oceanu indyjskiego,

Zeszli na dno Oceanu Indyjskiego, wyłowili setki NIEZNANYCH nauce stworzeń! [FOTO]

Ta ekspedycja to niewątpliwie ogromny sukces. Świadczy o tym chociażby sam fakt, że pełne opisanie jej odkryć potrwa aż do 2020 roku! W ciągu dwóch tygodniu badacze wyłowili ponad 800 różnorodnych okazów, a wśród nich – wiele nieznanych nauce! Oto część tajemnic Oceanu Indyjskiego. 

 

South Java Deep Sea Expedition przeprowadzona została przez 31 naukowców z Indonezji: z Indonezyjskiej Akademii Nauk i Narodowego Uniwersytetu w Singapurze. Próbki pobierano z 63 miejsc w okolicach zachodniej Jawy, z głębokości od 800 do 2100 metrów.

 

 

Wśród setek wyłowionych zwierząt dopatrzono się kilkudziesięciu nieznanych człowiekowi. Wśród nich przedziwna odmiana kraba, czy 30-centymetrowy karaluch morski! Badacze musieli też mierzyć się z wieloma przeciwnościami:

 

Ekspedycja dzielnie stawiła czoło sztormom, psującym się urządzeniom i niedokładnym mapom dna morskiego. Niestety, odnotowano także znaczne zanieczyszczenie oceanu odpadami, głównie z plastiku, choć nie tylko. Np. jeden z wyłowionych krabów okazał się po oczyszczeniu damskimi stringami.

 

Mimo wszystko wydaje nam się, że było warto! A co najważniejsze, to z pewnością nie jedyne sekrety, jakie skrywane są w głębinach Oceanu Indyjskiego.

 

 

mumii, kosmita, ata, mumia, chile

„15-centymetrowy KOSMITA” to nie przybysz z innej galaktyki! Uczeni rozwikłali tajemnicę najbardziej NIESAMOWITEJ mumii na świecie!

Przedziwny zmumifikowany szkielet odnaleziono 15 lat temu na pustyni Atakama w Chile. Nikt nie miał pewności co to za stworzenie. Stąd szybko pojawiły się teorie, że mamy do czynienia z kosmitą. Teraz, po wnikliwych analizach kodu DNA prawda o mumii wyszła na jaw!

 

Budowa szkieletu nie przypominała żadnego stworzenia znanego nauce. Stąd pojawiło się wiele różnych pomysłów, które miały wyjaśnić rodowód mumii. Jedna uważała, że jest to nieznany przedstawiciel małp człekokształtnych. Miał o tym świadczyć nietypowy, wydłużony kształt czaszki, oraz fakt, że struktura szkieletu przypomina tą, jaką posiada 6-8 letnie dziecko. Dodatkowo szkielet miał inną liczbę żeber niż człowiek – 10, zamiast 12.

 

Bardziej szalona teoria, którą wielu chciało udowodnić mówiła, że mamy do czynienia z przybyszem z kosmosu. Mumię nazwano „Ata” i od tego czasu cały czas rozpalała wyobraźnię pasjonatów nauki jak i samych badaczy.

 

Sprawą postanowił zająć się profesor mikrobiologii Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, Garry Nolan. Już w 2013 roku ustalił na podstawie DNA, że mamy bez wątpienia do czynienia ze szkieletem ludzkim! Tylko jak to możliwe, że miał on zaledwie 15 centymetrów i tak niecodzienną budowę?

 

Dalsze pogłębione analizy dowiodły, że mumia była małą dziewczynką, która zmarła prawdopodobnie tuż po porodzie, lub urodziła się martwa. Nietypowa budowa szkieletu, oraz jego pozorna „starość” wynikały z rzadkich zaburzeń i wad genetycznych, które skumulowały się w organizmie dziewczynki.

 

Nolan odkrył wiele mutacji w obrębie siedmiu genów wpływających na budowę kostno-szkieletową. Wygląda więc na to, że „Ata” to przykład prawdziwej ludzkiej tragedii. Dziecko nie miało szans na przeżycie będąc tak zdeformowaną. Uczeni podejrzewają obciążenie genetyczne rodziców, lub wpływ azotanów, które występują w dużych stężeniach w okolicach miasta La Noria w Chile – czyli tam gdzie odnaleziono mumii. Tak czy siak, zdaniem Nolana i jego współpracowników nie ma mowy o żadnej kosmicznej tajemnicy.

 

wprost.pl

alkohol

Jak smakował alkohol sprzed TYSIĘCY LAT? Uczeni już wiedzą, teraz możesz przekonać się sam!

Dzięki żmudnym badaniom wielu specjalistów przywrócono do życia trunek sprzed epoki wikingów. Teraz każdy z nas może uraczyć się napojem podobnym do tego sprzed wieków! 

 

Wszystko zaczęło się od odkrycia bogatego grobu wojownika nieopodal Nandrup w północnej Danii.  Datowano go na ok. 1500-1300 r. p.n.e. Oprócz bogatego wyposażenia w broń i przedmioty codziennego użytku uczonych zainteresowały resztki czarnej substancji znajdującej się w ceramicznych naczyniach.

 

Podobne ślady odnajdywano także gdzie indziej – na resztkach brązowego sita wydobytego nieopodal Kopenhagi czy w innych pochówkach wojowników z tego obszaru. Skandynawscy archeolodzy postanowili zwrócić się o pomoc w analizie składu substancji do biochemików ze Stanów Zjednoczonych. Wysłane za ocean próbki były poddane wnikliwej analizie.

 

Bez żadnych wątpliwości ustalono, że w naczyniach znajdowały się ślady napoju alkoholowego. Była to dziwna dla nas, współczesnych, mieszanka alkoholu, owoców leśnych, woskownicy europejskiej (aromatycznego krzewu wykorzystywanego powszechnie w piwowarstwie sprzed setek i tysięcy lat), krwawnika, jałowca, żywicy brzozy. W niektórych próbkach odkryto także ślady wina sprowadzanego z południa Europy!

 

To właśnie wino wyparło ten „nordycki grog” jak nazwali go uczeni, a wiele ze składników, które przetrwały dłużej w browarnictwie tego obszaru zniknęło z użycia około XVI wieku. Teraz piwowarzy postanowili przywrócić do życia napój odkryty przez naukowców. Próby podjęto w USA i Szwecji. Amerykanie stworzyli trunek na bazie miodu pitnego, , jęczmienno-pszenicznego piwa oraz wina z borówek i żurawiny, a całość dopełniają woskownica europejska, krwawnik i sok brzozowy.

 

Badania te nie tylko pozwoliły na poznanie czym raczyli się nasi przodkowie, ale pozwoliły przywrócić dawno zapomniane receptury do życia. Z pewnością nie są one 100% zbieżne z alkoholami sprzed wieków, ale dają nam wyobrażenie o popularnych wówczas smakach. A co jeszcze istotniejsze – badania te udowodniły, że już trzy tysiące lat temu na tereny Skandynawii docierało wino z południa Europy, a to znaczy, że rozwinięte szlaki handlowe istniały na długo przed Imperium Rzymskim. I sięgały wręcz na same krańce „barbarzyńskiej” części Starego Kontynentu.

stephen hawking

Tego bał się Stephen Hawking. Nie ujawnił przerażającej wizji przed śmiercią

Stephen Hawking to jeden z najbardziej uznanych uczonych w historii. Człowiek legenda, który przez większą część życia borykał się z postępującą chorobą, a mimo to potrafił się realizować, założyć rodzinę i prowadzić pracę naukową. O wielu jego artykułach, pomysłach i planach dowiadujemy się dopiero po jego śmierci.

Sephen Hawking zmarł w marcu tego roku, jednak zostało po nim wiele nieopublikowanych esejów, szkiców artykułów i wiele, wiele innych przemyśleń utrwalonych w ten czy inny sposób. Z tekstów dotyczących jego przewidywań, co do losów ludzkości powstanie książka „Brief answers to the big questions”.

 

Jak czynił to nie raz, także tym razem Hawking ostrzega przed niekontrolowanym rozwojem cywilizacji. Zwraca np. uwagę na hipotezę, co może się stać jeśli najbogatsi zaczną edytować swój kod genetyczny, aby unikać chorób, starzenia się oraz poprawiać osiągi swojego organizmu i swoich dzieci.

 

Gdy pojawią się nadludzie, pojawią się poważne problemy polityczne z nieulepszonymi ludźmi, którzy nie będą w stanie z nimi konkurować. Prawdopodobnie zginą lub przestaną mieć znaczenie. Zamiast tego pojawi się wyścig „samoprojektujących” się istot, które stale będą się rozwijać

 

– napisał uczony.

 

Jego zdaniem rozwiązaniem nie będzie prawne ograniczenie inżynierii genetycznej, ponieważ najpotężniejsi zawsze będą mogli złamać wszelkie zakazy aby osiągnąć wymarzone cele.

 

 

ZOBACZ: Neymar chciał oddać hołd Stephenowi Hawkingowi. Zdjęcie, które zamieścił wywołało POTĘŻNĄ FALĘ HEJTU! Piłkarz ostro przesadził

 

 

Czyżbyśmy za kilka pokoleń mieli dojść do etapu, w którym ludzkość naprawdę podzieli się na podludzi i nadludzi? Już teraz bogaci mają o wiele większe możliwości by zachować zdrowie, formę i rozwinąć swój umysł, dlatego perspektywa nakreślona przez Hawkinga wcale nie jest taka nieprawdopodobna.

 

o2.pl/ foto: screenshot

krew labolatorium

Chcesz poczuć się młodo? Ta firma ma na to sposób rodem z horroru!

Wystarczy 8 tysięcy dolarów, a w Twoich żyłach popłynie krew zdrowej i silnej osoby w wieku 16-25 lat. Dzięki temu rzekomo poczujesz się młodo i odzyskasz wigor. Choć nie ma żadnych badań potwierdzających skuteczność takiej terapii, zapisało się do niej już bardzo wielu chętnych!

 

Jesień to okres, w którym dużo czasu spędzamy na rozmowach i rozmyślaniach o przemijaniu, o śmierci i odchodzeniu. Nie każdy jednak z ludzkim losem jest pogodzony. Wśród nas są osoby, które nie akceptują wizji śmierci i chciałby wiecznie czuć się młodo. Tylko co z tego? Przecież losu nie da się oszukać.

 

A może jednak?

 

Im bogatsi jesteśmy, tym większe możliwości mamy. Człowiek od zawsze próbował oszukać śmierć i dziś takim marzeniom przychodzi na pomoc nauka. W San Francisco istnieje firma o nazwie Ambrosia, która proponuje klientom… przetaczanie krwi od młodych osób!

 

Oficjalnie klienci firmy biorą udział w badaniach klinicznych nad skutecznością hamowania starzenia przez tą metodę. Jednak aby wziąć udział w „badaniach” trzeba zapłacić! Innymi słowy każdy, kto ma odpowiednią ilość gotówki może otrzymać 4 transfuzje krwi od osoby w wieku 16-25 lat, co rzekomo ma poprawić ogólną formę organizmu, jego zdrowie, wytrzymałość i odporność.

 

Choć nie ma żadnych dowodów naukowych na to, że terapia skutkuje,  Ambrosia nie narzeka na brak królików doświadczalnych. W końcu czy osoba, która zbiła fortunę i mając wszystko na tym łez padole chętnie się z nim rozstanie? Na pewno nie. Więc czemu by nie spróbować nowej, zdobywającej popularności terapii?Firma właśnie otwiera pierwszą oficjalną klinikę, w której będzie prowadzić transfuzje. Jej siedzibą stanie się Nowy Jork. A na mroczną terapię czeka już 100 osób.

 

 

Skojarzenie krwi z życiodajnym składnikiem towarzyszy człowiekowi od dawna. Jednak w tym wypadku, czerpanie siły i zdrowia z krwi młodych ludzi ociera się o skojarzenia z wampiryzmem. A to chyba nie jest dobry i etyczny kierunek. Krew powinni dostawać naprawdę potrzebujący, a nie snoby z wypchanym portfelem, ale z drugiej strony… mamy wolny rynek!

 

buisnessinsider.com/ foto: pixabay

źrebak, zwłoki 40 tysięcy lat. truchło

To truchło czekało 40 tysięcy lat na odkrywców. „Jest świetnie zachowane”

Syberia i jej specyficzny mikroklimat sprzyja długiemu zachowaniu szczątków organicznych. Naukowcy z uniwersytetu w Jakucku właśnie natrafili na truchło źrebaka sprzed 40 tysięcy lat! Jak twierdzą odkrywcy jest ono wyśmienicie zachowane.

 

Ciało źrebaka odkryto w kraterze Batagaika, 100-metrowej depresji na północnej Syberii. Powstała ona w latach 60-tych z powodu intensywnego wylesiania terenu. Ziemia stała się niestabilna, a wieczna zmarzlina pozbawiona osłony drzew – rozmarzać. Z roku na rok dochodzi do coraz większych osunięć ziemi, a krater powiększa się. Dzięki temu odsłaniane są warstwy gleby sprzed wielu tysięcy lat, a wraz z nimi – niesamowicie zachowane prehistoryczne rośliny i truchła zwierząt.

 

 

Znalezione źrebię miało około 2-3 miesięcy gdy zdechło. Na jego skórze zachowała się nawet sierść. Jej fragmenty i próbki płynów ustrojowych pobranych z ciała poddano szczegółowym badaniom.

 

 

Źrebię znacznie różni się genetycznie od koni występujących w Jakucji obecnie. Naukowcy chcą teraz zbadać zawartość jelit źrebaka, a potem przeprowadzić sekcję zwłok. Przyczyną śmierci źrebaka było najprawdopodobniej utonięcie.

 

Badacze uważają, że są to najlepiej zachowane szczątki konia z tak odległego okresu. Zresztą, ich wyprawa była udana także z innych powodów – poza źrebakiem natrafili także na szkielet mamuta. Krater Batagaika z pewnością skrywa jeszcze setki innych ciekawych okazów.

powiesił się, staruszka, las

Dolny Śląsk: powiesił się na drzewie. W jego zwłokach zamieszkały ZWIERZĘTA!

Historia jest tyleż dramatyczna, co interesująca dla uczonych. Mężczyzna powiesił się w 2003 roku, ale przez 13 lat nikt go nie dostrzegł. Zwłoki odnaleziono w 2016 roku i jak się okazało – stały się domem dla wielu gatunków zwierząt!

Nietypową mumią zajęli się naukowcy z Wrocławia. Wyniki swoich badań opublikowali w  „Forensic Science International”. Ciało odnalazł przypadkowy przechodzień w 2016 roku – mężczyzna powiesił się 25 metrów nad ziemią na jednej z gałęzi dużego świerku.

 

Uczeni z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu dokonali szokujących odkryć w zmumifikowanym ciele. W jego wnętrzu odnaleźli gniazda os, pszczół miodnych, oraz siedliska wiewiórek!

 

„Wyjątkowość naszego odkrycia polega na tym, że nikt wcześniej przed nami nie miał okazji opisać takiego przypadku gniazdowania tych gatunków zwierząt we wnętrzu zwłok ludzkich, które zostały odnalezione na jednym z drzew”

 

– powiedział dr. inż. Marcin Kadej, z Instytutu Biologii Środowiskowej Uniwersytetu Wrocławskiego, który także badał nietypowe zwłoki.

 

 

Specyficzne warunki w koronie świerku sprawiły, że ciało uległo mumifikacji. Na tej wysokości nie miały do niego dostępu drapieżniki, ani padlinożercy. Pionowa pozycja ciała, oraz gruby ubiór sprawiły, że ciało nie uległo rozpadowi, tylko zasuszeniu.

 

o2.pl/ naukawpolsce.pl/ foto: zdjęcie iustracyjne 

 

mogiły, eliksir, hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

To jedno z donioślejszych odkryć w ostatnich latach. Okazuje się, że nasi praprzodkowie chętnie utrzymywali stosunki międzygatunkowe i krzyżowali się ze sobą. Oznacza to, że przed dziesiątkami tysięcy lat świat mogły zamieszkiwać hybrydy wielu różnych gatunków człowieka! 

 

Intrygującego odkrycia dokonano w jaskini nad brzegiem rzeki Anuj na Syberii. Odnaleziono w niej fragment kości sprzed 90 tysięcy lat. Analiza DNA dała zaskakujący rezultat – była to kość osobnika, którego matka była neandertalką, a ojciec pochodził z gatunku denisowian!

 

Uczeni od dawna podejrzewali, że ludzie różnych gatunków krzyżowali się ze sobą. Teraz jednak uzyskali namacalny i twardy dowód. Jest on o tyle istotny, że pojawia się w nim ślad tzw. denisowiańczyka. Jest to gatunek człowieka wyodrębniony dopiero w 2010 roku. Jego nazwa pochodzi od Jaskini Denisowa w Górach Ałtaj, gdzie natrafiono na fragment kości palca i zęby pierwszego denisowiańczyka.

 

Jak dotąd odnaleziono dopiero szczątki czterech denisowian. Piąty z nich to już hybryda z neandertalczykiem, a więc można podejrzewać, że takich mieszanek było znacznie więcej!

 

Analizy DNA obecnego przypadku dokonał zespół doktora Svante Paabo z uniwersytetu w Lipsku. Kto wie co jeszcze czeka na nas do odkrycia w jaskiniach w zapomnianych częściach świata? Uczeni cały czas spekulują, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich gatunków naszych przodków. Najbliższe lata mogą więc przynieść jeszcze ważniejsze odkrycia.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

bilbord na księżycu, lód na biegunach księżyca

To odkrycie to KROK MILOWY do kolonizacji Księżyca. Uczeni już mają pewność

Wiele mówi się o tym, że pierwszym przystankiem na drodze do Marsa musi być Księżyc. Srebrny Glob od dawna jest pod czujnym okiem uczonych, którzy starają się znaleźć jak najwięcej przesłanek, które umożliwią jego kolonizację. To co odkryli teraz jest chyba najważniejsze dla pierwszych kolonizatorów Księżyca.

Od dawna świat naukowy spekulował, że bieguny Księżyca pokrywa warstwa lodu. Jak dotąd były to jedynie teorie, niemające potwierdzenia w postaci twardych dowodów. Ale najnowsze badania przy użyciu specjalistycznego sprzętu dowiodły, że lód faktycznie tam się znajduje!

 

Wyniki badań specjalistów z NASA i Uniwersytetu Hawajskiego opublikowano w  Proceedings of the National Academy of Sciences.

 

Istnienie lodu na biegunach Księżyca jest możliwe dzięki temu, że nie są one wystawione na działanie promieni słonecznych. Udowodniono to przy wykorzystaniu urządzenia zwanego NASA Moon Mineralogy Mapper. Mierzy ono długość fal światła i na tej podstawie pozwala ustalić skład mineralogiczny badanych powierzchni.

 

Udowodnienie tej tezy jest niezwykle ważne z perspektywy przyszłych misji załogowych na Księżyc i jego ewentualnej kolonizacji. Ludzie prawdopodobnie będą mogli wykorzystać wodę znajdującą się na biegunach naszego satelity do własnych celów!