wrocławskim

Pożar we wrocławskim salonie Mercedesa. Gasiło go 18 zastępów straży pożarnej

Do bardzo niebezpiecznego zdarzenia doszło we wrocławskim salonie Mercedesa. Przy ulicy Olsztyńskiej na Kowalach wybuchł ogromny pożar, który musiało gasić 18 zastępów straży pożarnej. Najważniejszą informacją dotyczącą pożaru jest to, że nikt nie ucierpiał. Mniej znaczącą, lecz również bardzo ważną jest to, że nie dotarł on do żadnego z luksusowych samochodów.

W środę tuż po godzinie 20. we wrocławskim salonie Mercedesa wybuchł pożar z którym walczyło 18 zastępów straży pożarnej. Początkowo zajął on przede wszystkim części warsztatowe oraz biurowe. Jednak zaczął się bardzo szybko rozprzestrzeniać. Po kilku chwilach był on w magazynach, gdzie przechowywane są między innymi opony oraz części zamienne. Pożar wybuchł na terenie kompleksu budynków, w których mieści się salon, warsztaty i magazyn. Ogniem objęta została część magazynowa – powiedział dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej PSP we Wrocławiu. „Fakt” donosi, że na początku z żywiołem walczyło 13 zastępów straży, później ta liczba wzrosła do 15, aby zakończyć się aż na 18.  Na terenie obiektu nie było ludzi, nie było więc potrzeby ewakuacji – dodał dyżurny. Zawalił się dach magazynu, lecz jak się okazało nikt nie ucierpiał oraz żaden z luksusowych samochodów nie uległ zniszczeniu.

 

ZOBACZ:[WIDEO] W USA policjanci nie patyczkują się gdy ktoś ich nagrywa. Rozprawili się z dziewczyną w 3 sekundy

 

Można powiedzieć – szczęście w nieszczęściu. Ogromne szkody konstrukcyjne to chyba najlepsze co mogło się wydarzyć w przypadku tak szybko rozprzestrzeniającego się pożaru. Cud, że nikt nie ucierpiał.

źródło: fakt.pl fot. youtube.com

centrum

Hamburg: 85-latek staranował drzwi i wjechał autem do centrum handlowego! Ludzie myśleli, że to zamach, okazało się, że (…)!

Do zadziwiającego wypadku doszło w centrum handlowym Alstertal w Hamburgu (Niemcy). Wszystko za sprawą 85-letniego emeryta, który poprzez swoje roztargnienie stracił panowanie nad autem i wjechał nim wprost do galerii. W sklepie znajdowało się mnóstwo klientów! Kierowca luksusowego Mercedesa dokonał nie lada wyczynu, aby wjechać do budynku musiał pokonać schody, ale nawet one go nie powstrzymały.

Z relacji świadków zdarzenia wynika, że klienci galerii byli zszokowani zaistniałą sytuacją, wielu krzyczało i uciekało w panice krzycząc, że doszło do zamachu. Tragikomiczna sytuacja do jakiej doszło we wtorek 30 kwietnia wyglądała naprawdę groźnie. Tylko cud sprawił, że nikt z obecnych na terenie centrum handlowego nie zginął i nie odniósł jakichkolwiek obrażeń. 85-latek po staranowaniu szklanych drzwi zatrzymał się dopiero kilka dobrych metrów dalej.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Przy prędkości 290 km/h wystrzeliła mu opona. Pokazał, jak profesjonalnie zapanować nad samochodem!

 

Samochód prowadzony na mężczyznę zawisł pomiędzy piętrami, tuż nad głowami przerażonych ludzi. Nie dziwi więc ich reakcja i strach przed ewentualnym zamachem. Na szczęście w tym przypadku skończyło się tylko na tym pierwszym. Kiedy na miejsce przyjechała policja i straż pożarna 85-latek nie potrafił racjonalnie wyjaśnić w jaki sposób wjechał do galerii. Mężczyzna wyszedł z wypadku praktycznie bez szwanku.

 

 

źródła: welt.de, youtube.com, foto youtube.com

 

kierowca

[VIDEO] Kierowca Mercedesa miał nietypową prośbę do swojego auta! Odpowiedź komputera rozbawiła go do łez!

Inteligentny asystent głosowy w nowym Mercedesie klasy A udowodnił kierowcy, że zna odpowiedź na każde pytanie. No może niemal każde. Kierowca, który nagrywał film chciał pokazać towarzyszom podróży jak sprawuje się komputer pokładowy w nowym aucie. Na początku zagaił do niego „Hej Mercedes!” Kiedy asystent (kobiecy głos) zareagował na przywitanie z jego ust padła nietypowa prośba!

Mężczyzna ku uciesze kolegów poprosił swojego Mercedesa by ten „zrobił laskę” komputer dał tak mocną odpowiedź, że kierowca i pasażerowie omal nie popłakali się do łez. Można powiedzieć, że asystentka zbyła go swoją odpowiedzią, ponieważ brzmiała ona następująco: „Myślę, że mylisz mnie z kimś innym”.

 

ZOBACZ:[VIDEO]Kierowca Lamborghini zaczął popisywać się swoim super autem! To nie mogło skończyć się inaczej!

 

Nagranie stało się bardzo popularne w Internecie i zobaczyło je już kilkanaście tysięcy osób. Odpowiedź asystenta głosowego sprawiła, że wielu z nich nie ma wątpliwości iż z komputerem sobie nie pożartujemy. Warto dodać, że asystent głosowy jest coraz bardziej powszechny i znajduje się w niemal każdym nowym aucie czy smarfonie. W zasadzie to fajnie sobie pogadać z wirtualnym przyjacielem dzięki któremu możemy milej spędzić czas.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Tyle zostaje z samochodu po zderzeniu przy prędkości 200 km/h! Zobacz przerażające nagranie!

źródła: facebook.com, video: facebook,com foto źródła: facebook.com

 

czarny mercedes

[VIDEO] Czarny Mercedes zajechał mu drogę. Gdy wyszedł zwyzywać kierowcę, prawie narobił w spodnie!

Stare porzekadło mówi, że czarny mercedes to wóz półświatka i raczej nie należy wyskakiwać z łapami, ani nawet z uwagami werbalnymi do ich właścicieli. Obowiązuje to szczególnie za naszą wschodnią granicą oraz np. w Albanii. Dlaczego? O tym przekonał się ten kierowca…

Mężczyzna nagrywał dziwnie zachowującego się na drodze kierowcę. Czarny Mercedes zajechał mu drogę, potem zwolnił, a nasz kamerzysta nie wytrzymał i postanowił wyjaśnić sprawę.

 

ZOBACZ:  [VIDEO] Po tym jak jego drużyna zdobyła mistrzostwo wykopał z grobu czaszkę swojego dziadka! Zrobił to, ponieważ dziadek (…)!

 

„Jak jeździsz!?” – krzyknął pukając w zaciemnione szyby. Zamiast z przodu, otworzyła się ta z tyłu. Raczej nie tego spodziewał się nasz bohater, ale w swoim aucie był szybciej niż ktokolwiek by go o to podejrzewał.

 

 

Ośmielamy się w tym miejscu stwierdzić, że bitny Rosjanin albo był głupi, albo zbyt pewny siebie, albo… wszystko było ustawionym żarcikiem. W takim kraju wyskoczyć w nerwach do kogoś, kogo stać na taki wóz – nierozsądne…

ITD

Funkcjonariusze ITD zatrzymali „widmo ze złomowiska”. Po kontroli odesłali je na żyletki! [FOTO]

Polscy kierowcy potrafią zaskakiwać. Przeładowane auta, albo przerobione w sposób przedziwny to małe piwo w porównaniu do tego, co zrobił ten kierowca. Starutkim mercedesem, który trzymał się tylko na słowo honoru przewoził o kilka ton ładunku za dużo. Dodatkowo nie miał żadnego wymaganego do tego celu dokumentu!

Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali przedziwny wehikuł na drodze w Maksymilianowie w Wielkopolsce. Już na pierwszy rzut oka mercedes wyglądał jakby miał się złamać na pół i rozpaść. Ewidentnie też był znacznie przeładowany.

 

ZOBACZ: Kierowca lawety zadziwił funkcjonariuszy ITD i drogówki – czegoś takiego jeszcze nie widzieli! Swoje auto bardzo „pomysłowo” przerobił – i w „nagrodę” dostał…

 

Wstępne oględziny przekonały funkcjonariuszy, że pojazd ten nie może się poruszać po drogach: miał zbite lampy, skorodowaną ramę, wycieki płynów eksploatacyjnych, zaś po zważeniu okazało się, że pojazd z ładunkiem waży 12,4t choć nie powinien przekroczyć wagi 7,4t!

Kierowca okazał się zarazem przedsiębiorcą. Mimo to nie miał bladego pojęcia o obowiązujących przepisach. Poza prawem jazdy nie posiadał żadnego wymaganego prawem dokumentu: dowodu rejestracyjnego, uprawnień do przewożenia ładunków, aktualnych badań lekarskich, psychologicznych i świadectwa kwalifikacji kierowcy. Powiedział, że nawet nie wiedział, że musi coś takiego posiadać.

 

ZOBACZ: Kierowca dostawczaka ZAWSTYDZIŁ tirowców: przeładował samochód PONAD 20-krotnie! Inspektorzy w SZOKU

 

ITD wytoczyła mu postępowanie administracyjne na kwotę 17,5 tys. złotych. Zaś jego pojazd trafił na lawetę, a ta wywiozła go prosto na złomowisko. Myślicie, że to dobra kara dla przedsiębiorcy, który w ten sposób zarabiał na życie? A może raczej należy na niego patrzeć jak na potencjalnego mordercę, gdyż takim trupem mógł posłać na łono Abrahama nie tylko siebie, ale wielu postronnych?

 

 

wprost.pl/ witd poznań/ foto witd poznań

zapłacić

Bełchatów: Był za szybki, ale nie dla rejestratora jazdy. Teraz za swój wyczyn musi słono zapłacić

Pędził po obwodnicy miasta z prędkością 297 km/h. Nagranie z jego wyczynem dostała policja. Sprawą zajął się także sąd, który ukarał pirata drogowego grzywną. Kierowca będzie musiał zapłacić 5 tys. złotych.  

Zakończyła się sprawa kierowcy z Bełchatowa, który został nagrany przez świadków podczas rajdu po obwodnicy miasta. Wideo z jego wyczynem trafiło w ręce policji. Po jego analizie okazało się, że mężczyzna pędził swoim mercedesem 297 km/h. Funkcjonariusze namierzyli kierowcę, a sprawa trafiła do sądu. Najpierw policja ukarała go 10 punktami karnymi, a teraz sąd nakazał mu zapłacić grzywnę w wysokości pięciu tysięcy złotych. 

 

 

Na temat sprawy wypowiedziała się także rzeczniczka KPP w Bełchatowie, która stwierdziła, że taka wysoka kara świadczy o tym, że nie ma pobłażania dla lekceważących przepisy ruchu drogowego. Co więcej jest to rekordowa grzywna. 

 

 

 

 

 ZOBACZ:Przeleciał pół kraju, żeby pozbawić go męskości. To nie jedyna pamiątka jaką zostawił po swojej wizycie

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło ddbelchatow.pl / tvp.info

rura, warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Warszawa: samochód skosił latarnię. W środku było tylu pasażerów, że dwóch podróżowało w BAGAŻNIKU!

Do nietypowego wypadku doszło dziś w nocy na rondzie Starzyńskiego w Warszawie. Kierujący mercedesem stracił panowanie nad samochodem i skosił latarnię, która uderzyła w wiadukt. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy byli w szoku, gdy zobaczyli, że do samochodu weszło aż 10 pasażerów!

 

Zgłoszenie o wypadku służby otrzymały po godzinie 3 w nocy:

 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący mercedesem, jadąc od Trasy Toruńskiej w kierunku alei Solidarności, wjeżdżając na rondo Starzyńskiego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup oświetleniowy

 

– powiedziała dziennikarzom fakt24.pl Magdalena Bieniak z Komendy Stołecznej Policji.

 

Aby pasażerowie mogli opuścić samochód potrzebna była pomoc aż 24 strażaków. Siedem z dziesięciu podróżujących autem osób zostało rannych. Największe zdziwienie zapanowało, gdy okazało się, że dwójka pasażerów podróżowała w bagażniku!

 

Jak na razie nie wiadomo, czy kierowca był trzeźwy w momencie wypadku, bo odmówił poddania się badaniu na miejscu. My możemy sobie tylko wyobrażać z jaką prędkością musiał wpaść na rondo, że stracił panowanie nad autem. Gdy dodamy do tego fakt, że zapakował do swojego samochodu dziesięć osób, to w naszym odczuciu wystarczająco aby odebrać mu prawo jazdy. Nawet jeśli był trzeźwy!

 

Szczęście w nieszczęściu, że do wypadku doszło w środku nocy. Dzięki temu życie i zdrowie postronnych osób nie było zagrożone.

 

fakt.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot

Limuzyna HITLERA trafi pod młotek! Ten niesamowity wóz WYPRZEDZAJĄCY EPOKĘ wart jest FORTUNĘ! [FOTO]

Luksusowe auto z 1939 roku samo w sobie warte jest ogromne pieniądze. Jeśli do tego posiada niebywałą specyfikację jak na swój wiek – tym bardziej. A jeśli dodamy do tego, że samochód ten woził jednego z największych zbrodniarzy w historii – cena musi być zawrotna! Auto Hitlera trafia właśnie na aukcję.

 

Mercedes-Benz 770 to luksusowy model produkowany w latach 1930-43. Samochody tego typu woziły najwyższych dygnitarzy III Rzeszy i wiele innych, znanych osobistości. W 1938 roku rozpoczęła się produkcja II serii tego modelu, oznaczonej W150.

 

Jeden z nich trafił w 1939 roku w ręce oficera SS Ericha Kempki, który był osobistym szoferem Hitlera. Do 1941 roku auto służyło Fuhrerowi w czasie parad. Myli się jednak ten, kto sądzi, że jest to zwykły wóz seryjny – w związku z przeznaczeniem został znacznie zmodyfikowany.

mat.prasowe

Nadwozie i podłoga auta są wzmocnione, aby chronić pasażerów i kierowcę przed pociskami. Ochronę uzupełniają kuloodporne szyby i specjalna płyta wysuwana zza tylnej kanapy. Takiej ochrony nie mają limuzyny tego typu, którymi jeździli japoński cesarz Hirohito, hiszpański dyktator Francisco Franco, czy Papież Pius XI.

mat.prasowe

Mercedes jest napędzany rzędowym, 8-cylindrowym, potężnym silnikiem o pojemności 7,7 litra i 230 KM mocy. Wraz z 5-biegową przekładnią jednostka ta zapewniała maksymalną prędkość rzędu 160km/h. Prawdziwy potwór!

Mercedes wyprodukował zaledwie 88 egzemplarzy modelu 770 w wersji W150, a do naszych czasów przetrwało ich tylko 5. Ten spośród nich jest najbardziej wyjątkowy.

 

W 1945 roku limuzyna wpadła w ręce US Army i przez jakiś czas była używana na paradach weteranów wojennych. Potem słuch po niej zaginął, aż odnalazła się w jednym z garaży w Las Vegas. Gdy została zidentyfikowana jako auto Hitlera, trafiła z powrotem do Europy na wyjątkową aukcję. Dom aukcyjny Worldwide Auctioneers spodziewa się, że sprzeda samochód za 7 milionów dolarów!

 

Firma obiecała także, że 10% zysku przekaże na edukację w zakresie Holocaustu i na walkę z rasizmem. Miejmy nadzieję, że pieniądze te nie trafią do ludzi i instytucji piszących o „polskich obozach śmierci”, tylko przyczynią się do rzetelnego poszerzania wiedzy z tego zakresu.

 

nieznajomi, Bolesławcu, nastolatek, noworodka, salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Policjanci pod Krakowem ścigali Mercedesa bez koła. Żeby go zatrzymać musieli zacząć STRZELAĆ!

Nietypowy pościg policyjny miał miejsce pod Krakowem. Mercedes bez lewej przedniej opony nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Policjanci gonili wóz w takim zapamiętaniu, że w końcu zaczęli do niego strzelać!

 

Gonitwa miała miejsce na ulicach Alwerni. Samochód zmierzający od strony Poręby Żegoty został dogoniony przez funkcjonariuszy na ulicy Spokojnej. Jednak kierowca nie reagował na żadne sygnały wysyłane przez policjantów.

 

W związku z tym mundurowi postanowili zastosować argumenty ostateczne – broń służbową. Jednak strzały ostrzegawcze, oddane w powietrze także nie zrobiły wrażenia na kierowcy. W związku z tym policja ostrzelała samochód!

 

Wreszcie radiowóz miał się zderzyć z gonionym Mercedesem. Jednak i to nie powstrzymało mężczyzny, który nim uciekał – staranował jednego z policjantów i chciał uciekać dalej, na szczęście udało się go powstrzymać.

 

Uciekinier miał pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do aresztu, a w jego sprawie zostanie poprowadzone prokuratorskie śledztwo. Dlaczego tak desperacko uciekał przed policją, jak na razie nie wiadomo.

 

To dość zadziwiająca sprawa, bo zazwyczaj polska policja stroni od używania broni i nie robi tego nawet w sytuacjach koniecznych. Czy tym razem istniała potrzeba strzelania? To zapewne wyjaśni śledztwo.