głowę

W czasie jazdy samochodem wychylał się przez okno. Kiedy jego kolega gwałtownie skręcił stało się coś strasznego!

Do makabrycznego wypadku doszło w czwartek nad ranem na jednej ulic Rotterdamu w Holandii. Dwóch nastolatków szalało na pustych o tej porze ulicach miasta. W pewnym momencie 18-letni pasażer postanowił wystawić głowę za okno rozpędzonego samochodu. Wtedy kierowca gwałtownie skręcił w prawo i wjechał na chodnik. Nastolatek, który się wygłupiał uderzył głową w stojącą na nim latarnię!

Siła uderzenia i prędkość z jaką jechali chłopcy była ogromna. Po uderzeniu w słup auto zatrzymało się dopiero po 200 metrach! Niestety na pomoc poszkodowanemu 18-latkowi było już za późno. Chłopak zginął na miejscu. Wezwane do wypadku służby medyczne były bezradne i nie miały żadnych szans na uratowanie młodego Holendra, który wystawił głowę przez okno samochodu.

 

 

 

Kierowca został zatrzymany przez policję i przesłuchany na komisariacie. Chłopak usłyszał już pierwsze zarzuty. Jednym z nich jest brawurowa, niebezpieczna jazda przez którą doszło do tragicznego w konsekwencjach wypadku i śmierci pasażera. Śledczy chcą teraz ustalić z jaką prędkością w momencie uderzenia w latarnię poruszało się auto.

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

latarnię

Dwóch chłopców bawiło się pod blokiem. Gdy jeden oparł się o latarnię, stało się coś potwornego

Pod jednym z bloków w Tomaszowie Mazowieckim doszło do potwornego wypadku. Dwóch bawiących się chłopców zostało przygniecionych przez betonową latarnię. Po tym zdarzeniu w mieście trwa kontrola wszystkich słupów oświetleniowych. 

Do zdarzenia doszło na ulicy Granicznej. Dwaj chłopcy w wieku 11-lat spędzali razem czas – jeden jeździł hulajnogą, a drugi na rowerze. W pewnym momencie zatrzymali się pod jedną z latarni. Gdy jeden z nich oparł się o nią, ta zaczęła trzeszczeć, aż wreszcie runęła na chłopców. 

 

ZOBACZ TEŻ: 22-latek wziął ślub z 10-LATKĄ. Ślub unieważniono, ale z kuriozalnego powodu!

 

Jeden z chłopców doznał poważnych obrażeń głowy, drugiem latarnia przygniotła nogę. Być może skutki wypadku nie byłby tak tragiczne gdyby nie to, że spanikowani chłopcy próbowali przytrzymać upadającą latarnię. 

 

Ona zaczęła skrzypieć i leciała w naszą stronę. Próbowałem ją jeszcze przytrzymać, ale nie udało się

– powiedział dziennikarzom Polsat News, cytowanym przez portal o2.pl jeden z chłopców, Oliwier Jóźwik.

 

Poważniej ranny chłopiec został karetką przewieziony do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Drugiego opatrzono na miejscu, a do szpitala zawiozła go mama.

 

Latarnia, która przewróciła się pochodziła z lat 80-tych. Mieszkańcy osiedla twierdzą, że była u podstawy zupełnie skorodowana, zaś administracja osiedla broni się, że została zakwalifikowana do drugiej grupy, czyli niewymagającej natychmiastowej naprawy.

 

Po tym zdarzeniu w Tomaszowie zwołano sztab kryzysowy, który sprawdza wszystkie słupy oświetleniowe na terenie miasta. Jest ich około 6 tysięcy, więc przed służbami sporo pracy. Ale to dobrze, że zostanie ona wykonana – kilkuset kilogramowe, betonowe latarnie mogą stanowić potężne zagrożenie dla pieszych i samochodów. Szczęście w nieszczęściu, że nie doszło do większej tragedii.

 

o2.pl/ foto: pixabay

solówka dzieciaków

[VIDEO] Solówka tych łebków przejdzie do historii! Jeden z dzieciaków znokautował się sam!

Młodsi czytelnicy mogą takich czasów nie znać, ale osoby w wieku szacownej Redakcji, a więc urodzeni w latach 90-tych doskonale pamiętają termin „solo po lekcjach”, czyli umówiony pojedynek, który odbywał się w pierwszym lepszym ustronnym (lub nie!) miejscu. Jak widać tych dwóch dzieciaków chciało kontynuować starą tradycję, niestety przeznaczenie dla jednego z nich było nieubłagane…

Dwa młode koguciki rozpoczynają pojedynek. Powolne i uważne badanie przeciwnika, szacowanie sił, pierwsze niecelne ciosy, odwrót… Nikt nie chciał zbyt ostro zaryzykować, ale jeden z dzieciaków jak widać po prostu musiał zostać znokautowany… i to w najmniej oczekiwany sposób, sami zobaczcie!

 

To musiało boleć… a gdyby nie film, to atakujący w życiu nie wytłumaczyłby się, że „przecież nawet go nie tknął!”

 

ZOBACZ TEŻ: To VIDEO zrobi ci dzień! Pies chciał przeskoczyć przez płotek, niechcący został akrobatą

motocykliści, ratownicy, rozpoczęcia roku, wypadków, pijana matka, rura, warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Warszawa: samochód skosił latarnię. W środku było tylu pasażerów, że dwóch podróżowało w BAGAŻNIKU!

Do nietypowego wypadku doszło dziś w nocy na rondzie Starzyńskiego w Warszawie. Kierujący mercedesem stracił panowanie nad samochodem i skosił latarnię, która uderzyła w wiadukt. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy byli w szoku, gdy zobaczyli, że do samochodu weszło aż 10 pasażerów!

 

Zgłoszenie o wypadku służby otrzymały po godzinie 3 w nocy:

 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący mercedesem, jadąc od Trasy Toruńskiej w kierunku alei Solidarności, wjeżdżając na rondo Starzyńskiego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup oświetleniowy

 

– powiedziała dziennikarzom fakt24.pl Magdalena Bieniak z Komendy Stołecznej Policji.

 

Aby pasażerowie mogli opuścić samochód potrzebna była pomoc aż 24 strażaków. Siedem z dziesięciu podróżujących autem osób zostało rannych. Największe zdziwienie zapanowało, gdy okazało się, że dwójka pasażerów podróżowała w bagażniku!

 

Jak na razie nie wiadomo, czy kierowca był trzeźwy w momencie wypadku, bo odmówił poddania się badaniu na miejscu. My możemy sobie tylko wyobrażać z jaką prędkością musiał wpaść na rondo, że stracił panowanie nad autem. Gdy dodamy do tego fakt, że zapakował do swojego samochodu dziesięć osób, to w naszym odczuciu wystarczająco aby odebrać mu prawo jazdy. Nawet jeśli był trzeźwy!

 

Szczęście w nieszczęściu, że do wypadku doszło w środku nocy. Dzięki temu życie i zdrowie postronnych osób nie było zagrożone.

 

fakt.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot