chodniku

[WIDEO] Bezmyślny kierowca Mercedesa jeździł po chodniku. Miejscowi szybko go wyjaśnili!

Wielu ludziom wydaje się, że jeżeli mają dobry samochód, to mogą sobie pozwolić na wszystko. Tak jednak nie jest. Ten kierowca Mercedesa będący pod wpływem „czegoś” zdecydował, że będzie sobie jeździł po chodniku. Jak wiemy, jest to takie miejsce, gdzie ludzie wychodzą z dziećmi lub zwierzakami na spacer. Na pewno nie jest od tego, żeby po nim jeździć, bo coś komuś może się stać. Na szczęście miał mu się kto postawić.

Jak ten człowiek mógł mieć jeszcze jakiekolwiek pretensje? Ludzie spacerują, a tu nagle gość jedzie Mercedesem po chodniku, tam gdzie chodzą rodzice z małymi dziećmi. Brak wyobraźni i wpływ jakiegoś środka odurzającego nakazał mu się kłócić o swoje. Brak słów.

ZOBACZ:Ksiądz brał udział w wielkich orgiach. Teraz… wraca do kościoła!

źródło fot. i wideo: youtube.com

ITD

Funkcjonariusze ITD zatrzymali „widmo ze złomowiska”. Po kontroli odesłali je na żyletki! [FOTO]

Polscy kierowcy potrafią zaskakiwać. Przeładowane auta, albo przerobione w sposób przedziwny to małe piwo w porównaniu do tego, co zrobił ten kierowca. Starutkim mercedesem, który trzymał się tylko na słowo honoru przewoził o kilka ton ładunku za dużo. Dodatkowo nie miał żadnego wymaganego do tego celu dokumentu!

Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali przedziwny wehikuł na drodze w Maksymilianowie w Wielkopolsce. Już na pierwszy rzut oka mercedes wyglądał jakby miał się złamać na pół i rozpaść. Ewidentnie też był znacznie przeładowany.

 

ZOBACZ: Kierowca lawety zadziwił funkcjonariuszy ITD i drogówki – czegoś takiego jeszcze nie widzieli! Swoje auto bardzo „pomysłowo” przerobił – i w „nagrodę” dostał…

 

Wstępne oględziny przekonały funkcjonariuszy, że pojazd ten nie może się poruszać po drogach: miał zbite lampy, skorodowaną ramę, wycieki płynów eksploatacyjnych, zaś po zważeniu okazało się, że pojazd z ładunkiem waży 12,4t choć nie powinien przekroczyć wagi 7,4t!

Kierowca okazał się zarazem przedsiębiorcą. Mimo to nie miał bladego pojęcia o obowiązujących przepisach. Poza prawem jazdy nie posiadał żadnego wymaganego prawem dokumentu: dowodu rejestracyjnego, uprawnień do przewożenia ładunków, aktualnych badań lekarskich, psychologicznych i świadectwa kwalifikacji kierowcy. Powiedział, że nawet nie wiedział, że musi coś takiego posiadać.

 

ZOBACZ: Kierowca dostawczaka ZAWSTYDZIŁ tirowców: przeładował samochód PONAD 20-krotnie! Inspektorzy w SZOKU

 

ITD wytoczyła mu postępowanie administracyjne na kwotę 17,5 tys. złotych. Zaś jego pojazd trafił na lawetę, a ta wywiozła go prosto na złomowisko. Myślicie, że to dobra kara dla przedsiębiorcy, który w ten sposób zarabiał na życie? A może raczej należy na niego patrzeć jak na potencjalnego mordercę, gdyż takim trupem mógł posłać na łono Abrahama nie tylko siebie, ale wielu postronnych?

 

 

wprost.pl/ witd poznań/ foto witd poznań

zapłacić

Bełchatów: Był za szybki, ale nie dla rejestratora jazdy. Teraz za swój wyczyn musi słono zapłacić

Pędził po obwodnicy miasta z prędkością 297 km/h. Nagranie z jego wyczynem dostała policja. Sprawą zajął się także sąd, który ukarał pirata drogowego grzywną. Kierowca będzie musiał zapłacić 5 tys. złotych.  

Zakończyła się sprawa kierowcy z Bełchatowa, który został nagrany przez świadków podczas rajdu po obwodnicy miasta. Wideo z jego wyczynem trafiło w ręce policji. Po jego analizie okazało się, że mężczyzna pędził swoim mercedesem 297 km/h. Funkcjonariusze namierzyli kierowcę, a sprawa trafiła do sądu. Najpierw policja ukarała go 10 punktami karnymi, a teraz sąd nakazał mu zapłacić grzywnę w wysokości pięciu tysięcy złotych. 

 

 

Na temat sprawy wypowiedziała się także rzeczniczka KPP w Bełchatowie, która stwierdziła, że taka wysoka kara świadczy o tym, że nie ma pobłażania dla lekceważących przepisy ruchu drogowego. Co więcej jest to rekordowa grzywna. 

 

 

 

 

 ZOBACZ:Przeleciał pół kraju, żeby pozbawić go męskości. To nie jedyna pamiątka jaką zostawił po swojej wizycie

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło ddbelchatow.pl / tvp.info

rura, warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Warszawa: samochód skosił latarnię. W środku było tylu pasażerów, że dwóch podróżowało w BAGAŻNIKU!

Do nietypowego wypadku doszło dziś w nocy na rondzie Starzyńskiego w Warszawie. Kierujący mercedesem stracił panowanie nad samochodem i skosił latarnię, która uderzyła w wiadukt. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy byli w szoku, gdy zobaczyli, że do samochodu weszło aż 10 pasażerów!

 

Zgłoszenie o wypadku służby otrzymały po godzinie 3 w nocy:

 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący mercedesem, jadąc od Trasy Toruńskiej w kierunku alei Solidarności, wjeżdżając na rondo Starzyńskiego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup oświetleniowy

 

– powiedziała dziennikarzom fakt24.pl Magdalena Bieniak z Komendy Stołecznej Policji.

 

Aby pasażerowie mogli opuścić samochód potrzebna była pomoc aż 24 strażaków. Siedem z dziesięciu podróżujących autem osób zostało rannych. Największe zdziwienie zapanowało, gdy okazało się, że dwójka pasażerów podróżowała w bagażniku!

 

Jak na razie nie wiadomo, czy kierowca był trzeźwy w momencie wypadku, bo odmówił poddania się badaniu na miejscu. My możemy sobie tylko wyobrażać z jaką prędkością musiał wpaść na rondo, że stracił panowanie nad autem. Gdy dodamy do tego fakt, że zapakował do swojego samochodu dziesięć osób, to w naszym odczuciu wystarczająco aby odebrać mu prawo jazdy. Nawet jeśli był trzeźwy!

 

Szczęście w nieszczęściu, że do wypadku doszło w środku nocy. Dzięki temu życie i zdrowie postronnych osób nie było zagrożone.

 

fakt.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot

Limuzyna HITLERA trafi pod młotek! Ten niesamowity wóz WYPRZEDZAJĄCY EPOKĘ wart jest FORTUNĘ! [FOTO]

Luksusowe auto z 1939 roku samo w sobie warte jest ogromne pieniądze. Jeśli do tego posiada niebywałą specyfikację jak na swój wiek – tym bardziej. A jeśli dodamy do tego, że samochód ten woził jednego z największych zbrodniarzy w historii – cena musi być zawrotna! Auto Hitlera trafia właśnie na aukcję.

 

Mercedes-Benz 770 to luksusowy model produkowany w latach 1930-43. Samochody tego typu woziły najwyższych dygnitarzy III Rzeszy i wiele innych, znanych osobistości. W 1938 roku rozpoczęła się produkcja II serii tego modelu, oznaczonej W150.

 

Jeden z nich trafił w 1939 roku w ręce oficera SS Ericha Kempki, który był osobistym szoferem Hitlera. Do 1941 roku auto służyło Fuhrerowi w czasie parad. Myli się jednak ten, kto sądzi, że jest to zwykły wóz seryjny – w związku z przeznaczeniem został znacznie zmodyfikowany.

mat.prasowe

Nadwozie i podłoga auta są wzmocnione, aby chronić pasażerów i kierowcę przed pociskami. Ochronę uzupełniają kuloodporne szyby i specjalna płyta wysuwana zza tylnej kanapy. Takiej ochrony nie mają limuzyny tego typu, którymi jeździli japoński cesarz Hirohito, hiszpański dyktator Francisco Franco, czy Papież Pius XI.

mat.prasowe

Mercedes jest napędzany rzędowym, 8-cylindrowym, potężnym silnikiem o pojemności 7,7 litra i 230 KM mocy. Wraz z 5-biegową przekładnią jednostka ta zapewniała maksymalną prędkość rzędu 160km/h. Prawdziwy potwór!

Mercedes wyprodukował zaledwie 88 egzemplarzy modelu 770 w wersji W150, a do naszych czasów przetrwało ich tylko 5. Ten spośród nich jest najbardziej wyjątkowy.

 

W 1945 roku limuzyna wpadła w ręce US Army i przez jakiś czas była używana na paradach weteranów wojennych. Potem słuch po niej zaginął, aż odnalazła się w jednym z garaży w Las Vegas. Gdy została zidentyfikowana jako auto Hitlera, trafiła z powrotem do Europy na wyjątkową aukcję. Dom aukcyjny Worldwide Auctioneers spodziewa się, że sprzeda samochód za 7 milionów dolarów!

 

Firma obiecała także, że 10% zysku przekaże na edukację w zakresie Holocaustu i na walkę z rasizmem. Miejmy nadzieję, że pieniądze te nie trafią do ludzi i instytucji piszących o „polskich obozach śmierci”, tylko przyczynią się do rzetelnego poszerzania wiedzy z tego zakresu.

 

Bolesławcu, nastolatek, noworodka, salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Policjanci pod Krakowem ścigali Mercedesa bez koła. Żeby go zatrzymać musieli zacząć STRZELAĆ!

Nietypowy pościg policyjny miał miejsce pod Krakowem. Mercedes bez lewej przedniej opony nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Policjanci gonili wóz w takim zapamiętaniu, że w końcu zaczęli do niego strzelać!

 

Gonitwa miała miejsce na ulicach Alwerni. Samochód zmierzający od strony Poręby Żegoty został dogoniony przez funkcjonariuszy na ulicy Spokojnej. Jednak kierowca nie reagował na żadne sygnały wysyłane przez policjantów.

 

W związku z tym mundurowi postanowili zastosować argumenty ostateczne – broń służbową. Jednak strzały ostrzegawcze, oddane w powietrze także nie zrobiły wrażenia na kierowcy. W związku z tym policja ostrzelała samochód!

 

Wreszcie radiowóz miał się zderzyć z gonionym Mercedesem. Jednak i to nie powstrzymało mężczyzny, który nim uciekał – staranował jednego z policjantów i chciał uciekać dalej, na szczęście udało się go powstrzymać.

 

Uciekinier miał pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do aresztu, a w jego sprawie zostanie poprowadzone prokuratorskie śledztwo. Dlaczego tak desperacko uciekał przed policją, jak na razie nie wiadomo.

 

To dość zadziwiająca sprawa, bo zazwyczaj polska policja stroni od używania broni i nie robi tego nawet w sytuacjach koniecznych. Czy tym razem istniała potrzeba strzelania? To zapewne wyjaśni śledztwo.

 

 

 

Strażnicy graniczni w SZOKU: kierowca z Mołdawii przewoził w 7-osobowym busie ZNACZNIE WIĘCEJ pasażerów. Przejechali tak przez kilka państw!

Mołdawska fantazja i pomysłowość przegrała z polskim prawem. Funkcjonariusze Straży Granicznej pełniący służbę na polsko-niemieckim przejściu w Olszynie w woj. lubuskim zatrzymali Mercedesa z Mołdawii. W 7-osobowym pojeździe zmieściło się znacznie więcej podróżnych…

 

Mołdawianin wraz z rodakami jechał z ojczyzny do Niemiec. Jak to się stało, że wpadł dopiero u celu? Nie wiadomo, a przecież kilka, znacznie lepiej strzeżonych i kontrolowanych granic musiał przejechać! Faktem jest, że w swoim busie z 7 miejscami zmieścił… 20 osób!

 

Znaczna część pasażerów siedziała w przestrzeni ładunkowej – na kole zapasowym lub na swoich bagażach. Choć wszyscy mieli pozwolenia na pobyt w Polsce, to kierowca nie uniknął kary za swoje nieodpowiedzialne zachowanie.

 

Kierowca dostał 500 złotych mandatu, zabrano mu prawo jazdy, a sprawa najpewniej trafi do sądu. Jego rodacy musieli poszukać sobie innego środka transportu do Reichu.

 

W naszym kraju było już kilka wypadków przepełnionych pojazdów – zawsze kończyły się one bardzo tragicznie. Warto o tym pamiętać, bo każdy nadprogramowy pasażer, to duże niebezpieczeństwo dla pozostałych osób w aucie!

rmf24.pl

Masz to auto? UWAŻAJ! Poważna wada może doprowadzić do ODPADNIĘCIA KÓŁ w czasie jazdy! Punkty serwisowe już przeprowadzają naprawy

Wpadki się zdarzają, ale ta wada, nieusunięta, może mieć wyjątkowo tragiczne skutki.

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dostał informację od firmy Mercedes Benz Polska sp. z o.o.,   o poważnej wadzie wykrytej w samochodach Mercedes Vito/Klasa V (Typ 447). Źle zamontowane pierścienie ustalające łożyska piasty osi przedniej mogą doprowadzić do odpadnięcia kół w czasie jazdy i poważnego wypadku.

 

Według informacji podanych na stronie Radia Zet, akcja serwisowa objąć ma 91 pojazdów tej marki. Właściciele są informowani o konieczności udania się do ASO i przeprowadzenia napraw. UOKiK z kolei opublikował listę numerów VIN aut, w których na pewno występuje omawiana wada.

 

Zagrożenie dla zdrowia i życia kierujących i pasażerów jest dość duże. Źle zamontowany pierścień może doprowadzić do przemieszczenia się łożyska piasty w trakcie hamowania. To z kolei może skutkować nawet odpadnięciem kół. Konsekwencje takiego zdarzenia, szczególnie przy obecnej niesprzyjającej pogodzie mogą być tragiczne.

 

Właściciele samochodów mogą uzyskać więcej informacji bezpośrednio u producenta pod adresem Gottlieba Daimlera 1 w Warszawie lub pod numerem infolinii: 00 800 9 777 7777 lub tel. (22) 354 40 01.

 

Miejmy nadzieję, że do wszystkich kierowców dotrze ta informacja i naprawy zostaną przeprowadzone zanim wydarzy się coś niedobrego. Wpadki przy produkcji i wady mogą zdarzyć się w każdej firmie, ale przejście wadliwego produktu przez kontrolę jakości i wypuszczenie go na rynek na świadczy najlepiej i może popsuć renomę każdej marki.