ryba

[VIDEO]Ogromna ryba pożera w całości ucztującego rekina! Zobacz niesamowite nagranie z głębin oceanu!

Niesamowite nagranie z głębin Oceanu Atlantyckiego obiegło Internet. Stado małych rekinów było zajęte jedzeniem upolowanego wcześniej miecznika. Młode ryby były tak zaintrygowane swoją ofiarą, że nie zauważyły zagrożenia. Jeden z nich szybko z napastnika zamienił się w ofiarę ogromnego warkonia. Najbardziej zaskakujący jest fakt, że ryba połknęła rekina na raz!

Naukowcy nagrywający to niecodzienne zjawisko przy pomocy kamerki zamontowanej w pojeździe zdalnie sterowanym przyznali, że byli zaskoczeni takim obrotem spraw. Stado rekinów ucztowało nad upolowanym przez siebie miecznikiem kiedy znienacka zostało zaatakowane przez ogromnego warkonia. Ryba wykorzystała sytuację i udało jej się złamać jednego z nich.

 

 

 

Młody rekin został pożarty niemal w całości, a drapieżnej rybie konsumpcja zajęła zaledwie kilka sekund! Naukowcy obserwujący całe zdarzenie przyznali, że to naprawdę bardzo rzadka sytuacja, ponieważ młode rekiny nie są w cale takie małe. Sytuacja do jakiej doszło pokazuje, że przyroda potrafi zaskakiwać nawet w najmniej spodziewanym momencie.

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

rekina

Łowił ryby i został zaatakowany przez ogromnego rekina! To co zrobił wtedy jego pies nie mieści się w głowie!

O tym, że pies to prawdziwy przyjaciel człowieka nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Przekonał się również o tym, James White, który dzięki swojemu czworonogowi zawdzięcza życie. Mężczyzna wybrał się wgłąb Zatoki Bodega Bay w Kalifornii, gdzie łowił ryby. W pewnym momencie coś mocno szarpnęło za haczyk, a James wyszedł z łodzi myśląc, że zaczepił nim o skały. Wtedy upadł do wody i został zaatakowany przez dwumetrowego rekina.

Bestia z oceanu ugryzła Amerykanina w kostkę i za nic w świecie nie chciała dać za wygraną. Na rozpaczliwe krzyki Jamesa zareagował jego 45 kilogramowy pitbull o imieniu Darby, który czekał na brzegu obok auta swojego pana. Ku zaskoczeniu mężczyzny pies rzucił się do wody, przepłynął spory dystans i ugryzł rekina w skrzela! Walka mężczyzny i psa z rekinem trwała dobrych kilkadziesiąt sekund.

 

 

 

Gdyby nie zaskakujące zachowanie psa, spotkanie Jamesa z rekinem mogło skończyć się dramatycznie. Na szczęście pitbull nie dawał za wygraną i za wszelką cenę chciał uratować swojego pana. Darby gryzł bestię w ogon chcąc w ten sposób odgonić go mężczyzny. Na szczęście rekin odpuścił i odpłynął. James przyznał, że gdyby nie pies zapewne by zginął.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

.

morze, kości, plażę

Wody wyrzuciły to zwierzę na plażę. NIKT NIE MA POJĘCIA CO TO MOŻE BYĆ!

Zazwyczaj gdy docierają do nas informacje, że wody wyrzuciły jakieś zwierzę na plażę to chodzi o coś naprawdę dziwnego. Tym razem nie jest inaczej. W Australii w stanie Wictoria znaleziono strasznie wyglądające stworzenie. Napotkano je w rolniczym regionie na Golden Beach w Gippsland.

Eksperci od razu zaciekawili się co to mogło być za zwierzę i szybko udało się ustalić, że należy ono do rodziny rekinowatych. Przedstawiciele tego gatunku żyją zazwyczaj na dnie i żywią się małymi rybami. Co najważniejsze – nie są one groźne dla ludzi. Nie jestem pewien, czy to dobrze, kilka tygodni temu ktoś już widział na plaży innego osobnika. Co takiego dzieje się na głębokościach, że ryby wypływają na powierzchnię? – zastanawiał się jeden z internautów. Ich nazwa to catchart. Dlaczego? Ponieważ mają bardzo podobne oczy do kotów.

zwierzę, plażę

 

ZOBACZ:Czy Hitler na pewno zginął w 1945 roku? FBI UJAWNIA DOKUMENTY, W KTÓRYCH CZYTAMY JAK POTOCZYŁ SIĘ JEGO LOS

Dodatkowo, ryby te świecą zielonym światłem. W ten sposób komunikują się z otoczeniem. Jeden z naukowców powiedział, że wyglądają one jak „rodem z science-fiction”. Dziwne jednak jest to, że ryba znalazła się poza swoim naturalnym środowiskiem. Co skłoniło ją do wypłynięcia na brzeg? To budzi najwięcej wątpliwości. Ciężko uzyskać odpowiedź na to pytanie.

źródło: o2.pl fot. screenshot.

mariańskim

Odkrywca opisał, co widział w Rowie Mariańskim. TO CO MÓWI MROZI KREW W ŻYŁACH

Badania w Rowie Mariańskim należą do jednych z najniebezpieczniejszych na świecie. Jest to najgłębsze miejsce na naszym globie. Każdy kto podejmuje się eksploracji musi liczyć się z tym, że coś pójdzie nie tak. Wielu już poniosło najwyższą cenę swoich wypraw. Teraz nurek Victor Vescovo o którym już pisaliśmy niedawno poinformował, że znalazł tam sterty śmieci, które przeraziły go do granic możliwości.

Victor Vescovo dotarł na niesamowitą głębokość 10 928 metrów. Było to możliwe dzięki specjalnej kapsule, która została przygotowana specjalnie pod tę wyprawę. To o 16 metrów głębiej niż Don Walsh i Jacques Piccard, którzy rekordowego wyczynu dokonali w 1960 roku. Inwestorowi z Teksasu udało się do tej pory odkryć nieznane gatunki zwierząt o których pisaliśmy TUTAJ. Niestety, prócz typowych naukowych odkryć w Rowie Mariańskim znajdują się rzeczy, które bardzo dobrze znamy – śmieci i plastikowe oraz metalowe odpady… Przykro było zobaczyć ślady działalności człowieka w najgłębszym punkcie oceanu – powiedział Victor Vescovo cytowany przez „Reutersa”. Nurek chce w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na problem z którym ludzkość może sobie nie poradzić. Jeżeli w dalszym ciągu będziemy tak postępowali, to skończy się to bardzo źle.

 

ZOBACZ:[WIDEO] WYSADZIŁ QUADA Z JADĄCYM DZIECKIEM NA OCZACH MATKI. Okazało się, że…

 

Dlaczego ludzie zanieczyszczają środowisko naturalne? Co mają na celu? Przecież to jest niczym strzał w kolano. Natura to coś pięknego i nie powinniśmy tak bardzo w nią ingerować i jej niszczyć.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

atlantyku

Wypił kilka piw i wrzucił swojego 5-letniego syna do oceanu! Później tłumaczył się, że chciał tylko (…)!

37-letni John Bloodsworth z Daytona Beach w USA to typowy przykład tego, że picie alkoholu nie idzie w parze z opieką nad dziećmi. Mężczyzna spędzał czas ze swoim 5-letni synem na Florydzie. Tata i dziecko dobrze się bawili do czasu kiedy John nie sięgnął po alkohol. Mężczyzna wypił kilka piw, a następnie wpadł na pomysł, że nauczy syna pływać.

Szybko okazało się, że nie była to zbyt rozsądna decyzja. 37-latek chyba zapomniał, że ma do czynienia z maleńkim dzieckiem i rzucił 5-latka wprost w fale oceanu. Przerażone dziecko broniło się i płakało, jego dramat widzieli też inni plażowicze. Mimo to ojciec postawił na swoim. Wyraźnie podchmielony tatuś nie ratował malca, tylko kazał mu samodzielnie pływać!

 

 

 

Wypoczywający ludzie widząc, że w każdej chwili może dojść do tragedii zadzwonili na policję. Po kilku minutach stróże prawa byli już na miejscu. Przestraszony chłopiec został wyciągnięty z wody i przekazany na ręce swojej mamy. Na szczęście nic złego mu się nie stało. 37-letni ojciec nie miał tyle samo szczęścia, ponieważ policjanci zakuli go w kajdany i przewieźli na pobliski komisariat. Mężczyzna twierdzi, że jest niewinny, innego zdania jest amerykański sąd, który oskarżył go o znęcanie się nad dzieckiem.

 

 

 

źródła: wprost.pl., foto pixabay.com

 

kąpieli

Po morskiej kąpieli zauważył maleńką plamkę na skórze. Dwa dni później zmarł w przerażających męczarniach!

66-letni Dave Bennetta podczas rodzinnego wypadu na Florydę w ogóle nie spodziewał się, że spotka go coś tak potwornego. Mężczyzna korzystał z uroku pięknej pogody i postanowił popływać w oceanie. Podczas kąpieli został zaatakowany przez niebezpieczną dla ludzi mięsożerną bakterię. Amerykanin na początku zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy.

Mężczyzna spędził w oceanie kilka godzin, a po morskiej kąpieli czuł się znakomicie. Dopiero wieczorem zauważył na skórze małą czerwoną plamkę, którą w ogóle się nie przejął. 66-latek był przekonany, że to nic groźnego i położył się spać. Następnego dnia obudził z fatalnym samopoczuciem. Bolała go głowa, było mu zimno, a jego ciałem wstrząsały okropne dreszcze. Wieczorem sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że Dave postanowił jechać do szpitala.

 

 

Maleńka ranka na skórze w zaledwie kilka godzin przeistoczyła się w ogromną, czarną plamę. Mimo natychmiastowej pomocy stan pacjenta pogarszał się z minuty na minutę. Kilka godzin później lekarze stwierdzili niewydolność wielonarządową, która ostatecznie przyczyniła się do zgonu 66-latka. Sekcja zwłok wykazała, że organizm mężczyzny został zaatakowany przez mięsożerną bakterię, która wręcz zjada człowieka od środka, o nazwie vibrio vulnificus powodującej martwicze zapalenie powięzi. Na jej atak najbardziej narażone są osoby o niskiej odporności organizmu i po przebytych chorobach przewlekłych.

 

 

 

źródła: metro.co.uk, foto youtube.com

.

nurkowie, śmieci

Te kraje są odpowiedzialne za 64. procent wszystkich ŚMIECI na Ziemi! Jest ich tylko…

Krótko mówiąc, jeżeli te kraje nie zmodyfikują ilości wytwarzanych śmieci to niebawem może dojść do jeszcze większego zanieczyszczenia oceanów. Bloomberg wskazuje osiem państw, które obwinia za to, że źle przetwarzają odpady i przyczyniają się do zagłady. Wielu ludzi jest oburzonych tym faktem.

Jakie osiem krajów najbardziej zanieczyszcza naszą planetę, bo aż 64. procent odpadów pochodzi od nich? Mianowicie, są to:

  • Indonezja
  • Wietnam
  • Chiny
  • Sri Lanka
  • Tajlandia
  • Egipt
  • Malezja
  • Filipiny.

 

ZOBACZ:Wiemy co myśli o zaginięciu Dawidka jasnowidz JACKOWSKI. Czy są jeszcze nadzieje?

 

Jeżeli dalej tak pójdzie to może być naprawdę źle. Chodzi o to, że te kraje muszą zwiększyć przetwarzanie śmieci o 80 procent i ilość odpadów z tworzyw sztucznych w oceanach zmniejszyłaby się o 23. procent, a to bardzo dużo. Część użytkowników Twittera bardzo ostro zareagowała na tezy przedstawione w artykule Bloomberga. Podkreślają, że napiętnowane przez Mintera kraje są głównymi odbiorcami amerykańskich i europejskich śmieci.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

morze, kości, plażę

Na plaży leżały kości CZŁOWIEKA. Okazało się, że należą do ZAGINIONEGO…

Takie wydarzenia zawsze mrożą krew w żyłach. Na plaży odkryto gości dorosłego człowieka. Szybko okazało się, że należą one do zaginionego Erwana Ferrieux. Na północnym wybrzeżu Nowej Południowej Walii w Australii dokonano przerażającego odkrycia. 21-letni turysta z Francji zaginął w lutym tego roku. Niestety, policja potwierdziła, że nie żyje.

Kości znaleziono w miejscu gdzie najprawdopodobniej zaginął Erwan Ferrieux z Francji. Były one porozrzucane i codziennie odnajdywano kilka z nich. Badania DNA potwierdziły, że należą one do 21-letniego zaginionego Francuza. Porównanie DNA trzech kości zlokalizowanych w czerwcu potwierdziło, że pochodzą one od tej samej osoby płci męskiej. Wierzymy, że należą do pana Ferrieux – powiedział w poniedziałek nadinspektor policji w Port Macquarie, Paul Fehon. Prócz Erwana zaginął również Hugo Palmer – jego rok młodszy kolega. Policja podejrzewa, że mężczyźni mogli wejść do wody i po prostu utonąć, a prąd morski wyrzucił na plażę ich szczątki.

 

ZOBACZ:Tak makabrycznej zbrodni ŚWIAT nie widział. Poćwiartowane zwłoki, szatański rytuał i…

 

Niewyobrażalna tragedia. Dodatkowo znaleziono wypożyczone przez mężczyzn auto w którym były ich rzeczy. Tylko tyle po nich zostało…

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

morza

Mieszkają w domu znajdującym się po środku morza. Mogą przez to zginąć, bo…

Rzadko się zdarza, że piszemy o tak dziwnych historiach. Para zbudowała sobie dom na środku morza, a teraz musi się ukrywać. Chad Elwartowski i jego partnerka muszą ukrywać się przed tajskimi władzami. Za zarzucane im czyny grozi w tym kraju wieloletnie więzienie, a nawet kara śmierci. Kiedy żołnierze dotarli do platformy to w środku nikogo już nie było.

Supranee „Nadia” Thepdet i Chad Elwartowski spędzili kilka tygodni w wybudowanej na morzu platformie. Znajduje się ona około 19 kilometrów od wybrzeża Pukhet. Tajskie władze zauważyły platformę, lecz gdy dotarli na miejsce, to nie było już w niej nikogo. Marynarka wojenna uważa, że naruszyli oni terytorium morskie Tajlandii. Podkreślają również, że para nie uzyskała zgody na budowę platformy. W tym kraju grozi za to dożywotnie więzienie, a nawet kara śmierci. Spędzili kilka tygodni na platformie i udokumentowali swoją przygodę. W żaden sposób nie byli zaangażowani w projektowanie, byli tylko najemcami – podkreślają Ocean Builders, grupa do której należy konstrukcja. Jest to grupa przedsiębiorców promujących ruch seasteading, czyli budowę na wodach międzynarodowych. Nie podlegają one prawu żadnego kraju. Właśnie w ten sposób powstają mikronacje, czyli małe kraje które deklarują niepodległość, ale nie uznaje ich społeczność międzynarodowa. Najbardziej znaną morską mikronacją jest Sealand. Zamieszkuje w nim… 27 osób.

 

ZOBACZ:Każdy się z niego śmiał. Ukradł fortunę i zrobił coś co nie mieści się w głowie

 

Dosyć ciekawa inicjatywa. Rzeczywiście można powiedzieć, że ludzie czują się tam stuprocentowo wolni. Tylko nie zawsze się zgadzają na to inne państwa. Ciekawe jak się skończy ta historia.

źródło: o2.pl fot. screenshot twitter.com