Kobieta błąkała się po drodze ekspresowej! Reakcja pogotowia zszokowała wszystkich!

drodze ekspresowej

Kierowcy podróżujący po drodze ekspresowej przebiegającej przez przedmieścia Lublina natknęli się na nietypowy problem. Po poboczu ruchliwej drogi błąkała się samotna kobieta. Wiele aut zatrzymało się by udzielić jej pomocy, na miejsce przyjechała również wezwana karetka. Świadkowie byli zszokowani reakcją jej personelu.

Do tego nietypowego zdarzenia doszło w ubiegły czwartek po południu. Po drodze ekspresowej znajdującej się na obrzeżach Lublina błąkała się samotna kobieta. Kierowcy podróżujący trasą Lublin-Warszawa widzieli jak kilkakrotnie wchodziła i schodziła z jezdni. Przestraszeni podróżujący postanowili zainteresować się sprawą i na miejsce wezwano służby ratunkowe. Niektórzy kierowcy zatrzymali auta w obawie, że kobieta wtargnie na jezdnię, bądź zrobi coś nieprzewidywalnego i czekali na przyjazd pogotowia.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Przez takie zachowania na drogach giną ludzie. Co oni wszyscy zrobili?!

 

Informacja o wspomnianym przypadku została również potwierdzona przez lubelską policję, którzy kilka godzin wcześniej pouczyli ją i poprosili, by udała się na najbliższy przystanek. Podczas kolejnego zgłoszenia na miejsce przyjechał również zespół karetki pogotowia, który zadecydował o przewiezieniu samotnej kobiety na badania do szpitala neuropsychiatrycznego. Kierowców najbardziej zdziwiło jednak zachowanie pracowników pogotowia, którzy mieli zachowywać się bardzo opryskliwie. Jeden z nich tak opisał swoją rozmowę z ekipą z karetki.

 

 

 

 

Ratownik sprawiał wrażenie, że ten przypadek jej im znany, więc zapytałem: Czy znacie tę pacjentkę? Usłyszałem w odpowiedzi: „Nie przypominam sobie byśmy byli na ty. Trzeba się zapytać czy panowie znają… Koniec przedstawienia, bo wezwiemy policję za utrudnianie pracy”. A mnie się wydawało że pomagam tej kobiecie 

 

 

Póki co nie wiadomo dlaczego kobieta spacerowała środkiem drogi ekspresowej.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Na zawsze POŻEGNAJ się z AGRESJĄ u swojego DZIECKA. Psycholog informuje: ISTNIEJE NA TO SPRAWDZONA DROGA

 

 

źródła: o2.pl, foto: pixabay.com

Protest mieszkańców Lublina! Nie chcą, żeby …

Lublin protest

To już kolejny taki protest w tym polskim mieście. Mieszkańcy Lublina mówią zdecydowane „nie”! Fundacja Życie i Rodzina zbiera teraz podpisy, aby wstrzymać plany włodarzy miasta!

 

Przypomnijmy, całe zamieszanie zaczęło się wtedy kiedy włodarze miasta Lublin zdecydowali, aby publiczne pieniądze poszły na program dofinansowania zapłodnienia in vitro. Właśnie teraz Fundacja Życie i Rodzina jest już w trakcie zbiórki podpisów, aby powstrzymać plany władz Lublina! Protest ma za zadanie powstrzymać transfer publicznych pieniędzy na sztuczne zapłodnienie, które jest sprzeczne z oficjalną nauką Kościoła.

 

Jak mówi Krzysztof Kasprzak, członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina.„Mówimy: STOP in vitro w Lublinie! Cieszymy się, że tak wiele osób podpisuje petycję, która ma zablokować wydawanie pieniędzy Lublinian na sztuczny rozród ludzi. Świadomość społeczna o tym, jak niegodziwa i nieskuteczna jest ta metoda, jest coraz większa”.

 

Jak czytamy na stronie stopinvitrowlublinie.pl: „[Władze Lublina] chcą przeznaczyć publiczne pieniądze na metodę, która nie tylko nie leczy niepłodności, ale też jest zdecydowanie mniej skuteczna niż metody leczenia niepłodności. Obarczona jest też dużym ryzykiem powstania wad genetycznych u dziecka. Poza tym jest bardzo kosztowna„.

 

Petycja nie sprzeciwia się leczeniu bezpłodności, lecz temu konkretnemu projektowi! Według Fundacji Życie i Rodziną są lepsze metody walki z bezpłodnością. Więcej informacji możesz zobaczyć na stronie http://www.stopinvitrowlublinie.pl/

 

ZOBACZ: Klęska Beaty. Europosłanka musi cierpieć przez swojego syna!

 

Kim jest Fundacja Życie i Rodzina? „Prowadzimy szkolenia dla obrońców życia i rodziny, wychodzimy na ulice miast i pod szpitale, aby pokazywać prawdę o aborcji. Stawiamy wystawy demaskujące homoseksualizm, przeprowadzamy edukacje i spotkania informacyjne. Chcemy być wszędzie tam, gdzie wrogie ideologie atakują dzieci i rodziny” – mówią sami o sobie.

 

Źródło: materiały prasowe

SZOK! Zmarła Alicja Mazurek! Miała…

Alicja

Nie żyje nastolatka Alicja Mazurek z Lublina, która przeszła żmudną rehabilitację po tragicznym wypadku, który miał miejsce w 2018 roku.

19 lutego ubiegłego roku Alicja Mazurek jechała samochodem razem z kolegą. Doszło do wypadku, w którym mężczyzna zginął. Alicja przeżyła, ale w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Lekarze nie dawali dziewczynie wielkich szans.

 

19-latka przebywała przez kilka miesięcy w klinice „Budzik” w Warszawie. Następnie dziewczyna wróciła do domu, gdzie dalej dochodziła do zdrowia. W połowie grudnia w Turce został otwarty Ośrodek Neurorehabilitacji dla dzieci i dorosłych. Powstał z inicjatywy Wojciecha i Agnieszki Mazurków, rodziców Alicji. Małżeństwo wybudowało ośrodek z myślą o swoim dziecku, ale również o innych osobach potrzebujących pomocy.

29 grudnia rodzice zmarłej dziewczyny poinformowali na Facebooku, że ich córka jest w stanie krytycznym i trwa reanimacja. Prosili o modlitwę, ale niestety Alicja zmarła.

 

 

 

ZOBACZ TEŻ:Znani bliźniacy z telewizji popełnili SAMOBÓJSTWO! Wszyscy kochaliśmy ich za…

 

 

„W imieniu przyjaciół Alicji, zachęcamy wszystkich młodych, którzy pojawią się na pogrzebie, aby przynieśli dla Alicji symboliczną białą różę. Niech ona będzie podziękowaniem za jej piękne życie” -napisała rodzina 19-latki.

 

 

Msza Św. pogrzebowa Alicji zostanie odprawiona w kościele pw. Św. Agnieszki na Kalinie, 31 grudnia o godz. 11. Alicja miała 19 lat.

 

 

 

 

Źródło:eskainfo.pl

Źródło zdjęcia:Instagram

Został wylegitymowany. Policjanci ONIEMIELI, gdy zobaczyli co ma w WÓZKU!

mężczyzna

Idący drogą mężczyzna wzbudził podejrzenie policjantów i dlatego został przez nich wylegitymowany. Policjanci zdębieli, gdy zobaczyli co ma w wózku…

Policji niemal od razu udało się schwytać sprawcę, którego przyłapano, gdy transportował swoje łupy. Jak ustalono, złapany w Lublinie mężczyzna zaledwie trzy dni wcześniej wyszedł z więzienia.

 

Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem w Lublinie. W okolicach ulicy Wolskiej patrol policji zauważył dziwnie zachowującego się mężczyznę, który transportował kilka rzeczy na wózku. Były to futerały z nagłośnieniem.

 

 

ZOBACZ TEŻ:W rok zarabia 20mln funtów! 8-latek POKAZUJE na YouTube…

 

 

Po wylegitymowaniu 34-latka okazało się, że ma przeszłość kryminalną i niedawno skończył odsiadywać wyrok. W Lublinie okradł jeden z kościołów, a podczas rabunku wypił dwa wina mszalne. Trzecie wino zabrał ze sobą. Złodziej ukradł cały sprzęt z pobliskiego kościoła. Straty, jakie poniosła parafia, oszacowano na 20 tys. złotych.

Mężczyźnie grozi teraz kara do 8 lat pozbawienia wolności. Odpowie za kradzież w warunkach recydywy.

 

 

 

ZOBACZ TEŻ:To NAJFAJNIEJSZA PRACA NA ŚWIECIE! Jest związana z Instagramem!

 

Źródło:02/pixabay

Oskarżył żonę o zdradę z BRATEM. Wziął siekierę i…

bratem, mężczyzna, 15-latek, skórę

37-letni mężczyzna wpadł w szał. Za nic miał więzi rodzinne i więzi krwi. Bezpardonowo zaatakował siekierą swoich bliskich, gdyż podejrzewał, że jego żona zdradza go z jego własnym bratem!

37-latek pod koniec września wyszedł z więzienia gdzie odsiadywał stary wyrok. Po powrocie do domu do Lublina zaczął oskarżać swoją żonę o niestworzone historie. Przede wszystkim, że zdarza go z jego rodzonym bratem, który mieszkał w tym samym domu. W wyniku kłótni i awantur 37-latek wyprowadził się z domu.

 

ZOBACZ TEŻ: Strażacy przyjechali do pożaru auta. Nie spodziewali się tego, co zobaczą

 

Po kilku dniach 37-latek wrócił do domu kompletnie pijany. Najpierw udał się do szopy, z której wyjął siekierę, a następnie wszedł do domu. Rozpętała się awantura, ale pijany mężczyzna nie chciał nikogo słuchać. Uderzył siekierą w głowę swojego brata, który padł na ziemię i zalał się krwią. 

 

Agresor wkrótce trafił w ręce policji. Jego brat na szczęście przeżył i dochodzi do siebie. 37-latek usłyszał bardzo poważne zarzuty: podwójnego usiłowania zabójstwa w warunkach recydywy oraz znęcania się nad żoną. Za te przewiny grozić mu może nawet dożywocie.

 

Wygląda na to, że pobyt w więzieniu niczego nie nauczył 37-latka, a jeśli nawet, to nie tego, czego potrzeba w życiu na wolności. Funkcja resocjalizacyjna raczej n

Lubin: Znalazł pod blokiem kluczyki od samochodu! Postanowił zabrać nim dziewczynę na (…)!

kluczyki

Nieuczciwy 20-latek z Lubina chciał zaimponować swojej dziewczynie, a napytał sobie biedy. Młody mężczyzna znalazł pod swoim blokiem kluczyki samochodowe. Zamiast zgłosić sprawę na policję postanowił zlokalizować auto i trochę nim pojeździć. W końcu mu się udało! 20-latek ruszył samochodem po swoją dziewczynę i zabrał ją na randkę! Teraz grozi mu pobyt w więzieniu.

Do zdarzenia doszło w ubiegły czwartek po godzinie 14 na jednym z osiedli w Lubinie. 20-latek, który znalazł kluczyki i ruszył skradzionym pojazdem został zidentyfikowany dzięki monitoringowi umiejscowionemu na jednym z bloków. Młody mieszkaniec Lubina, którym jest dobrze znany tamtejszej policji został złapany zaledwie dwie godziny do dokonaniu przestępstwa. Chłopak tłumaczył się, że nie wiedział co zrobić i w efekcie postanowił pojeździć autem. Przy okazji zabrał swoją dziewczynę na randkę. Kilka godzin później porzucił samochód pod jednym z marketów.

 

 

ZOBACZ:Lubuskie: samochód wpadł do jeziora. Dramatyczna walka strażaków o życie ofiar

 

 

Mężczyzna wyznał, że bał się, że poniesie konsekwencje i dlatego zostawił auto kilka kilometrów od bloku, z którego je ukradł. Nie chciał nim wracać na osiedle żeby nie narażać się na nieprzyjemności ze strony właściciela samochodu. 20-latek był zaskoczony, że policjanci wpadli na jego trop. Za przestępstwo, którego się dopuścił, kradzież z włamaniem grozi mu nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Zgłosił zaginięcie córki! Chciał by szybciej odnaleziono jego skradziony samochód!

 

 

źródła: fakt.pl, foto materiały policyjne

 

Wielkie ZMIANY w IN VITRO! „Podejmujemy konkretne działanie”

28

Widać, że szykują się wielkie zmiany jeśli idzie o in vitro. „Podejmujemy konkretne działanie” – mówią społecznicy. Ciekawe, czy TAKIE ZMIANY wszystkich ucieszą.

 

Całe zamieszanie z in vitro rozpoczęło się, kiedy Władze Lublina w ostatnich miesiącach zapowiedziały wprowadzenie  miejskiego programu dofinansowania do tego rodzaju zapłodnienia. Z pomocą przyszła Fundacja  Życie i Rodzina, która rusza ze zbiórką pod petycją, która ma zablokować ten  program, a jednocześnie proponuje lepsze rozwiązania. Czy uda się im się zmienić decyzje włodarzy Lublina i wprowadzić swoje zmiany?

 

Jutro (piątek, 13 grudnia) pod lubelskim Ratuszem będzie specjalna konferencja w tej sprawie. Jak przekonują przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina: „Urzędnicy chcą przeznaczyć publiczne pieniądze na metodę, która nie tylko nie leczy niepłodności. Jest najczęściej nieskuteczna, a także obarczona dużym ryzykiem obciążenia dziecka chorobami genetycznymi”.

 

Jak mówi Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina: „Radni planują pieniędzmi podatnika dofinansować kliniki sztucznego  rozrodu, bo to one zarabiają na produkcji dzieci z probówki –
niezależnie od tego, czy procedura zakończy się urodzeniem dziecka czy też nie. Dlatego mówimy: STOP in vitro w Lublinie! i podejmujemy  konkretne działanie – petycję, która ma zablokować wydawanie pieniędzy  Lublinian na sztuczny rozród ludzi”

 

Na stronie internetowej strona www.stopinvitrowlublinie.pl  można przeczytać treść petycji z uzasadnieniem, a także pobrać kartę do zbierania podpisów.

 

ZOBACZ TEŻ: Nie żyje młodziutki aktor. Pewnie kojarzycie go z…

 

Czym zajmuje się Fundacja Życie i Rodzina? Na ich stronie internetowej w zakładce ‘o nas’ czytamy: „Prowadzimy szkolenia dla obrońców życia i rodziny, wychodzimy na ulice miast i pod szpitale, aby pokazywać prawdę o aborcji. Stawiamy wystawy demaskujące homoseksualizm, przeprowadzamy edukacje i spotkania informacyjne. Chcemy być wszędzie tam, gdzie wrogie ideologie atakują dzieci i rodziny”.

 

 

Usiadła na synku i go udusiła. Wstrząsające wyniki sekcji zwłok i zarzuty dla 38-latki z Lublina!

synku, przemyślu, pijaku, córkę, prostytutka

Informowaliśmy już o porażającej bezwzględnością zbrodni z Lublina, gdzie 38-letnia kobieta zamordowała swojego 10-letniego synka. Teraz usłyszała zarzuty, a my poznaliśmy wstępne wyniki sekcji zwłok. 

Do zbrodni doszło w piątek w jednym z lubelskich hosteli. To wtedy osoba sprzątająca pokój zajmowany przez 38-latkę znalazła zwłoki 10-latka pozostawione w łóżku pod kołdrą. Policja w sobotę zatrzymała kobietę, która podobno znajduje się w bardzo złym stanie psychicznym. 

 

ZOBACZ TEŻ: Nowa metoda kradzieży: NA KOLEC – strzeż się przestępców!

 

Wczoraj prokuratura postawiła Monice S. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

 

Nakrywając kołdrą jego ciało wraz z głową, unieruchomiła je przytrzymując własnym ciałem i w ten sposób doprowadziła do uduszenia

– powiedziała prokurator Anna Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

 

Sekcja zwłok potwierdza tę wersję wydarzeń.  Jak poinformowała prokurator Kępka, ujawniono wybroczyny podspojówkowe, szereg wylewów krwawych w tkance podskórnej całej głowy, ostrą rozedmę płuc i wybroczyny krwawe na przeponie.

 

Poza tym śledczy zlecili w poniedziałek dodatkowe badania zwłok chłopca. Na ich wyniki trzeba będzie poczekać około dwóch tygodni. Monika S. decyzją sądu została na trzy miesiące zatrzymana w areszcie tymczasowym. Grozi jej dożywocie.

 

Podczas przesłuchania podejrzana przyznała się do zarzucanego czynu i składała wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy z uwagi na dobro postępowania

– poinformowała prokurator Kępka.

Martwy 10-latek pod kołdrą w hostelu. Makabra w Lublinie

hostelu

W piątek sprzątaczka z jednego z hosteli w Lublinie dokonała wstrząsającego odkrycia w jednym z pokoi. W łóżku pod kołdrą znalazła zwłoki 10-letniego dziecka. Ruszyła policyjna machina, przez którą zatrzymano 38-letnią matkę dziecka. 

Zatrzymana to znana w Lublinie Monika S. Kobieta była szefową Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta i była oskarżona o to, że ukradła z kasy stowarzyszenia 220 tysięcy złotych. Zatrzymano ją w sobotę, lecz jak mówią śledczy, przesłuchanie jej jest bardzo utrudnione. Kobieta jest w złym stanie psychicznym, a przed zatrzymaniem przygotowywała swoje samobójstwo. 

 

ZOBACZ TEŻ: Wyciekły wyniki ZŁOTEJ PIŁKI?! Wiemy co z Lewandowskim

 

Kobiecie za oszustwa finansowe groziło 10 lat więzienia, ale jej proces się jeszcze nie zaczął. Ponieważ wszystkie dowody zostały zabezpieczone, niedawno została ona wypuszczona z aresztu i wróciła do domu.

 

W sprawie przesłuchano też ojca dziecka. Niektóre media spekulują, że kobieta zabiła dziecko by nie oddawać go ojcu. Jednak policja nie potwierdza żadnych tego typu teorii.

 

Stowarzyszenie Bractwa Miłosierdzia, które organizowało pomoc i stołówki dla ubogich stanęło na skraju bankructwa po ujawnieniu afery z Moniką S. w roli głównej. Na razie nie wiadomo jakie będą jej dalsze losy – kobieta wciąż czeka na postawienie zarzutów. Ale raczej można się spodziewać, że za zamordowanie własnego dziecka bardzo długo będzie siedzieć w więzieniu.

 

fakt. pl/ foto: facebook. com