Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Kto wyrzucił noworodka do Odry? Policja wciąż SZUKA i prosi o POMOC!

Jakiś czas temu pisaliśmy o wędkarzu, który wyłowił zwłoki dziecka z Odry w Nowej Soli [ZOBACZ]. Choć policja cały czas próbuje ustalić jego rodziców, jak na razie się to nie udało. Dlatego funkcjonariusze apelują do ogólnopolskich mediów o pomoc.

 

Wędkarz, który wyłowił torbę ze zwłokami noworodka łowił ryby na wysokości Parku Krasnala w Nowej Soli. W torbie, która wyglądała jak element wózka znajdowało się, poza zwłokami, kilka przedmiotów: damska koszula nocna, podpaski, bielizna i pielucha.

 

Dziecko mogło przebywać w wodzie nawet kilkanaście dni. Było wcześniakiem, znajdowała się przy nim jeszcze pępowina oraz łożysko. Ustalono także, że był to chłopiec.

 

Natomiast wciąż nie wiadomo, kto jest matką dziecka. Dlatego policja zwraca się z prośbą o pomoc do obywateli. Na stronie lubuskiej policji opublikowano komunikat prokuratury w tej sprawie. Zamieszczono tam zdjęcia przedmiotów znalezionych przy dziecku, które mogą pomóc w jego identyfikacji. Możecie zobaczyć je tutaj [ZOBACZ].

 

Policja uważa, że sprawca, który utopił dziecko wcale nie musiał pochodzić z okolic Nowej Soli. Nie ma pewności jak długo zwłoki dryfowały wraz z nurtem Odry. Być może też osoba, która dokonała tego czynu po prostu przyjechała nad rzekę z innej części kraju. Dlatego w tej sprawie pomóc mogą nie tylko mieszkańcy lubuskiego.

 

lubuskie.onet.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

zwłoki noworodka w Odrze

Nowa Sól: MAKABRA nad Odrą. Wędkarz wyłowił ZWŁOKI NOWORODKA!

Nie takich łowów spodziewał się wędkarz, który nad Odrą w Nowej Soli rozłożył się ze swoim sprzętem. W pewnym momencie w rzece zauważył podejrzaną rzecz. Gdy ją wyłowił, okazało się, że są to zwłoki noworodka.

 

Ciało wyłowiono w poniedziałek około 19:00. Policja nie ujawnia zbyt wielu szczegółów. Nie wiemy w jakim stanie były zwłoki noworodka, czy to ofiara zabójstwa, czy może dziecko urodziło się martwe. Na miejscu do późna trwały czynności śledczych.

 

Policja nie podała też do wiadomości informacji o płci dziecka, ani jego dokładnym wieku. Jednak nie trudno się domyślić w jaki sposób znalazło się w rzece. Otwarta pozostaje jedynie kwestia, czy dziecko wyrzucono do rzeki żywe, czy martwe.

 

Miejmy nadzieję, że policji szybko uda się ustalić tożsamość sprawcy.

 

wp.pl/fakt/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

choroba, szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy

GROŹNA CHOROBA w Czechach, do akcji wkroczyli lekarze wojskowi! „Epidemia przyszła do nas z Ukrainy”

Czechy to kolejny kraj w naszym sąsiedztwie, który boryka się ze znacznym wzrostem ilości zachorowań na odrę. Choroba, o której zdążyliśmy już niemal zapomnieć znów wraca i zaczyna straszyć.

 

Szacuje się, że w Czechach jest około 150 chorych na odrę. Jedna z praskich klinik zamknęła swój oddział ratunkowy po tym, jak jej pracownik zaraził się tą chorobą od pacjenta. Braki kadrowe w czeskich szpitalach łatają lekarze wojskowi, którzy mają pomóc w walce z odrą.

 

Odnotowaliśmy duży wzrost zachorowań na odrę w naszym kraju. Myślę że na tym etapie możemy już użyć stwierdzenia, że mamy do czynienia z epidemią. Jest wiele przyczyn wzrostu zachorowań na odrę, jedną z nich jest spadek odporności wynikający z rosnących oporów przed szczepieniami. W całej Europie wzrósł odsetek zachorowań na odrę. Do nas epidemia przyszła z Ukrainy

 

– powiedział profesor Roman Prymula, czeski wiceminister zdrowia.

 

Przypomnijmy, że również w naszym kraju odnotowano już wzrost zachorowań na odrę. Od początku roku jest to ponad 60 przypadków, podczas, gdy w ubiegłych latach zgłaszano około 30-40 przypadków na cały rok. Podobnie jak u naszych południowych sąsiadów, odra przywędrowała do nas z Ukrainy, która walczy z potężnym wzrostem zakażeń. Choruje tam około 9 tysięcy osób.[ZOBACZ: Groźna choroba powróci do Polski? Na Ukrainie szaleje epidemia!] 

 

 

wprost.pl/ foto: pixabay

choroba, szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy

GROŹNA CHOROBA powróci do Polski? Na Ukrainie szaleje EPIDEMIA, coraz więcej chorych pojawia się u nas!

Odra – choroba, o której praktycznie zdążyliśmy zapomnieć znów puka do naszych drzwi. Choć nie występuje niemal w ogóle w krajach wysoko rozwiniętych, to tam gdzie stosowanie szczepień jest ograniczone, potrafi nadal siać spustoszenie. Z epidemią odry borykała się np. Serbia, a obecnie także Ukraina. Wraz z obywatelami Ukrainy przybywającymi do Polski, odra pojawia się znowu w Polsce.

 

W ciągu trzech pierwszych miesięcy roku odnotowano 35 przypadków zachorowań na odrę. W całym 2017 roku było ich 65. Zachorowania dotyczą przede wszystkim obywateli Ukrainy pracujących w Polsce.

 

Większość z tych przypadków została odnotowana w Nidzicy w województwie w woj. warmińsko-mazurskim. Zachowało jednak także kilku Polaków, którzy zarazili się od Ukraińców.

– powiedział rzecznik Sanepidu, Jan Bodnar.

 

Na Ukrainie odra rozwija się z powodu niskiego odsetka szczepień wśród dzieci. Dlatego sytuacja groźna jest również dla Polaków. Coraz więcej osób w naszym kraju nie szczepi bowiem swoich dzieci. Tym samym stają się one bardziej narażone na zachorowanie.

 

Na Ukrainie od początku 2018 roku zachorowało ponad 8 tysięcy osób. Siedem z nich zmarło. Odra objawia się wysypką, zapaleniem błon śluzowych dróg oddechowych i spojówek i wysoką gorączką.

 

Zarazić możemy się drogą kropelkową, a co gorsza odra niesie za sobą wiele groźnych powikłań, m.in. zapalenie opon mózgowych, zapalenie płuc, krtani, biegunki.

EWAKUACJA Potężne osuwisko na nabrzeżach Odry

Na nabrzeżach Odry przy ul. Michalczyka we Wrocławiu osunął się grunt na długości około 100 metrów. Nikt nie został ranny. Straż pożarna sprawdza, czy osuwisko nie zagraża okolicznym budynkom.

 

Jak powiedział oficer prasowy Komendy Miejskiej PSP we Wrocławiu Mariusz Piasecki, przyczyną powstania osuwiska były najprawdopodobniej barki przycumowane do nabrzeża Odry.

 

„Barki zacumowane do betonowego nabrzeża naruszyły jego konstrukcję i to prawdopodobnie spowodowało powstanie osuwiska”.

 

Rzecznik dodał, że w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Do wyrwy powstałej w wyniku osunięcia się gruntu wpadły zaparkowane tam mikrobus oraz samochód osobowy. „Straż zabezpiecza osuwisko i sprawdza, czy nie zagraża ono okolicznym budynkom”.

 

W jego ocenie, osuwisko ma 100 metrów długości i jest szerokie na 6 metrów. Z miejsca ewakuowano 30 osób.

 

PAP

kd