi nawet do 8 lat więzienia.

 

 

źródła: wiadomosci.wp.pl, youtube.com, foto. Małopolska Policja