Oto najbogatszy władca świata. Będziecie bardzo zaskoczeni!

władca

Gdy ktoś słyszy stwierdzenie „najbogatszy władca świata”, to od razu wyobraża sobie jakiegoś szejka. Wcale tak nie jest. Dla wielu może być to ogromne zaskoczenie, ale aktualnie największy majątek ma król Tajlandii. O władcach z Wielkiej Brytanii, Brunei czy Dubaju można śmiało powiedzieć, że są biedni w porównaniu z nim.

Gdy czytamy o tym, że królowa Elżbieta II ma wiele pałaców, ogrodów, muzeów i innych nieruchomości (o gotówce już nie wspominając), to ciężko sobie wyobrazić większe bogactwa. W rankingu władców zajmuje ona jednak 11 miejsce… To samo można powiedzieć o szejkach z Dubaju. Ropa płynie tam strumieniami, a oni sami nie wiedzą co robić z pieniędzmi. I pomyślcie, że na świecie jest ktoś o wiele zamożniejszy. To po prostu się nie mieści w głowie.

Jest to władca Tajlandii oraz jego cała rodzina królewska. Maha Vajiralongkorn posiada majątek, który wycenia się na około 43 miliardy dolarów. Jest to… 80 razy więcej niż ma brytyjska rodzina królewska!

 

ZOBACZ:Syn nie ufał opiekunce swojej matki. Po zainstalowaniu kamer zobaczył co robiła w rękawiczkach

 

Drugie miejsce zajmuje sułtan Brunei. Natomiast najbogatszym europejskim monarchą nie jest wbrew wszelkim przekonaniom król Hiszpanii czy chociażby Holandii. Jest nim książę Hans-Adam II z Liechtensteinu, który na swoim koncie zebrał 7,2 miliarda dolarów. Aż się kręci w głowie…

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

 

Gadowski: Polska pożycza Stanom Zjednoczonym 40 mld dolarów!

Dziennikarz Witold Gadowski w swoim komentarzu tygodnia na YouTube powiedział, że polskie władze pożyczają amerykańskiemu rządowi corocznie dziesiątki miliardów dolarów.

— Otóż co roku pożyczamy my Stanom Zjednoczonym 40 miliardów, w zeszłym roku 30 miliardów dolarów. Co roku tak, tak. Nie przecierajcie państwo uszu, bo to jest prawda. 30 do 40 miliardów dolarów pożyczamy na finansowanie deficytu budżetowego Stanów Zjednoczonych – stwierdził Gadowski. – Oprocentowanie tej pożyczki to 1,85 procent w skali roku. (…) jeżeli w drugą stronę pożyczamy od Stanów Zjednoczonych, to płacimy za to 3,06 procent, a więc cały czas robimy wspaniały interes. Drogo kupić, tanio sprzedać – podsumował ironicznie.

Dziennikarz zaznaczył, że informacje te potwierdzają ekonomiści, ale z niewiadomego powodu milczą w tej sprawie.

— My pożyczamy bogatym Stanom Zjednoczonym kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie – podkreślił Gadowski, przypominając jednocześnie ostatnie wystąpienie kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedziała, że nie zamierza spłacać amerykańskich długów, a za każdego pożyczonego dolara może zapłacić co najwyżej dwa pensy (miał na myśli chyba 2 centy).

BR