skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Wielkopolska: rodzinna awantura zakończyła się TRAGICZNIE! 15-letni chłopiec sam zgłosił się na komisariat, powiedział że…

Do rodzinnego dramatu doszło w Nowych Skalmierzycach w powiecie ostrowskim w poniedziałek. Kłótnia, która wybuchła w jednym z mieszkań przy ulicy kaliskiej zakończyła się śmiercią jednej osoby. Co jeszcze straszniejsze, zabójcą jest 15-letni chłopak.

 

Do scysji doszło pomiędzy nim a 37-letnim ojczymem. W pewnym momencie chłopak chwycił za nóż i ugodził nim mężczyznę. Ten zmarł w skutek odniesionych obrażeń. Następnie 15-latek sam przyszedł na komisariat i opowiedział funkcjonariuszom, co się stało. Policja nie chce na razie ujawniać więcej szczegółów.

 

Według opinii sąsiadów przytaczanych przez lokalne media, chłopak mógł to zrobić w obronie matki lub własnej. W domu miało często dochodzić do awantur. Poza 15-latkiem w mieszkaniu znajdowała się też jego 10-letnia siostra.

 

Najsmutniejsze w tej sprawie jest to, że jak widać wszyscy wiedzieli o złej sytuacji w tym domu, ale nikt w porę nie zareagował. Musiało dojść do tragedii, żeby ktoś zainteresował się losem tej rodziny. Po raz kolejny okazuje się, że brak reakcji może mieć straszne skutki.

 

wp.pl

5-letni Alex został zamordowany z powodu braku buta

Sąd Koronny Woolwich w Londynie zakończył proces w sprawie zabójstwa 5-letniego Alexa Malcolma. Do śmierci chłopca doszło w listopadzie zeszłego roku. Ojczym Alexa zabrał go do parku. Chłopiec bawił się na placu zabaw.

 

W pewnym momencie podbiegł do ojczyma, Marvyna Iheanacho i powiedział, że zgubił buta. Wiadomość natychmiast wywołała u mężczyzny ogromną wściekłość. Świadkowie zdarzenia mówili, że Iheanacho ciągle krzyczał na zapłakanego i przepraszającego chłopca. Chłopiec został śmiertelnie pobity przez swojego ojczyma. Żaden ze świadków nie widział samego momentu pobicia dziecka.

 

Sekcja zwłok wykazała, że chłopiec doznał rozległych obrażeń głowy oraz żołądka. Kiedy stracił przytomność mężczyzna pojechał z nim do domu. Matka chłopca żądała od partnera wyjaśnień. Kiedy chciała wezwać pogotowie, Iheanacho jej przeszkodził. Uderzył ją w twarz i zaczął dusić. Kobiecie jednak udało się uwolnić i wezwać pomoc.

 

Alex został przewieziony do szpitala, gdzie w wyniku obrażeń zmarł dwa dni później. Mężczyzna początkowo tłumaczył, że chłopiec na placu zabaw spadł z drabinki.

 

Według ustaleń mężczyzna już wcześniej znęcał się nad chłopcem. Dowodzą tego zapiski z jego dziennika, w których jednocześnie zapewnia o wielkiej miłości do chłopca. Sąd zadecydował o niezaprzeczalnej winie 39-latka. Nie podjął jednak jeszcze decyzji o wymiarze kary. Za zabójstwo grozi mężczyźnie dożywocie.

 

kd, źródło: fakt

SZOKUJĄCE ustalenia w sprawie śmierci dwulatki

W środę śledczy przesłuchali matkę dziewczynki. Kobieta zeznała, że dziecko nie żyje, bo popchnął je ojczym. Na początku tego tygodnia 2-latka trafiła do szpitala ze śladami pobicia. Lekarzom nie udało się jej uratować.

Jak poinformowała prokurator Magdalena Roman:

„Mąż kobiety, który się zdenerwował, złapał zbliżające się do niego dziecko. Obrócił je tyłem do siebie i popchnął. Dziecko siłą bezwładności upadło i uderzyło głową w metalową futrynę.”

Według kobiety, jej mąż grał na komputerze. W grze przeszkadzało mu dziecko. Mężczyzna miał się zdenerwować i pchnąć dwulatkę.

24-latek usłyszał zarzut psychicznego znęcania się nad trójką dzieci swojej żony oraz fizycznego znęcania się nad jednym z nich – dwuletnią Lilianą.

Prokuratura podkreśla, że w ciągu ostatnich kilku dni dziewczynką opiekowały się różne osoby – matka, jej mąż, biologiczny ojciec dziewczynki i jego rodzice. Według informacji pogotowie zostało wezwane przez męża matki dziewczynki.