poszukiwaczem

Jak widać warto być poszukiwaczem skarbów. Węgrowie dokonali niesamowitego odkrycia

Bycie poszukiwaczem skarbów jest zapewne bardzo interesujące, lecz za razem często mało opłacalne. Pewni Węgrowie udowodnili jednak, że czasem czas i wytrwałość przynoszą zamierzone efekty. Odkryli tzw. Węgierskie Stonehenge. Turyści przechodzili przez jaskinię Baradla i nie spodziewali się, że pod ich stopami znajduje się skarb sprzed 3,2 tysiąca lat. Naukowcy odkryli tam około 59 przedmiotów z epoki brązu.

Znalezisko z epoki brązu odkryto niedaleko jaskiniowego potoku, pod skałami w kształcie chatki. Właśnie w takich miejscach ludzie wyobrażają sobie ukryte skarby. Oczywiście zwykle niczego w nich nie znajdujemy, ale tym razem mieliśmy szczęście – cieszy się dr Gábor Szabó, odkrywca, który z zamiłowania jest poszukiwaczem skarbów. Wśród nich znajdują się m.in. wykonane z brązu okrągłe ozdoby i wisiory w kształcie ogona jaskółki. Wśród wszystkich rzeczy znaleziono również ludzkie szczątki oraz szczątki zwierząt, które najprawdopodobniej były tam składane w ofierze. Dziś ściany jaskini są okopcone, ale kiedyś były śnieżnobiałe. Nawet teraz ma świetną akustykę, to niezwykłe, mistyczne miejsce – wyjaśnia dr Szabó. Naukowcy wspominają również, że mogli tam pielgrzymować ludzie, że mogło być to miejsce mistyczne, uznawane przez lud za święte. Nazwali je „węgierskim Stonehenge”.

 

ZOBACZ:Z tymi kobietami AWANTURY są na porządku dziennym. Kłótnie nie mają końca

 

Niesamowite ile skarbów jeszcze przed nami skrywa świat. Bycie poszukiwaczem musi być ekscytujące…

źródło:o2.pl fot. screenshot

mariańskiego

Znany odkrywca zszedł na dno Rowu Mariańskiego. Był przerażony tym co…

Badania Rowu Mariańskiego należą do jednych z najniebezpieczniejszych na świecie. Jest to najgłębsze miejsce na naszym globie. Każdy kto podejmuje się eksploracji musi liczyć się z tym, że coś pójdzie nie tak. Wielu już poniosło najwyższą cenę swoich wypraw. Teraz nurek Victor Vescovo o którym już pisaliśmy niedawno poinformował, że znalazł tam sterty śmieci, które przeraziły go do granic możliwości.

Victor Vescovo dotarł na niesamowitą głębokość 10 928 metrów. Było to możliwe dzięki specjalnej kapsule, która została przygotowana specjalnie pod tę wyprawę. To o 16 metrów głębiej niż Don Walsh i Jacques Piccard, którzy rekordowego wyczynu dokonali w 1960 roku. Inwestorowi z Teksasu udało się do tej pory odkryć nieznane gatunki zwierząt o których pisaliśmy TUTAJ. Niestety, prócz typowych naukowych odkryć na dnie Rowu Mariańskiego znajdują się rzeczy, które bardzo dobrze znamy – śmieci i plastikowe oraz metalowe odpady… Przykro było zobaczyć ślady działalności człowieka w najgłębszym punkcie oceanu – powiedział Victor Vescovo cytowany przez „Reutersa”. Nurek chce w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na problem z którym ludzkość może sobie nie poradzić. Jeżeli w dalszym ciągu będziemy tak postępowali, to skończy się to bardzo źle.

 

ZOBACZ:Spaliła swoją małą córeczkę w piecyku i oddała się miłosnym igraszkom. Para robiła to w…

 

Dlaczego ludzie zanieczyszczają środowisko naturalne? Co mają na celu? Przecież to jest niczym strzał w kolano. Natura to coś pięknego i nie powinniśmy tak bardzo w nią ingerować i jej niszczyć.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

lesie

Podczas spaceru po lesie usłyszeli cichy płacz dobiegający z worka na śmieci. Kiedy zajrzeli do środka zamarli!

Przerażającą przygodę przeżyła rodzina spacerująca po lesie Cumming w stanie Georgia (USA). W pewnym momencie spokój i panującą wokół ciszę przerwał cichy płacz dobiegający z zarośli. Kiedy para podeszła bliżej ich oczom ukazał się, żółty worek na śmieci, to właśnie z niego dochodziły dziwne dźwięki. Rodzina bez wahania zadzwoniła na policję.

 

 

 

Mundurowi przyjechali po kilku minutach. Policjanci od razu sprawdzili zawartość plastikowego worka i ku ich zdziwieniu w środku znajdował się noworodek, który przyszedł na świat zaledwie kilka godzin wcześniej! Dziewczynka porzucona w lesie znajdowała się w dobrym stanie. Miała dużo szczęścia, że została w porę odnaleziona, ponieważ mogła umrzeć bądź paść ofiarą dzikich zwierząt.

 

 

Policjanci zapewnili, że zrobią wszystko, by odnaleźć matkę dziecka. Póki co sprawdzają kobiety, które w ostatnim czasie zaszły w ciążę. Nagranie z całej akcji zostało udostępnione na Facebooku. Według najnowszych informacji porzucona dziewczyna jest w bardzo dobrej kondycji fizycznej i rozwija się prawidłowo.

***FCSO News: UPDATE ON BABY INDIA***The Forsyth County Sheriff’s Office is continuing to aggressively investigate and to follow leads regarding Baby India. As of today, we are still receiving tips from across the country on the possible identity of Baby India. We are happy to report that Baby India is thriving and is in the care of the Georgia Department of Family and Children Services. We are releasing parts of the footage from the body camera worn by the first FCSO Deputy on scene the night Baby India was discovered, Thursday June 6th, 2019. We release this footage in hopes to receive credible information on the identity of Baby India and to show how important it is to find closure in this case. FCSO would also like to remind the public that the State of Georgia has a law called Safe Haven (HB 391). This law allows a child's mother to leave her baby, up to 30 days old, with an employee of any medical facility including any hospital, institutional infirmary, health center or birthing center in Georgia without prosecution. This includes Hospitals, Fire Stations and Police Stations.If you have any information regarding Baby India please call our TIP LINE at 770-888-7308. Your call can remain totally anonymous. #BabyIndia #FCSONOTE: THE FOOTAGE HERE IS GRAPHIC AND VIEWER DISCRETION IS ADVISED.

Gepostet von Forsyth County Sheriff's Office am Dienstag, 25. Juni 2019

 

 

źródła: o2.pl, facebook.com foto pixabay.com

 

 

 

 

oceanu, amerykańscy, odkrycie

Niesamowite odkrycie na dnie Atlantyku. Czy okaże się ratunkiem dla naszej planety?

Odkrycie goni odkrycie – tak można podsumować ostatnie tygodnie w naukowym świecie. Co chwilę dowiadujemy się o co raz to nowych sukcesach naukowców. Co zrobili tym razem? Na dnie Atlantyku odkryli gigantyczny zbiornik słodkiej wody, który jest ukryty głęboko pod Atlantykiem. Dlaczego to jest takie ważne?

Po bardzo długim czasie badań, wreszcie naukowcy z Uniwersytetu Columbii ogłosili wyniki. Na dnie Atlantyku zlokalizowali ogromny zbiornik słodkiej wody. Sięga on od Massachusetts do New Jersey. Takie odkrycie to coś niesamowitego. Analizy wykazały, że depozyty wody nie są rozproszone. Są mniej więcej ciągłe, zaczynając od linii brzegowej i rozciągając się daleko w płytkim szelfie kontynentalnym – napisali w swoim podsumowaniu badań. Naukowcy twierdzą, że po tym odkryciu są praktycznie pewni, że takie zbiorniki mogą znajdować się na całym naszym globie i trzeba koniecznie je odkryć, gdyż jak mówią „mogą dostarczać rozpaczliwie potrzebnej wody dla suchych obszarów, które obecnie są zagrożone”. Woda słodka została niejako uwięziona przez słoną kilkanaście tysięcy lat temu gdy roztopił się lodowiec. Dlatego i tak gdyby się ją wydobywało to najpierw trzeba by było ją odsolić.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Tak wyglądało życie w Auschwitz. Szokująca rozmowa z żyjącą…

 

Świat nauki jest niesamowity. Gdy słyszymy o niektórych odkryciach to aż się głos jeży na głowie. Czy takie zbiorniki rzeczywiście mogą kiedyś uratować rasę ludzką?

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

psa,

Psy potrafią wyczuć u człowieka RAKA? 97 procent skuteczności mówi samo za siebie

Naukowcy zbadali trzy małe beagle, a te udowodniły, że spokojnie mogą wykryć u człowieka raka. Całość badań skupiona była przede wszystkim na nowotworze płuc. Osoby przeprowadzające badania twierdzą, że może być to ogromny przełom w walce z tą jakże groźną chorobą. Pozwoliłoby to na stworzenie skutecznych i tanich testów, które wskazywałyby czy dana osoba jest chora czy też nie.

Całość szkolenia trwała 8 tygodni. Psy po tym czasie zaczęły odróżniać zdrowe płytki krwi od tych zakażonych z 97-procentową skutecznością. To niesamowite odkrycie zdumiało naukowców. Czy pies może stwierdzić, że masz raka płuc? Absurdalne.

 

ZOBACZ:Wody wyrzuciły koszmarne zwierzę na plażę. Co to może być?

 

Psy gdy nie wyczuwały nowotworu, to omijały próbkę z płytką krwi osoby zdrowej. Natomiast bardzo lgnęły do tych zakażonych i od razu je wyłapywały. Naukowcy zapowiadają, że kończą kolejny etap badań, w którym psy wykrywają nowotwory płuc, piersi oraz jelita grubego przy pomocy próbek z powietrzem wydychanym przez pacjentów. Sugerują, że przy tej metodzie czworonogi są równie skuteczne. Dzięki temu można by za pośrednictwem zwierzaków określać czy dana osoba jest zdrowa, a może chora właśnie na raka płuc lub innych narządów. Niesamowite…

Jeżeli nauka jest już tak rozwinięta, a dalej nikt nie wymyślił leku na raka, to czy zwykły pies okaże się znakomitym wykrywaczem choroby, która zabiła już miliardy osób?

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

zwierzę

Wody wyrzuciły koszmarne zwierzę na plażę. Co to może być?

Zazwyczaj gdy docierają do nas informacje, że wody wyrzuciły jakieś zwierzę na plażę to chodzi o coś naprawdę dziwnego. Tym razem nie jest inaczej. W Australii w stanie Wictoria znaleziono strasznie wyglądające stworzenie. Napotkano je w rolniczym regionie na Golden Beach w Gippsland.

Eksperci od razu zaciekawili się co to mogło być za zwierzę i szybko udało się ustalić, że należy ono do rodziny rekinowatych. Przedstawiciele tego gatunku żyją zazwyczaj na dnie i żywią się małymi rybami. Co najważniejsze – nie są one groźne dla ludzi. Nie jestem pewien, czy to dobrze, kilka tygodni temu ktoś już widział na plaży innego osobnika. Co takiego dzieje się na głębokościach, że ryby wypływają na powierzchnię? – zastanawiał się jeden z internautów. Ich nazwa to catchart. Dlaczego? Ponieważ mają bardzo podobne oczy do kotów.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Lecisz sobie 200 km/h i nagle trafiasz na… korek. To nie mogło się dobrze skończyć…

 

Dodatkowo, ryby te świecą zielonym światłem. W ten sposób komunikują się z otoczeniem. Jeden z naukowców powiedział, że wyglądają one jak „rodem z science-fiction”. Dziwne jednak jest to, że ryba znalazła się poza swoim naturalnym środowiskiem. Co skłoniło ją do wypłynięcia na brzeg? To budzi najwięcej wątpliwości. Ciężko uzyskać odpowiedź na to pytanie.

źródło: o2.pl fot. screenshot.

mózgu

Była przekonana, że cierpi na guza mózgu. Kiedy lekarze otworzyli jej czaszkę byli w szoku po tym, co zobaczyli!

Rachel Palma z Middeltown z USA była przerażona wstępną diagnozą lekarzy. 42-latka dowiedziała się, że zmaga się ze śmiertelną chorobą jaką jest guz mózgu. Problemy zaczęły się w minionym roku. Amerykanka zauważyła u siebie niepokojące objawy tj. ciągły ból głowy, rozmazany obraz, zaniki pamięci i halucynacje. Jej stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień, dlatego po konsultacjach z pracodawcą zdecydowała się wybrać na szczegółowe badania.

Początkowo żaden ze specjalistów, u których była nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy. Dlatego Rachel dostała skierowanie na tomograf mózgu. Podczas badania dowiedziała się, że ma niewielką zmianę w lewym płacie czołowym. Dla młodej 42-letniej kobiety diagnoza brzmiała jak wyrok śmierci. Lekarze powiedzieli jej, że prawdopodobnie cierpi na złośliwy nowotwór i skierowali ją do neurochirurga.

 

ZOBACZ:Oto prawdziwe zombie: naukowcy ożywili mózgi z tych zwłok, kilka godzin po śmierci. Czeka nas rewolucja w medycynie?

 

Dopiero podczas zabiegu okazało się, że przyczyną wszystkich objawów było zupełnie coś innego. Zespół neurochirurgów z Nowego Jorku przeprowadził skomplikowaną operację. Wtedy okazało się co tak naprawdę dolega 42-latce. Ku zdumieniu lekarzy zmiana jaką wykryto na tomografie była larwą tasiemca, która zagnieździła się w mózgu kobiety! Jakim sposobem znalazła się tam znalazła na razie pozostaje zagadką.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

 

 

odkrycie

Niesamowite odkrycie naukowców na Syberii. Czy ludzie mieli innych przodków o których nie wiedzieliśmy?

Niesamowite odkrycie naukowców nad rzeką Jana w północnej części Rosji. Znaleziono tam ślady pradawnego ludu sprzed 30 tysięcy lat. Konkretnie natrafiono na zęby mleczne. Miały one należeć do dziecka żyjącego w czasach epoki lodowcowej. Badania mówią, że zamieszkiwał on tereny Syberii, gdzie pierwsze ślady ludu mają około 40 tysięcy lat.

Dokładnie zęby 34 osób znaleziono nad rzeką Jana. Poddano je badaniom DNA. Dwa z nich należały do dziecka i liczyły sobie ok. 31 tysięcy lat – napisali badacze w czasopiśmie Nature. Ci ludzie stanowili znaczącą część historii ludzkości. Zróżnicowali się niemal w tym samym czasie, co przodkowie współczesnych Azjatów i Europejczyków oraz prawdopodobnie w pewnym momencie zajęli znaczne tereny na półkuli północnej – twierdzi profesor Eske Willerslev z Uniwersytetu w Cambridge. Badania potwierdzają, że lud ten był bardzo twardy i wytrzymywał ogromne mrozy. Odkrycie udowadnia również pewną ważną rzecz. Bliżej mu było do Europejczyków niż do Azjatów. Mimo tego, że byli tak wytrzymali, to jednak nie udało im się przetrwać strasznej epoki lodowcowej.

Odkryć może być więcej. Naukowcy dodają, że od zębów tak naprawdę zaczęli i nie wiadomo co jeszcze na nich czeka. Jedno jest pewne – może dojść do kolejnych znaczących odkryć.

źródło: o2.pl fot.

lesie

Zaskakujące odkrycie w polskim lesie. Nikt nie wie co to jest

W lesie w Bieszczadach dokonano dziwnego odkrycia. Znaleziono niespotykanego do tej pory w polskich lasach grzyba. Nikt nie wie jak się nazywa i nie ma o nim żadnych konkretnych informacji. Sytuacja miała miejsce w kwietniu bieżącego roku. Dopiero teraz wiadomo, że do tej pory nie występował on w polskich lasach.

Okazuje się, że znaleziony w bieszczadzkim lesie grzyb to Gyromitra Fastigiata. Wcześniej mówiono, że może to być piestrzenica pochyła, olbrzymia lub kasztanowata. Na początku kwietnia w Nadleśnictwie Baligród pojawił się przedziwny grzyb. Piestrzenica, bo o niej mowa, została znaleziona w baligrodzkich lasach. Na pierwszy rzut oka owocnik wydał się ciekawy i z dużą dozą niepewności napisałem, że może być to bardzo rzadka piestrzenica pochyła. „Za ciemny”, „za duży” „to na pewno piertrzenica olbrzymia” „…a może kasztanowata?” rozgorzała dyskusja na fanpagu Nadleśnictwa. Miło mi poinformować, że pomyliliśmy się wszyscy, ponieważ owocnik na zdjęciu to jedna z nienotowanych w Polsce piestrzenic, Gyromitra ticiniana! Znalazcom życzymy jak najwięcej takich znalezisk, a w związku z tym, że gatunek ten nie ma jeszcze poskiej nazwy propunuję nazwać ją piestrzenicą baligrodzką – napisał na swoim Facebooku Marcin Pietras.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Przeszkadzał chłopakowi w ulicznym pokazie. Raz, dwa został poskładany i pożałował tego co zrobił

 

Jak widać nie odkryliśmy jeszcze całkowitego bogactwa polskich lasów i zawsze możemy natknąć się na jakąś niespodziankę.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com