Ten mężczyzna znalazł na plaży LIST W BUTELCE! Zobacz, CO CHCIAŁ MU PRZEKAZAĆ NADAWCA WIADOMOŚCI…

Do niecodziennego zdarzenia doszło na plaży niedaleko Shishmaref na Wyspie Saryczewa na Alasce. Pewien Amerykanin, który wybrał się na spacer znalazł przypadkiem list w butelce! Zobacz, co chciał mu przekazać nadawca wiadomości.

 

Szczęśliwym znalazcą listu okazał się Tyler Ivanoff pochodzący z Alaski. List był napisany po rosyjsku, więc mężczyzna poprosił znajomych o przetłumaczenie jego treści. Co było napisane w komunikacie?

 

Okazuje się, że wiadomość została wysłana przez Rosjan.

Serdeczne pozdrowienia od rosyjskiej Dalekowschodniej Floty Rybackiej (VRHF) ze statku Sulak. Jeżeli znajdziecie ten list, prosimy o kontakt z załogą we Władywostoku. Życzymy ci dobrego zdrowia, długiego życia i szczęśliwego żeglowania – napisali autorzy listu.

 

Bliscy Tylera zasugerowali mu, by postarał się odszukać osobę, która jest autorem krótkiej wiadomości.

 

Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć autora listu i będę mógł go poinformować, że znalazłem jego wiadomość – powiedział Tyler Ivanoff w rozmowie z „The Moscow Times”.

list

Ktoś porzucił pod ich domek noworodka! Obok dziecka leżał list z szokującą prośbą!

Szokującego odkrycia dokonał mężczyzna mieszkający w Orlando na Florydzie. Kiedy o poranku przygotowywał śniadanie do pracy usłyszał rozdzierający płacz dziecka za swoimi drzwiami. Po ich otwarciu ukazał mu się wstrząsający widok. Na wycieraczce leżał noworodek, obok, którego znajdował się odręcznie napisany list przez osobę, która go tam zostawiła. Mężczyzna wezwał policje i pogotowie, które zajęło się chłopcem.

Na kartce papieru matka chłopca napisała, że urodziła go dzień wcześniej, 19 lipca 2019 roku o godzinie 17:45 w łazience. To jednak nie koniec jej wstrząsających zeznań. Kobieta wyjawiła również, że została zmuszona chronić siebie i dziecko przed ojcem, który próbował ich zabić. Ostatecznie zdecydowała się go oddać w czyjeś ręce by był bezpieczny. List kończy się prośbą o ukrycie chłopca przed ojcem, który jest niebezpiecznym człowiekiem.

 

 

 

 

Małżeństwo, pod którego domem porzucono dziecko jest wstrząśnięte całą sytuacją. Athea Brown, żona mężczyzny, który znalazł malucha na wycieraczce była wtedy w pracy mimo to bardzo przeżywa całą sytuację. Kobieta przyznała, że żałuje, że nie było jej wtedy w domu, ponieważ z chęcią zajęłaby się chłopcem. Maluch przebywa obecnie w szpitalu, jest w dobrym stanie. Policja szuka teraz jego rodziców.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

 

pokój

Sprzątała pokój i pod łóżkiem znalazła przerażającą wiadomość napisaną przez dziecko! Chłopiec pisał, że został porwany i (…)!

O tym, że głupie żarty mogą mieć przykre konsekwencje przekonała się pokojówka sprzątająca pokój po gościach, którzy odwiedzili jeden z hoteli w Dźwirzynie (woj. zachodniopomorskie). Kobieta natknęła się na list w butelce pisany ręką dziecka. Jego treść brzmiała bardzo dramatycznie, ponieważ dziecko napisało, ze zostało sprzedane i potrzebuje pomocy!

11-latek, który był autorem krótkiej wiadomości w języku niemieckim napisał „Drogi nieznajomy przekaż to mojemu ojcu, zostałem sprzedany, proszę pomóżcie mi”. Sprawą zainteresowała się policja, a po krótkiej weryfikacji ustalono, że pokój zajmowała rodzina z Niemiec. Finał sprawy okazał się kuriozalny, ponieważ dziecko postanowiło zażartować z osoby, która odczyta wiadomość.

 

 

 

Rodzice chłopca przyznali, że syn uwielbia przepisywać cytaty z książek i list, na który natknęła się pokojówka był jednym z nich. Sprawę skomentował główny winowajca. 11-latek zdradził, że nie przypuszczał iż krótką wiadomością wywoła takie poruszenie.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

dwa ciała

Przerażające znalezisko w opuszczonym budynku! Policjanci natknęli się na list i dwa ciała pozbawione głów!

Policjanci patrolujący pustostany na przedmieściach stolicy Meksyku, Mexico City dokonali wstrząsającego odkrycia. W jednym z opuszczonych budynków natknęli się na dwa ciała pozbawione głów i wymowną wiadomość o treści „Ostrzeżenie. To kara za porwanie dzieci.” Można się domyślać, że ofiary nie zginęły przypadkowo i nie były niewiniątkami.

W toku śledztwa odkryto, że dwa ciała to gangsterzy ze zwalczających się gangów, Jalisco New Generation Cartle (CJNG) i Viagras, który zajmuje się porywaniem i sprzedażą dzieci. Jednego z denatów zidentyfikowano jako Jesusa Olverę, który w przeszłości karany był za kradzieże, pobicia, a także przemoc rodzinną. Póki co policjanci nie ustali tożsamości drugiego z nich.

 

ZOBACZ:Chciał ich okraść, jego wrzaski obudziły wszystkich sąsiadów. Złodziejaszek prędko pożałował!

 

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno zamaskowani gangsterzy z CJNG opublikowali w sieci film, w którym dają jasno do zrozumienia, że będą zabijać wszystkich, którzy ośmielą się krzywdzić i porywać niewinne dzieci. Jeden z nich obiecał, że „To zdarzy się wszystkim głupim Viagrasom” i zapowiedział krwawą krucjatę przeciwko znienawidzonemu w Meksyku kartelowi.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Podczas sprzątania hotelowego pokoju znalazła przerażającą wiadomość zostawioną przez 11-latka! Chłopiec napisał, że został sprzedany i (…)!

O tym, że głupie żarty mogą mieć przykre konsekwencje przekonała się pokojówka sprzątająca pokój po gościach, którzy odwiedzili jeden z hoteli w Dźwirzynie (woj. zachodniopomorskie). Kobieta natknęła się na list w butelce pisany ręką dziecka. Jego treść brzmiała bardzo dramatycznie, ponieważ dziecko napisało, ze zostało sprzedane i potrzebuje pomocy!

 

 

 

11-latek, który był autorem krótkiej wiadomości w języku niemieckim napisał „Drogi nieznajomy przekaż to mojemu ojcu, zostałem sprzedany, proszę pomóżcie mi”. Sprawą zainteresowała się policja, a po krótkiej weryfikacji ustalono, że pokój zajmowała rodzina z Niemiec. Finał sprawy okazał się kuriozalny, ponieważ dziecko postanowiło zażartować z osoby, która odczyta wiadomość.

 

 

 

Rodzice chłopca przyznali, że syn uwielbia przepisywać cytaty z książek i list, na który natknęła się pokojówka był jednym z nich. Sprawę skomentował główny winowajca. 11-latek zdradził, że nie przypuszczał iż krótką wiadomością wywoła takie poruszenie.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

list

Wysłał list do zmarłego taty, poczta zaskoczyła swoją odpowiedzią. Wiara w ludzi przywrócona!

7-letni  Jase Hyndman 4 lata temu stracił ojca. Od tego dnia co roku pamięta o urodzinach taty i stara się je jakoś upamiętnić. W tym roku postanowił swojemu tacie wysłać list i kartkę urodzinową do nieba. Przesyłka trafiła do skrzynki pocztowej, a poczta zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał.

 

Jase nie wiedział jak zaadresować tak nietypową przesyłkę. Dlatego na kopercie umieścił adnotację: „Drogi listonoszu. Czy możesz przekazać to do nieba na urodziny mojego taty? Dziękuję”. Listonosz, który odebrał przesyłkę nie zlekceważył jej, tylko postanowił przekazać nietypową sprawę swoim przełożonym, którzy zrobili chłopcu bardzo miłą niespodziankę.

 

Po jakimś czasie na adres chłopca przyszedł list od Brytyjskiej Poczty Królewskiej. Napisano w nim, że kartka dla taty została dostarczona:

 

„To było trudne zadanie, ponieważ musieliśmy omijać gwiazdy i inne obiekty galaktyczne na naszej trasie do nieba. Wiemy, jak ważna była to dla ciebie wiadomość. Chcemy robić wszystko, by zapewnić ci bezpieczne dostarczenie listów do nieba”

 

Listem od Poczty Królewskiej pochwaliła się mama chłopca, Teri Copland, która nie potrafiła wyrazić swojej wdzięczności. Ten list dla jej synka stanowił ogromną wartość i niesamowicie ucieszył 7-latka, który uwierzył, że jego tata otrzymał od niego prezent w niebie.

Poczta Królewska przywróciła mi wiarę w ludzkość!

– napisała kobieta.

 

ZOBACZ: Wystarczył moment aby jej biust tak wyglądał! Nie uwierzysz, co się stało, dopóki nie zobaczysz nagrania [VIDEO]

 

 

Jej post ze zdjęciem listu stał się prawdziwym hitem sieci. Setki tysięcy internautów polubiły go, skomentowały, lub udostępniły. Żadna akcja marketingowa nie przyniosłaby takiego rezultatu Poczcie Królewskiej, jak ten prosty odruch serca. Brawo!

 

wprost.pl/ facebook.com

list w butelce, plaża, list, butelka

Najstarszy LIST W BUTELCE przypłynął do Australii – jakie informacje zawierała wiekowa butelka po alkoholu? [FOTO]

Historia jak z filmu rozegrała się na jednej z plaż w zachodniej Australii, nieopodal Wedge Island. Pewna para spacerująca brzegiem morza odnalazła piękną i starą butelkę po ginie. Postanowili wziąć ją do domu jako element ozdobny. Wtedy okazało się, że zawiera ona list!

 

Tonya i Kim Illman odnaleźli butelkę na plaży w czasie spaceru. Początkowo potraktowali ją jak śmieć, ale dłuższe oględziny sprawiły, że kształt butelki zaintrygował ich. Uznali, że stary kawał szkła może być fajną dekoracją w ich domu.

 

Gdy wrócili z przechadzki Tonya spostrzegła, że we wnętrzu butelki znajduje się zwój papieru! Był on datowany na dzień 12 czerwca 1886 roku. Kartkę zapisano po niemiecku. Państwo Illman postanowili zgłosić się do West Australia Museum, aby wyjaśnić tajemnicę jaką zawierał list w butelce.

 

Ross Anderson, kurator muzeum, rozwiał ich wszelkie wątpliwości. Butelka została wyrzucona z niemieckiego statku Paula przed 132 laty. Okręt przepływał około 950 kilometrów na zachód od wybrzeży Australii, po Oceanie Indyjskim.

 

 

Okazuje się, że nie był to jednorazowy „wybryk” a element ciekawego eksperymentu prowadzonego wówczas przez Niemców. „Masowo” wyrzucali oni butelki z listami ze swoich okrętów pływających po morzach i oceanach świata. Każdy list zawierał datę wyrzucenia, nazwę statku i jego dokładne koordynaty. W ten sposób zamierzano zbadać kierunki prądów morskich. Eksperyment trwał łącznie 69 lat, ale jak widać ta konkretna butelka „trochę dłużej” pływała po oceanie czekając na znalazców!

 

wprost.pl/facebook.com 

samolot

Gdynia: remontowali zabytkowy samolot. We wnętrzu dokonali NIESAMOWITEGO odkrycia!

Historia jest wszędzie, ale szczególnym jej nośnikiem są nie książki i podręczniki, a przedmioty sprzed lat. Czasem w ich wnętrzu można znaleźć zupełnie niespodziewane pamiątki. Samolot TS-8 Bies będący sam w sobie zabytkiem skrywał jeszcze jedną niespodziankę. 

 

Samolot przez wiele lat znajdował się na postumencie w Babich Dołach, dzielnicy Gdyni. Teraz postanowiono go zdjąć z cokołu i wyremontować, aby w dobrym stanie mógł cieszyć oczy jako pomnik przez kolejne lata.

 

W kadłubie ekipa remontowa odnalazła… kapsułę czasu! Do szklanej butelki włożony był list napisany przez pierwszą ekipę, która remontowała maszynę:

 

Gdynia, 2.05.1995. Samolot TS – 8 Bies po 21 latach został zdjęty w listopadzie 1994 r w celu wyremontowania kadłuba. Po wyremontowaniu przez chor. szt. Leszek Tylak, chor. szt. Jan Łukianiuk, bos szt. Janusz Janiszewski, st. bosm. Ireneusz Mitoraj, mat. Tomasz Wojcieszak i Krzysztof Wojnarowski dokonali ustawienia samolot na poprzednim miejscu.

 

– napisano na kartce.

 

Dzięki niemu pracownicy Lotniczych Zakładów Remontowych w Łodzi dowiedzieli się, kiedy dokładnie TS-8 Bies trafił na postument – 1973 roku. Oznacza to, że aktualny remont odbywa się na 45 lecie tego wydarzenia.

 

Bies wróci na postument jeszcze jesienią tego roku. Jego renowacja była możliwa dzięki wygranej projektu w budżecie obywatelskim miasta Gdyni w 2017 roku.

 

Samolot TS-8 został opracowany w Polsce w latach 50-tych. Do lat 70-tych służył lotnikom jako maszyna szkolno-treningowa.

Polscy artyści napisali list do Donalda Trumpa. Prezydent wesprze Polaków?

Wojciech Malajkat rektor warszawskiej Akademii Teatralnej i dyrektor artystyczny festiwalu ITSelF napisał list do prezydenta USA Donalda Trumpa. Przedstawiciele Akademii zwrócili się z prośbą do prezydenta o wsparcie dla ich festiwalu.

 

Termin 6 lipca, kiedy Donald Trump odwiedzi Polskę zbiegł się z festiwalem Akademii Teatralnej ITSelF. Ze względu na środki bezpieczeństwa dostęp do budynku akademii będzie niemożliwy.

 

Jak zaznaczył Malajkat w liście:

 

„Środki bezpieczeństwa, którymi objęta zostanie wówczas okolica, sprawiają, że jedyną publicznością festiwalu będą mogli zostać agenci Pańskich służb bezpieczeństwa.”

 

Trump przyleci do Polski 5 lipca wieczorem. Natomiast 6 lipca, wygłosi przemówienie na placu Krasińskich, w bezpośrednim sąsiedztwie budynku Akademii Teatralnej.

 

„Z radością dowiadujemy się, że w bezpośrednim sąsiedztwie naszej Akademii Teatralnej przemówi Pan do narodu polskiego. Odbieramy to jako wyraz szacunku dla polskiego teatru i festiwalu ITSelF, który Pańska znakomita obecność w pobliżu tym samym uświetni. (…) Co więcej, niespełna ćwierć mili od Pańskiego podium, kandydaci na Wydział Aktorski będą wyśpiewywać niezapomniane melodie z najlepszych amerykańskich musicali.”

 

Artyści w liście podkreślili swój wielki szacunek do kultury amerykańskiej i wizyty prezydenta USA w Polsce. „Nie oczekujemy zaś niczego więcej niż wzajemności i, być może, drobnej gratyfikacji dla naszych wysiłków kulturalnych. Czy możemy liczyć na Pańskie wsparcie?” – czytamy w liście.

 

kd, źródło: onet