Gdy narzeczona weszła do garażu zobaczyła coś przerażającego! W samochodzie był jej…

autem

Ta historia łamie serca i nadal pozostaje zagadką dla śledczych. Ciało 25-latka znalazła w garażu jego narzeczona. Na razie nie wiadomo, jakie były przyczyny jego śmierci.

Do zdarzenia doszło około godziny 9 rano w garażu przy ul. Nawrockiego w Pabianicach pod Łodzią. Kobieta weszła do pomieszczenia i w pewnym momencie dostrzegła nieruchomo leżącego narzeczonego. Natychmiast wezwała na miejsce pogotowie oraz funkcjonariuszy policji. Gdy służby dotarły na miejsce potwierdziły zgon mężczyzny, dlatego nie podjęto żadnych prób reanimacji.

– Na miejscu była grupa dochodzeniowo-śledcza i biegły z zakresu medycyny sądowej, którzy pod nadzorem prokuratora przeprowadzili oględziny miejsca i zwłok – powiedziała w rozmowie z dziennikarzami „Nowego Życia Pabianic” Joanna Szczęsna z Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.

Aktualnie trwają czynności śledcze. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która wyjaśni okoliczności zdarzenia.

Zobacz też: [WIDEO] Ośmioro rodzeństwa tańczy na weselu. NAJMŁODSZY BRACISZEK NAGLE SKRADA SHOW!

zdjęcie: Pixabay / źródło: nowe życie pabianic

 

 

To, co internauci piszą o zmarłej Paulinie z Pabianic przechodzi ludzkie pojęcie. Jak tak można?!

paulinie

Pisaliśmy niedawno o zaginionej Paulinie z Pabianic. Podobnie, jak w wielu takich przypadkach, poszukiwania zakończyły się tragicznie. Lokalne media głoszą, że 19-letnia dziewczyna popełniła samobójstwo. Takie informacje zawsze człowieka paraliżują. Przecież to mogło się stać w rodzinie każdego z nas. Niestety, nie każdy w tak smutnym momencie potrafi się godnie zachować. Hejterzy pokazali, że ciągle są między nami.

Ostatni raz Paulinę widziano 25 marca. Wtedy kontakt z nią się urwał. Zrozpaczona rodzina rozpoczęła poszukiwania, które przyniosły tragiczne wieści – 19-latka nie żyje. Zwłoki znaleziono w zaroślach, był przy nich list pożegnalny – napisał portal epainfo.pl. Dziewczyna już wcześniej miała pisać w mediach społecznościowych, że zamierza się targnąć na swoje życie. I właśnie ta informacja podzieliła internautów, wśród których znalazło się wielu hejterów. To, co niektórzy piszą o Paulinie jest straszne.

Należy współczuć jej rodzinie dwóch rzeczy – śmierci najbliższej osoby oraz tego, że muszą to czytać. Pewnie jak 99% takich zaginięć, wyszaleje się z jakimś sebiksem i wróci. No chyba że poznała jakiegoś „biznesmena” i naiwna pojechała z nim do niemczech na wycieczkę – napisał jeden z ziejących ogniem użytkowników. Kolejny mu wtórował – Miała 2,5 tysiąca nic nie wartych znajomości na fejsbuki i ani jednego przyjaciela/przyjaciółki. To pokolenie jest g***o warte. Nieważne ilu ich było. Ważne jest to, że nie przywrócimy już jej życia.

 

ZOBACZ:Pracownicy polskiego sklepu zauważyli w bananach worek. Szczęki im opadły, gdy zobaczyli co w nim było

 

A rodzina musi to czytać i bić się z myślami, dlaczego tacy ludzie chodzą po tym świecie, a ich Pauliny już z nimi nie ma. Nie chodzi o umoralnianie, tylko o zakończenie mowy nienawiści, która nie raz już doprowadziła do tragedii…

źródło: se.pl epainfo.pl fot. screenshot

Tak Pabianice walczą z DOPALACZAMI: zamknięto policjanta i strażnika miejskiego w KONTENERZE! To sprytny plan…[FOTO]

dopalaczami, kontenerze, walka, dopalacze, straż miejska, pabianice, kontener

Jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest głupie. Prawda stara jak świat i chyba pasująca w tym wypadku wręcz idealnie. Ponieważ władze Pabianic nie potrafiły znaleźć sposobu na zamknięcie sklepu z dopalaczami, postanowiły postawić na nieustanny monitoring i straszenie potencjalnych klientów!

 

Pod budynkiem zajmowanym przez „sklep kolekcjonerski”, będący w istocie meliną z dopalaczami ustawiono… blaszany kontener z monitoringiem i oświetleniem! Przez cały czas stacjonuje w nim policjant i strażnik miejski. Mundurowi, samą swoją obecnością i ryzykiem uwiecznienia na kamerze odstraszają kupujących trucizny.

 

 

Po zmroku czujka ruchu uruchamia mocną LED-ową lampę oświetlającą drzwi sklepu. Logo straży miejskiej umiejscowione na kontenerze ma rzekomo także odstraszać kierowców, którzy parkowali wokół sklepu.

 

 

Do tej pory Pabianice przegrywały walkę z dopalaczami. Gdy sposoby formalne zawiodły, pod sklepem ustawiono trumnę, przeprowadzono roboty drogowe, ale to nie odstraszyło ani właścicieli sklepu, ani klientów. Co więcej, właściciele wynajęli po prostu całą przestrzeń w budynku. To pokazuje, że ich biznes jest naprawdę intratny i dochodowy – w ciągu godziny obsługują nawet 50 osób!

 

Mieszkańcy ulicy Zielonej, gdzie mieści się sklep, wielokrotnie skarżyli się na odurzonych środkami psychoaktywnymi ludzi. Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz po spotkaniu z mieszkańcami i właścicielami biznesów przy Zielonej uznał, że postawienie kontenera może być jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie sprzedaży tych trucizn.

 

Straż miejska będzie płacić około 500 zł, za miesiąc użytkowania nietypowej „strażnicy”. Na razie została ona wydzierżawiona na 30 dni i miejmy nadzieję, że to wystarczy do zniszczenia tego biznesu!

 

foto: facebook.com/straz miejska pabianice, /o2.pl