altanki, działki, gwałt

Lubuskie: zagroził dziewczynce śmiercią i zaciągnął do altanki. Ujawniono wstrząsające szczegóły

Prokuratura w Zielonej Górze przygotowała akt oskarżenia wobec 29-letniego mężczyzny, który w lutym tego roku zaatakował dziewczynkę poniżej 15-roku życia wracającą ze szkoły. Grożąc jej śmiercią zaciągnął ją do altanki na ogródkach działkowych i zgwałcił. Wyszły na jaw wstrząsające szczegóły zbrodni.

29-latek zaatakował dziewczynkę 7 lutego. Zagroził, że jeśli z nim nie pójdzie, to ją zabije. Następnie wciągnął ją do najbliższej altanki i pod groźbami zmusił do dotykania swoich miejsc intymnych. Następnie zmusił ją do stosunku seksualnego.

 

Zwyrodnialec szybko wpadł w ręce policji. Przyznał się do winy, a jego wyjaśnienia są zbieżne z materiałem zebranym przez policjantów w toku śledztwa. Tłumaczył się, że w czasie gwałtu był pod wpływem amfetaminy. Badania toksykologiczne nie potwierdziły tego, ale biegli orzekli, że oskarżony jest narkomanem.

 

 

ZOBACZ: Lublin: zbiorowy gwałt w wagonie. Gehenna ofiary trwała wiele godzin

 

 

Za swoje czyny grozi mu nie mniej niż 3 lata odsiadki. Mamy jednak nadzieję, że za kratami spędzi znacznie więcej czasu, a inni więźniowie odpowiednio „umilą” mu pobyt.

 

fakt.pl/ foto: youtube screenshot

narkotyk dopalacz spice zombie

Ten dopalacz zmienia ludzi w ZOMBIE! Właśnie dotarł do Polski

Dopalacz Spice zbiera bardzo obfite żniwo wśród narkomanów w Wielkiej Brytanii. Jak alarmują służby, najprawdopodobniej jest on już także dostępny w Polsce. Dosłownie zamienia ludzi w zombie. Niektórzy nazywają go syntetyczną marihuaną, ale eksperci uważają, że bliżej mu do śmiercionośnej heroiny.

Efekty zażywania Spice są coraz bardziej widoczne na angielskich ulicach. Ludzie po zażyciu tego specyfiku zastygają w przedziwnych pozach, albo nie są w stanie postawić prosto kroku. Ich ciałami wstrząsają drgawki i przykurcze mięśni.  Człowiek, który zażył Spice zachowuje się jak zombie. Z drugiej strony dopalacz może prowadzić do stanów paranoicznych i wzrostu agresji.

 

 

ZOBACZ: Wrzaski jak z EGZORCYSTY” – tak cierpieli zatruci DOPALACZAMI w Trzebiatowie! Truciznę rozprowadził 18-letni diler

 

 

Kariera substancji zaczęła się w 2017 roku w Manchesterze, z którego raz-dwa rozprzestrzeniła się po całych Wyspach. Szczególnie zła sytuacja jest w Doncaster, które dilerzy ochrzcili już Spice-caster. Władze miasta zamiast karać narkomanów, starają się ich wysyłać na odwyki. Powołano też specjalny zespół do walki z tym niebezpiecznym środkiem.

 

Spice staje się popularny także w innych krajach. Używają go np. Amerykanie. Najpewniej dociera także do Polski. Policja ostrzega, że Spice może przybierać różne nazwy, np.: Yucatan Fire, K2, Moon Rocks, czy Skunk.

 

o2.pl/ foto: youtube.com screenshot

 

narkotyki

Warszawa: produkował NARKOTYKI, wpadł w kuriozalny sposób: jego dziewczyna myślała, że…

O 1 w nocy warszawscy policjanci odebrali dramatyczny telefon. Młoda kobieta zgłosiła, że jej partner najprawdopodobniej wyskoczył przez okno. Gdy policjanci dotarli na miejsce ujawnili, że wcale nie wyskoczył, a dodatkowo w kuchni dokonali niespodziewanego odkrycia…

 

 

Mimo dramatycznego wezwania, funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce… pocałowali klamkę! Początkowo nikt nie chciał wpuścić ich do środka.

 

 

Kobieta, która wezwała policję wyglądała bardzo podejrzenie. Nie wiedziała gdzie jest i co się dookoła niej dzieje. Już to wzbudziło podejrzenia policjantów. Gdy przeszukali mieszkanie odkryli mini-laboratorium, w którym jej chłopak produkował narkotyki! Sama dziewczyna musiała zaś być pod ich wpływem.

 

 

Policja zabezpieczyła aparaturę, odczynniki chemiczne i gotowe narkotyki, wśród nich tabletki ekstazy, oraz środek znany jako „tabletka gwałtu”, tyle że w formie płynnej.

 

Zapewne zastanawiacie się, co stało się z powodem wezwania, czyli rzekomym samobójcą, a w rzeczywistości producentem prochów? Otóż nigdzie nie wyskoczył, a przed policją schował się… na dachu za kominem! Ewidentnie między nim, a jego naćpaną sympatią doszło do dużego nieporozumienia!

 

40-letni Paweł M. usłyszał zarzuty posiadania znacznej ilości narkotyków, ich udzielenia i produkcji. Zgodnie z decyzją sądu mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu.

 

Można podsumować, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Największym wrogiem wytwórcy narkotyków okazał się jego własny produkt, którym poczęstował niewłaściwą osobę!

 

o2.pl/ warszawska policja