szczątki, pogrzebie, zakładu pogrzebowego

Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

Historia jak z horroru. Nazistowski lekarz przechowywał szczątki kobiet przez 74 lata. W Berlinie zostanie pochowanych 300 próbek tkanek pobranych od ludzi zabitych przez nazistów i przechowywanych przez berlińskiego lekarza. Próbki zostały odkryte w 2016 roku na terenie posiadłości profesora anatomii Hermanna Stieve’a z Uniwersytetu Berlińskiego. To właśnie do niego przekazywano zwłoki ciał niemieckich antynazistów, które poddawał sekcji.

Ciała niektórych zamordowanych lekarz otrzymywał zaledwie kilka minut po tym jak zabijano je w więzieniu Plotzensee. Postać strasznego lekarza jest niczym z horroru. Przeprowadzał on badania głównie na zwłokach kobiet. Po tym jak wszystkie je już wykonał, kremował je lub grzebał zazwyczaj w masowych grobach. Próbki tkanek, w większości mające długość poniżej jednego milimetra, znaleziono w małym czarnym pudełku – informuje Bild am Sonntag. Lekarz próbował ukrywać zarówno szczątki jak i całą masę zbrodni nazistów. Stieve zmarł na udar w 1952 roku. Miał on swojego kierowce – przywoził mu ciała z więzienia. Głównie interesowały go ciała młodych kobiet, ponieważ skupiał swoje badania nad menstruacją. Przeprowadził sekcję m. in. 13 z 18 kobiet, którym naziści ścięli głowę za współpracę z Czerwoną Orkiestrą (siatka połączona z wywiadem ZSRR).

 

ZOBACZ:Pasażerka samolotu zdenerwowała się na ludzi z pierwszej klasy. Pokazała wszystkim ich igraszki!

 

Aż ciarki człowieka przechodzą, gdy czyta się o takich bestiach. Ludzie przeżyli ciężkie, mordercze czasy. Powinniśmy bardziej doceniać to, że mamy choć taki pokój na świecie, jaki panuje teraz…

źródło: o2.pl fot. youtube.com

śmierć harcerza

Przerażająca śmierć harcerza. Zniknął z oczu kolegów, znaleźli jego nogi wystające z wydmy!

12-letni skaut z Michigan wpadł na dość głupi pomysł. Bawiąc się z kolegami na obozie wykopał pokaźnych rozmiarów dziurę w wydmie, a potem harcerza spotkało ogromne nieszczęście.

Gage Wilson przebywał w towarzystwie kolegów z drużyny skautowej. Chłopcy nie od razu zorientowali się, że Gage przysypał się piaskiem. Możliwe też, że niestabilne ściany jego „schronienia” same zawaliły się na nieświadomego niebezpieczeństwa harcerza.

 

Po około pół godzinie rozpoczęły się poszukiwania Gage’a. Któryś z chłopców spostrzegł nagle makabryczny widok – nogi wystające spod kupy piasku. Skauci szybko wezwali pomoc i zaczęli odkopywać kolegę.

 

 

ZOBACZ: Tak bawili się w pracy. Głupi żart zakończył się tragedią [WIDEO]

 

 

Niestety, chłopiec przebywał na tyle długo bez dostępu do tlenu, że nie udało się go uratować. Zmarł w szpitalu, do którego go przetransportowano.

 

W całej tej historii zastanawia nas gdzie byli opiekunowie, którzy powinni przez cały czas czuwać nad bezpieczeństwem młodych skautów. Gdyby ktoś zwrócił chłopcu uwagę, prawdopodobnie do tragedii by nie doszło.

 

fakt.pl/ foto: pixabay

K2: Polacy zostawili GÓRY ŚMIECI? „Nie powinni więcej wychodzić w góry!”

Środowisko alpinistyczne rozpaliło ostatnio nagranie kanadyjskiego wspinacza Jean-Pierre Danvoye’a, który dotarł do bazy pod K2. Natrafił tam na resztki polskiego obozu i – mówiąc delikatnie – nie zrobiły one na nim dobrego wrażenia. Wszędzie walały się kilogramy śmieci i zużytego ekwipunku!

 

Francuz na nagraniu zamieszonym na Facebook pokazał góry odpadków, resztki banerów sponsorskich i innych odpadków, przez które bez problemu można zidentyfikować, że należały one do polskiej ekspedycji, która usiłowała zimą zdobyć K2.

 

„Ekspedycja odbyła się pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego. Jej uczestnicy z Polski powinni się wstydzić. Ci wspinacze chcieli zostać pierwszymi, którzy zdobyli K2 zimą, mam jednak nadzieję, że po raz ostatni wybrali się w góry”

 

– napisał Francuz.

 

 

Nagranie zostało wykonane 21 czerwca, jednak dopiero niedawno trafiło do sieci i wywołało burzę. Do zamieszania od razu odniósł się Piotr Tomala, w imieniu polskich himalaistów.

 

„W związku z nagraniem, które pojawiło się dzisiaj w internecie pokazującym w opłakanym stanie obozowisko i depozyt po Zimowej Wyprawie na K2, chcemy przede wszystkim przeprosić za zaistniałą sytuację. Ekspedycja, gdy opuszczała bazę, zostawiła po sobie bezwzględny porządek. Wszelkie śmieci były uprzątnięte i przygotowane w szczelnie zamkniętych worach, dobrze zabezpieczonych przed warunkami atmosferycznymi. Niestety prawdopodobnie część worów została splądrowana. Nie wiemy przez kogo. Obecnie wyjaśniamy sytuację z pakistańskim Agentem”

 

 

Jak dodano w dalszej części komunikatu, w połowie lipca pozostałości po polskiej bazie miały zostać uprzątnięte przez wynajętych do tego ludzi. Miejmy nadzieję, że tak właśnie się stało!

Zatrucie żywnością w obozie. 750 chorych, 300 w stanie krytycznym

Uchodźcy w obozie koło Mosulu, na północy Iraku, zatruli się żywnością dostarczoną przez organizację pozarządową. Dwie osoby zmarły, ponad 750 choruje, co najmniej 300 jest w stanie krytycznym – poinformował we wtorek iracki resort zdrowia.

 

Do zatrucia doszło dzień wcześniej, gdy uchodźcy w obozie Chazir zjedli iftar – posiłek spożywany podczas ramadanu po modlitwie o zachodzie słońca. Chorych przetransportowano do okolicznych szpitali.

 

Nie wiadomo, czy żywność mogła zostać zatruta celowo.

 

W obozie Chazir przebywają tysiące ludzi, którzy uciekli z Mosulu, gdy rozpoczęła się wspierana przez USA ofensywa sił irackich, mająca wyprzeć z tego miasta dżihadystów z Państwa Islamskiego.

 

Źródło: PAP
kd

TYLKO TYLE PO NICH ZOSTAŁO! Warto się wybrać.

Ponad sto różnego rodzaju prywatnych dokumentów i fotografii znalezionych po wojnie na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku zgromadzono na wystawie „Świadectwa życia w miejscu zagłady” w Muzeum na Majdanku w Lublinie.

 

„Choć dokumenty te reprezentują tutaj pojedyncze osoby, to jednak przemawiają w imieniu setek tysięcy ofiar, które miały zginąć bezimiennie. Te dokumenty się zachowały i dzisiaj możemy je oglądać” – powiedziała dziennikarzom kierownik archiwum Muzeum na Majdanku Anna Wójcik podczas otwarcia wystawy w sobotę w Lublinie.

 

Na wystawie prezentowane są fotokopie różnego rodzaju osobistych dokumentów – m.in. listy, kartki z życzeniami, widokówki, zaświadczenia, legitymacje, świadectwa szkolne oraz fotografie, należące do 75 osób. Dokumenty te powstały w różnym czasie (najstarsze są z XIX wieku), napisane zostały w różnych językach – niemieckim, francuskim, włoskim, czeskim, polskim, angielskim.

Prezentowane na wystawie dokumenty należały do więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku, albo też do Żydów, którzy przywożeni byli z całej Europy w ramach Akcji Reinhardt (mającej na celu zagładę Żydów w Generalnym Gubernatorstwie) i zostali zamordowani m.in. w obozach zagłady w Bełżcu i w Sobiborze.

Źródło PAP

MM

Polacy tworzą wioskę marsjańską! Osada powstaje w…

Dookoła rozpościerają się jedynie czerwone piaski i liczne formacje skalne. Miejsc, gdzie można pojechać i wypocząć na łonie natury jest coraz więcej, ale tylko tam faktycznie można poczuć się jak na Marsie.

 

W rezerwacie Wadi Rum w Jordanii, Ridley Scott nakręcił “Marsjanina”. Wtedy do współpracy zaprosił polską firmę spod Szczecina – Freedomes, która zbudowała na potrzeby filmu marsjański habitat (namiot sferyczny). Po dwóch latach Polacy wracają w to miejsce, tym razem z obozem dostępnym dla turystów. Praca na planie “Marsjanina” zaowocowała znajomością Polaków z właścicielem kompleksu turystycznego Sun City Camp, który doszedł do wniosku, że kosmiczna sceneria to świetny pomysł na lokalny biznes.

 

 

W San City Camp stanęło dwadzieścia marsjańskich kopuł mieszkalnych polskiej produkcji. Każdy czterdziestometrowy domek kształtem przypomina igloo. W każdym znajduje się łóżko z panoramicznym widokiem na pustynię, umeblowanie oraz łazienka. Koszt jednego namiotu wraz z wyposażeniem wynosi około 80 tys. złotych. Atrakcją dla turystów jest sam pobyt na pustyni, jazda terenowymi samochodami, czy podróże off-road. Jedną z atrakcji turystycznych jest całonocna wyprawa na wielbłądach do niezwykłego Burdah Rock Bridge, do którego trasa prowadzi przez formacje skalne zwane Siedmioma Filarami Mądrości. Cena za nocleg to wydatek od 650 do 1300 złotych.

 

 

Polska firma Freedomes od ośmiu lat specjalizuje się w produkcji innowacyjnych namiotów sferycznych, które w przyszłości faktycznie mogły tworzyć habitat ludzki na Marsie czy Księżycu. Konstrukcja składa się z gotowych elementów. Ilość użytych materiałów w stosunku do powierzchni użytkowej sprawia, że namioty sferyczne są dużo bardziej opłacalne niż konwencjonalne budowle.

 

Źródło: forbes.pl/foto: kadr z filmu „Marsjanin”;forbes,pl
kd

Ciężka noc. Zamieszki i pożar w obozie dla uchodźców

Spłonął obóz dla uchodźców w Grande-Synthe w północnej Francji. Wcześniej wybuchły tam bójki między migrantami, a także między nimi i interweniującą policją. Jak poinformowały we wtorek nad ranem lokalne media, co najmniej 10 osób zostało rannych.

 

W obozie położonym pod Dunkierką doszło w nocy do starć, także z użyciem noży, między Kurdami a Afgańczykami. Gdy do akcji wkroczyła policja, funkcjonariusze zostali zaatakowani przez około 150 uchodźców.

 

Niemal jednocześnie w wielu miejscach na terenie obozu wzniecono pożary. Ogień ogarnął 300 drewnianych domków. „Wiele z nich spłonęło, wiele jeszcze się pali” – powiedział przedstawiciel lokalnych władz. Wszystkich uchodźców, około 1,5 tys., bezpiecznie ewakuowano.

 

Obóz w Grande-Synthe utworzono w ubiegłym roku. Wielu przebywających tam migrantów pochodziło w dzikich obozowisk w Calais, gdzie oczekiwali oni na możliwość przedostania się do Wielkiej Brytanii.

 

PAP

kd