piętra, wyskoczył, samobójstwo, blok, nastolatki

Wyrzucił ją przez okno, bo nie miała ochoty na seks. Wkrótce rusza proces

Makabryczne zdarzenie miało miejsce w Lublinie na początku lipca. 25-letni Jarosław B. wyrzucił przez okno 4. piętra swoją dziewczyną Olę. Zrobił to bo dziewczyna nie chciała mu się oddać. Ale sprawa ma dużo mroczniejsze podłoże.

Jarek i Ola poznali się 7 lat temu jako nastolatki. Jednak ich związek w ostatnich miesiącach przeżywał kryzys, bo mężczyzna nadużywał narkotyków i usiłował wciągnąć w nie swoją partnerkę.

 

W dniu tego potwornego zdarzenia para wspólnie piła piwo na mieście. Potem poszli do mieszkania, które Jarosław B. wynajmował przy ulicy Montażowej. Tam usiłował namówić swoją dziewczynę na seks. Ta jednak nie miała ochoty i chciała wyjść.

 

Wtedy Jarosław po prostu chwycił ją w pół i wyrzucił przez otwarte okno wprost przed blok! Sam zaś poszedł jak gdyby nigdy nic spać. Ola doznała urazu kręgosłupa, żeber, miała pęknięte wątrobę i śledzionę.

 

Jarosławowi B. za swój bezwzględny czyn grozi nawet dożywocie. I to chyba byłaby najlepsza kara dla kogoś takiego.

gwałt w wagonie

Lublin: zbiorowy gwałt w wagonie. Gehenna ofiary trwała wiele godzin – rusza proces zwyrodnialców

To makabryczne wydarzenie miało miejsce w listopadzie 2017 roku. Dwóch zwyrodnialców: recydywista Łukasz A. i jego kolega Radosław P., napadli na śpiących w wagonie przy ulicy Krochmalnej w Lublinie. Kobietę wielokrotnie gwałcili, a jej męża pobili.

Tego wieczoru para bezdomnych piła alkohol. Gdy zasnęli w wagonie pojawili się napastnicy. Podając się za Straż Ochrony Kolei zażądali od nich pieniędzy. Wyrwali mężczyźnie 40 złotych, pobili go i wyrzucili za wagonu. Kobieta została z nimi sam na sam.

 

Rozebrali ją wtedy i gwałcili na zmianę. Ofiara wzywała pomocy, ale nikt jej nie słyszał. Jej mąż nie wezwał pomocy. Koszmar trwał do rana, wtedy oprawcy kazali czekać jej w wagonie, a sami poszli po alkohol. Kobieta uciekła.

 

ZOBACZ: Skakali z 90-metrowego klifu, jeden ze spadochronów nie otworzył się. Drastyczne nagranie

 

 

Zawstydzona i przerażona nie złożyła zawiadomienia na policji. Po kilku tygodniach rozpoznała jednego z oprawców w jadłodajni przy ulicy Zielonej. Opowiedziała o wszystkim swojemu znajomemu. Wkrótce spotkała drugiego oprawcę na lubelskim dworcu PKS. Wtedy zdecydowała się złożyć oficjalne zawiadomienie na policję.

 

Funkcjonariusze szybko zatrzymali Łukasza A. i Radosława P. Nie przyznają się do zarzucanych czynów. Łukasz A. twierdzi, że został pomówiony. Za zbiorowy gwałt grozi do 12 lat więzienie, ale ze względu na recydywę, wyrok może być jeszcze wyższy.

 

ZOBACZ: Oto pierwszy polski Yoda! Ojciec zmienił imię 4-letniemu synkowi – w sieci wrze!

 

Właśnie odbyła się pierwsza rozprawa w tej sprawie. Sąd zdecydował się o wyłączeniu jawności, aby „nie obrażać dobrych obyczajów”. Wiemy jedynie, że obaj oskarżeni nie przyznają się nadal do winy i odmówili składania wyjaśnień. Kolejna rozprawa w tej bulwersującej sprawie jeszcze przed świętami.

 

źródło: dziennik wschodni, foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

dziewczynę, broniła. policja, wyrok, sąd, ucho, córeczkom

Lublin: zaprosił ją na randkę w piwnicy i tam brutalnie zamordował. Zwyrodnialec skazany

21-letni Jan W. od początku miał wszystko zaplanowane. Na randkę z 19-letnią Marleną przyszedł z dwoma nożami. Wiedział, że w głębokich piwnicach kamienicy w centrum Lublina nikt nie usłyszy jej wołania o pomoc.

Jan i Marlena poznali się w szkole średniej. On nie zdał rok wcześniej i w ten sposób trafił do klasy Marleny. Szybko znaleźli wspólny język – oboje uwielbiali oglądać horrory. Na miłosne schadzki często umawiali się w piwnicach jednego z budynków w centrum Lublina. Jan miał do nich klucze od swojego znajomego. Spędzili tam niejedną randkę.

 

Na ostatnią randkę, zamiast wina, kwiatów lub maskotki Jan W. przyniósł dwa noże. Brutalnie zamordował Marlenę, jej ciało zostawił w najgłębszym miejscu piwnic, a sam wrócił jak gdyby nigdy nic do domu.

 

 

ZOBACZ: Zazdrosna żona zamordowała i ugotowała swojego męża! Wpadła przez zupełny przypadek

 

 

Po trzech dniach Jan W. sam zgłosił się na policję. Rozprawa w jego sprawie została utajniona. Wiemy jedynie, że chłopak zobowiązał się do zapłaty 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzicom Marleny. Prawdopodobnie z racji na wiek sprawcy i jego nieposzlakowaną opinię do momentu zbrodni, sąd wymierzył mu zaledwie 15 lat pozbawienia wolności.

 

wp.pl/ foto: screenshot

salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Lublin: chciał tablet w cenie bananów, wpadł na gorącym uczynku. To się nazywa fantazja!

Nie tak dawno przez media przetoczyły się informacje o kobiecie, która ma sprawę w sądzie, bo przy ważeniu pierogów w markecie pomyliła się o 1,14zł. Jednak ten oszust zdecydowanie ją przebija, bo jego niecny plan zakładał, że wyniesie ze sklepu drogi tablet jako… banany!

35-latek wpadł na plan szatańsko idealny w swej prostocie. Skoro w markecie są kasy samoobsługowe, w jego mniemaniu przez nikogo niekontrolowane, to można to wykorzystać! Wybrał wart kilkaset złotych tablet, a następnie poszedł na stoisko warzywne. Zważył kiść bananów, lecz zamiast na nie, cenę przekleił na tablet.

 

 

ZOBACZ: Co działo się z Pauliną Dynkowską po zaginięciu? Na jaw wychodzą makabryczne szczegóły!

 

 

Problem w tym, że jego zachowanie obserwował monitoring. Gdy tylko podszedł do kasy z zamiarem zapłacenia kilku złotych za „banany”, zgarnęła go ochrona! Zresztą, tablet zapewne posiadała zabezpieczenia antykradzieżowe – ciekawe jak zmyślny złodziej zamierzał wyjść przez sklepowe bramki?

 

Przebiegły inaczej rabuś został odstawiony w ręce policji. Za tego typu oszustwo grozi mu teoretycznie nawet do 8 lat więzienia. Tak czy siak, będą to więc najdroższe banany w jego życiu…

Lublin: Spektakularna akcja policji. Skonfiskowano olbrzymią ilość marihuany [FOTO]

Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego KWP w Lublinie skonfiskowali 56 kilogramów marihuany. Narkotyki znajdowały się w jednym z mieszkań na lubelskich Tatarach.

Policjanci przeprowadzili akcję po uprzednim uzyskaniu informacji o tym, że pod wskazanym adresem może się znajdować znaczna ilość marihuany. Podczas przeszukania mieszkania znaleźli podejrzane pakunki owinięte w folię. Wszystko wskazywało, że są to poszukiwane środki odurzające.

 

Po przewiezieniu ich na posterunek okazało się, ze w każdej z jedenastu paczek znajduje się po dziesięć mniejszych pakietów wypełnionych marihuaną. Ich łączna waga to 56 kilogramów. Szacuje się, że na sprzedaży narkotyków można było zarobić ponad dwa miliony złotych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W sprawie zatrzymano trzech mężczyzn. Dwóch z nich znajdowało się w przeszukiwanym mieszkaniu. Trzeci został aresztowany kiedy znajdował się pod blokiem. Wszyscy są mieszkańcami Lublina. Jak poinformowała policja, zatrzymani byli już wcześniej notowani za przestępstwa narkotykowe.

 

 

Wczoraj mężczyźni usłyszeli zarzuty  posiadania i obrotu znaczną ilością środków odurzających. Ponadto wobec dwóch z nich prokuratura wystąpiła o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.

 

 

 

ZOBACZ:Przedszkolanka zmarła po tym jak źle poczuła się w pracy. Rodzice boją się, że ich dzieci mogły się zarazić

 

 

 

foto KWP Lublin / źródło lubelska.policja.gov.pl

Studentka pedagogiki utopiła swoje dziecko. Zbrodnię planowała od dawna!

Przed sądem w Lublinie zakończył się proces 24-letniej Anety P., którą oskarżono o zamordowanie swojej nowonarodzonej córeczki. Studentka pedagogiki przez długi czas planowała jak pozbyć się swojego dziecka.

Zabójstwo miało miejsce 15 października 2017 roku w Krzesimowie. Aneta P. przez trzy godziny rodziła dziecko w domu. Śpiący domownicy niczego nie słyszeli. Następnie studentka zawinęła cicho płaczącą dziewczynkę w koszulę i wyszła z domu. Wyrzuciła noworodka do pobliskiej rzeki. Jego zwłoki odkrył kolejnego dnia przypadkowy spacerowicz.

 

Lekarze stwierdzili, że dziecko żyło około trzydziestu minut i zmarło z powodu utonięcia. Natomiast urodziło się w pełni zdrowe i gdyby nie matka-bestia, miało szanse na przeżycie.

 

 

ZOBACZ: Siedlce: ojciec-bestia gwałcił synka i pożyczał go innym pedofilom! Sąd wydał wyrok

 

 

Co gorsza Aneta P. wszystko dokładnie przemyślała. W sieci wyszukiwała informacji o tym, jak najlepiej pozbyć się dziecka, zaś po wszystkim poszła do lokalnej poradni, gdzie postarała się o zaświadczenie, że nie jest w ciąży. Następnie zgłosiła się na policję i złożyła zawiadomienie o pomówieniach, że rzekomo jest w ciąży!

 

Wyrachowanie jednak na nic się zdało. Policjanci po otrzymaniu informacji o zwłokach dziecka od razu powiązali to z przedziwnym zgłoszeniem Anety P. i zatrzymali ją. Kobieta nie przyznała się do zabójstwa, a jedynie do wyrzucenia dziecka do rzeki. Sąd wymierzył jej karę 12 lat pozbawienia wolności.

 

Prokurator domagał się 25 lat. Wkrótce zapadnie decyzja, czy odwoła się od wyroku sądu. Naszym zdaniem 12 lat za zamordowanie bezbronnego dziecka to zdecydowanie za mało.

nieletnich

Szantażował swoje ofiary, żeby zmusić je do seksu. Żołnierz usłyszał zarzuty o wykorzystywanie nieletnich dziewczyn

Mężczyzna w miniony poniedziałek stanął przed sądem w Lublinie. 22-latek szantażował młode dziewczyny, a następnie zmuszał je do odbycia stosunku. Zarzuty dotyczą trzech nieletnich, jednak ofiar może być więcej.

Wojciech J. służył w 16. Tczewskim Batalionie Saperów w Nisku. Śledztwo w jego sprawie prowadzi Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej w Lublinie. Mężczyzna na początku tygodnia usłyszał łącznie 9 zarzutów. Jak wynika z informacji rzeczniczki prokuratury, dotyczą one posiadania i przechowywania treści pornograficznych z udziałem nieletnich oraz usiłowania lub doprowadzenia swoich ofiar do obcowania płciowego w wyniku kierowania gróźb wobec nich.

 

 

 

Jak ustaliła policja 22-latek wyszukiwał na portalach społecznościowych młode dziewczyny w wieku 15-18 lat. Najpierw zdobywał ich zaufanie, a następnie starał się uzyskać ich zdjęcia o charakterze pornograficznym. Następnie szantażował nastolatki, że upubliczni ich fotografie jeśli te nie będą chciały z nim współżyć. Śledczy wiedzą o minimum trzech ofiarach. Podczas dochodzenia znaleziono jednak u podejrzanego znacznie więcej zdjęć o nagich dziewczyn. Policja podejrzewa, że w związku z tym poszkodowanych może być znacznie więcej.

 

 

 

 

Mężczyźnie za popełnione przestępstwa grozi do 12-lat pozbawienia wolności. Sam oskarżony nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Nie mniej jednak sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował się na umieszczenie 22-latka w areszcie na okres trzech miesięcy.

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Piękna i bestia, a może raczej Guliwer i Calineczka. Najsilniejszy człowiek świata wziął ślub [FOTO]

 

 

 

 

foto pixaby / źródło dziennikwschodni.pl / wiadomosci.radiozet.pl

 

złodziej recydywista

Lublin: recydywista popełnił błąd jak przedszkolak. Grozi mu 15 lat więzienia!

Ten facet to chyba daleki krewny któregoś z członków Gangu Olsena. Choć nie był to początkujący złodziej, a recydywista, to popełnił błąd rodem z komedii absurdu. Ukradł zaledwie 200 złotych i dwa telefony, a grozi mu aż 15 lat więzienia!

34-letni recydywista obrabował w poprzednią środę jeden z samochodów stojących przy ul. Stadionowej w Lublinie. Dostawszy się do auta znalazł trzy portfele i dwa telefony komórkowe. Rabuś szybko opróżnił portfele z pieniędzy i przezornie odłożył je z powrotem do schowka. Tylko, że wraz z nimi schował też… swój własny portfel z dokumentami w środku!

 

W ten sposób właściciel auta zaparkowanego pod lubelskim stadionem raz dwa zorientował się, kto go obrobił. Pewnie też nieźle się zdziwił znajdując w schowku dodatkowy portfel! Zgłosił sprawę na policję, a mundurowi w niedzielę zatrzymali nierozgarniętego bandytę.

 

ZOBACZ: Szczecin: wyrywał zęby, ucinał palce. Tajemnicza śmierć brutalnego bandyty w więzieniu!

 

 

Tak się składa, że złodziej w kwietniu ubiegłego roku zakończył karę 2 lat pozbawienia wolności za kradzież. Ponieważ ostatnie przestępstwo popełnił w warunkach recydywy, grozi mu nawet do 15 lat więzienia!

 

Jak widać poprzednia odsiadka niczego go nie nauczyła. A może właśnie mężczyzna chciał wrócić do więzienia i dlatego pozostawił po sobie ślad? Aż trudno bowiem uwierzyć, że ktoś mógł zrobić coś takiego przez pomyłkę…

 

o2.pl foto: policja

gwałt w wagonie

Lublin: zbiorowy gwałt w wagonie. Gehenna ofiary trwała wiele godzin

Prawdziwe bestialstwo spotkało w Lublinie małżeństwo bezdomnych. Dwóch zwyrodnialców: recydywista Łukasz A. i jego kolega Radosław P., napadli na śpiących w wagonie przy ulicy Krochmalnej w Lublinie. Kobietę wielokrotnie gwałcili, a jej męża pobili.

Tego wieczoru para bezdomnych piła alkohol. Gdy zasnęli w wagonie pojawili się napastnicy. Podając się za Straż Ochrony Kolei zażądali od nich pieniędzy. Wyrwali mężczyźnie 40 złotych, pobili go i wyrzucili za wagonu. Kobieta została z nimi sam na sam.

 

Rozebrali ją wtedy i gwałcili na zmianę. Ofiara wzywała pomocy, ale nikt jej nie słyszał. Jej mąż nie wezwał pomocy. Koszmar trwał do rana, wtedy oprawcy kazali czekać jej w wagonie, a sami poszli po alkohol. Kobieta uciekła.

 

Zawstydzona i przerażona nie złożyła zawiadomienia na policji. Po kilku tygodniach rozpoznała jednego z oprawców w jadłodajni przy ulicy Zielonej. Opowiedziała o wszystkim swojemu znajomemu. Wkrótce spotkała drugiego oprawcę na lubelskim dworcu PKS. Wtedy zdecydowała się złożyć oficjalne zawiadomienie na policję.

 

Funkcjonariusze szybko zatrzymali Łukasza A. i Radosława P. Nie przyznają się do zarzucanych czynów. Łukasz A. twierdzi, że został pomówiony. Za zbiorowy gwałt grozi do 12 lat więzienie, ale ze względu na recydywę, wyrok może być jeszcze wyższy.

 

źródło: dziennik wschodni, foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay