dopalacze

Szpitale nie wytrzymały. Wiemy jak będą traktowani ludzie, którzy zażyli dopalacze

W naszym kraju dopalacze zrobiły furorę i opanowały rynek. Teraz są one nielegalne, lecz ludzie dalej znajdują sposób na dotarcie do psychoaktywnych substancji. Bardzo często ci ludzie trafiają do szpitali z zapaściami lub innymi schorzeniami. Niestety, tacy pacjenci są bardzo agresywni i nie panują nad sobą. Dodatkowo, zazwyczaj robi im się kompleks drogich badań.

Wygląda na to, że czasy rozpusty, kiedy to ludzie brali dopalacze i zajmowali miejsca na SOR-ze powoli mijają. Przedstawiciele szpitali mówią stanowcze „NIE!” i twierdzą, że nie będą przyjmowali takich pacjentów. Tak wypowiedziała się rzecznik bytomskiego szpitala Iwona Wronka: Uważam, że osoby po dopalaczach powinny trafić do specjalistycznych ośrodków, gdzie personel dysponuje siłą, sprzętem i wiedzą, jak sobie radzić z takimi pacjentami. I powinno to być świadczenie płatne!

 

ZOBACZ:[FOTO] Znaleźli pod wodą kość większą od pontonu. Do jakiego stwora należała?

 

Osoby będące pod znacznym wpływem alkoholu trafiają najczęściej na izbę wytrzeźwień za którą oczywiście muszą zapłacić spore pieniądze z własnej kieszeni. Gdzie jednak mają trafiać pacjenci po dopalaczach? Nasze prawo niestety jeszcze tego nie reguluje, a nie da się ukryć, że to bardzo ważny temat. Jak myślicie? Co powinni zrobić rządzący? Jak to wszystko zrobić żeby prawidłowo działało? Izba dla ludzi pod wpływem substancji psychoaktywnych? Piszcie śmiało w komentarzach!

 

kłusownika

[WIDEO] Wielka obława na polskiego kłusownika. Nie mieli dla niego litości

Oto dzisiejsze nagranie dnia. Przedstawiamy udaną obławę na kłusownika w jednym z polskich lasów. Mężczyźni nie mieli dla niego żadnej litości i złapali go na gorącym uczynku. Kłusownictwo to haniebne zachowanie, które powinno się bardzo surowo karać. Jak można zabijać nielegalnie niewinne zwierzęta leśne? Dla pokarmu? Jak by mało go było w sklepach…

Mówi się o ludziach czasami, że zachowują się jak zwierzęta. Jednak tak naprawdę momentami nasze zachowanie jest milion razy gorsze. Dla pokarmu i hobby zabijamy niewinne zwierzęta ie mając dla nich żadnej litości. Mężczyźni złapali tego kłusownika w jednym z polskich lasów. Mimo, że pościg i cała obława trochę trwały, to udało się go zatrzymać. Jak taki człowiek może normalnie spoglądać w lustro? Coś strasznego.

 

ZOBACZ:Wszystko o tegorocznej zimie. Jasnowidz Krzysztof Jackowski kolejny raz wszystko przewidzi?

 

Polowania to w naszym kraju niestety codzienność. Ludzie zastawiają wrogie sidła na zwierzęta tylko po to, żeby później sprzedać ich mięso klientowi lub zrobić sobie z ich głów i skór trofeum. Czy historia zatacza koło i niektórzy zaczynają się stawać ludźmi pierwotnymi? To jakiś powrót do dawnych instynktów? Być może polowania to zabieg mający im wynagrodzić coś, czego nie mają? Kompleksy? My kłusownictwu mówimy stanowcze NIE!

źródło fot. i wideo: youtube.com

grzyby, głowę

Poszli sobie na grzyby. Gdy wychodzili z lasu, czekała już na nich policja

W tym roku wydawało się, że grzyby pozostaną jedynie w sferze marzeń. Jednak szybko okazało się, że mamy niesamowity urodzaj i ludzie chwalili się w mediach społecznościowych imponującymi znaleziskami. Nie mogą tego powiedzieć dwaj mężczyźni z Gostynia, którzy wychodząc z lasu trafili prosto w ręce policji. Dlaczego?

Wielkopolscy policjanci przyszykowali zasadzkę, gdyż podejrzewali dwóch mężczyzn o uprawę marihuany w lesie. Czekali na nich tuż przy wejściu. Gdy zdezorientowani z niego wyszli, już wiedzieli, że im się nie upiecze. Co prawda, mieli wymówkę i mówili, że tylko poszli na grzyby, lecz funkcjonariusze im w to nie uwierzyli. Po inspekcji ich plecaków szybko okazało się, że znajduje się w nich… 25 kilogramów konopi indyjskich. Przy mężczyznach znaleziono nie tylko worki z roślinami, ale również sekatory, rękawice i ogólnie sprzęt do pielęgnacji roślin.

 

ZOBACZ:Z OSTATNIEJ CHWILI: Katastrofa samolotu we Lwowie. Ludzie zginęli przez brak paliwa

 

Po przeszukaniu posiadłości obydwóch mężczyzn znaleziono więcej marihuany oraz bardzo profesjonalny sprzęt. Obaj trafili do aresztu. Czekają na rozprawę.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

lwów,nosorożce, lew, lwy, rpa, kłusownik, kłusownika

Jego pasją była hodowla lwów. Przez nielegalne działania źle to się dla niego skończyło…

Mężczyzna, który na swoim podwórku prowadził nielegalną hodowlę lwów szybko tego pożałował. Zwierzę rzuciło się na niego, gdy wchodził do klatki. W czeskiej miejscowości Zdechov, Michał Prasek trzymał dwa lwy – 9-letniego samca oraz ciężarną samicę.

34-latek prowadził nielegalną hodowlę lwów, co w Czechach jest nielegalne. Już wcześniej był za to karany. Ciało mężczyzny znalazł jego ojciec, a na miejscu zdarzenia szybko pojawili się funkcjonariusze. Postanowili ze względów bezpieczeństwa zastrzelić zwierzęta. Pierwszy raz nazwisko Michała Praska pojawiło się w mediach w wakacje, kiedy to postanowił wybrać się na spacer z lwicą, którą prowadził na smyczy. Policja go zatrzymała, a zdarzenie uznano za wypadek drogowy. Był on bardzo nieufny i nikogo nie wpuszczał na teren swojej posesji.

 

ZOBACZ:To co robili spotkanym kobietom nie mieści się w głowie. Okazuje się, że byli…

 

Być może, gdyby posłuchał innych ludzi – na czele ze swoją rodziną, dziś 34-latek by żył. Niestety, zamiłowanie w tego typu hobby doprowadziło do jego śmierci. Zwierzęta które karmił i dbał o nie jak o własne dzieci po prostu go zabiły.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

spodziewali

Wędkarze wypłynęli jak co dzień na ryby. To co złowili wprawiło ich w osłupienie

Wędkarze wybrali się jak co dzień na ryby. Wielu ludzi na świecie żyje właśnie z połowów. Jednak Ci panowie nie spodziewali się, że przeżyją w ten zwykły dzień taką przygodę. Okazało się, że wyłowili paczkę o wartości miliona dolarów. Musieli wezwać do tego zdarzenia policję, gdyż nie był to towar powszechnie uważany za dozwolony i legalny. W paczce znajdowały się narkotyki.

Wędkarze wypłynęli około 110 km od Charleston w Południowej Karolinie. W pewnym momencie złowili paczkę, która była owinięta taśmą oraz przywiązana była do niej lina żeby ta nie zatonęła. Okazało się, że były w niej narkotyki o łącznej wartości ok. miliona dolarów. To rzadkość widzieć takie paczki w rejonie Charleston. Częściej na znaleziska z kokainą w środku można natrafić na Karaibach i Pacyfiku, gdzie handlarze nieraz wyrzucają całe ładunki narkotyków – powiedział pracownik straży przybrzeżnej Phillip VanderWeit. Sprawą zajmie się teraz agencja DEA, czyli organizacja która zajmuje się właśnie walką z handlarzami narkotyków. Nie wiadomo do kogo należał pakunek, lecz funkcjonariusze będą starali się to wyjaśnić.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Dziewczyna złamała kręgosłup na tyrolce. Chyba wolałaby zginąć…

 

Zwykły, szary dzień jak każdy, a tu taka przygoda. Co byście zrobili gdybyście wyłowili taki pakunek? Wędkarze musieli być w ciężkim szoku i wcale im się nie dziwimy.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

bananach

Pracownicy polskiego sklepu zauważyli w bananach worek. Szczęki im opadły, gdy zobaczyli co w nim było

Do takich rzeczy dochodzi na prawdę rzadko. Pracownik polskiego sklepu zauważył w bananach podejrzany worek. Gdy okazało się co w nim jest, nie mógł w to uwierzyć. Był on pełny kokainy, więc na miejscu od razu pojawiła się policja. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Cała sytuacja miała miejsce w Kotuniu koło Siedlec na Mazowszu.

Policja ustaliła, że owoce dostarczono z hurtowni w Siedlcach. Ta z kolei zaopatruje się w firmie w podwarszawskim Płochocinie – można było usłyszeć w RMF FM. Pracownik sklepu zauważył w bananach worek. Okazało się, że była w nim kokaina. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Przypomnijmy, że to już nie pierwsza taka sytuacja, gdy w owocach z polskiego sklepu znaleziono narkotyki. Ostatnio wydarzyło się to w listopadzie. Wtedy zabezpieczono aż 220 kg narkotyków o łącznej wartości kilku milionów złotych. Służby robią co w ich mocy żeby ustalić gdzie konkretnie miał trafić towar. Rozwiązanie tej sprawy nie będzie jednak proste, gdyż nielegalne kanały transportowe są ściśle chronione i policja walczy z nimi od lat. Północ Ekwadoru leży nad Pacyfikiem i graniczy z największym obszarem produkcji koki w południowej Kolumbii. Po podpisaniu pokoju przez kolumbijski rząd i partyzantkę FARC, ten teren jest zdominowany przez różne grupy przestępcze – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską dr Carlos Jijón, redaktor naczelny portalu „La Republica”.

 

ZOBACZ:PILNE: Kolejny prezydent polskiego miasta zaatakowany! Napastnik dopadł go niedaleko domu

 

Trzeba się spodziewać, że takich sytuacji będzie jeszcze więcej. I tak dochodzi już do nich dosyć często, a policja w tej sprawie załamuje ręce.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

hodowlę

Mężczyzna prowadził nielegalną hodowlę lwów. Brak rozwagi doprowadził do tragedii!

Mężczyzna, który na swoim podwórku prowadził nielegalną hodowlę lwów szybko tego pożałował. Zwierzę rzuciło się na niego, gdy wchodził do klatki. W czeskiej miejscowości Zdechov, Michał Prasek trzymał dwa lwy – 9-letniego samca oraz ciężarną samicę.

34-latek prowadził nielegalną hodowlę lwów, co w Czechach jest nielegalne. Już wcześniej był za to karany. Ciało mężczyzny znalazł jego ojciec, a na miejscu zdarzenia szybko pojawili się funkcjonariusze. Postanowili ze względów bezpieczeństwa zastrzelić zwierzęta. Pierwszy raz nazwisko Michała Praska pojawiło się w mediach w wakacje, kiedy to postanowił wybrać się na spacer z lwicą, którą prowadził na smyczy. Policja go zatrzymała, a zdarzenie uznano za wypadek drogowy. Był on bardzo nieufny i nikogo nie wpuszczał na teren swojej posesji.

 

ZOBACZ:Kobiety o tych imionach są najbardziej kłótliwe. Nie ma z nimi łatwego życia

 

Być może, gdyby posłuchał innych ludzi – na czele ze swoją rodziną, dziś 34-latek by żył. Niestety, zamiłowanie w tego typu hobby doprowadziło do jego śmierci. Zwierzęta które karmił i dbał o nie jak o własne dzieci po prostu go zabiły.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

Petardy Kim Koreańczyk

„Kim Koreańczyk” – oto największa, najgroźniejsza i NIELEGALNA PETARDA-URWIŁAPKA tego roku! Jest POTĘŻNA! [VIDEO]

Neapolitańscy producenci dbają o to, aby Włosi mogli głośno i hucznie przywitać Nowy Rok. W tej metropolii u stóp Wezuwiusza świętowanie sylwestra jest szczególnie głośne. Nic dziwnego, że handlarze co roku przygotowują specjalne, potężne petardy, które zazwyczaj nie mają żadnych atestów i dostępne są tylko na czarnym rynku. Tym razem rządzi „Kim Koreańczyk”!

 

W poprzednich latach na ulicach Neapolu można było kupić petardę „Bin Laden”, a także „Tsunami” czy „Piłka Maradony”. Zawsze ich nazwy nawiązują do bieżących wydarzeń na świecie. Nie dziwota, że w tym roku producenci nielegalnych fajerwerków postawili na Kim Dzong Una, który straszy świat swoimi bombami atomowymi.

 

Petardę „Kim Koreańczyk” kupimy u zaufanych sprzedawców w całym Neapolu. Ale policja ostrzega – to igranie z ogniem! Petardy są produkowane często w warunkach chałupniczych, nie mają atestów, są niestabilne i mogą wyrządzić ogromne szkody. Największe egzemplarze to od kilkuset gramów do dobrze ponad kilograma mieszanki wybuchowej!

 

Cena „Kima Koreańczyka” oscyluje w okolicach 100 euro. Mimo to wielu Neapolitańczyków, chcąc tradycyjnie – czyli głośno – powitać Nowy Rok poszukuje handlarzy rozprowadzających trefne petardy.

 

Choć służby starają się walczyć z procederem, z pewnością nie przechwycą wszystkich nielegalnych petard. Dlatego szpitale na południu Włoch zapewne jak zwykle zaleje fala poranionych od niekontrolowanych eksplozji.

 

Jaką siłę rażenia może mieć taka petarda możecie zobaczyć na samym początku tego filmu:

ZASKAKUJĄCE dzikie znalezisko! Mężczyzna trzymał w domu…

Rzeczniczka rybnickiej komendy st. sierż. Anna Karkoszka powiedziała, że w tej sprawie wszczęto postępowanie w dotyczące nabycia, przetrzymywania i hodowli w niewłaściwych warunkach oraz bez wymaganych dokumentów zwierząt szczególnie zagrożonych wyginięciem.

 

Policjanci dostali informację, że na jednej z posesji w Rybniku może być przetrzymywany lew. Szybko potwierdzili ją na miejscu, uczestnicząc w kontroli przeprowadzonej przez powiatowego lekarza weterynarii. W domu hodowcy pojawili się też przedstawiciele fundacji na rzecz ochrony zwierząt. Młody lew był trzymany w jednym z domowych pomieszczeń – na przeszklonym tarasie.

 

„Lekarz stwierdził, że młody osobnik przetrzymywany jest niezgodnie z warunkami określonymi w rozporządzeniu ministra środowiska w sprawie gatunków zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. W związku z tym zwierzę zostało odebrane właścicielowi i przekazane pod tymczasową opiekę do zoo w Poznaniu w celu zapewnienia właściwych warunków hodowli”.

 

Okazało się, że to niejedyne egzotyczne zwierzę należące do tego samego mężczyzny. W domu w Tarnowskich Górach trzymał kolejnego młodego lwa i trzy krokodyle. Także w tym przypadku powiatowy lekarz weterynarii stwierdził, że zwierzęta przetrzymywane są niezgodnie z przepisami, dlatego zapadła decyzja o przekazaniu ich pod tymczasową opiekę poznańskiego zoo.

 

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą rybnickiej komendy wszczęli postępowanie w sprawie nabycia, przetrzymywania i hodowli w niewłaściwych warunkach oraz bez wymaganych dokumentów zwierząt szczególnie zagrożonych wyginięciem. W sprawie zostały dotychczas przesłuchane trzy osoby. Dokumentacja została przesłana do Prokuratury Rejonowej w Rybniku, celem poddania analizie i ocenie zebranych materiałów oraz podjęcia dalszych czynności w tej sprawie – poinformowała Karkoszka.

 

Lwy oraz krokodyle to zwierzęta objęte ochroną na mocy Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem. Jej celem jest ochrona zwierząt i roślin zagrożonych wyginięciem poprzez kontrolę i ograniczanie handlu nimi. Konwencję podpisało 175 państw, a Polska przystąpienie do niej ratyfikowała w 1989 r.

 

Od 1997 r. obowiązują w Polsce związane z konwencją przepisy karne. Za przestępstwo uznaje się przewóz przez granicę i sprzedaż, bez odpowiednich zezwoleń, żywych okazów gatunków zagrożonych wyginięciem lub wyrobów z nich. Obok konfiskaty, grozi za to wysoka grzywna, a nawet kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

 

PAP
kd