To oni są odpowiedzialni za śmierć kierowcy polskiego samochodu. Na drodze koczuje 400-600 migrantów

W mieście Calais, na północy Francji, gdzie w październiku ubiegłego roku zlikwidowano dzikie obozowiska nazywane „dżunglą”, koczuje obecnie 400-600 migrantów – pisze we wtorek AFP.

 

O powrocie migrantów do Calais informowano już w styczniu. Gdy pod koniec października zlikwidowano obozowisko w Calais, gdzie przebywało około 7 tysięcy osób, francuski rząd zapowiadał, że władze brytyjskie przyjmą około 2 tysięcy nieletnich. Jednak na około dwa miesiące po likwidacji „dżungli”, zaczęli tam wracać nieletni, których przyjęcia odmówiła Wielka Brytania.

 

W „dżungli” żyli mężczyźni, kobiety i dzieci, głównie z Afganistanu, Sudanu czy Erytrei. Migranci zostali rozmieszczeni w rozrzuconych po Francji ośrodkach, ale „nie zrezygnowali z marzeń o Anglii”. Zdaniem dyrektora stowarzyszenia France Terre d’Asile (Francja Ziemia Azylu) Pierre Henry „zamknięcie obozu nie położyło kresu presji migracyjnej”.

 

Ustawiona przez migrantów z pni drzew blokada drogi leżącej ok. 15 km od Calais doprowadziła we wtorek nad ranem do wypadku, w którym zginął kierowca zarejestrowanego w Polsce samochodu Renault Master. To pierwszy wypadek spowodowany blokadą drogi ustawioną przez migrantów od początku kryzysu migracyjnego w 2014 roku – pisze AFP. W toku śledztwa zatrzymano dziewięciu pochodzących z Erytrei migrantów.

 

Źródło: PAP
kd